Odpoczywalnia.pl
  • podróże i wycieczki
    • namiot
    • rower
    • góry
  • mój styl
  • rozmyślania
    • wychowanie
    • wspomnienia
    • zmysły
  • Europa
    • Finlandia
    • Francja
    • Norwegia
    • Rumunia
    • Włochy
    • Hiszpania
  • Polska
    • lubelszczyzna
    • Białowieża
    • Bieszczady
    • Beskid Niski
    • Kazimierz Dolny
    • Mazury
    • Nałęczów
    • Podlasie
    • Roztocze
    • Śląsk
    • Sudety
    • Suwalszczyzna
    • Świętokrzyskie
    • Tatry
Category:

podróżowanie z dzieckiem

aktywnie z dziećmidzieciństwo unpluggedgórygóry z dzieckiempodróże i wycieczkipodróżowanie z dzieckiemŚwiętokrzyskie

Góry Świętokrzyskie z dziećmi

by Paulina 12 czerwca, 2020

Jak wiecie, lubimy, i dość często uskuteczniamy  krótkie wyjazdy w Polskę, ale ten był szczególny.

Po dwóch miesiącach zamknięcia, gdy tłumaczyłam się w myślach z każdego spaceru po okolicznym lesie, po czasie niepewności, wyrwaliśmy się, na pięć soczystych dni.

W góry – pagóry Świętokrzyskie.

Góry Świętokrzyskie nie są może najspektakularniejszym
miejscem w kraju.
Ale i tak zachwyciliśmy się totalnie. Było zupełnie
pusto, nawet na szlaku na Łysicę spotkaliśmy dosłownie parę osób. Świętokrzyskie szlaki są bardzo malownicze, lasy bajkowe, podejścia łagodne i bezproblemowe. Do tego wszędzie trochę magiczny, trochę czarownicowy klimat.
Dzieciaki zasuwały aż miło, łącznie z Piratem, który domagał się wyjścia z nosidła  i „wspinania na góly”. Ta bezludność sprawiła, że przyroda się ośmieliła i z dzikich zwierząt udało nam się zaobserwować coś więcej niż mrówki;) Może zresztą, będąc na takim tête-à-tête z przyrodą zupełnie bez świadków, i my staliśmy się uważniejsi i dzięki temu bardziej spostrzegawczy.

Bardzo
te pagórzaste spacery nam dobrze robiły. Na uważność właśnie, na relacje. Relacje rodzinne we wszelkich konfiguracjach. I relacje ze sobą, i ze światem. Jak zawsze, wszystko się
ponaprawiało, wyprostowało, nabrało sensu.

Równie dobrze zrobił nam chillout w naszym wynajętym niebie. Gdy tylko dojechaliśmy, stało się jasne, że na te parę dni mamy raj na wyłączność.
Wynajęliśmy domek przez Slowhopa – domek marzeń. Jechało się do niego
krętą wąską drogą przez las, pod górę, trochę jak magiczna droga do zaczarowanego świata, wśród tuneli z drzew. Wyjeżdżało się na polanę na
zboczu góry, z widokiem, otoczoną lasami.
Sam domek idealny. Przepięknie wykończony, w drewnie i kamieniu, bardzo wygodny i funkcjonalny. Doskonałe połączenie przytulności i przestronności. Nasza sypialnia z wielkim oknem z widokiem na las. Dzieciaki miały bazę na poddaszu. Do tego wokół różnorodność zieloności. Przestrzeń. Dzieciaki bawiące się w piaskownicy lub obserwujące kijanki w stawie. Ptaki oszalałe w swoich koncertach. Trawa, bose stopy i leżak. I spokój, i zen, i błogość.

A wieczorami sauna, uczta gwiezdna wśród aksamitnej ciemności, szczekanie saren.

trekking z dzieckiem

gory swietokrzyskie góry świętokrzyskie łysica z dziećmi trekking z dzieckiem
Dzieci na Łysicy

Wędrówki poza szlakiem

Zaprzyjaźniają się z kijankami
Wspominałam o piecu pizzowym?

…i klimatycznym miejscu na ognisko pod pachnącą i bzyczącą owadami jabłonką?

