189
Synek jak zegarek budzi się w trzeciej nad ranem ćlamkając powietrze i
zasysając się ze smakiem w kocyku. Budzę się więc i ja, żeby mały
wampirek mógł się nakarmić.
I tak sobie trwamy razem, wąpierz przy
piersi pomrukujący z rozkoszy i ja, czasem przysypiająca, z głupawym
wyrazem totalnego szczęścia na twarzy. To taka specjalna pora. Wszyscy
śpią – albo już się zdążyli położyć, albo jeszcze nie wstali. I
zaczynają śpiewać ptaki. Noc powoli szarzeje i niepostrzeżenie staje się
świtem.
A w dzień senne upały chłodzone zieloną herbatą i wodą z miętą. Cień lasu. Rower. Jagody. Zapach lip.







0 comments
cuudne zdjęcie ; ) obserwujemy ?
http://amadellaa.blogspot.com/
śliczne zdjęcia:) mają swój wyjątkowy klimat.
pozdrawiam
Twoje posty są takie lekkie i pozytywne, można się wyciszyć i odpocząć. Lubię je.
Twój blog jest niesamowity <3
prześliczne. zdjęcie butelki z wodą, dobrze schłodzonej.. przypomina mi piękne chwile.. letni wietrzyk, temperatura +27 stopni.. 🙂 dodaję do obserwowanych 🙂 pozdrawiam :))