Odpoczywalnia.pl
  • podróże i wycieczki
    • namiot
    • rower
    • góry
  • mój styl
  • rozmyślania
    • wychowanie
    • wspomnienia
    • zmysły
  • Europa
    • Finlandia
    • Francja
    • Norwegia
    • Rumunia
    • Włochy
    • Hiszpania
  • Polska
    • lubelszczyzna
    • Białowieża
    • Bieszczady
    • Beskid Niski
    • Kazimierz Dolny
    • Mazury
    • Nałęczów
    • Podlasie
    • Roztocze
    • Śląsk
    • Sudety
    • Suwalszczyzna
    • Świętokrzyskie
    • Tatry
Category:

kawa

jesieńkawaksiążkilubelszczyznaLublinmindfulnessmuzykaprzyjemnościrozmyślaniaslow lifestyleuważnośćwdzięczność

całkiem miły ten listopad może być

by Paulina 21 listopada, 2022

 

Po dość szalonym, wczesnojesiennym czasie, ogarnęła mnie melancholia jesienna. Ta melancholia to jedna z najlepszych rzeczy jesienią

Jesień jest od tego, żeby wzorem przyrody przyhamować. Jesień jest czasem do przytulania, grzania, umilania sobie życia.

Jesień jest fakturzasta, chropowata, miło szorstka, słodko-pikantna. Pasuje do niej lekko gryzący, ciepły wełniany sweter, słodkie ciasto z dodatkiem imbiru i czekolada z chili, śpiewające głosy z chrypką.

Im zimniej na dworze, tym więcej ciepła wewnętrznego potrzebujemy. A to ciepło, to grzanie się od środka to te wszystkie lekko obśmiane jesieniarskie atrybuty. Dlatego teraz,  bez żenady i z dziką radością włażę pod ten kocyk
wełniany, z herbatą i ciachem ze śliwkami, włączam miłą muzykę, a
wcześniej inhaluję się zapachem lekko zbutwiałych liści pod nogami w
lesie.

Bo jesienią trzeba sobie dokładać opału do swojego wewnętrznego kominka, choćby to jechało kiczem na odległość.

I ja się w to angażuję z największą powagą. Przytulam się od środka tym jedzonkiem, tą wełną i muzyką. Mam swoje jesienne hymny na każdy miesiąc. Wrzesień rozpoczyna Oren Lawie i płyta „The Oposite Side of the Sea„. Potem, w październiku, lubię francuskość i delikatność, pasuje mi Carla Bruni, Thomas Dutronc, Laura Marling, Lola Marsh. Wieczorami wjeżdża Agnes Obel, Leszek Możdżer, Smolik i Hania Rani. Listopad jest klasycznym jazzem, rzewnym i przejmującym, choć najbardziej listopadowa płyta świata to Older George’a Michaela.

Jesienią najbardziej lubię realizm magiczny, lubię książki zainspirowane ludowymi wierzeniami, trochę gęste w klimacie, bagienne. Świetnie czyta mi się Isabel Allende, uwielbiam Murakamiego. Albo książki zanurzone w słowiańskości, np „Baśń o wężowym sercu” Radka Raka, w kolejce tego autora czeka jeszcze „Puste niebo”, tym bardziej, że tłem tutaj jest dawny Lublin. Jesień i zima to jest też czas na klasyki, XIX i XXw. Dobrze czyta mi się też miłe, powolne książki, np Życie Violette, Sen o Okapi. 

Jadłabym najchętniej grzanki, gulasze i pieczone warzywa. Kiedyś pisałam o tym, co lubię jeść gdy zimno

I planszówki! Zdarzają nam się dorosłe planszówkowe wieczory ze znajomymi, ale coraz częściej spędzamy naprawdę świetny czas z dzieciakami. Na dworze ciemno, zimno i zło, a my sobie siedzimy przy naszym wiekowym drewnianym stole i gramy, jakby jutra miało nie być. Nasze ulubione gry to Karak, Climb the Mountain, Ekosystem, Splendor, Ubongo, Azul. Bardzo się cieszę, że to już są normalne, prawdziwe gry, a nie takie typowo dziecięce, i wszyscy mamy z tego czasu autentycznie dużą radochę.

To w domu. W domu miłym, bezpiecznym i przyjaznym, oświetlonym i ciepłym.

Jesienne wyjścia z tego miłego kokonu wymagają już niejakiej dawki heroizmu. Wiosną i w lecie wychodzi się samo, koncerty często w plenerze, jedzenie gdzieś przy okazji, na kocyku na trawie najchętniej. Teraz człowiek się organizuje, dba o plan wyjścia pt, „żeby było gdzie wejść w razie czego”. Dlatego, wyjścia, owszem, ale raczej w formie spaceru z miejscem docelowym typu kino, na wystawa, czy koncert, z przystankiem na ciepłą zupę.

