Odpoczywalnia.pl
  • podróże i wycieczki
    • namiot
    • rower
    • góry
  • mój styl
  • rozmyślania
    • wychowanie
    • wspomnienia
    • zmysły
  • Europa
    • Finlandia
    • Francja
    • Norwegia
    • Rumunia
    • Włochy
    • Hiszpania
  • Polska
    • lubelszczyzna
    • Białowieża
    • Bieszczady
    • Beskid Niski
    • Kazimierz Dolny
    • Mazury
    • Nałęczów
    • Podlasie
    • Roztocze
    • Śląsk
    • Sudety
    • Suwalszczyzna
    • Świętokrzyskie
    • Tatry
Category:

rower z dzieckiem

aktywnie z dziećmidzieciństwo unpluggedlubelszczyznamój styl podróżniczyrowerrower z dzieckiemwiosna

Lasy Janowskie rowerami

by Paulina 17 czerwca, 2025

Uwielbiam to, że w zasięgu godzinki mamy takie cuda.

Gdy, zwłaszcza teraz, po zimie, splotą się szczęśliwie wolny weekend i ładna pogoda, ruszamy. Ładujemy  na dach i hak samochodu pięć rowerów (ale już bez przyczepki!). Pakujemy koce piknikowe i hamaki. I obowiązkowo piknikowe przekąski, w końcu mieszkało się trochę w Shire, we Francji.

czytaj dalej
17 czerwca, 2025 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
aktywnie z dziećmijak odpoczywaćlubelszczyznamój styl podróżniczyrowerrower z dzieckiemuważnośćwiosna

Przedwiośnie na Polesiu

by Paulina 1 kwietnia, 2025

„Między ciałem a dziką przyrodą jest bardzo ścisły związek. Jakby na to
nie patrzeć, ciało jest najbliższym nam kawałkiem dzikiej przyrody.
Łączy nas z całym wszechświatem, bowiem składa się z materii, tej samej,
co gwiazdy, drzewa, rzeki, zwierzęta i kamienie. Mało tego – przez
nasze ciało nieustannie przepływa cała ta materia. To, co jest chmurą za
chwilę będzie moimi łzami, krwią. To, co jest promieniem słońca za
chwilę będzie moim wewnętrznym ciepłem i energią. To, co jest wiatrem za
chwilę będzie moim oddechem, a gleba wkrótce zamieni się w moje tkanki. ” Ryszard Kulik

Wiosna. Zaczyna się ten czas, kiedy tak
bardzo jak nigdy czuje się istota biologiczną. Zbudowaną z tych samych
atomów, co forsycja, błoto i żurawie. Częścią przyrody, nie szczególnie istotną dla świata, ale „mającą prawo jak gwiazdy i drzewa być tutaj”.

W marcu, gdy natura aż przebiera nóżkami żeby buchnąć życiem szczególnie mnie to uderza. Bo czuję dokładnie to samo, tę buzującą żywotność, dokładnie tę samą pierwotną siłę, która każe drzewom wypuszczać nowe listki, budzi do życia niedźwiedzie i muchy i wypuszcza z ziemi fiołki. 

Bardziej niż kiedykolwiek szukam w naturze czegoś większego. Bardziej niż kiedykolwiek koi mnie świadomość bycia jej niewielkim elementem. To, że mogę położyć się na rosnącej trawie, wdychać zapach ziemi, słuchać kosów i wypatrywać motyli i tak bardzo przynależeć do tej natury. Perspektywa, która rodzi się z tej świadomości jest mocno uzdrawiająca codzienność i życie człowieka w XXI w, przebodźcowanego sztuczną inteligencją, sztucznym światłem, sztucznie pompowanymi zachciankami konsumpcyjnymi. Przekonujemy się, że nie jesteśmy naszymi umysłami. Jesteśmy naturą. Jesteśmy naturą tak samo jak rzeka i las i żaba.

 


Co
roku w marcu jedziemy do Poleskiego Parku Narodowego. W marcową burość
jedziemy oddychać i nasycać się tym wiosenno-żywotnym słońcem, wgapiać
się w ślady małych łapek na błocie i grupę łosi w oddali. Wieziemy nasze
osobiste kawałki dzikiej natury tam, skąd pochodzą.

