
Zima w pełni. Niesamowite, jak wiele na psychikę potrafi zdziałać mróz i śnieg. Okazuje się, że wszystko jest na włąściwym miejscu. Po pierwszym szoku, zaczynamy w tym zimnie funkcjonować i znajdować balans między ta orzeźwiającą, zimowa aktywnścią, a zakpoywaniem się pod kocem z ciepłym piciem.
Jest w takiej zimie jakaś prostota i – pewnie przez ten powrót do korzeni – coś bardzo naturalnego .
I gdy przychodzi weekend, wolny od pracy i szkoły, robimy dwie rzeczy: dotykamy zimy u samego wnętrza, aż po zamarznięte rzęsy i szczypiące policzki, a potem eskapistycznie pławimy się w domowym ciepełku.

