Przedwczesny w tym roku kryzys lata sprawił, że jakoś mnie poraziła świadomość czaso-zapierniczu. Truskawki, rabarbar i szparagi są już coraz mniej powszechne, niepostrzeżenie wypierane przez czereśnie fasolkę i bób. Zaraz będą maliny, śliwki i chłodne noce, a potem już tylko dynia, papryka, zapach palonych liści i ogarną nas chłody.
I oszczędzanie czasu, robienie miliona rzeczy w jednym momencie, przyspieszacze, wspomagacze i usprawniacze życia tylko wzmagają wrażenie jakiegoś szaleńczego pędu. Na przerażający prędkością upływ czasu, cudownym sposobem jest, wbrew pozorom, bezruch. Zastygnięcie w słońcu, powolne doświadczenie smaków, tracenie czasu – na leniwe spacery, na słuchanie muzyki nie przy okazji lecz przy pełnym skupieniu, spokojne zagniatanie ciasta, wgapianie się w świat, na totalną obecność. Świat się wtedy dostosuje i zwolni.









0 comments
śliczna scenografia. Kocham właśnie takie klimaty 😉
http://www.polishstylish.blogspot.com–>obserwujemy?🙂
zgadzam się, że czas strasznie szybko płynie.. Zdjęcia bardzo ładne 🙂
Pozdrawiam! http://www.martinees-x.blogspot.com
Romantycznie! 🙂
świetna bluzka, folk pełną parą 🙂 bardo udane zdjęcia!
sliczny topik:)
zapraszam http://www.magdarling.blogspot.com
Ale pięknie, ale spokojnie. Siedzę na balkonie i się relaksuję ciesząc oczy, czytając, oglądając 🙂