Odpoczywalnia.pl
  • podróże i wycieczki
    • namiot
    • rower
    • góry
  • mój styl
  • rozmyślania
    • wychowanie
    • wspomnienia
    • zmysły
  • Europa
    • Finlandia
    • Francja
    • Norwegia
    • Rumunia
    • Włochy
    • Hiszpania
  • Polska
    • lubelszczyzna
    • Białowieża
    • Bieszczady
    • Beskid Niski
    • Kazimierz Dolny
    • Mazury
    • Nałęczów
    • Podlasie
    • Roztocze
    • Śląsk
    • Sudety
    • Suwalszczyzna
    • Świętokrzyskie
    • Tatry
Category:

Europa

podróże i wycieczkiEuropa

Ferie za kołem podbiegunowym. Północna Norwegia zimą z dziećmi

by Paulina 13 marca, 2026
zimowa wędrówka w rakietach śnieżnych nad fiordem w północnej Norwegii

Rozochociliśmy się po zeszłorocznej zimowej Finlandii. Stwierdziliśmy, że tym razem ruszymy dalej, na prawdziwą północ.

Co prawda w listopadzie, gdy kupowaliśmy bilety lotnicze, myśleliśmy, że pojedziemy na północ zaznać zimy i nikt się nie spodziewał, że w lutym będziemy mieć zimy po kokardę. Były różne myśli, również takie, że co to w ogóle był za pomysł – trzeba było wyruszyć do Maroka czy jakiejś Hiszpanii.

Ale, jeju. Jeju. Jaki to był fantastyczny pomysł jednak.

Wyruszyliśmy na ferie za koło podbiegunowe. Do Arktyki. Na koniec świata. Wyruszyliśmy do świata zorzy, surowej przyrody, reniferów, gór wyrastających z arktycznego morza, ciszy.

czytaj dalej
13 marca, 2026 1 comment
1 FacebookTwitterPinterestEmail
podróże i wycieczkiEuropa

Szwecja pod namiotem z dziećmi

by Paulina 21 sierpnia, 2023

Znowu nam się zachciało północy. Chociaż mieliśmy obawy związane z pogodą, dość srogo potraktowani przez Norwegię parę lat temu. Uznaliśmy jednak, że w tym roku wybieramy ryzyko deszczu w Skandynawii niż pożary i piekielne upały na południu.

Gdybym miała opisać Szwecję jednym słowem, byłby to spokój. Zachwycił mnie ten kraj, w którym jest tak dużo drzew i jezior, i tak mało ludzi.

Organizacja wakacji w Szwecji

Logistycznie zorganizowaliśmy to tak: Do samej Szwecji dotarliśmy promem, z Gdańska do Nynashamn, pod Sztokholmem. Potem przemieszczaliśmy się spokojnie w kierunku południowym, przejechaliśmy przez słynny most Oresund, i Danię, bo obiecaliśmy dzieciom Legoland, a potem już przez Niemcy do Polski.

Bardzo to był udany pomysł, bo mimo przebycia ponad 3tys kilometrów w dwa tygodnie, droga nie była praktycznie wcale męcząca. Do Gdańska dotarliśmy stosunkowo szybko, a gros naszej trasy na wakacje „pokonaliśmy” sobie bardzo wygodnie na promie, wysypiając się i podziwiając widoki.

Zmienialiśmy nasze bazy co 2-3 dni, przemieszczając się przeważenie po kilkadziesiąt kilometrów (czasem trochę więcej), i rozbijając namiot w coraz to bardziej malowniczych miejscówkach.