W Lublinie w Centrum Spotkania Kultur można aktualnie zobaczyć wystawę Beksińskiego, szykujemy się, ale raczej bez dzieci. Za to na zamku lubelskim zdecydowanie z dzieciakami warto zobaczyć wystawę o starożytnym Egipcie. W kwestii koncertów też jest w czym wybierać, niedawno byliśmy na Natalii Przybysz, potem na Brodce, w listopadzie szykuje się jeszcze Igo, w CSK w klubie muzycznym można posłuchać jazzu, w grudniu będzie Możdżer. Ruszyło trochę popandemicznie, i na nasze nienadmierne potrzeby i możliwości wyjść jest idealnie.

 Ale generalnie w listopadzie, jak pisałam już kiedyś, w listopadzie może się nic nie chcieć bez wyrzutów sumienia. W listopadzie kocyk, ciacho i gapienie się w płomień świecy są więcej niż usprawiedliwione.


21 listopada, 2022 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
codziennośćkawamindfulnessrozmyślaniaslow lifestylezima

Wielka moc małych rzeczy

by Paulina 12 stycznia, 2016

Szczegóły. To szczegóły i drobiazgi decydują o całokształcie i ogólnym wrażeniu. Sól ziemi. Sól, przyprawy, dodatki i akcenty. To one robią efekt. Z pewnością wiecie, o czym mówię. Prosta czarna sukienka, a do niej spektakularne buty, nieskomplikowana potrawa, a czasem nudne warzywo  przyprawione efektownie. Miły, normalny wieczór, ucudowniony o jeden piękny gest. I tak dalej.
Macie tak? Drobiazgi, małostki, szczególiki które są najważniejsze na świecie? Dzisiaj podzielę się z Wami moimi.

Świeżo mielony czarny pieprz.
Jestem smakoszem, dawałam temu wyraz wielokrotnie na tym blogu. A jednocześnie lubię prostotę. Nie doprawiam jedzenia wielopiętrowymi mieszankami przypraw, kombinacjami typu :przyprawa do karkówki z grilla”, nie przepadam za kombo w stylu: chili, czosnek, zioła prowansalskie, imbir, czomber i czarnuszka. Dlatego znaczenie ma dla mnie jakość przypraw. W Lublinie na targu na Wileńskiej jest jeden pan z przyprawami. Śmiejemy się że na zakupy u niego trzeba dorzucić dodatkowe minimum pół godziny, na pogawędkę o niuansach cynamonowych i rodzajach goździków.Ale warto. Kupiony u pana-na-wileńskiej pieprz zmielony w porządnym żarnowym młynku, ma się do ciemnego pyłu z torebki jak ognisko w Bieszczadach do elektrycznego kominka z obi. Czyli nijak. Warto doprawiać potrawy świeżo zmielonym pieprzem, to totalnie inna jakość.

Świeże włosy
To trochę moja prywatna obsesja. Jestem posiadaczką włosów mocnych, gęstych i zdrowych, ale z przykrą tendtencją do przetłuszczania. Dietą i sposobem pielegnacji doprowadziłam do tego, że moge je myc co drugi dzień (przy czym dzień drugi to bezwzględnie włosy upięte, zaplecione i genrealnie z zakazem dotykania). W każdym razie brudne włosy oznaczją u mnie totalny upadek kobiecości i poczucia własnej atrakcyjności. Z brudnymi włosami czuję się flejowato, brzydko i ogólnie źle. Pamiętam do dziś Lizbonę, fantastycznie wyglądające Portugalki i moje wrażenie brudnego przybysza ze wschodu które psuło mi całą radość ze zwiedzania, bo nie miałam czasu umyć włosów po podróży. Przeszło po ginginhi i kupionej na szybko opasce;)

Ładna i wygodna bielizna z przyjaznych materiałów
Bez wdawania się w szczegóły, ta niewidoczna w zasadzie część garderoby wpływa u mnie na cały (na)strój. Musi być mi wygodnie i komfortowo, a jednocześnie zmysłowo i kobieco. Trudny kompromis, tym bardziej doceniam gdy uda się taką bieliznę znaleźć. (wszelkie polecenia mile widziane)

Dobra kawa
Kawa jest dla mnie miłym rytuałem. To stały element weekendowych poranków, gdy, jeszcze trochę piżamowo, ale już w miarę ogarniętej przestrzeni, z odświeżonym licem, zasiadamy na kanapie, z muzyką w głośnikach i delektujemy się czarnym napojem. Oczywiście, na tzw co dzień kładę nacisk na mniej celebry, a więcej kofeiny, ale jakość kawy zawsze ma znaczenie. Żadnych rozpuszczalności. Dobra, ziarnista kawa, świeżo mielona i zaparzona w godziwy sposób. Kofeina kofeiną, ale zasady muszą być.