1 kwietnia, 2025 1 comment
0 FacebookTwitterPinterestEmail
aktywnie z dziećmiaktywna mamadzieciństwo unpluggeddzieckojak odpoczywaćlaslubelszczyznapodróże i wycieczkipodróżowanie z dzieckiemrower z dzieckiemrowerki biegowe

Wycieczki z dziećmi, strona praktyczna

by Paulina 13 czerwca, 2023

wycieczki rowerowe

 

Wycieczki rowerowe, jak można tu często zobaczyć to jedna z naszych ulubionych aktywności na wolny dzień

Czytam i słucham czasem komentarze i pytania, od kiedy zacząć zabierać dzieci na wycieczki, jak zorganizować wycieczkę z dzieciakiem, albo, że „byłoby fajnie tak pojechać z maluchami w naturę, ale w sumie nie wiem, od czego zacząć.”

My uprościliśmy sprawę o tyle, że nie robiliśmy przerw, więc nie trzeba się było wdrażać specjalnie w wycieczki z dziećmi, robić tego wielkiego wdechu przed skokiem na głęboką wodę, pod tytułem, czy już jesteśmy wszyscy gotowi, czy dzieci wystarczająco duże.

W ciążach nie szarżowałam, ale czułam się na tyle dobrze, że spacery pod miastem były dla mnie idealną formą spędzania czasu, zdarzało nam się nawet wyskoczyć w góry.

Potem, każdy niemowlak lądował w chuście na wycieczkach pieszych, lub w przyczepce rowerowej, gdy decydowaliśmy się na rowery. Swoją drogą, jakiś czas temu napisałam już pieśń pochwalną na temat przyczepki rowerowej, i do tej pory zdania nie zmieniłam – to wysokie podium na liście zakupów około-dziecięcych. A dzięki temu, że nasza przyczepka była dwuosobowa, pakowaliśmy do niej zarówno aktualnego toddlera jak i niemowlaka (dzięki podczepianemu hamaczkowi). Dzięki przyczepce ( i jej dodatkowej przestrzeni załadunkowej) zupełnie nie odczuliśmy, że dzieci nam cokolwiek utrudniają, czy uniemożliwiają realizowanie pasji. 

przyczepka rowerowa

wycieczka rowerowa z dziecmi

Dwulatek i więcej – rowerek biegowy

Wraz z drugimi urodzinami wszystkie nasze dzieci dostawały rowerki biegowe. W naszym przypadku biegówki były strzałami w dziesiątkę, także na codzienne spacery, gdy dystans był za długi na krótkie nóżki metrowego człowieczka. Na dłuższe wycieczki sprawdzał się system „trochę sobie jadą na polnych drogach, a gdy się zmęczą lub na ulicach wchodzą do przyczepki, a rowerki podczepiamy”.

Gdy przesiadali się na rowery z pedałami, dostosowywaliśmy trasy do ich możliwości, a dla Pirata zakupiliśmy wspaniałą rzecz, hol do roweru, nazywa się „Follow me”. Jest to świetnie wykonany gadżet, który stabilnie podtrzymuje rower dzieciaka – nie ma efektu przechyłu na bok, który często można obserwować w prostych „pałąkach”. Rowerek do holu podczepia się łatwo i szybko, więc podczas jednej wycieczki zdarza się Pirata podczepiać i puszczać wolno kilkakrotnie. Hol jest wspaniałą sprawą, przydaje się na piaszczystych nawierzchniach, pod duże góry i generalnie zawsze gdy niespełna sześciolatek nie daje jeszcze rady. Fajne też jest to, że dziecko na rowerze podczepionym na takim holu do dorosłego ciągle pedałuje, i wnosi swój wkład w taki tandem:)

rowerek biegowy

Wybór trasy

Przy postach o naszych wycieczkach rowerowych często pada pytanie o konkretne trasy. Nie zawsze jestem w stanie powiedzieć dokładnie jak wędrujemy, czy jedziemy rowerami, jako, że jedną z głównych zasad naszych wycieczek jest nie wracamy tą samą drogą, robimy kółko, co często (przeważnie) wiąże się z zejściem ze szlaku i przedzieraniem przez chaszcze i błota, nie mam śmiałości proponować takich przygód czytelnikom;)

„to co, nie wracamy tą samą drogą?”

Korzystamy z tradycyjnych map papierowych – na nich często zaznaczone są ciekawe szlaki i miejsca do zobaczenia, różnice w wysokości itd, poza tym dają jakiś taki ogólny obraz. Świetne są też dedykowane aplikacje z mapami – używamy głównie mapy.cz lub locus map (to aplikacje, w locus map można wykupić abonament, i korzystać z map również offline) . Ich przewagą jest aktualność i interaktywność – dobrze widać na nich rodzaj dróg, ilość kilometrów do przebycia, co ma znaczenie przy zmianach planów w trakcie wycieczki.