Łysa Góra. Gołoborza zrobiły wrażenie. (I pozostałości po pogańskim miejscu kultu)

Gagaty Sołtykowskie. Bardzo ciekawe miejsce, w którym można zobaczyć autentyczne ślady dinozaurów, i pozostałości po kopalni glinki i znaleźć tzw czarny bursztyn, czyli gagat (nam się udało!)

Posiłek na trasie, nie było warunków na bardziej wypasione pikniki, ale dobry chleb zawsze daje radę.
A tu Rezerwat Piekło pod Niekłaniem. Takie skałki są super atrakcyjne dla dzieciaków

W sezonie pewnie masa ludzi, widać po napisach, ale bardzo warto odwiedzić to miejsce.

Góry Świętokrzyskie to oczywiście więcej niż łazęga pod górę po lesie (chociaż dla nas to w zasadzie wystarczy;)
To sporo atrakcji, (na niektóre zresztą nawet mieliśmy ochotę, ale po pierwsze nie było tyle czasu, a po drugie, wiadomo, restrykcje). Chociażby słynna Jaskinia Raj, Centrum Bajki w Pacanowie, zamki (np Krzyżtopór czy Bodzentyn), Park Etnograficzny Tokarnia, Góra Miedzianka…
Dlatego warto rozważyć nawet na dłuższy wyjazd, jako alternatywę dla najpopularniejszych (i najbardziej zatłoczonych) miejsc w kraju 🙂

12 czerwca, 2020 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
aktywnie z dziećmiBiałowieżalasmój styl podróżniczyPodlasiepodróże i wycieczkipodróżowanie z dzieckiemzima

(nie)zimowe Podlasie na weekend

by Paulina 23 lutego, 2020

To był krótki wyjazd regeneracyjny po intensywnym i dość trudnym czasie.
Leśne królestwo jak zwykle zachwyciło totalnie, choć wyjazd był krótszy niż planowaliśmy. I mniej zimowy niż planowaliśmy.
Ale nawet ten lekko przedłużony weekend pełen spacerów dał radę, kurde, jak bardzo.
Wyjdę pewnie na egzaltowaną romantyczkę, ale puszcza wzrusza mnie do łez.

Człowiek się miota w tej codzienności, stresuje większymi  i mniejszymi problemikami, wkurza na mniejsze i większe upierdliwości. A drzewa sobie są. Wypuszczają nowe listki, gubią stare, zarastają mchem, rzucają cień w lecie, produkują tlen niezależnie od tego, że są korki rano, dzieci nie słuchają, a kontrahenci są niesłowni. Puszcza przypomina o tym jak żaden inny las.

Łaziliśmy po tych lasach, naprawdę zachwycających, mimo tego, że nie miały ani liści, ani śniegu. Wieczorami zasiadaliśmy przy ciepłym piecu kaflowym w naszym klimatycznym wiejskim domku (spaliśmy tu, miejsce bardzo zaciszne, na tzw końcu świata, w miło wiejskim, nie odpustowym stylu. Domek wynajęliśmy przez airbnb, tu macie zniżkę na pierwszą rezerwację). Dzieciaki przyssały się do planszówek. I błogość wsączała się wszystkimi porami do ciała i duszy.

Niby tylko trzy dni, wioska na wschodzie Polski, bez śniegu, nart i atrakcji. Niby nic takiego…

23 lutego, 2020 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
aktywnie z dziećmiBieszczadyBieszczady z dziećmigórygóry z dzieckiempodróże i wycieczkipodróżowanie z dzieckiemzima

nowy rok w Bieszczadach

by Paulina 24 stycznia, 2020

Tym razem to nie był Sylwester, ale pierwsze dni nowego roku, ale kto by się przejmował numerkami. Najważniejsze było zachowane. Góry ( Bieszczady), wędrowanie, doborowe towarzystwo, tradycyjna medytacja kroków, chwile na rozmyślania i podsumowania. Do tego piękna, klimatyczna chata i nawet trochę nart.

Jeśli nowy rok jest w jakimś sensie  symbolem, czy przepowiednią tego, jak będzie wyglądać kolejne 12 miesięcy, to ja bardzo poproszę.

O taki rok, jak te parę dni poproszę.

W dobrym zdrowiu i w dobrym humorze.
W naturze.
Z dzieciakami zgodnie pochłoniętymi samodzielnie wymyśloną zabawą w wyobrażonych światach. Albo na dworze, w rumieńcach i błyszczących oczach.
W towarzystwie najlepszym z możliwych.
W „tu i teraz”.
W górach – najczęściej jak się da.

cześć!

