Jak zmotywować dzieci do chodzenia po górach

by Paulina
trakking, wędrowanie po górach z dziećmi, jak nauczyc dzieci chodzic po gorach

Góry są naszą częścią od zawsze. Najpierw jeździliśmy we dwoje, potem doszedł Wilczek – w chuście
a potem w nosidle. Gdy dzieci zrobiło się dwoje, zrezygnowaliśmy z
targania na plecach namiotu na rzecz dwóch nosideł.
Trochę wyzwań
i zmian organizacyjno – logistycznych, ale esencja pozostała ta
sama. My i góry, szlak, przestrzeń, wędrówka. Bez potrzeby
dodatkowych urozmaiceń.

Maluchy chłonęły sobie i nasiąkały, trochę mimochodem, poglądem,
że góry są wspaniałe same w sobie i nie potrzeba ich dodatkowo
uatrakcyjniać.

Teraz, gdy zaczęły samodzielną wędrówkę z nami, staramy się, żeby
ta prosta radość z górskiego chodzenia w nich została i rosła. Pozostało jednak pytanie, jak nauczyć dzieci chodzić po górach samodzielnie.

Wiadomo, że samodzielny dziecięcy trekking to co innego, niż podziwianie sobie świat z perspektywy cesarzątka w
nosidle. To wyzwanie dla wszystkich, ale też ogromna radość i wielka satysfakcja.

Dlatego samodzielny dziecięcy trekking zaczęliśmy do niewielkich tras, żeby ich nie przytłoczyć.
A jednocześnie staraliśmy się, żeby to nie były zbyt monotonne trasy.
Bo nic tak nie męczy, jak monotonne chodzenie, wtedy byli zmęczeni
po dziesięciu metrach.

Czy to zwykła dziura czy Najprawdziwszy Trop?

Na szczęście nasz ostatni wypad, Beskid Niski vel Błotny to ciągle dość dzikie pasmo górskie i przyszły nam z pomocą liczne i wyraźne ślady dzikich zwierząt. Dzięki nim, dzieciaki zupełnie nie zauważały
odległości ani wysokości jakie pokonywały w poszukiwaniu coraz to
nowych tropów i zgadywaniu, do kogo też mogą one należeć.

Wielką frajdą były też przeszkody do pokonania i
szukanie szlaku.

Te przeszkody zainspirowały nas do gry w terenie. Bardzo prostej,
i z zasadami modyfikowanymi w trakcie i w sumie nie aż tak
istotnymi. Najważniejsze było to, że do zdobycia w trakcie
wędrówki były Punkty, punkty za zobaczenie szlaku, za zobaczenie
tropu, za pokonanie Trudnej Przeszkody (wystające korzenie, konar
drzewa na ścieżce, wielka błotnista kałuża) i inne elementy
wędrówki na które napotykaliśmy. A na końcu szlaku Medal dla
wytrwałych (czyli czekoladka w kształcie monety). Nasze dzieci
jeszcze nie ogarniają dodawania , dla nich najbardziej liczył sama
fakt przyznawania magicznych punktów (i medalu na koniec). Punkty są bardzo skuteczne, ze względu na ich Zdobywanie, a jednocześnie są na tyle abstrakcyjne, że nie są przekupstwem – raczej wyzwaniem. Ta gra jest
też o tyle fajna, że każe skupić się
na otoczeniu, jest angażująca w tu i teraz, nie powoduje skupiania się na tym co będzie potem. I rzecz jest rozwojowa, jak będą starsi będzie można
ustalić bardziej konkretne zasady.

Z medalami

Bardzo Trudne Przeszkody

trekking góry z dzieckiem, dziećmi, aktywna rodzina

Zaakceptowaliśmy też fakt (choć nie od razu), że dzieci chodzą po górach w dziecięcym stylu. I że nie sprawdza się równe tempo i rytmiczny krok. Te zasady oszczędzające siły są dla nudnych dorosłych. U naszego potomstwa sprawdzają się zrywy i podbiegi, nieregularne przerwy i liczne rozproszenia.

Zauważyliśmy też, że nadmierne wsparcie jest demotywujące! Nie angażowaliśmy się w przesadne motywowanie i ciągłe mówienie o tym, że jeszcze kawałek i już prawie jesteśmy, u naszych dzieci działało to jakoś zmęczeniogennie, jakbyśmy im sugerowali, że to podejmują nudny wysiłek i trud.