Bardzo polecam Wam ten system łączenia map papierowych z mapowymi aplikacjami, pozwala odkryć świetne miejsca, dostosować trasę pod swoje oczekiwania i wycieczkować bez tłumów.

Bywa luksusowo;)

Przekąski wycieczkowe

Jesteśmy łasuchami, nie będę ukrywać. Wycieczki zawsze wiążą się z piknikami. Przyzwyczailiśmy się do tego wszyscy, dzieciaki potrafią zapytać o piknik po 10 minutach krótkiego leśnego spaceru poobiedniego. Popełniłam jakiś czas temu dwa wpisy na ten temat, bardzo zapraszam zobaczyć nasze piknikowe przekąski 1, piknikowe przekąski 2

Zawsze mamy też ze sobą drobiażdżki typu suszone owoce, kabanoski i żelki mocy ( nasze żelki mają specjalne moce w zależności od koloru, np czerwone dodają siły, a żółte poprawiają humor;) ). Jedzenie na wycieczkach jest dla nas ważne i przyczynia się w niemałym stopniu do naszego do wycieczek uwielbienia. Po wysiłku, na świeżym powietrzu, wśród ptasich śpiewów i wśród zieleni, jedzenie smakuje zupełnie wyjątkowo.

Dodatkowe atrakcje i gadżety

Nasze podejście jest takie, że raczej ich unikamy. Zależy nam na tym, żeby pokazać dzieciom, że świat sam w sobie jest atrakcyjny. Nie popadamy przy tym w przesadę, i lubimy zahaczyć na wycieczkach o jakieś ciekawe budowle lub ruinki, ładny widok, jakaś woda; wyznaczanie sobie celu, do którego jedziemy czy idziemy jest fajne i motywujące.Ale generalnie stawiamy na „tu i teraz”, gdzie atrakcją może się okazać piękna łąka z trzmielami, wielkie mrowisko, albo ptasie gniazdo.

Często jeżdżą z nami różne figurki playmobil, to fajna zabawa dla dzieci wśród traw, Wilczek czasem targa ze sobą książki.

Z rzeczy, które zawsze mamy ze sobą:

– apteczka – przede wszystkim mamy w niej octanisetp i plasterki oraz opatrunek w sprayu, pęsetka i kleszczołapki do wyciągania kleszczy, fenistil, żel aloesowy, coś od komarów (zawierające ikarydynę), krem z wysokim filtrem, bandaż elastyczny

– koc piknikowy

– hamak turystyczny, lekki i wytrzymały, nasz jest z firmy La Siesta i sprawdza się świetnie 

– rowerowy zestaw naprawczy (klucze, pompka, dętki)

– woda termalna w sprayu – przydaje się do schłodzenia, do przemycia ranek czy spryskania otarć

– kompas – aplikacje aplikacjami, ale technologia bywa zawodna

I jeszcze  jedna ważna kwestia

 Bardzo proszę, jeśli idziemy korzystać z uroków natury, to bądźmy też dla tej natury w porządku, zostawiajmy świat takim, jakim chcielibyśmy go zastać.  Na wycieczkach trochę jest tak, jakbyśmy szli w gości, szanujmy miejsce i jego mieszkańców, wszystkich (tych wielonożnych i nie za ślicznych też). Zabierajmy nasze śmieci za sobą (jak się trafią cudze, to też), unikajmy krzyków i głośnej muzyki, nie płoszmy zwierząt, nie niszczmy mrowisk, czy gniazd, samochód można zostawić na parkingu, w oddaleniu od miejsca piknikowego… itd

Aż mi głupio pisać tutaj o takich oczywistościach, wierzę, że to dla moich czytelników zupełnie niepotrzebny akapit, i mam nadzieję, że się nie obrazicie za niego, ale biorąc pod uwagę to, co się dzieje w naszych lasach, myślę, że lepiej powiedzieć o tym za dużo niż za mało:)

Nasze ogólne podejście wycieczkowe

jeśli zaglądacie tu regularnie, chyba znacie. Nic nikomu nie udowadniamy, z nikim się nie ścigamy. Nie startujemy w konkursie pt najbardziej szalone wycieczki rodzinne, ani kto więcej przejedzie na rowerze z dziećmi.

Wycieczki z dziećmi to coś co nam wszystkim daje radochę, integruje nas wszystkich, pisałam już o tym zresztą nie raz i zdania nie zmieniłam:D

A jednodniowe wypady rowerowe i piesze to esencja weekendu – nic mnie nie relaksuje przed i po pracy jak taka wycieczka, nic tak nie ładuje baterii z radością życia.

