
Rozochociliśmy się po zeszłorocznej zimowej Finlandii. Stwierdziliśmy, że tym razem ruszymy dalej, na prawdziwą północ.
Co prawda w listopadzie, gdy kupowaliśmy bilety lotnicze, myśleliśmy, że pojedziemy na północ zaznać zimy i nikt się nie spodziewał, że w lutym będziemy mieć zimy po kokardę. Były różne myśli, również takie, że co to w ogóle był za pomysł – trzeba było wyruszyć do Maroka czy jakiejś Hiszpanii.
Ale, jeju. Jeju. Jaki to był fantastyczny pomysł jednak.
Wyruszyliśmy na ferie za koło podbiegunowe. Do Arktyki. Na koniec świata. Wyruszyliśmy do świata zorzy, surowej przyrody, reniferów, gór wyrastających z arktycznego morza, ciszy.



















































































