time of glimmers

by Paulina

Wiadomo, że bycie rodzicem, bywa męczące, wkurzające, frustrujące.
Że dni są monotonne, że wiecznie trzeba robić pranie/składać wyschnięte rzeczy/zbierać brudy z podłogi, że człowiek ciągle się potyka o samochodziki, następuje na klocki, wchodzi skarpetką w rozlane picie, że słyszy bez ustanku płacze / piski / jęki /mamowaaaaaaanie.

Huśtawka nastrojów, od euforii i przelewającego się uszami szczęścia, po walenie głową w ścianę otwiera drogę do rozstroju psychicznego.

Ale otwiera też na szereg przeżyć i odkryć jedynych w swoim rodzaju.
Pozwala cieszyć się rosnącymi kwiatkami przed oknem. I zmianą świateł na przejściu dla pieszych. I tym, że na myjni akurat jest samochód i kręcą się szczoty. Przejeżdżającą śmieciarką i hałasem koparki za oknem. Pająk znaleziony pod prysznicem to nie powód do obrzydzenia, tylko radość że przyszedł do nas Kleofas (Kleofas towarzyszy nam w słoiku przy śniadaniu, po czym zostaje wypuszczony za okno, szukać żony). To serdeczne uśmiechy obcych ludzi. Prawie rozjechaną rowerem dżdżownicę przekłada się uważnie na trawę z pouczeniem, że „tseba uwazać dzownico”. Zachwycanie się chodzeniem, smakiem pomidora, kąpielą.

A deszcz w długi weekend to nie zepsute plany wycieczkowe, tylko krople spadające do obserwowania przez okno z krzesła w salonie, wspaniałe kałuże przed domem do przejeżdżania po nich rowerem, i na pewno mnóstwo ślimaków na chodnikach. A ślimaki, jak wiadomo, to już czysta radość.


You may also like

0 comments

Wychowawca klasy 1B 17 maja, 2015 - 8:37 pm

To wszystko o czym napisałaś wywołuje we mnie drżenie powiek, niemal natychmiast mam mokre ze wzruszenia oczy, bo takie małe rzeczy tak bardzo potrafią cieszyć i zadziwiać nasze pociechy, a koić serca matek. Te chwile tak ulotne, niepowtarzalne, są jednym z powodów dla których tak trudno jest mi podjąć decyzję o powrocie do pracy, bo przecież tyle fajnych rzeczy w tym czasie odkryje mój synek, a mnie z nim nie będzie. Wiem, życie… tylko dlaczego takie to trudne, skoro chciałabym jednak być częścią tych wszystkich niezwykłych przezyć mojego dziecka. Tym bardziej doceniam to co mam 🙂 Pozdrawiam

Reply
Filifionka 18 maja, 2015 - 12:02 am

Nic dodać, nic ująć 😀

Przesympatyczna z Ciebie mamusia :). Zośka by się dała pokroić za takie bieganie po deszczu!!! Niestety zazwyczaj po 5 minutach trzeba wracać do domu 😉

Pozdrawiam serdecznie 😀

Reply
.Anna Tym 18 maja, 2015 - 1:27 pm

Z każdym zdaniem sie zgadzam i podpisuję obiema rękami …. Potem dochodzà bardzo motywujące rozmowy …. Dlaczego , czemu , a właściwe dlaczego , a jak to działa , ale nie rozumiem …. I weź wytłumacz ….
Po deszczu to wszyscy chodziliśmy po Lozannie …. Z parasolami i uśmiechami od ucha do ucha ….

Reply
Sylwia 18 maja, 2015 - 7:16 pm

świetne zdjęcia!

Reply
Rzaba 18 maja, 2015 - 7:38 pm

świetne zdjecia!
pamiętam ze na poczatku jak dzieci były małe to też czułam jak Ty. Potem sie już mocno tym zmeczyłam. Ile mozna być dla kogoś? Nawet jak sie kocha całym sercem.
Ale nie każdy wpada w taką refleksje na szczescie :)))

Reply
Agata - Ruby Times 19 maja, 2015 - 8:12 pm

czytam i śmieję się do komputera. Cudowny wpis i cudowne zdjęcia 🙂
U nas ostatnio hitem jest "MJÓWEK" – Młody jest przekonany, że mrówka w aucie, w altance i w kuchni to ten sam kumpel "Mjówek", który się za nim pałęta 🙂
Dzieci dają naprawdę dużo radości.

Reply
Pola 20 maja, 2015 - 6:48 am

to prawda, trudne te wybory:) I ja pozdrawiam!

Reply
Pola 20 maja, 2015 - 6:49 am

Po Lozannie to i ja bym pochodziła;)
Na motywujące rozmowy jeszcze trochę poczekam, choć i teraz mnie zaskakuje starszak niektórymi pytaniami:)

Reply
Pola 20 maja, 2015 - 6:52 am

Kurde, no. Po pierwszym zdaniu myślałam, że napiszesz, coś w rodzaju, "a potem, jak zrobiły się starsze, wszystko stało się łatwiejsze";)
A refleksja o tym ileż można być dla kogoś dopada, dopada… Choć przeplatana z tym poczuciem szczęścia totalnego, dlatego to takie kołujące.

Reply
Retromoderna 20 maja, 2015 - 10:08 am

Bardzo fajny wpis i zdjęcia.
Mój syn lubi chodzić po deszczu w sumie to żadna pogoda mu nie straszna. 😉

Reply
WorldCharlotte 20 maja, 2015 - 7:58 pm

Świetne zdjęcie:)
Bardzo ciekawy blog z miłą chęcią obserwuję i zapraszam do mnie 🙂
Pozdrawiam 🙂

Reply
Pola 21 maja, 2015 - 1:38 pm

haha, a co, jak się pojawią dwie w jednym miejscu?

Reply
pkolonkodybala 22 maja, 2015 - 11:14 am

Zgadzam się z Tobą w zupełności. Czasami jestem już tak bardzo zmęczona i sfrustrowana, że mam ochotę po prostu wyjść. I kiedy tylko zrobię smutną minę albo zaczną wilgotnieć mi oczy, moja dwulatka podchodzi do mnie z otwartymi ramionami, żeby mnie przytulić i pocieszyć. I nagle zapominam o tym wszystkim, co przed chwilą było takie przytłaczające. I naprawdę wiele możemy się od nich nauczyć. A zdjęcia są świetne!

Reply
Rzaba 24 maja, 2015 - 7:16 pm

ależ tak! moze się źle wyraziłam,ale teraz czuje sie równie szczęśliwa jak wtedy jak dzieci były małe. A moze bardziej nawet i patrze jak sobie wspaniale radzą w życiu a ja moge zając się nareszcie sobą :))

Reply

Leave a Comment