Przy czym, mam jeszcze jedną refleksję na temat spędzania czasu z dziećmi, nie bardzo odkrywczą zapewne. Najistotniejsze wydaje mi się znaleźć tę wspólną zajawkę. W naszym przypadku, są to mniejsze i większe wypady w naturę. W Waszym to może być wspólne zwiedzanie zamków, wspólne jeżdżenie na nartach, wspólne nurkowanie, układanie puzzli czy scrabble, jeżdżenie na konwenty fantastyki, albo pieczenie ciast razem. Jeśli lubimy coś robić, róbmy to, nawet jeśli nie jest to typowo rodzinna rzecz, a towarzyszące nam dzieciaki z dużym prawdopodobieństwem staną się dzieciakami partnerującymi, a to daje naprawdę fajny podmuch w żagle.

Wycieczkujecie z dzieciakami? Czy dopiero myślicie o tym, żeby zacząć? (może macie jeszcze jakieś pytania?) A może to kompletnie nie Wasza bajka, i kręci Was coś innego? (ciekawa jestem, co:) )

13 czerwca, 2023 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
aktywnie z dziećmijak odpoczywaćlubelszczyznamoda rowerowapasjapodróże i wycieczkirowerrower z dzieckiemwiosna

rowerowa wycieczka w najpiękniejszy dzień kwietnia

by Paulina 2 maja, 2023

wycieczka rowerowa lubelszczyzna

 

Właśnie o takim dniu marzyło mi się w mrokach stycznia. O dniu ze słońcem, rowerami, piknikiem, wodą.

Wycieczka zaczęła się idealnie. Parę domków, i miła, wąska, ale równa droga w lesie. Las wiosenny, wiadomo, jak malowany, cały we fluorescencyjnej zieloności, rozświergolony i świetlisty. Dzieciaki radośnie wystrzeliły do przodu, cała trójka, łącznie z Piratem maniakalnie przerzucającym przerzutki. Jechaliśmy za nimi, a na naszych skroniach niemal czuliśmy fizyczny ciężar Lauru Dobrego Rodzica.

„Ale nam traskę znalazłeś idealną” – powiedziałam do Krychy, i wtedy zaczął się Piach.

Dalej było pięknie, zielono, ptaki dalej śpiewały jak szalone a słońce szafowało promieniowaniem UVA i UVB z kwietniową gorliwością.

Laur na skroni super rodziców zapewniającym dzieciom super sprzęt z grubymi oponami i porządne przygotowanie jakby się rozrósł, bo świetnie dawali radę oraz Nie Jęczeli, nawet jeśli jednak trzeba było chwilę zeskoczyć z rowerów. Pięcioipółletni Pirat został podczepiony do holu i dziarsko wspomagał tatę jadącego lub pchającego podwójny konwój.

Mój rower co prawda jest bardzo ciężki, ale za to ma cienkie opony, więc pchałam go sporą część czasu. Ale, hej, jakże inaczej jest gdy zmagasz się ze swoimi trudami wycieczkowymi, a nie z marudzeniem i jękiem. Ta świadomość, że dzieci stają się wycieczkowymi partnerami, a nie najbardziej wymagającym wyzwaniem, była chyba równie upajająca co okoliczności przyrody, a te stawiały poprzeczkę naprawdę wysoko.

Do tego postoje nad wodą, migoczącą w słońcu. Bociany, perkozy i czaple. Zapach świeżych listków i trawy, i rozkwitających dzikich jabłoni. Trzmiele. Wyjątkowo długi zaskroniec nad rzeką. I wgapianie się w tę wodę, w te szuwary, w to niebo. Ależ mnie to karmi.

rowerowa wycieczka po lubelszczyznie

lubelszczyzna rowerem

PS. W temacie samej trasy. Zaczęliśmy w Opolu Lubelskim i szlakiem rowerowym dojechaliśmy do Żmijowisk, wróciliśmy do Opola lekko inną trasą. Tak to mniej więcej wyglądało: (screen ze strony Traseo ) Planuję swoją drogą przygotować dla Was taki wpis mniej o moich uczuciach i emocjach, a bardziej od strony praktycznej o naszych wycieczkach w dzieciakami. Dajcie proszę znać, czy chcecie, i o czym chcielibyście w takim wpisie przeczytać:)

2 maja, 2023 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
dzieciństwo unpluggedjak odpoczywaćlubelszczyznamój styl podróżniczypodróże i wycieczkirowerrower z dzieckiemwiosna

