Wiadomo, ze bycie rodzicem zdecydowanie zmienia postrzeganie świata, i otwiera nowy rozdział w życiu. Nowe życie, nowy człowiek, nowe umiejętności do wpisania w cv.
Ale okazuje się tez, ze jest szereg spraw, których nie docenilibyśmy, czy wręcz nie zauważyli, gdyby nie dzieci.
Sen
„Szkoda czasu na sen”? No nie szkoda. Nieprzespane nie z własnej woli noce maja ogromny wpływ na wszystko – koncentracje, cierpliwość, nastrój ogólny, ogarniecie, pomysłowość. Niesamowite, jak porządna dawka nieprzerywanego snu poprawia jakość życia. Tak banalne i oczywiste, ze aż często zapominane
Cisza
Gdy trzylatek nie przestaje gadać (oczekując natychmiastowej reakcji, odpowiedzi, lub co najmniej potwierdzenia), a roczniak… tez nie przestaje gadać (a niedobory słownictwa nadrabia dobrymi chęciami, natężeniem decybeli lub rękoczynami), gdy ich radosne gadanie zmienia się w płacz, jęki lub pisk… Wtedy cisza staje się najwspanialszym dźwiękiem do słuchania.
Czyste ciuchy
W rzeczywistości pełnej brudnych łapek i buź, zabaw w piasku, pyle i na trawie, glutów, łez i innych, czysta koszulka jest rzadkością i zawsze jestem bardzo zaskoczona, gdy uda mi się dotrwać do wieczora bez przebierania się, albo gdy nie ma nic do prania.
Porządek w domu
Stan nieosiągalny. Zwlaszcza przy rocznej córce, dla której punktem honoru jest wyjęcie maksymalnej ilości rzeczy z półek w minimalnie krótkim czasie. Jest w bałaganieniu bardzo metodyczna i dokładna, nie ominie żadnej skarpetki zrzucając świeżo powieszone pranie, wyjmuje i ogląda każda książeczkę, bada (i smakuje) każdą kredkę brata do której uda jej się dobrać. Wygląda to dokładnie tak.
Pozornie małe sukcesy (dziecka i rodzica).
Schodzenie z łóżka i chodzenie jako takie, podskakiwanie, nabicie widelcem oliwki, włożenie butów; a także wybranie się na spacer szybciej niż w 40minut, wypicie całej, gorącej kawy, wyprawa z przychówkiem na targ po zakupy, uśpienie obojga w tym samym czasie, zrobienie obiadu z asyst głodnych piskląt… To wszystko daje całe mnóstwo satysfakcji i dumy, codzienni człowiek czuje się jakby podpisywał ważny kontrakt.
Male cudowności
Istnieją specjalne poradniki i kursy mindfulness, treningi uważności. A rodzic ma najlepiej wykwalifikowanego trenera na co dzień. Nikt tak jak dziecko nie praktykuje uważności, nie jest zanurzone po uszy w rzeczywistości, nie kontempluje świata i jego małych – wielkich cudów. „Wszystko co znam to wyłącznie cuda. Czy stoję pod
drzewami w lesie, czy rozmawiam za dnia z kimś, kogo kocham. Podziw
budzące owady w powietrzu, cienka krzywizna wiosennego nowiu, to dla
mnie cuda, całość pełna powiązań , a jednak każdy cal przestrzeni jest
cudem. Codzienny zwykły trud. Codzienny zwyczajny cud…. „*
Zdecydowanie, myślę, moim brudnym, budzącym się w nocy, głośnym odkrywcom należą się podziękowania… Jak to wygląda u Was? Jestem bardzo ciekawa innych nieoczywistych korzyści z rodzicielstwa:)

Jeśli spodobał Wam się ten post, będę wdzięczna za lajkowanie i udostępnianie:)
*Walt Whitman, ale równie dobrze mógłby to powiedzieć kilkulatek. Zwłaszcza to o owadach.


