122
Wróciliśmy.
Tydzień pod namiotem na Lazurowym Wybrzeżu.
Pięknie. Gorąco. Intensywnie.
Tak, jak kiedyś pisałam, inaczej. Nie było mowy o spontaniczności, wieczorach na plaży z winem i upolowaną ostrygą, mogliśmy zapomnieć o leniwym plażowaniu, o większych wycieczkach, o beztroskiej włóczędze.
Było za to obserwowanie zachwytu morzem – zachwytu totalnego, podszytego przerażeniem, wyrażanego całym sobą. I duma z synka, śmigającego na rowerku po campingu i nawiązującego międzynarodowe przyjaźnie. I błogo śpiące niemowlę kołysane szumem morza. I to poczucie kompletności, gdy siedzieliśmy sobie we czwórkę przed namiotem. I bardzo cenne chwile we dwoje, gdy młodzież padła.



















0 comments
Pięknie 😉
Cudowne chwile, które są dla Was bardzo ważne.
Wspaniale, lazurowo i co ważne – w 4 też się da! inaczej..ale też fajnie, pozdrawiam!
Pięknie jak zwykle. I abstrahując trochę od głównego tematu – jaka ładna spódniczka! 😉
Ależ klimaty, czarująco! Do tego wspaniale wyglądasz, niczym nastolatka, a nie świeżo upieczona mama.A te chwile spędzane razem- inne- ale jakże cenne. Pozdrawiam
wspaniale! piękne zdjęcia 🙂 pozdrawiam
Jak pieknie ..! Tak bardzo brakuje mi slonca, kolorow i cieplych chwil nad morzem. Tutaj lato na razie chlodne a ostatnio wciaz pada i pada, po prostu jakis koszmar !!! Pozdrawiam. M