Polesie z dziećmi, czyli tradycyjna wycieczka inaugurująca sezon

by Paulina 26 marca, 2023

 

wycieczka do poleskiego  parku narodowego 
 
To już nasza wycieczkowa tradycja się zrobiła. Kolejny rok na pierwszą wycieczkę w sezonie wyruszamy do Poleskiego Parku Narodowego. Wyruszamy w szarość i burość podbitą cudownym, coraz mocniejszym słońcem. Wyruszamy w błoto, w zeszłoroczne liście, w suche badyle. I to marcowe Polesie, z tą szarością, burością i badylami i błotem, jest takim uosobieniem wszystkiego, co najwspanialsze w nadchodzącym sezonie. Słońce, rowery, ptaki, tropy zwierząt, piknik. I powietrze jakieś inne, natlenione, odżywcze, świeże.
Pojeździliśmy, łowiliśmy słońce, wwąchiwaliśmy się w tę świeżość przedwiosenną. Zrobiliśmy miły piknik nad wodą. A woda migotała, odbijała promienie słońca i niebieskie niebo. Listki rosły, bociany i żurawie wracały do swoich gniazd, bobry ścinały młode drzewka. Odbywało się całe to cudowne, wiosenne zamieszanie, które daje taki spokój.
Przeczołgała mnie ta zima. Ale warto było ją przeżyć dla tego końca marca, gdy wszystko przed nami, małe weekendowe wypady, kilkugodzinne wakacje, zastrzyki z naturą. Leczy mi ta perspektywa wszystkie kryzysy.
 

niby suche badyle, ale w tym świetle zyskują inny wymiar

polesie rowerami z dziecmi

wrzucanie do wody kamyczków i patyków, ciągle w czołówce ulubionych zabaw

człowiek fotowoltaiczny

26 marca, 2023 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
aktywnie z dziećmicodziennośćdzieciństwo unpluggedlatolubelszczyznamoda rowerowarowerrower z dzieckiemslow lifestylewakacje

czerwca uwodzenie

by Paulina 3 lipca, 2022

 

Ten moment, na przełomie wiosny i lata cały jest pachnący oszałamiająco, odurzająco.

Świat w czerwcu się nie kryguje, krzyczy na każdym kroku, hej zatrzymaj się człowieku i podziwiaj mnie podziwiaj mnie, bo taki jestem piękny. I nie ma wyjścia człowiek, zachwyca się, zakochuje w tym świecie po raz kolejny.

I trochę jest tak, że miejsce czy pora dnia trochę schodzą na dalszy plan.

Cudnie jest o świcie, gdy jeszcze trochę chłodniej, ptaki wyśpiewują niezmęczone upałem, a poza tym miła cisza. I niby wstało się wcześniej, bo trzeba pracować, to jednak atmosfera wakacyjna i zew letniej przygody ogarniają, i nawet excel jakiś taki w krótkich spodenkach i kapeluszu.

Albo dzieciaka, na ostatnie dni do przedszkola się odprowadza. Młode goni rowerkiem tak, że kurcgalopkiem trzeba podbiegać, a tu jaśmin zza rogu zapachnuje, i trawa świeżo skoszona i wzdycha się z rozkoszy, zamyka oczy na chwilę, chwilę jedną z tych o które chodzi w życiu.

Wieczory, ciepłe i długo jasne, chętnie na balkonie. Czasem, dzięki dziadkom, poza domem, z powolnym spacerkiem powrotnym, jak te tuwimowskie słowiki.

Jest też w czerwcu parę dni, kiedy z topoli snują się delikatny biały puszek, i w połączeniu ze słońcem porannym lub przedwieczornym, robi to efekt iście bajkowy, trochę jak w starym filmie, albo w szklanej kuli z płatkami śniegu, prawie pobrzmiewa delikatna muzyczka z pozytywki w tle.

Popołudnia w parku, albo gdzieś na lodach, dzieciaki na bosaka na trawie przed domem.

I piwonie. I truskawki. Ziemniaczki z botwinką.

Rowery. I wycieczki rowerowe, coraz śmielsze, bez królewskiej przyczepki, pierwszy raz od dziesięciu lat, trochę dziwnie.

Taki jest ten czerwiec, bezpruderyjny zupełnie, ale też jakby mimochodem uwodzący. Uwiedziona jestem po uszy.

Piknik, a na pikniku pyszności, spring rollsy z młodymi warzywami i tofu oraz drożdżówki z truskawkami

3 lipca, 2022 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
aktywnie z dziećmilubelszczyznamój styl podróżniczypodróże i wycieczkirowerrower z dzieckiemrozmyślaniaslow lifestylespacerwiosna

wiosna w naliczaniu minutowym

by Paulina 24 kwietnia, 2021

 

Czasem jest tak, że trzeba dobro z rzeczywistości łuskać jak słonecznik, albo przesiewać przez sito z błotem jak złoto.

