89
Minęło półtora miesiąca. Rewolucyjnych zmian brak. Synek idealnie
wpasował się w długo przygotowywane dla niego miejsce. Jest tak, jak
powinno być.
Wprowadzamy do naszego dawnego życia
niezbędne zmiany, jak np przyczepka przyczepiona do roweru, podziwianie
wschodu słońca i cudownego chłodu o 3 nad ranem, czy podśpiewywanie
kołysanek podczas zmywania. I zapas pieluch na każde wyjście.
Ostatnio zainaugurowaliśmy sezon rowerowy; z dziecięciem gruchającym i
śliniącym się w swojej królewskiej przyczepce, jeździliśmy po wsiach
Lubelszczyzny. Wspaniałe mamy tu szlaki rowerowe, pośród „pól malowanych
zbożem rozmaitem”, ruch bardzo niewielki, świeże powietrze, kolory,
zapachy, błogość.





0 comments
Ależ Wam zazdroszczę takiego piknikowania! Królewskiej przyczepy również :)!
świetna stylizacja…
http://eiffla1997.blogspot.com/
+ obserwuję 🙂
Lubelszczyzna?! A ja już myślałam, że jaka Prowansja! Pięknie!
jaki żuczek kochany!
Po pierwsze – Gratulacje!!
Po drugie – Cudne widoki!
Po trzecie – jak weszłam na twojego bloga, pomyślałam, my się chyba znamy (w realu), ale szukając intensywnie wspomnień przyszło mi na myśl, że pewnie kiedyś byłam już na tej stronie i zapamiętałam Twoją radosną twarz.
Pozdrawiam!