180
Młodsza młodzież skończyła miesiąc. Okrzepliśmy trochę, oswoiliśmy się wszyscy z nową sytuacją i ruszyliśmy na rowery.
Dzień był słoneczny i ciepły, pachniał czarny bez,a w ogromnym parku na przedmieściach Lyonu było zadziwiająco pusto. Dlatego zupełnie spokojnie rozłożyliśmy obfitość naszych bambetli, koce, bagietki, traktory i piłki. Rozwiesiliśmy slackline. Osłoniliśmy przyczepkę, żeby nie zakłócać Snu. I czas mijał nam na rozmowach, jedzeniu, spaniu, popijaniu cydru/mleka/wody, leżeniu i patrzeniu w chmury, przesypywaniu piachu do traktorka i szukaniu biedronek, chodzeniu po slacku, i innych miłych czynnościach lub bezczynnościach.












0 comments
Fajnie tak odpoczywać 🙂
Ale podziwiam Cię, że ledwo miesiąc minął od porodu a ty już na rowerze śmigasz 😀
Cudownie, idyllicznie wręcz! zdjęcia na rowerze przepiękne..i Ty,jak zawsze promieniejesz 🙂 pozdrawiam
Sielsko-anielsko 🙂 Błogie chwile z najbliższymi spędzonymi na kontemplowaniu (bądź nie) ciszy daje powera 🙂 Pięknie wyglądasz 🙂 Pozdrawiam
jakież Ty masz piękne włosy na tych zdjęciach! Kurcze, mamy czteromiesięczną córę i ja tak bardzo tęsknię za rowerem, ale troszkę się boję tej przyczepki, w które Wy wozicie dzieciaczki.. czy to jest zupełnie bezpiecznie?
dziękuję:) Jeszcze nie zaczęły wypadać poporodowo;)
W kwestii przyczepki – jest arcybezpieczna! W najbliższym czasie będzie o niej post:)