24 stycznia, 2020 10 komentarzy
0 FacebookTwitterPinterestEmail
aktywna mamaaktywnie z dziećmiBieszczadyBieszczady z dziećmigórygóry z dzieckiemlatomój styl podróżniczynamiotnamiot z dziećmipodróżowanie z dzieckiem

Bieszczady z dziećmi. Feels like home.

by Paulina 6 sierpnia, 2019

Cudownie jest tu wracać.
Cudownie jest witać dobrze znane ścieżki jak starych znajomych.
Odkrywać nowe ścieżki, zupełnie puste, tak jak kiedyś w Bieszczadach.
 
Cudownie jest rozstawić ten hangar namiot z widokiem na łąkę i być częścią tego wszystkiego.

Oddychać tym bieszczadzkim, wolnym powietrzem. Wolnym zarówno w sensie tempa oddychania, jak i poczucia nieskrępowania, swobody i możliwości.
Czuć się tak bardzo, tak bardzo u siebie.

Ogromnie się cieszę, że mamy, rodzinnie takie miejsce. Do którego sobie często rodzinnie wracamy, w różne pory roku. Taką bazę trochę, budującą nam kręgosłupy wszystkim. Bo góry, o czym tu już pisałam wielokrotnie, układają wszystko w życiu, robią dobry porządek w głowie.

I przyjeżdżamy tu, kolejny raz, dzieciaki coraz starsze (my nie). Chodzą pięknie po górach, liczą sobie punkty za Super Odkrycia i Trudniaste Przeszkody. Na campingu mają swoje sprawy, grają w piłę, budują tamę na rzece i najlepsze wspomnienia z dzieciństwa.
Chodzimy i chodzimy i wszystko jest tak, jak ma być.

ten nocnik to serio weteran wyjazdowy już. Nocnik-globtroter.

dużo nóg

banda przemycona w śpiworach

takie drzemkowe okoliczności przyrody. Trochę zazdro.

obiadek

prawie-relaks przy ognisku

są jeszcze puste szlaki w Bieszczadach

kałuże, radość doskonała

6 sierpnia, 2019 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
aktywna mamaaktywnie z dziećmimój stylmorzepodróże i wycieczkipodróżowanie z dzieckiemrower z dzieckiem

wiosenne morze z dziećmi

by Paulina 6 czerwca, 2019

Doczekałam się wreszcie wyjazdu nad morze.

Obstawiałam co prawda, że na koniec maja pogoda będzie już cudownie wczesnoletnia, a zamiast tego sporo było deszczu i zawieruchy. Ale. Serio, co tam jakis sztormik dla nas, gdy okoliczności przyrody takie cudowne i ten jod taki uzdrowicielski.


Pojechaliśmy bez wielkich planów w kwestii zwiedzania, czy wyszukiwania atrakcji. Po prostu bardzo potrzebowaliśmy chociaż parodniowych wakacji, zmiany otoczenia.
A, że otoczeniem było morze, wspaniałe, trochę szare, trochę zielone i trochę granatowe, i piasek, kremowy i puszysty, i powietrze pachnące i przestrzeń, to serio, niewiele więcej nam było potrzeba do szczęścia.

Szło się na plażę, wiatr szumiał, powietrze pachniało – najpierw sosnami, a potem coraz bardziej morsko… Uwielbiam nad Bałtykiem te wejścia – przejścia, z lasu na plażę, jak przejście w inny wymiar. Bo wchodzi się w przestrzeń niezwykłą, w Zen, dwukolorowy, przestrzenny, i – mimo świstu wiatru – zupełnie cichy.
I wszystko to tylko dla nas, bo pusto było zupełnie.

Bracia

Pustka doskonała

tylko smoki jakieś

taki Dzień Mamy
wieczorne rozgrywki

nonono, wiosenka, cieplutko, wakacje

Zjazdy z wydm

I same wydmy. Coś niesamowitego,pierwszy raz je widziałam i zrobiły ogromne wrażenie

Matka wielodzietna

Mówiłam już, że wiosenka, ciepełko, nonono?