Tu namiocik pośrodku masy lasów

Warunki sanitarne momentami nieoczywiste
czasem gram z nimi;)

W Szwecji, podobnie jak w całej Skandynawii obowiązuje zasada allemansrätten, którą uwielbiam i która idealnie współgra z naszym stylem podróżowania. Mówi ona mniej więcej tyle, że każdy człowiek ma prawo do kontaktu z naturą. Korzystamy z gościnności przyrody, pilnując się by jej nie nadużywać. To oznacza rozbijanie namiotu „na dziko” i zostawianie miejsca biwaku w takim stanie jak je zastaliśmy, bez śmieci i zniszczeń, rozpalanie ognisk tylko w wyznaczonych miejscach itp. Te nasze miejsca biwakowe, z widokiem, w sercu natury, to jedno z piękniejszych wspomnień z tych wakacji, nie rozbiliśmy się na campingach ani razu – korzystaliśmy tylko czasem z campingowych łazienek.

Przed wyjazdem znaleźliśmy trochę miejsc w przewodniku (korzystaliśmy z przewodnika Aldony Hartwińskiej, autorki bloga pofikasz.pl), zaznaczyliśmy je na mapie, i na bieżąco decydowaliśmy o planie na następne dni, raczej na spokojnie, bez wciskania nadmiaru wrażeń, z wieloma chwilami relaksu nad wodą, lub w lesie. Albo w lesie i nad wodą:D

Park Narodowy Tyresta

Byliśmy ciekawi szwedzkich parków narodowych, i akurat jeden trafił się nam na naszej trasie. Spacerowaliśmy po dość
niezwykłym, bardzo skalistym lesie, pełnym starych sosen. Ścieżka była przyjemna i dobrze oznaczona. Mam przy tym wrażenie, że Szwecja jest jednym wielkim parkiem narodowym, i ten konkretny nie różnił się tak bardzo od innych wspaniałych miejsc do których trafiliśmy.

 

Iskra na Podrfuwajce wypatruje Kapitana Efraima Pończochy

Vimmerby i Astrid Lindgren Värld

Razem z dzieciakami jesteśmy fanami książek Astrid Lindgren, a audiobooki jej autorstwa, czytane przez
niezrównaną Edytę Jungowską towarzyszą nam zawsze w samochodzie na dłuższych trasach. Dlatego nie mogliśmy nie odwiedzić miejsca, w którym urodziła się słynna pisarka. Astrid Lindgren Värld to park, w którym dosłownie wchodzi się do świata tych książek. Jest wspaniała Willa Śmiesznotka, zagroda Emila, zamek Ronji, są domki z Bullerbyn. Można wejść do sklepu z cukierkami z epoki, pozjeżdżać z dachu jak Karlsson, posłuchać piosenek Oskara i Rasmusa. Nie przepadam nadmiernie za parkami rozrywki i tu też trochę obawiałam się tandety, plastiku i poliestru, ale zupełnie niepotrzebnie. Wszystko utrzymane w miłym, skansenowym klimacie, co powinno być drewniane, lniane czy słomiane, było właśnie
takie. Świetną sprawą okazały się tez mini spektakle pokazujące fragmenty różnych książek – co prawda po szwedzku, ale gdy zna się książki nie jest to problemem. Bardzo nam się podobało, dla fanów książek miejsce magiczne. 

Rasmus i Włóczęga Oskar przechadzali się po parku i śpiewali, tak jak w książce

Drewniane figurki rzeźbione przez Emila w drewutni:)

Pippi chodzi po dachu podczas sceny z policjantami. Świetnie się oglądało

Już wieczorem, mapka z parku i dzielenie się wrażeniami, gdzie było najfajniej

A tu jedno z naszych krystalicznie czystych jezior

Olandia, kraina setek wiatraków. W pobliżu tego, jednego z największych na wyspie rozbiliśmy namiot

Olandia

Słyszałam o niej dużo i miałam na nią wielką ochotę od dawna. To urocza wyspa pełna starych, malowniczych wiatraków,
druga co do wielkości na Bałtyku. Rozbiliśmy namiot na przepięknym wybrzeżu, pocieszyliśmy się trochę kamienistą plażą, a potem ruszyliśmy na oglądanie. Wszyscy radzą, żeby podzielić zwiedzanie na północ i południe wyspy, taki też był nasz plan. Dlatego najpierw pojechaliśmy na północ zobaczyć fantastyczny Las Trolli, z sosnami powyginanymi w najróżniejsze kształty, oraz imponującym, dziewięćsetletnim dębem. Wybraliśmy się też na latarnię morską śliczną jak z obrazka. Następnego
dnia udało nam się zwiedzić zamek Borgholm, warownię z XII wieku, który jest teraz zaadoptowany na bardzo ciekawe muzeum, częściowo pod gołym – a tego dnia mocno deszczowym niebem. Odpuściliśmy już zwiedzanie południa
wyspy, bo czekała nas dalsza droga i rozbijanie namiotu w nowym miejscu.

