„a heaven in the wild flower”

by Paulina

Minęło półtora miesiąca. Rewolucyjnych zmian brak. Synek idealnie
wpasował się w długo przygotowywane dla niego miejsce. Jest tak, jak
powinno być.

Wprowadzamy do naszego dawnego życia
niezbędne zmiany, jak np przyczepka przyczepiona do roweru, podziwianie
wschodu słońca i cudownego chłodu o 3 nad ranem, czy podśpiewywanie
kołysanek podczas zmywania. I zapas pieluch na każde wyjście.

Ostatnio zainaugurowaliśmy sezon rowerowy; z dziecięciem gruchającym i
śliniącym się w swojej królewskiej przyczepce, jeździliśmy po wsiach
Lubelszczyzny. Wspaniałe mamy tu szlaki rowerowe, pośród „pól malowanych
zbożem rozmaitem”, ruch bardzo niewielki, świeże powietrze, kolory,
zapachy, błogość.

 

You may also like

0 comments

Daga Wis 21 czerwca, 2012 - 10:56 am

Ależ Wam zazdroszczę takiego piknikowania! Królewskiej przyczepy również :)!

Reply
Anonimowy 21 czerwca, 2012 - 12:46 pm

świetna stylizacja…
http://eiffla1997.blogspot.com/
+ obserwuję 🙂

Reply
VENILA KOSTIS 23 czerwca, 2012 - 2:45 pm

Lubelszczyzna?! A ja już myślałam, że jaka Prowansja! Pięknie!

Reply
schockobons 27 czerwca, 2012 - 7:20 am

jaki żuczek kochany!

Reply
POLA 30 czerwca, 2012 - 2:18 pm

Po pierwsze – Gratulacje!!
Po drugie – Cudne widoki!
Po trzecie – jak weszłam na twojego bloga, pomyślałam, my się chyba znamy (w realu), ale szukając intensywnie wspomnień przyszło mi na myśl, że pewnie kiedyś byłam już na tej stronie i zapamiętałam Twoją radosną twarz.

Pozdrawiam!

Reply

Leave a Comment