Tak się ma aktualnie sytuacja z wiosną, trochę zołzowata w tym roku która przebłyskuje czasem jak promień słońca odbity od rozbitej butelki po piwie. 

Taki mamy klimat, chciałoby się zacytować klasyka, kwiecień plecień, wiadomo, chociaż serio uważam, że w tym roku porządne osiemnaście na plusie i słońce bardzo by nas wszystkich pandemicznie zestresowanych poratowało.

Ale jest jak jest, pozostaje nam zatem, wiosna w naliczaniu minutowym. Każda chwila bez śniegu i wichru jest na wagę złota, każdy promień słońca chciałoby się multiplikować lustrami. Gorliwie sprawdzamy prognozę pogody, odczytujemy emocje ze słów powitania pana synoptyka w audycji u redaktora Strzyczkowskiego, wróżymy z zachowań mrówek. I dostosowujemy się, polujemy na okna pogodowe, by czerpać i napawać się wiosennością.

Trochę nam się udało dotychczas wiosny złowić, może tym bardziej ją doceniamy teraz.

Tęsknię tak naprawdę bardzo mocno, jak wszyscy, do wiosny bez granic, w każdym tych słów znaczeniu. Tęsknię bardzo za swobodnym polegiwaniem na trawie, za odsłanianiem bladych nóg, za wydarzeniami w plenerze bez przejmowania się zimnem i wirusem. Chce mi się wycieczek i podróży, chce mi się cieszyć światem bez ograniczeń.

Ale tak sobie myślę… może to właśnie teraz dostajemy kolejną niemiła lekcję o docenianiu rzeczywistości. Nie jest idealnie, ale tak nigdy nie jest.
Mimo, że zimno, to słońce ciągle nam świeci, zawilce rozkwitają jak szalone, mimo tego że muszą walczyć o leśną powierzchnię ze śmieciami, deszcz poi drzewa w festiwalu życia. Bo jesteśmy, trwamy w tym świecie, w którym ciągle dzieją się dobre rzeczy. I chociaż w szalikach i maseczkach, ciągle możemy pójść w naturę i podziwiać to, jak z każdym dniem świat zielenieje, rozkwita i rozśpiewuje ptakami.
Wszystko będzie dobrze.

skojarzyło mi się z lembas bread…

24 kwietnia, 2021 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
aktywnie z dziećmibiwakdzieciństwo unpluggedlatoMazurynamiot z dziećmipodróże i wycieczkipodróżowanie z dzieckiemrower z dzieckiem

Wakacje na mazurach

by Paulina 18 września, 2020

                                              Te wakacje planowaliśmy już chyba od jesieni. Plan prezentował się ekscytująco: Dolomity, słońce, wędrówki, górskie jeziora, odpoczynek i
przygoda, namiot w bajkowej scenerii.

Z upływem czasu, jak wiemy wszyscy, sytuacja zmieniała się dynamicznie, zarówno we Włoszech, jak i w Polsce,
do tego urlop przesuwał się i nieco skurczył. Dlatego postawiliśmy na
wakacyjną esencję, czyli odpoczynek i przygodę (z naciskiem na
odpoczynek). No, i jeszcze ten namiot w bajkowej scenerii. Zmieniliśmy tylko
bajkę – na polską, mazurską.

A zatem, Mazury!

Mazury z
dziećmi to kierunek idealny. Baliśmy się trochę tłumów, które podobno
były w tym roku wszędzie. Ale Mazury są duże, wystarczy jezior dla żeglarzy, amatorów nadwodnych rozrywek i dla tych, którzy chcą pobyć po prostu wśród natury. 

Udało nam się zaszyć w krainie spokoju i
ciszy (przerywanej krzykami żurawi). Był hamak nad wodą, dzieci
obserwujące ryby, raki i wędrówki małży na dnie jeziora, lub bawiące się w
wymyślonych przez siebie światach, lub pytające „mamo, mogę już do
wody?”, bóbr mieszkający w pobliżu, książki, codzienne ogniska.

To był czas o jakim marzyliśmy, gdy nasza decyzyjność ograniczała się do kierunku wycieczki danego dnia i tego co sobie zjemy wieczorem.

Mazury na rowerach

Udało
nam się zabrać wszystkie nasze rowery ( i przyczepkę). Do tej pory
uważałam że na rowery bezkonkurencyjne jest Podlasie, ale muszę
przyznać, że Mazury bardzo dają radę. Jest co prawda trochę pagórów, ale
są one łagodne i przyjemne, w ogóle nie dają się w kość, za to
wprowadzają przyjemne urozmaicenie i zapewniają cudowne, sielskie widoki
– zielone pola a na nich krowy, gdzieniegdzie błyskają jeziora, tu i
ówdzie lasy lub zagajniki, i obłoki pierzaste (jak stosy ciastek) na
błękitnym niebie.