Wilczek i rower, czyli WMN

Znowu wydmy

united colors…

szukamy skarbów

Mamo! Ślimak! wielki, czarny i bez skorupki! (cudo prawdziwe)

6 czerwca, 2019 11 komentarzy
0 FacebookTwitterPinterestEmail
aktywnie z dziećmidzieciństwo unpluggedlasPodlasiepodróże i wycieczkipodróżowanie z dzieckiemslow lifestylezima

podlasie z dziećmi zimą

by Paulina 27 lutego, 2019
podlasie z dziećmi, ferie w Białowieży

Podlasie w lecie poznaliśmy i pokochaliśmy. Od jakiegoś czasu marzył nam się wyjazd do puszczy zimą. Wizje takiego mieliśmy iście baśniowe, z masami migocącego śniegu i skrzypiącym mrozem, bo w końcu to polski biegun zimna.

Zamiast tego trafiliśmy na masy błota i bardzo specyficzny urok przed-przed-wiośnia.

Nie było idealnie, momentami (fochy i jękoły) było zupełnie odwrotnie, ale już teraz, ponad tydzień po powrocie w głowie mam tylko podlaską sielankę, spacery i żubry.
Mam w głowie wiejską sielskość i prostotę. Spokój. I tęsknotę za tym.

Bo w gruncie rzeczy, o taki fajny, wspólny czas nam chodziło. O powolne poranki z kawą przy kominku. O cudowne spacery po cudownych lasach. I o tropy dzikich zwierząt (Wielka księga prawdziwych tropicieli Adama Wajraka to pozycja obowiązkowa codziennie od dwóch miesięcy). I wieczory, które można by nazwać błogimi i spokojnymi gdyby nie planszówkowe emocje;)

Jest w Podlasiu coś bardzo kojącego. To takie miejsce, gdzie wszystko jest tak jak trzeba i idzie po swojemu.

klimatyczny domek na podlasiu

27 lutego, 2019 13 komentarzy
0 FacebookTwitterPinterestEmail
aktywna mamaaktywnie z dziećmiBeskid Niskigórygóry z dzieckiempasjapodróże i wycieczkipodróżowanie z dzieckiemzima

Sylwester w górach, vol. 23402398

by Paulina 12 stycznia, 2019

Czy ja mogę coś jeszcze dodać o wyjazdach w góry z dziećmi?
O wyjazdach w Sylwestra, o przełomie roku, o tym cudownym międzyrocznym zawieszeniu, które w górach, w krokach  stawianych na świeżym śniegu i wśród łagodnych pagórów jest idealne po prostu.

O tym, że nawet mimo intensywnej obecności przedszkolaków dzielnie (lub nie)
wędrujących obok, których trzeba motywować, wycierać im gile, odpowiadać
na sto tysięcy pytań i przypatrywać się tropom zwierząt, w tych śnieżnych spacerach górskich odnajduje się zupełnie nierzeczywisty baśniowy świat. Odnajduje się dystans i spokój doskonały. Odnajduje się ten moment pomiędzy i poza. I nie ma lepszego sposobu na zamknięcie roku. I otwarcie nowego. Bardzo to cudownie nastawia.

Często do tej pory nam się zdarzało, że przyjeżdżaliśmy w raczej śniegową breję, która w następnych dniach przeistaczała się w jakąś baśniową niesamowitą krainę. Tak było i tym razem. Zobaczcie.

Co tam widzisz, cumplu?

pierwsze próby na nartkach

bakcyl złapany

12 stycznia, 2019 10 komentarzy
0 FacebookTwitterPinterestEmail
aktywnie z dziećmiBieszczadyBieszczady z dziećmidzieciństwo unpluggedgórygóry z dzieckiemjesieńlaspasjapodróże i wycieczkipodróżowanie z dzieckiem

Bieszczady z dziećmi, edycja jesienna.

by Paulina 24 października, 2018

Bieszczady jesienią. To jeden z TYCH związków. Jak grzane wino przy kominku, piknik pod miastem w maju, jak sierpniowe jabłka.
Tak
oczywiste a do tej pory niezrealizowane. Byłam w Bieszczadach wiele
razy, w czasach studenckich i z dzieciakami, pod namiotem, bywaliśmy
wiosną, w zimie i w lecie, ale nigdy jesienią.
I wreszcie.