 

„Daj mi miejsce w głębi morza
Szczyptę lądu, szczyptę skały
Tu zbuduję zamek biały
Tutaj gniazdo swe założę”
Las Trolli na północy wyspy

Trolleken, 900-letni dąb

Mały człowiek i duże drzewo

Widok z tej pięknej latarni morskiej

Zamek Borgholm. Zwiedzanie trochę utrudniał rzęsisty deszcz

Sölvesborg i ciesząca oko architektura szwedzka

Południe 

Parę kolejnych dni spędziliśmy na południu Szwecji. Znów mieszkając w sielskich okolicznościach przyrody, nad wodą, wśród
drzew, zobaczyliśmy portowe miasteczko Sölvesborg, z jednym z najdłuższych pieszych mostów w Europie, oraz żywą wioskę Wikingów pod Trelleborgiem, czyli skansen, z przeniesionymi z różnym miejsc w Skandynawii autentycznymi chatami, która zrobiła na wszystkich duże wrażenie. 

Pieszy most w Solvesborgu, mierzy 760 metrów
Wyżerka ogniskowa

Malmö i most Öresund

Ostatniego dnia odwiedziliśmy Malmö, czyli trzecie co do wielkości miasto w Szwecji. W żaden jednak sposób nie odczuliśmy tej wielkości w jakiś nieprzyjemny sposób, nawet po dwóch tygodniach spędzonych w ciszy przyrody pod namiotem. Malmö ma bardzo piękną starówkę, zwłaszcza mały rynek robi przyjemne wrażenie. Sporo jest uliczek z niewysoką zabudową, które przywodzą na myśl raczej jakieś niewielkie prowincjonalne (w najlepszym tego słowa znaczeniu) miasteczko. Jest przepiękny, rozległy park, Slottsparken mieszczący się przy imponującym zamku Malmöhus.

Po południu oddaliliśmy się w kierunku Danii, a było to oddalenie z przytupem, bo jechaliśmy słynnym mostem Oresund. Prawie ośmiokilometrowy, faktycznie robi wrażenie.

Legoland

Wracając spędziliśmy jeszcze dzień w Legolandzie, zgodnie z obietnicą daną dzieciakom jakiś czas temu. Mimo początkowego braku wielkiego entuzjazmu z naszej dorosłej strony, wybawiliśmy się wszyscy świetnie:D Atrakcje są różnorodne, wszystko cudownie zanurzone w świecie Lego. Udało się trafić tak, że nie było ogromnej ilości ludzi, dodatkowo ściągneliśmy legolandową aplikację, która pokazywała czas oczekiwania przy wszystkich atrakcjach, więc nie spędziliśmy nadmiernie dużo czasu w kolejkach. Nie jest to coś, co chciałabym powtarzać, ale wyszliśmy stamtąd po całym dniu wybawieni po kokardę. A dzieciaki są bardzo zainspirowane do tworzenia własnych budowli, co mnie cieszy najbardziej.

I takie to były nasze szwedzkie wakacje. Sierpień się zbliża ku końcowi, ale nie porzucamy wakacyjnego nastroju i szwendamy się do oporu bliżej i dalej. Mam nadzieję, że Wam również to lato obfituje w miłe wrażenia:)

21 sierpnia, 2023 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
podróże i wycieczkibiwakEuropamój styl podróżniczy

wakacje w Norwegii

by Paulina 15 września, 2019

Norwegia. Norwegia.

