Mały, trzydniowy wypad, wyciskanie wakacji do samego końca.
Ruszyliśmy rowerami na północ od Lyonu, do krainy drobnych jeziorek
la Dombes. Udało nam się zapakować graty na
rowery (łącznie z namiotem!).
Byliśmy też w parku ptaków. Ogromny
teren pełen najróżniejszych gatunków z całego świata, robiło wrażenie.
Spędziliśmy tam cały dzień (na terenie parku, jak to we Francji, było
kilka knajpek z jedzeniem, i oczywiście, miejsca na piknik).
Przysiedliśmy
sobie w którymś momencie w spokojniejszym miejscu, by mały
rozentuzjazmowany ornitolog zażył drzemki. I gdy przechodząca obok para
zrobiła jakieś pięćdziesiąte zdjęcie spacerującemu pawiowi (każde z nich
robiło swoim aparatem), pomyślałam sobie, jak bardzo typowe jest
ostatnio oglądanie świata przez obiektyw aparatu (lub komórki). Trzeba przyznać, że
dość mocno ogranicza to wizję, nie tylko w dosłowny sposób. Sami
tworzymy sobie w ten sposób jakąś barierę między nami a światem,
odgradzamy bezpiecznym ekranem.
Tak mocno skupiamy się
na pozornym łowieniu wspomnień, że zapominamy o autentycznym przeżywaniu
tego, gdzie jesteśmy i co robimy tu i teraz.
Efektem
są tysiące kiepskich zdjęć i nudnych filmików, których nikt potem nie
chce oglądać, brak faktycznych wspomnień, obrazów dźwięków, czy zapachów
w głowie. Szkoda tak na własne życzenie pozbawiać się wspaniałych
doznań…















0 comments
Jak slodziuko 🙂
Namiot. Rowery. Piękne ptaki. COŚ CUDOWNEGO *.*
Jestem zakochana w zdjęciach. I zazdrosna o Francję! <3
Jeju! Niesamowity klimat zdjęć!
Piękne zdjęcia, super klimat 🙂
Miłego weekendu,
DaisyLine