I, słuchajcie, czegoś tak pięknego nie widziałam chyba jeszcze.
Lothlorien i Brokilon.
Swiatlo i złoto. Złoto i światło. Najpiękniej.

Było
tak. Wyruszaliśmy (względnie) rano na szlak, tradycyjny piasek pod
powiekami z niewyspania, poranny chaos, wielki foch Iskry, wielki głód małego
Pirata, włóżcie wreszcie te buty, czy wzięliśmy pieluchy-polarki-jedzenie.

I pierwsze kroki,
w liściach brązowo – szeleszczących. I oddech pachnący październikowo. I
babie lato błyskające co chwila na diamentowo. Tropy zwierząt, a może to ryś. „Mogę do nosidłaaaaaa? Poczekaj, zdobądź jeszcze 30 punktów i
zdecydujesz”, „Mamo, chciałbym mieć książkę o jaworach”.
I
wchodzi się do lasu. A tam, nieumiarkowanie w ogniu i złocie. Zaprawdę
powiadam wam, jeśli wam zimno w serca, jedźcie je ogrzać w
bieszczadzkich jesiennych lasach.

Iskra zapomniała o nosidle,
liczy szlaki i schodki, planuje uplecenie korony z liści. Wilczek nie
przestaje nawijać o drzewach i zwierzętach, Pirat wyśpiewuje albo śpi. A
lasy rąbią fanfarami kolorów.
I idzie człowiek, z rozpłyniętym w
tym płynnym kruszcu sercem. Idzie i wychodzi ponad linię lasu, w strefę
widoków. A te wychodzą z siebie i Olśniewają. I myśli sobie człowiek, że serio nic nie znaczą te problemiki codzienne. Myśli człowiek, że dobrze jest żyć na świecie, w którym są Bieszczady.

Jeśli Giewont to śpiący rycerz, Tarnica jest zdecydowanie śpiącą damą

24 października, 2018 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
aktywnie z dziećmibiwakdzieciństwo unpluggedlaslatonamiot z dziećmiPodlasiepodróże i wycieczkipodróżowanie z dzieckiemprzyczepka rowerowarowerrower z dzieckiem

Podlasie z dziećmi

by Paulina 4 września, 2018

dziecko pod namiotem, biwak dzieci, puszcza bialowieska

W szumie wiatru jestem na śmierć zakochany.
Jeszcze spróbuję, jeszcze raz,
w zieloną noc sierpniową…

W to lato dojrzałe pojechaliśmy. Jeszcze, choć na parę dni jeszcze sycić się tą natura najdoskonalszą i latem w jego najczystszej postaci.
W zieloność pojechaliśmy. W las. W pierwotność i sielskość.
Wypełnialiśmy się po brzegi słońcem, zapachem nagrzanej ściółki leśnej, brzmieniem wiatru i owadów. Oddychaliśmy tym natlenionym intensywnym lasem na zapas.

Telefony wyłączone przez większość czasu. Gdy jechaliśmy gdzieś samochodem, radia nie włączaliśmy z premedytacją.

Wychodziło się rano z namiotu, i buchał ten sosnowy zapach od razu.
Słońce migotało w jeziorze.
Szyszki kłuły w stopy.
Puszcza chwytała za serce milionem odcieni zieleni.
Dzieci czasem trochę jękoliły, ale tego się przecież nie pamięta zupełnie.
Rower sunął sobie cicho po leśnych ścieżkach.
Wieczorne ogniska trzaskały, hipnotyzowały i usypiały.

rower dzieci, wakacje na rowerach, puszcza bialowieska z dziecmi

Nasza czterolatka robiła trasy nawet po kilkanaście kilometrów.

namiot, camping, wakacje dzieci podlasie
Nowa funkcja przyczepki rowerowej. Czyli kojec baza dla niespełna roczniaka który najbardziej na świecie chce wchodzić do wody…
…lub do ognia
 
Wnętrze restauracji Carskiej. Wygląda fantastycznie, ale ceny 60-80zł za danie trochę nas zniechęciły;)

Leśniczówka „Dziedzinka” w której mieszkała Simona Kossak

 
 
 Żeby mieć „lazy bag” trzeba się trochę nagimnastykować;)

Banda

 

Bo dzieci dzielą się na czyste i szczęśliwe

Bardzo szczęśliwe w popiele
Hodowla małży

Gdy masz dosyć kiełby z ogniska

PS. Jeśli chcecie przeczytać konkretniejszy wpis o tym cudownym miejscu, to zapraszam , dwa lata temu pisałam więcej co robiliśmy z dziećmi na Podlasiu.