Siedzę nad klawiaturą i nie wiem, co napisać. Serio, nie wiem. Od czego zacząć i jak sprawić, żeby oddać choć część wrażeń słowami, a jednocześnie nie popaść w (nadmierną) egzaltację.

Norwegia, czyli „droga na północ”, kraina magii, mchu, mgły.
Kraj, gdzie niełatwo spotkać ludzi, za to co krok napotykaliśmy ukryte przejścia do świata elfów, tajne kryjówki krasnoludków i zaczarowane trolle. Kraj milionów wodospadów, gór, morza i lasów. Kraj Natury, absolutnej, zniewalającej królowej. W najlepszym, i najtrudniejszym wydaniu.

Bo Natura nie daje o sobie zapomnieć.
Podczas trekkingu w górach, gdy zachwyca i olśniewa każdym omszałym kamieniem, każdym migotliwym, szarym górskim jeziorkiem, i każdym zapierającym dech widokiem.
Nie daje zapomnieć w drodze, podczas jazdy samochodem, wśród gór, rzek i jezior, i robi to tak, że zwykłe, nudnawe zazwyczaj przemieszczanie staje się atrakcją samą w sobie.
I w nocy przypomina o sobie, gdy ulewa i wicher przyginają namiot do ziemi, i człowiek siedzi z szeroko otwartymi oczami i przytula (na szczęście zupełnie słodko śpiące) dziecko, a drugi człowiek podtrzymuje stelaż.
Albo, gdy przemoczeni do gaci, mimo naprawdę porządnego przygotowania, zawracamy ze szlaku, z dzieciakami pochlipującymi z emocji.

I wtedy, gdy siedzi się bez słowa przed namiotem przy trzeszczącym ognisku, które odbija się w wodzie fiordu, na spokojnym, maleńkim campingu wśród gór.

Gdy na każdym, NA.KAŻDYM. kroku widać norweski do natury szacunek. W architekturze, budowie dróg, sposobie życia. Cholernie bardzo powinniśmy się tego szacunku nauczyć. Pilnie.

Spędziliśmy tam dwa tygodnie. Wrócimy na pewno.
Zobaczcie.

tu trawiasty dach w skansenie na jednym z campingów, ale jest masa współczesnych, w ten sposób zadaszonych domów!

prawie jak Kordian

takie okoliczności drzemki Pirata
a może by tak rzucić wszystko i….?

poranki, czyli jaglanka i kawa

Bergen. Jeden dzień w cywilizacji.

muzeum morskie

Brygge, drewniana dzielnica

motyl nad fiordem

piknik pod lodowcem

taki tam strumyczek

winter is coooooming, czyli spotkanie z lodowcem

PS. Post o stronie praktycznej może powstać, jeśli chcecie 🙂

EDIT:

Nie stworzyłam osobnego posta praktycznego. Dlatego uzupełnie tutaj parę informacji, gdyby ktoś zastanawiał się, jak w praktyce zorganizować wyjazd do Norwegii pod namiot z trójką dzieci (lat 7, 5 i 2).

Do Norwegii wyruszyliśmy samochodem, przez Niemcy i Danię, tam promem przepłynęliśmy do Kristiansand. Plan był dość luźny, nie mieliśmy żelaznych punktów do odhaczenia. Zresztą okazało się, że na bieżąco musimy się dostosowywać do prognozy pogody, która, zwłaszcza na początku, była dla nas dość bezlitosna.

Zależało nam na norweskiej przyrodzie, na fiordach, niekoniecznie tych najbardziej znanych. Z ikonicznych miejsc wybraliśmy się tylko na Preikestolen. I nie polecam. Pogoda była koszmarna, deszcz lał jak z cebra – my ostatecznie zwróciliśmy, a i tak na szlaku były ogromne ilości ludzi (często w trampeczkach i lekkich wiatrówkach) – więc nie wiem, co musi się tam dziać gdy pogoda dopisuje. Szlak faktycznie bardzo piękny (pomijając warunki atmosferyczne), ale nie mniej pięknie było następnego dnia po drugiej stronie tego samego fiordu, gdzie spotkaliśmy tylko 3 osoby. Na Język Trola, czy Kjeragbolten nawet się nie wybieraliśmy. Norwegia jest pełna totalnie zachwycających miejsc bez specjalnych hasztagów.