Muzyka
Czasy mamy wygodne. Każdą muzę można odpalić z jutuba, ściągnąć z neta i słuchać w autobusie przez komórkę.
Niby wygodnie, ale jakoś nie bardzo…

„gdy to, co jest naszym wnętrzem, nas otacza
jako najbardziej wypróbowana dal, jako druga
strona powietrza:
czysto,
ogromnie,
już nie do zamieszkania.”
Z komórki? Albo pierdziawkowych głośników laptopa… No nie, gdy nie mam dostępu do porządnych głośników i prawdziwej płyty, wolę ciszę.

Świeże powietrze i świeże spojrzenie
Przy całym moim bałaganiarstwie bardzo sobie porządek cenię, tym bardziej, że przy małych dzieciach to stan zupełnie niezwykły i raczej krótkotrwały. Ale najważniejsze, także dla efektu estetycznego jest wywietrzone mieszkanie, świeże powietrze zdecydowanie „robi” efekt.

Moment „zasiądnięcia” z nową, dobrze zapowiadającą się książką
Ten dźwięk rozchylanych po raz pierwszy kartek, zapach papieru i zapowiedź opowieści…

Co jeszcze, trochę oczywistości, które już się tutaj przewijały i zapewne przewijać będą, bo trochę o tym jest ten blog. Zapach mokrej ziemi w marcu, rzeżucha w lutym, pomidory w lecie, odgłos kroków w górach, pierwsze piwko w schronisku po pierwszym podejściu, błogość hamakowa, brzmienie świerszczy w sierpniowy wieczór…
I mała wielka rzecz, czyli świeży śnieg zimą.

12 stycznia, 2016 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
domowokawaksiążki

kawa przyprawowa

by Paulina 10 listopada, 2011

 Wraz z łysymi drzewami nastały długie wieczory, idealne do spędzania ich pod kocem, z kubkiem herbaty z lipa i miodem. I z książką.

Chłonę ostatnio niezwykły świat Diuny, stworzony przez Franka Herberta i, wstyd się przyznać, odkrywany przez mnie dopiero teraz. Potężna saga opowiadająca historię pustynnej planety, źródła Przyprawy – najcenniejszej substancji we wszechświecie. Co ciekawe, opowieść science-fiction, powstała w latach 60tych ubiegłego wieku, zupełnie nie „trąci myszką”, jak inne historie tego gatunku napisane kilkadziesiąt lat temu.
Saga pochłania totalnie, nie daje odetchnąć, nurkuje się w nią w całości, z głową, niemal na bezdechu. Jestem zaintrygowana Bene Gesserit, delektuję się każdym łykiem wody, śnię o lataniu ornitopterem.
 Vangelis - Memories Of Green
I piję kawę przyprawową. Trzykrotnie parzoną w tygielku, mocną i aromatyczną cynamonem, goździkami, kardamonem i imbirem.

 

 

10 listopada, 2011 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail

Ostatnie wpisy

  • Zimowe Bieszczady na początek roku
  • 2025. podsumowanie
  • 24 dobre rzeczy w grudniu, które nie są zakupami
  • daj sobie spokój
  • jesienne czasospowalniacze

Najnowsze komentarze

  • Agnieszka - 2025. podsumowanie
  • Paulina - 24 dobre rzeczy w grudniu, które nie są zakupami
  • Joanna - 24 dobre rzeczy w grudniu, które nie są zakupami
  • Ania - daj sobie spokój
  • Ola - daj sobie spokój

O mnie

O mnie

Pola

Piszę o dobrym życiu, o smakowaniu codzienności, o szwendaniu się bliżej (Lubelszczyzna) i dalej, o nurkowaniu w naturę. Rozgość się!

Zostańmy w kontakcie

Facebook Instagram Email

Najnowsze wpisy

  • Zimowe Bieszczady na początek roku

    18 stycznia, 2026
  • 2025. podsumowanie

    9 stycznia, 2026
  • 24 dobre rzeczy w grudniu, które nie są zakupami

    24 grudnia, 2025
  • daj sobie spokój

    28 listopada, 2025
  • jesienne czasospowalniacze

    4 listopada, 2025

Kategorie

Popular Posts

  • 2025. podsumowanie

    9 stycznia, 2026
  • jesienne czasospowalniacze

    4 listopada, 2025
  • Zimowe Bieszczady na początek roku

    18 stycznia, 2026
  • Facebook
  • Instagram

@2019 - All Right Reserved. Designed and Developed by PenciDesign


Back To Top
Odpoczywalnia.pl
  • podróże i wycieczki
    • namiot
    • rower
    • góry
  • mój styl
  • rozmyślania
    • wychowanie
    • wspomnienia
    • zmysły
  • Europa
    • Finlandia
    • Francja
    • Norwegia
    • Rumunia
    • Włochy
    • Hiszpania
  • Polska
    • lubelszczyzna
    • Białowieża
    • Bieszczady
    • Beskid Niski
    • Kazimierz Dolny
    • Mazury
    • Nałęczów
    • Podlasie
    • Roztocze
    • Śląsk
    • Sudety
    • Suwalszczyzna
    • Świętokrzyskie
    • Tatry