Żeby dzieci chciały same chodzić po górach, dbaliśmy też oczywiście o podstawę, czyli komfort fizyczny. Wygodne ubranka, czapki od słońca i kurtki od deszczu/wiatru
(mogli mieć tylko lepsze buty, następnym razem już ich wyposażymy
w traperki) przegryzka bakaliowa, która daje fajną energię i woda (z
bukłaków z rurką, wielka dodatkowa atrakcja). I przerwy piknikowo – odpoczynkowe.
Myślę, ze dobrym pomysłem było tez Nosidło Na Wszelki Wypadek.
Iskra czasem jeszcze śpi w dzień, więc wczesnym popołudniem
lądowała u taty na plecach gdzie przymykała oko. Wilczek też ze
dwa razy po większym podejściu odpoczął sobie chwilę w nosidle.
Dzięki temu mieliśmy większy luz, że w razie czego nie zostaniemy ze słaniającym się maluchem na środku szlaku.

Rzucanie kamyczków pozostaje w ścisłej czołówce ulubionych zabaw

I jeszcze jedno, chyba najważniejsze. Czyli, jeśli chcesz, żeby dziecko było samodzielne, pozwól mu na to. Nie oczekiwaliśmy od naszych dzieci jakiejś maratońskiej formy, ale uwierzyliśmy, że będą dawać radę same po tych górach chodzić. I w to, że nie potrzebują na każdym rogiem królika z kapelusza, kolorowych dmuchańców, grających jeździków i innych specjalnie-dla-dzieci-super-atrakacji. Świat sam w sobie jest super atrakcją, a brak intensywnych bodźców pobudza mózg jak nic innego. Więc rodzą się fantastyczne pytania, okazje do ciekawych rozmów, do zauważenie tego, co nas otacza. A do tego coraz cenniejsza i rzadsza umiejętność cieszenia się trwającą chwilą. Polecam:)

You may also like

0 comments

Anonimowy 16 lipca, 2017 - 7:26 am

Piękne zdjęcia i mądry tekst.Jak zawsze.I jak zawsze jestem zachwycona,mogę ciągle pisać achy i ochy.Uwilbiam Pani bloga.Pozdrawiam serdecznie i życzę wielu udanych wycieczek,a góry mamy urokliwe,też lubię po nich wędrować.Halina

Reply
Anna K. Olszewska 16 lipca, 2017 - 9:09 am

Jesteś doskonałym wzorem dla wielu rodzin, które mówią – teraz są dzieci, koniec z podróżowaniem. A uwierz mi – mnóstwo jest takich.

Reply
.Anna Tym 16 lipca, 2017 - 1:45 pm

Kwintesencja
My wędrujemy z dziewczynkami od zawsze, nie zawsze po górach… cóż moja druga połowa odmówiła targania dzieci na plecach 😉 więc zwyczajnie poczekałam aż urosną …. w ubiegłym roku były Beskidy , w tym Tatry …. bez słowa nie mogę ,nie che mi się, jestem zmęczona, nie dam rady …..
po 15 km codziennie….
Chba to kwestia tego jak je od pampersa wychowywujemy…czy przed i Padzikami i telewizja, czy pokazując świat ….

Reply
Monika Olga 16 lipca, 2017 - 3:09 pm

Świetny pomysł z przyznawaniem punktów i tym samym wciągnięciem maluszków do zabawy. I jak zawsze rewelacyjnie to wszystko napisane 🙂 Serdeczności!

Reply
Filifionka 18 lipca, 2017 - 5:05 pm

Uwielbiam Waszą rodzinkę :)!!!

Reply
Pola 27 lipca, 2017 - 10:40 am

Bardzo bardzo dziękuję:)
Pozdrawiam serdecznie!

Reply
Pola 27 lipca, 2017 - 10:43 am

Wiem. Ja zawsze przekonuję, że z dziećmi można może nie wszystko, ale dużo ( i inaczej niż bez dzieci). Ale trzeba naprawdę chcieć.

Reply
Pola 27 lipca, 2017 - 10:44 am

Super 🙂
My z Tatrami pewnie jeszcze trochę poczekamy;)

Reply
Pola 27 lipca, 2017 - 10:45 am

Dziękuję:)
Sami byliśmy zaskoczeni, że punkty tak działają;)

Reply
Pola 27 lipca, 2017 - 10:46 am

<3 !

Reply
Panna Lila 31 lipca, 2017 - 1:34 pm

Chyba najbardziej podoba mi się podsumowanie tekstu. Żeby dać szansę dzieciom pozachwycać się światem, bez dodatkowego lukru i plastiku:)

Reply
.Anna Tym 7 sierpnia, 2017 - 12:48 pm

moje starsze 🙂

Reply
Absocks 7 lutego, 2024 - 9:11 am

W dzisiejszych czasach, każdy pomysł na to aby zmotywować dzieci do ruchu jest dobry 🙂 A spacer po górach to już naprawdę świetny pomysł na wspólne spedzenie czasu z dziećmi.

Reply

Leave a Comment