Biwakowanie w Norwegii

W całej Skandynawii można biwakować na dziko – oczywiście z poszanowaniem przyrody. Miejsc na taki dziki camping jest cała masa, otoczenie bajkowe Ponieważ jednak dość często musieliśmy uwzględniać gruntowne suszenie ubrań, często korzystaliśmy również z campingów – tych też jest sporo do wyboru, szukaliśmy takich miejsc na bieżąco, z pomocą googlowskich map:)

Koszt wakacji w Norwegii

Staraliśmy się, żeby wyjazd był na tyle budżetowy, na ile to możliwe. Musieliśmy oczywiście uwzględnić koszt promu i benzyny. Zdecydowaną większość jedzenia zapakowaliśmy do samochodu, dzięki czemu udało nam się ograniczyć zakupy spożywcze naprawdę do minimum. Campingi, na których nocowaliśmy (np Preikestolen Camping, czy Ytra Dorvika), wcale nie były drogie, z naszą piątkę i duży namiot płaciliśmy między 100 a 200 zł za noc.

Dzieci pod namiotem w Norwegii

Wybraliśmy się z trójka maluchów, najmłodszy miał niespełna 2 lata, co może wydawać się dość odważnym pomysłem. Ale, jak już tu pisałam nie raz, nasze dzieciaki w naturze, w namiocie, funkcjonują naprawdę dobrze. Śpią w swoich śpiworkach, mają fajną bazę do zabawy i masę wolności. Pisałam zresztą kiedyś trochę o biwakowaniu z dziećmi od strony praktycznej. Na ten wyjazd zdecydowanie przydały się ciuszki merino i porządne kurtki przeciwdeszczowe;)

Pirat górskie wędrówki spędzał w nosidle (z ochraniaczem od wiatru i deszczu), a starszaki dzielnie maszerowały same.

15 września, 2019 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail

Ostatnie wpisy

  • Ferie za kołem podbiegunowym. Północna Norwegia zimą z dziećmi
  • przyjemności zimowe
  • Zimowe Bieszczady na początek roku
  • 2025. podsumowanie
  • 24 dobre rzeczy w grudniu, które nie są zakupami

O mnie

O mnie

Pola

Piszę o dobrym życiu, o smakowaniu codzienności, o szwendaniu się bliżej (Lubelszczyzna) i dalej, o nurkowaniu w naturę. Rozgość się!

Zostańmy w kontakcie

Facebook Instagram Email

Kategorie

  • 2026
  • 2025
  • 2024
  • 2023
  • 2022
  • 2021
  • 2020
  • 2019
  • 2018
  • 2017
  • 2016
  • 2015
  • 2014
  • 2013
  • 2012
  • 2011
  • 2010

Popular Posts

  • Ferie za kołem podbiegunowym. Północna Norwegia zimą z dziećmi

    13 marca, 2026
  • Jak się ubierać na macierzyńskim

    26 listopada, 2017
  • Co lubisz robić w życiu?

    15 czerwca, 2016
  • Facebook
  • Instagram

@2019 - All Right Reserved. Designed and Developed by PenciDesign


Back To Top
Odpoczywalnia.pl
  • podróże i wycieczki
    • namiot
    • rower
    • góry
  • mój styl
  • rozmyślania
    • wychowanie
    • wspomnienia
    • zmysły
  • Europa
    • Finlandia
    • Francja
    • Norwegia
    • Rumunia
    • Włochy
    • Hiszpania
  • Polska
    • lubelszczyzna
    • Białowieża
    • Bieszczady
    • Beskid Niski
    • Kazimierz Dolny
    • Mazury
    • Nałęczów
    • Podlasie
    • Roztocze
    • Śląsk
    • Sudety
    • Suwalszczyzna
    • Świętokrzyskie
    • Tatry