Pirat i kolmolany

Niespełna trzyletni Pirat stoi na pomoście przysłaniając sobie brudnymi rączkami oczy i wypatrując czarne ptaki na środku jeziora „to kolmolany mamo„. Wilczek co chwilę zaskakuje jakąś soczystą ciekawostką przyrodniczą. Iskra ze szczerbatym uśmiechem pokonuje kolejne podjazdy na rowerze. Naszym dzieciakom
w takich warunkach można przyprawiać aureolki, a my puchniemy z
rodzicielskiej dumy, bo oczywiście wszystkie zasługi przypisujemy sobie, wiadomka;)

Nie obyło się oczywiście bez kryzysików, kłótni i jęków, o nie. Ale stworzyli
sobie w tym lesie magiczny świat i my z nudnym „nie jest wam zimno”
albo „czy jesteście głodni” tylko im wszystko psuliśmy. Z rozkoszą
ograniczaliśmy więc to psucie do minimum czytając, bujając na hamaku
albo wgapiając w wodę.

ogniskowe żarko. nie były to fit-wczasy

dzieci w niebie

Książka i kawa. Najlepiej.

widok późnopopołudniowy

Stara Kuźnia. obłędnie tam karmią

kolejka do lornetki. „Tatooo, no daaj”

robią pułapkę na ryby. jak myślicie, ile się złapało?

Wiecie, to były naprawdę dobre wakacje. Dokładnie takie, jak potrzebowaliśmy.

Zwykły namiot nad jeziorem. Woda, niebo, drzewa. (Po)wolność. Więcej niekonieczne.

18 września, 2020 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
codziennośćlatomój stylpodróże i wycieczkirower z dzieckiemrozmyślaniaslow lifestyle

ręce w kieszeniach

by Paulina 17 lipca, 2020

Jak tylko mogę, chodzę do pracy piechotą. Jestem Człowiekiem Który Chodzi Na Piechotę. Spacery leczą mi głowę, pisałam o tym zresztą wielokrotnie.)
Idę więc sobie ostatnio swobodnie, słońce nagrzewa asfalt charakterystycznym wakacyjnym zapaszkiem. Jest jeszcze świeżo, po deszczu z poprzedniego wieczoru. Powietrze bzyczy trzmielami. Pachną trawy, rumianki i powoje. I lipy, królowe początku wakacji, odurzają. Ogarnia błogość, beztroska, prawie szukam gumy do grania po kieszeniach.
Łapią mnie zupełnie niepostrzeżenie takie nostalgie letnie, majaczą się obrazki.

Truskawki ze śmietaną, jedzone z emaliowanej miski na działce.
Krzywe, podwiędnięte wianki ze stokrotek.
Fasolka szparagowa i młode ziemniaczki z kefirem. Groszek prosto ze strączków.
Bąble na brudnych rękach, od fikołków i zjeżdżania po rurze na najwypaśniejszym lubelskim placu zabaw.
Nerwówka rodziców przed każdym wyjazdem na wakacje i pakowaniem koszmarnie wielkich śpiworów, słoików z jedzeniem i namiotu, którego rozłożenie kosztowało wszystkich inżynierskich umiejętności mojego Taty.
Liczenie bąbli po komarach.
Wysysanie czerwonej koniczyny na łąkach.
Niekończące się kąpiele w jeziorze, do całkiem sinych ust.
Wypatrywanie kształtów w chmurach.
Rekordy na skakance i hulahopie, zawody w grze w gumę.

Tęsknię za takim luzem, za rozkosznym nicniemuszeniem.
A tymczasem idę i za chwilę zamykam moje błogie majaki w szufladce z marzeniami i beztroską, i myślę o poważnych i dorosłych sprawach, martwię się, planuję, rozwiązuję problemy i w ogóle jestem obrzydliwie zorganizowana i poważna, uczesana i przezorna…

O beztroskę staram się popołudniami. I w weekendy. I gdy tylko się da. W lecie najcudowniejsze jest to, że wakacje robią się momentalnie. Poranna kawa na balkonie pachnącym lawendą, popołudnie na lodach nad fontanną, sobota na rowerach, nawet ten spacer do pracy.
W lecie wystarczy kocyk na trawie i głowa idzie na urlop, stresy usypiają kołysaniem hamaka, zmartwienia dają się ugłaskać słońcem.