4 września, 2018 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
aktywna mamaaktywnie z dziećmiBieszczadyBieszczady z dziećmibiwakdzieciństwo unpluggedgórygóry z dzieckiemintegracja sensorycznalatopodróże i wycieczkipodróżowanie z dzieckiem

wakacje z dziećmi w górach – część praktyczna

by Paulina 20 sierpnia, 2018

 

W te wakacje znowu wywłóczamy te nasze dzieci gdzieś w świat, gdzie się pobrudzili i zmęczyli, gdzie nie było tabletów i gotowych zabawek.
Pod
namiot. W góry. Z trójką. Dla nas naturalne i zwykłe, ale często
słyszymy okrzyki niedowierzania, podziwu, widzimy pukanie się w czoło i
ostentacyjne kręcenie głową.

Wiem, że już pisałam, ale
znowu się powtórzę. Podróżowanie z dziećmi to nie jest sielanka. I to
nie jest tak, że dzieci nic  nie zmieniają i można z nimi wszystko.
Mnóstwo się zmienia, i wcale nie jest tak, że za niczym nie tęsknimy.
Ba, wszelkie wyjazdy z dziećmi wyjątkowo mocno wyzwalają we mnie marzenia
i wspomnienia o beztroskich i spontanicznych wypadach tylko we dwoje.
Ale
warto, cholernie warto.
Bo tak bardzo razem nie jesteśmy chyba nigdy. Nigdy jak właśnie podróżując nie integrujemy
się tak pięknie jako rodzina, nigdy się tak ze sobą nie zaprzyjaźniamy, nigdy nie mamy okazji tak skutecznie i namacalnie przekazać dzieciakom naszych wartości. Mam wrażenie, że właśnie na naszych wyjazdach najlepiej nam wychodzi wychowanie.

Taki rodzaj podróżowania z dziećmi, bez animacji i atrakcji, pod namiot, w naturę, w góry nie jest może najłatwiejszy ze wszystkich, ale serio da się to zorganizować, no i praktyka czyni mistrza;)
Wystarczy się odważyć, pozytywnie nastawić i pojechać, każdy następny taki wyjazd przyjdzie z większą łatwością.
A ja dzisiaj zapraszam na wyjazdową prozę życia. Opowiem Wam o tym, jak u nas wyglądają takie niezorganizowane przez biuro podróży wyjazdy od strony praktycznej.

biwak, dziecko , camping, namiot, rodzinnie, wakacje

Pakowanie na wyjazd z dziećmi

Ja
wiem, że teraz wszystko może być cudownie estetyczne. Mnie też podobają
się te zdjęcia o lekko retro klimacie, z elegancką skórzaną torbą,
kapeluszem i klapkami, na jakimś lnianym posłanku, pokazujące
przygotowania do wyjazdu. U nas z minimalizmu, nada się tylko
minimalistyczny opis sytuacji – chaos. Ale, choć może nie wygląda to
wszystko najpiękniej, pakujemy się tak, żeby było praktycznie i
wygodnie. Czyli, do siat z Ikei. Ikeowskie siaty są super – pakowne,
lekkie, dopasowujące się do przestrzeni bagażnikowej. Na dłuższych
wyjazdach każdy ma swoją, pełnią funkcję wakacyjnych szaf, sprawdzają
się idealnie.
Mamy też podział ról – ja pakuję ubrania i kosmetyki, mąż sprzęty typowo turystyczno – biwakowe. Mamy wprawę, i chociaż za każdym razem narzekamy na ilość gratów, idzie nam to całkiem sprawnie.
Co
pakujemy? Pisałam już o tym w poście o wyjazdach pod namiot z dziećmi –  z ubrań, wszystkie które mamy. Z jedzenia – półprodukty o dań
sprawdzonych szybkich i nieskomplikowanych – makaron, kuskus, pomidory
pelati w puszce, cukinia, tuńczyk, kapary, oliwki, parmezan, oliwa z
oliwek,
przyprawy (pieprz, zioła prowansalskie, sól). Sprzęty turystyczne
(karimaty, śpiwory, koce, palnik, menażki i naczynia, latarki, linka,
siedzonka, tarp…), kosmetyki. Co można, optymalizujemy, przelewamy do mniejszych opakowań, stawiamy na uproszczenia i wielofunkcyjność (ostatnie odkrycie – lawendowe szampono-odżywko-mydło w kostce z kremolandu. Wspaniały, dobry skład, cudowne ograniczenie przestrzeni i naprawdę świetne działanie!)

