Już od ponad dwóch tygodni bawimy na Ojczyzny łonie.
Dwa tysiące kilometrów, dwa dni w podróży, tradycyjnie już z przygodami.
Dzieciaki spisały się wspaniale, kawa działała skutecznie, długa droga
zmęczyła, ale daliśmy radę.
Polska przywitała nas upałem, szpetnymi bilbordami, dziurawymi drogami,
wspaniałym Wrocławiem i nie mniej wspaniałym Lublinem, żniwami.
Doskonałą botwinką, malinami i twarogiem.
Teraz cieszymy się wakacjami. Stęsknieni dziadkowie z radością zajmują
się młodzieżą, młodzież korzysta z wszystkich atrakcji (tyle babć i
dziadków, cioć i wujów! Do tego ogród do dyspozycji, z piaskownicą,
basenem i największym hitem – stonką!) A my z radością umożliwiamy im
spędzanie czasu z wnukami i cieszymy się odświeżająca samotnością lub
spotkaniami z przyjaciółmi.
Jest dobrze. Jest bardzo dobrze.
A ostatnio minęło nam siedem lat małżeństwa. Udaliśmy się do Nałęczowa. Klimat emerycki, w parku rozbrzmiewały pieśni z dawnych lat,
można posmakować zgniłojajecznej wody Jan albo pysznej wedlowskiej
czekolady do picia. Trochę nuda w sumie… Ale to nuda we dwoje była.
Tylko we dwoje. Bardzo miła…
Przy okazji dorocznego przeglądu ciuchów, części z nich chciałam znaleźć nowych właścicieli. Zapraszam na aukcje tutaj. W najbliższych dniach dorzutka.









0 comments
Ale Ci pięknie w tym kapeluszu. Spokój i relaks bije ze zdjęć. I taki, powiedziałabym.. romantyzm? 😉 lubię takie spokojne miejsca, z kochaną osobą u boku to już w ogóle. Musiało być super 🙂
Fajnie, wypoczywajcie!! A jakbyście potrzebowali postoju w drodze powrotnej to Katowice (i okolice) zapraszają 🙂
interesujące *.*