0 comments
Nie napisałabym tego lepiej 😉 Za te wszystkei rzeczy, a najbardziej za te cudowności, które każą mi się zatrzymać i przypatrywać fascynacji mojego dziecka. Że pająk, że kamyk, że słońce, że pies, że czerwone… I jeszcze za "kocham Cię mamusiu", na które czekam z utęsknieniem, za łapki zaciśnięte na szyi niczym najwspanialszy naszyjnik i pupkę wciskającą się z książeczką w dłoni… ech, całe mnóstwo tego 😀 pozdrawiam
🙂 wszystko przede mną 🙂 póki co jestem podekscytowaną rosnącym brzuszkiem 😀
Jeszcze nie jestem rodzicem, ale w najbliższej przyszłości planuję być. Bardzo ładnie to napisałaś, chociaż przy filmiku ręce opadają. :)) Że niby my kobiety nic nie robimy, tylko dzieci wychowujemy.?
🙂
Fascynacje dziecięce są najlepsze:)
Gratulacje! A ktory miesiąc?
Dziękuję!
Nie jest tak zle, cośtam jeszcze robimy;)
Posiłki! Że można zjeść ciepłe – nie zimne i nie gorące. Jedzone bez pośpiechu, bez rozbieganych wokoło oczu i nadstawionych czujnie uszu, na siedząco, wygodnie, bez gotowości do natychmiastowej interwencji, bez ciągłego wstawania co drugi kęs, bo "mama siiii i kupa"… 😉
Kawa! Że może być ciepła, a nie wypita na 20 łyków przez 5 godzin:)
Świetnie to ujęłaś, chyba więcej nic dodać nie trzeba :).
P.S. Paulina!!! Ostatnimi czasy kradniesz mi cenny sen ;). Zaczęłam czytać Twojego bloga od początku i jestem oczarowana :D!!!
Dodałabym jeszcze: czas tylko dla siebie. Odkąd mam dziecko baaardzo ten aspekt doceniam 🙂
Życiowe. Wprawdzie mój syn ma już 10 lat i łapki na ciuchach na przykład mnie nie dotyczą. Ale przecież przerabiałam każdy ten temat. I masz rację z tymi małymi radościami. Wspólny spacer czy ciekawa rozmowa z dzieckiem potrafią wypełnić serce radością.
Zgadzam się 🙂 Jak ja nie doceniałam tego spokoju i przespanych nocy 🙂 A teraz o nich marze 🙂 O porządku na dłużej niż godzina mogę pomarzyć no chyba że cały czas będę za małym chodzić i wszystko zbierać 🙂 Hm…Korzyścią jest zorganizowanie. Kiedyś żeby iść na zakupy potrzebowałam godziny 🙂 Teraz potrzebuje 40 minut z czego większą część toczę "walki" z małym bo chcę wziąść wszystkie duże samochody 🙂 Nigdy też nie byłam osobą cierpliwą a tu…wraz z urodzeniem się małego stałam się bardzo cierpliwa 🙂 pozdrawiam
Jeszcze wszystko przede mną 😉
ja nie mam dzieci, więc mogę tylko pozazdrościć wszelkich uciech związanych z rodzicielstwem. Ale sen, ciszę i porządek w domu doceniam od zawsze, bo lubię te 3 rzeczy bezwzględnie 🙂
Oj tak! Zdarza nam się, gdy mamy jeść coś wyjątkowo dobrego, czekać aż dzieciaki pójdą spać, żeby móc w pełni delektować się jedzeniem:)
Tak! Tak! Tak!
Jejku, jest mi strasznie miło i chyba wiszę Ci kawę;) (gorącą, wypitą w spokoju…;) )
Hah, zorganizowane MUSI być doprowadzone do absolutnej perfekcji;) Cierpliwość też zresztą
Czas tylko dla siebie, cudowna samotność, zdecydowanie się zgadzam:)
Uwielbiam czytać Twoje rodzicielskie spostrzeżenia, są takie naprowadzające, wartościowe i prawdziwe.
Cześć Paulina:)
🙂
O, a ja nie będąc rodzicem baaardzo doceniam te wszystkie rzeczy ktore wymienilas 🙂
Dzień dobry
Trafiłam na bloga przypadkowo i od razu mnie urzekł. Mamy dzieciaki w takim samym wieku. Też mam trzyletniego synka i roczną córeczkę. Te wszystkie rzeczy, o których piszesz… Podpisuję się pod każdym słowem, postem..:) Pozdrawiam serdecznie i mocno.
Ula
Bardzo mi miło! Cieszę się i mam nadzieję, że zostaniesz na dłużej:)