spodnie przeciwdeszczowe – nasze są z decathlonu to fantastyczna sprawa!

atrakcje są wszędzie
Kiedyś licytowaliśmy się ze znajomymi, kto ma największy burdel w namiocie…

Wyjazd ba wakacje z dziećmi

Praktyka pokazała, że u nas najlepiej sprawdza się
wyjazd nad ranem. Oczywiście wszystko zależy jeszcze od tego, jak długa
droga nas czeka, ale nasze wypady to zazwyczaj parę godzin jazdy.
 Mamy
więc taką naszą tradycję, którą dzieciaki też bardzo lubią, bo to taki
przedsmak wakacji, że wieczór poprzedzający wyjazd, kładą się w
wygodnych ubrankach i śpiworkach (no chyba, ze jest bardzo gorąco). My
też, po głównym pakowaniu idziemy spać, łapiemy parę godzin snu. Nad
ranem wstajemy, szykujemy jeszcze „bagaż podręczny” (ciuszki na zmianę,
pieluchy, chusteczki, jedzenie i picie) i ostatki zapomniane wieczorem,
(oraz zazwyczaj niedoschnięte pranie;)) i ruszamy. Młodzież przeważnie
się przebudza się podekscytowana, ale po jakimś czasie jeszcze przysypiają, co
daje nam dwie-trzy godzinki spokojnej jazdy.
Jak już się obudzą,
robimy mały postój, śniadanko, rozprostowanie nóg itp i ruszamy dalej,
śpiewamy, gadamy, słuchamy muzyki, wyglądamy przez okna, liczymy
bociany, krowy i inne atrakcje (polecam samochodową grę w bingo).

góry, bieszczady, dzieci, wakacje, trekking dziecięcy
kuku

Na miejscu

Można szukać dodatkowych atrakcji w Bieszczadach,
ALE PO CO. To jest
właśnie cały urok tych gór. Chyba każdych gór zresztą i w ogóle natury. Że są po prostu,
Dzieciaki się trochę wyciszają od tych wszechobecnych bodźców,
odpoczywają od przestymulowania, o którym trąbią psychologowie
dziecięcy. Nagle najlepszą atrakcją staje się niesienie biedronki,
wspaniałą rozrywką oglądanie kamieni, zabawą doskonałą ciamkanie w błocie.

A jakie szlaki z dziećmi w Bieszczadach

O naszym chodzeniu po górach z dziećmi pisałam trochę w tekście o motywowaniu dzieci do chodzenia po górach.
To
nie był nasz pierwszy wyjazd z dziećmi w góry, więc znamy możliwości
swoje i maluchów. Dlatego na szlaki ruszaliśmy z dwoma nosidłami – jedno
dla Najmłodszego Pirata, drugie, dla Iskry na wypadek utraty sił.
Tym razem chodziliśmy tymi szlakami:

  • Szlak na Jawornik – fajny spacerek z naszej Wetliny, można
    samochodem podjechać do końca drogi asfaltowej, potem już w zasadzie od
    początku jest piękny widok, nie trzeba dużo chodzić;) Poszliśmy tam
    pierwszego dnia, żeby zobaczyć jak nam się chodzi, jak chodzi się
    dzieciakom, jak
    sprawdzają się ich buty, i czy spodnie przeciwdeszczowe są faktycznie
    takie potrzebne (TAK!)
  • Zagroda Żubrów w Mucznem i szlak na Bukowe Berdo
  • Połonina Wetlińska. To dla kilkulatków dość forsowny, długi dla szlak, ale
    naprawdę przepiękny, można rozciągnąć na cały dzień, robić przystanki w
    najpiękniejszych możliwych okolicznościach przyrody. Weszliśmy żółtym z
    Wetliny i zeszliśmy przy Chatce Puchatka, do naszej bazy wróciliśmy
    busem. Można też wejść żółtym szlakiem z Wetliny i przejść tylko na
    Smerek i wrócić.
  • Połonina Caryńska, wersja skrócona zielonym szlakiem z przełęczy wyżniańskiej na górę, zejście w Ustrzykach
  • wycieczka z mapą, bez szlaku. Chcieliśmy pokazać dzieciakom inne chodzenie, dlatego któregoś dnia wybraliśmy się na spacer  na jakąś nienazwaną górę.
  • generalnie, jeśli planujecie z dzieciakami wycieczki po górach,
    najbardziej niezawodna w tym celu będzie właśnie stara, dobra mapa. Na mapie zaznaczone są punkty widokowe, a przy
    szlakach są zaznaczone czasy przejścia, z małymi dziećmi trzeba te
    wartości przemnożyć przez 1,5, a nawet dwa. 

