wycieczka rowerowa z namiotami

by Paulina
Krajobraz nad Bugiem podczas wycieczki rowerowej

Chcieliśmy to zrobić od dawna. Nie dlatego, że planowaliśmy zrobic jakiś konkretny szlak. Chodziło nam raczej o to, żeby zapakować całe all inclusive do sakw i ruszyć przed siebie.

Wiele lat temu, jeszcze we Francji wybraliśmy się na taką rowerową wycieczkę pociągiem, z rowerami, dziećmi (wtedy jeszcze dwójką) w przyczepce i namiotem z sakwach. To była wyprawa z przygodami, ale te przygody wspomina się zawsze najbardziej. (link do tej wyprawy)

Tym razem mieliśmy troje pełnoprawnych uczestników. Nikogo nie trzeba było wieźć, a nawet każdy z nich miał swój bagaż przytroczony do bagaznika. To trochę jakby wieźli przy tych bagaznikach trochę odpowiedzialności

Wyruszyliśmy z Chełma i chcieliśmy pokręcić się trochę nad Bugiem, po Chełmskim parku krajobrazowym.

Rodzinna wycieczka rowerowa nad Bugiem

Nie obyło się bez przygód, jakżeby inaczej. Nie pierwszy już raz przekonaliśmy się że mapy to jedno, a rzeczywistość bywa całkiem inna.

Pierwszego dnia jechaliśmy sobie na północ. W penwym momencie szlak skręcał z większej szutrowej drogi w wąską leśna ścieżynkę. Ten fragment szlaku miał doprowadzić nas do rzeczki przez którą mieliśmy przeprawić się niedużą kładką. Ścieżynka okazała się totalnie nieprzejezdna, więc prowadziliśmy te objuczone rowery między pokrzywami, krzakami jeżyn i innymi chaszczami. Dzieciaki z każdym krokiem coraz bardziej zgrzane i wściekłe, co, jak wiadomo przyciąga tabuny much… Generalnie uważam, że muchy wyczuwają frustrację. Lecą prosto do spoconych karków i błyszczących od łez oczu.

Niektórzy rzucali przekleństwami, inni rowerami. Wypatrywaliśmy tej cholernej rzeczki jak Świętego Graala. Nareszcie, po stu latach – jest rzeczka! Rzeczka, nad którą nie było ani śladu mostku ani kładki. Staliśmy tam w jakimś stuporze, pomiędzy połaciami pokrzyw i rozważaliśmy przeprawienie sie w bród, ale zrezygnowaliśmy po tym, jak Krycha zapadł się przy brzegu w mule po kolana. Spróbowaliśmy jeszcze przeprawić się w innym miejscu. Bez efektu.

Emocje sięgają zenitu, wszyscy zmęczeni, zgrzani, w bąblach. Jest gęsto.

U mnie w takich sytuacjach odpala się program specjalny „Gołębica z gałązką oliwną” – biorę trzy głębokie oddechy, przytulam, wysłuchuję, zgadzam się, że masakra, oraz wiem, że jest gorąco i macie dosyć. Pijcie wodę, poodychajcie, macie tu fenistil, czy ktoś chcę się posilić drożdżóweczką? Pijemy, smarujemy, posilamy się. I robimy odwrót, wracamy do szutrówki.

Po paru godzinach dotarliśmy do pola namiotowego – nie spodziewałam się takiego cywilizowanego miejsca gdzies pośrodku lasów. Pole namiotowe „Dziki wschód” – bardzo przyjemne i schludne. Nie tanie, ale dotarliśmy tam do tej oazy cywilizacji, brudni, upoceni, w pyle i błocie, z gałązkami we włosach po tych kilkudziesięciu kilometrach, i ten prysznic tam smakował niemal tak samo jak biwakowa kolacyjka.

prowadzimy rowery po piaszczystych drogach

Kolejny dzień to szlak bliżej Bugu. Krajobrazy tam to czysta sielanka, Bug jest arcymalowniczy. Po pierwszym dniu piach na drogach i konieczność prowadzenia rowerów nie robiły już na nas większego wrażenia. Dodatkowo, w związku z upałem, spędziliśmy sobie nad rzeką w cieniu wielkiej gruszy kilka miłych godzin.

Potem rozbiliśmy się na dziko, nad Uherką. Wieczorem śpiewały żaby, jakby miały jakiś konkurs, trawy aż chodziły od bzyku cykad. Słońce zachodziło powoli. Zielsko wokół nas pachniało. Kwiat paproci gdzieś tam rozkwitał, okoliczne rusałki pewnie zbierały się na spotkania.

W Niedzielę powolutku dotarliśmy sobie do Chełma, gdzie zjedliśmy obiad i lody, na wieczór wróciliśmy do domu.

Przynieśliśmy do domu te sakwy, parę liści i trochę piachu. Nastawiłam pranie, zrobiliśmy kolację. Wieczorem poszliśmy spać w naszych wygodnych łóżkach.

To były tylko trzy dni, a nasyciły nas poczuciem wolności, przynależności do natury, spokojem na kolejne tygodnie. Została z nami ta swoboda, wiatr we włosach, rozświergolony las, cudowne, rozproszone listkami światło. Zapach lata.

Kiedy jedzie się samochodem, pamięta się miejsca. Kiedy jedzie się rowerami, pamięta się drogę.

You may also like

Leave a Comment