Wiedziałam, że Genewa będzie piękna jesienią.
Była.
Trzeba przyznać, że pogoda trafiła nam się idealna. Wspaniałe słońce i ciepło.
W sobotę o świcie stawiliśmy się na lyońskim dworcu kolejowym, z rowerami i przyczepką, wypełnioną dziećmi i ich akcesoriami. Zapakowaliśmy się do środka, i po dwóch godzinach byliśmy w kraju zegarków i czekolady.
Zwiedzanie miasta rozpoczęliśmy od jego najstarszej części, położonej na wzgórzu, ze słynnym placem Bourg-de-Four, XV – wiecznym ratuszem, arsenałem miejskim ze stojącymi tam armatami; z górującą nad wszystkim imponującą katedrą Saint Pierre. To świątynia katolicka, która wraz z reformą została pozbawiona wszystkich zbędnych wg protestantów ozdób, obrazów i mebli, zyskała za to surowość i dostojeństwo. Obok można było zobaczyć muzeum reformy kościelnej – Genewa po jej przeprowadzeniu nazywana była protestanckim Rzymem, idee reformacji przyjęły się w tym mieście bardzo dobrze. Jednak wszelkie muzea sobie odpuściliśmy, mieliśmy za mało czasu, zresztą w taką pogodę…
Po zobaczeniu najstarszej części miasta ruszyliśmy (zahaczając o plac zabaw, obecność dwuipółlatka zobowiązuje – plac zabaw zresztą świetny) dalej. Zahaczając o plac Neuve wstąpiliśmy do pięknego parku des Bastions, w którym można zagrać w wielkie szachy, przysiąść na kawę w uroczym pawilonie i zobaczyć Mur Reformatorów. Tam też znajduje się biblioteka miejska, w której można znaleźć egzemplarze wszystkich wydanych od 1539r w Genewie dzieł.
Z parku już naprawdę niewielka odległość dzieliła nas od wspaniałego jeziora genewskiego i słynnego Jet d’Eau – fontanny o strumieniu wysokim na 140m.
Przy jeziorze, kolejne parki, dzielnica Eaux-Vives z budynkami o
charakterystycznych dachach o których mówi się że są przykładem
narodowego stylu szwajcarskiego.
Niestety nie starczyło nam czasu na luksusowy prawy brzeg Rodanu, nie zobaczyliśmy Pałacu Narodów, siedziby Czerwonego Krzyża, dzielnicy Carouge i Paquis. Szkoda, może następnym razem.
Ogólne wrażenia? Podobało nam się. Piękne, przyjazne miasto, bogate (i potwornie drogie), wielokulturowe, pełne przyjemnych zielonych przestrzeni. I ten widok…





















0 comments
Fantastyczne zdjęcia, z przyjemnością też przeczytałam, bo mieliśmy Szwajcarię w tym roku w planach wycieczkowych, ale ostatecznie ceny nas odstraszyły 🙁 Nawet na tęczę się załapaliście 😉
O jak ja marzę o odwiedzeniu Szwajcarii. Tylko te ceny zaporowe jednak 🙁
Przepiękne zdjęcia, chciałabym się tam teleportować 🙂
o rany, ale cudnie! i jaka piękna pogoda!
Piękna, piękna Genewa. Spędziłam tam kiedyś tydzień. Noce w alpejskim domku wysoko w górach (0°C) dni w mieście (+15°C) 🙂 Cudownie było, chciałabym kiedyś wrócić
Przepiękne zdjęcia. Aż chciałoby się tam być.
kiedyś się wybiorę 😉
bluzy z nadrukiem sklep internetowy
Caly pobyt i pogode faktycznie mieliscie piekna! Ja bylam dawno temu z moim M i pamietam, ze ciezko bylo zaparkowac samochod. Czas spedzilismy z moja kolezanka z ktora nie widzialam sie wiele lat. To chyba dlatego tak malo pamietam i zdjec w albumie tez mam tylko kilka .. 🙂 Pozdrawiam cieplo. M
Ojej, jak tam zachwycająco, po prostu cudne zdjęcia i widoki.
Podladam, bo wybieramy sie na majówkę 🙂 i maraton genewski jako finał dlugiego weekendu