deszcz pod namiotem w Bieszczadach

Pogoda w Bieszczadach tym razem była mocno w
kratkę, z dość dużym nastawieniem na deszcz. Co samo w sobie ma sporo
klimatu takiego romantyczno-przytulnego, starszym dzieciakom w kaloszach
i kurtkach – a w ostateczności w namiocie lub świetlicy z książkami,
kredkami lub planszówkami też to nie przeszkadzało. Jedynie
dziesięciomiesięczny
maluch był poszkodowany, bo nie może spędzać na kolanach na trawie tyle
czasu ile by
chciał.
Na szczęście było ciepło.

kamyczki!

laboga jak pięknie

Wracając, wstąpiliśmy jeszcze do przepięknego, ale mocno straszącego burzami Przemyśla

Warto podjąć wysiłek, warto trochę się razem z dzieciakami zmęczyć, przeżyć wspólnie przygodę – jak to działa w kwestii zbliżania się do siebie, kto doświadczył wspólnego klasowego przypału na wycieczce szkolnej.

To nasze praktyki, nam się sprawdzają najlepiej, dlatego się dzielę, jeśli macie jakieś swoje patenty na podróżowanie z dzieckiem poza utartymi szlakami, baaardzo chętnie przeczytam!!!

Jeśli macie jakieś pytania, dawajcie śmiało.
Jeśli uważacie, że post może się komuś przydać, śmiało udostępniajcie:)

20 sierpnia, 2018 34 komentarze
0 FacebookTwitterPinterestEmail
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • …
  • 8

Ostatnie wpisy

  • o zachwytach wiosennych
  • Ferie za kołem podbiegunowym. Północna Norwegia zimą z dziećmi
  • przyjemności zimowe
  • Zimowe Bieszczady na początek roku
  • 2025. podsumowanie

O mnie

O mnie

Pola

Piszę o dobrym życiu, o smakowaniu codzienności, o szwendaniu się bliżej (Lubelszczyzna) i dalej, o nurkowaniu w naturę. Rozgość się!

Zostańmy w kontakcie

Facebook Instagram Email

Kategorie

  • 2026
  • 2025
  • 2024
  • 2023
  • 2022
  • 2021
  • 2020
  • 2019
  • 2018
  • 2017
  • 2016
  • 2015
  • 2014
  • 2013
  • 2012
  • 2011
  • 2010

Popular Posts

  • o zachwytach wiosennych

    8 maja, 2026
  • Bieszczady z dziećmi

    19 lipca, 2016
  • Ferie za kołem podbiegunowym. Północna Norwegia zimą z dziećmi

    13 marca, 2026
  • Facebook
  • Instagram

@2019 - All Right Reserved. Designed and Developed by PenciDesign


Back To Top
Odpoczywalnia.pl
  • podróże i wycieczki
    • namiot
    • rower
    • góry
  • mój styl
  • rozmyślania
    • wychowanie
    • wspomnienia
    • zmysły
  • Europa
    • Finlandia
    • Francja
    • Norwegia
    • Rumunia
    • Włochy
    • Hiszpania
  • Polska
    • lubelszczyzna
    • Białowieża
    • Bieszczady
    • Beskid Niski
    • Kazimierz Dolny
    • Mazury
    • Nałęczów
    • Podlasie
    • Roztocze
    • Śląsk
    • Sudety
    • Suwalszczyzna
    • Świętokrzyskie
    • Tatry