17 lipca, 2020 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
aktywnie z dziećmidzieciństwo unpluggedKazimierz Dolnypodróże i wycieczkirower z dzieckiemrozmyślaniaslow lifestylewiosna

w nierzeczywistości

by Paulina 16 maja, 2020

Okolice Kazimierza Dolnego mają dla mnie zupełnie szczególny rodzaj magii. Wciąż nie wiem co takiego jest w tej krainie. Lessowe wąwozy, pola i sady na wzniesieniach, charakterystyczny drewniano-kamienno-piaszczysty zapach, kolory? Lekko toskański klimat? Czy po prostu dobre wspomnienia?

Zakupiliśmy ostatnio bardziej dokładną mapę i korzystamy.

Wąwozy w okolicach Kazimierza Dolnego to tak bardzo dużo więcej niż Korzeniowy Dół. To cały park krajobrazowy, i setki przepięknych wąwozów, tras rowerowych i spacerowych. Wybraliśmy się rowerami w jedną z takich tras.
Kamienisty podjazd na samym początku co prawda wywołał parę jęków, ale szybko się one zgoiły.

Nasza trasa prowadziła przez wąwóz, wokół skarpy z widokiem na Wisłę i Janowiec i polnymi drogami wśród rozsłonecznionych i rozświergolonych sadów jabłoniowych.

Wiosna igrała z latem.
Wiatr igrał ze słońcem.
Brzęczenie pszczół igrało z kwiatami jabłoni.
I te igraszki świata rozpuściły do końca wszystkie głupie stresy.

I ten piknik wśród jabłoni, był tak malowniczy, że jak patrzę na zdjęcia (które przecież nie oddają wszystkiego!), to wydaja mi się one wręcz kiczowate. Bo przecież taki obrazek, kwiaty jabłoni, pszczoły, niebieskie niebo i trawa zielona, rozkoszne pociechy na bosaka z włosami błyszczącymi na złocisto to już obrzydliwe nierzeczywiste jest…
W tej nierzeczywistości zawiesiliśmy się na parę cudownych godzin, wpasowaliśmy się w nią jak puzelki.

już niedługo nowy wpis o przekąskach piknikowych!

I cóż mogę powiedzieć.
W tym dziwnym, dziwnym czasie, w tej cholernej niepewności co będzie dalej, w zmęczeniu sytuacją, w strachu o własny kraj, jedzie się w krainę spokoju. Jedzie się po parę godzin radości życia. Jedzie się zatankować sens życia.

16 maja, 2020 16 komentarzy
0 FacebookTwitterPinterestEmail
  • 1
  • 2
  • 3
  • …
  • 5

Ostatnie wpisy

  • Ferie za kołem podbiegunowym. Północna Norwegia zimą z dziećmi
  • przyjemności zimowe
  • Zimowe Bieszczady na początek roku
  • 2025. podsumowanie
  • 24 dobre rzeczy w grudniu, które nie są zakupami

O mnie

O mnie

Pola

Piszę o dobrym życiu, o smakowaniu codzienności, o szwendaniu się bliżej (Lubelszczyzna) i dalej, o nurkowaniu w naturę. Rozgość się!

Zostańmy w kontakcie

Facebook Instagram Email

Kategorie

  • 2026
  • 2025
  • 2024
  • 2023
  • 2022
  • 2021
  • 2020
  • 2019
  • 2018
  • 2017
  • 2016
  • 2015
  • 2014
  • 2013
  • 2012
  • 2011
  • 2010

Popular Posts

  • Ferie za kołem podbiegunowym. Północna Norwegia zimą z dziećmi

    13 marca, 2026
  • Jak się ubierać na macierzyńskim

    26 listopada, 2017
  • Co lubisz robić w życiu?

    15 czerwca, 2016
  • Facebook
  • Instagram

@2019 - All Right Reserved. Designed and Developed by PenciDesign


Back To Top
Odpoczywalnia.pl
  • podróże i wycieczki
    • namiot
    • rower
    • góry
  • mój styl
  • rozmyślania
    • wychowanie
    • wspomnienia
    • zmysły
  • Europa
    • Finlandia
    • Francja
    • Norwegia
    • Rumunia
    • Włochy
    • Hiszpania
  • Polska
    • lubelszczyzna
    • Białowieża
    • Bieszczady
    • Beskid Niski
    • Kazimierz Dolny
    • Mazury
    • Nałęczów
    • Podlasie
    • Roztocze
    • Śląsk
    • Sudety
    • Suwalszczyzna
    • Świętokrzyskie
    • Tatry