Terrains Tous Pique-Niquables

by Paulina

Pikniki są we Francji chyba tak samo ważne jak biurokracja, wino i język (francuski oczywiście).
Piknikują wszyscy i przy każdej okazji, generalnie często pretekstem do wycieczki pieszej, rowerowej, czy samochodem jest właśnie jedzenie na kocu w jakimś ładnym miejscu.

Pamiętam parę lat temu, gdy pierwszy raz wybraliśmy się ze znajomymi Francuzami na trekking w Alpy, zrodziło się skojarzenie z Hobbitami i tak już zostało. Gdy my, nieświadomi jeszcze zwyczajów i skupieni na wspaniałych górach, wzięliśmy ze sobą zwykłe kanapki, żeby posilić się na jakimś postoju, nasi znajomi już od 11 rozglądali się za odpowiednim miejscem na piknik. Gdy takie znaleźli, w południe, czyli o świętej godzinie jedzenia, zaczęli rozkładać swoje koce, wyciągać przekąski, wypieki, sery, wino, oraz turystyczną kafeterkę. Trochę nas to rozbawiło wtedy, (a trochę też mieliśmy poczucie profanacji jakiejś świętości – wychodziliśmy z założenia, że góry są od podziwiania, zdobywania, bycia trochę w niebie, a nie do robienia sobie pikników) ale trzeba przyznać, że z biegiem lat wiele z tych zwyczajów przejęliśmy.

I teraz, sfrancuzieliśmy na tyle, że na każdą wycieczkę pakujemy koc i różne przekąski. Lubimy też  odkrywać nowe miejsca piknikowe. Ostatnio pojechaliśmy o przepięknego parku niedaleko Lyonu. Byliśmy pod dużym wrażeniem. Przepiękny, ogromny teren, trochę łąk, trochę leśności, trochę wygodnej, zielonej trawki, place zabaw,  kawiarenki i restauracje (wiadomo).

Swoją drogą, zastanawiam się, czy to zamiłowanie Francuzów do pikników i spędzania czasu na świeżym powietrzu przyczyniło się do powstania tak dużej ilości pięknych miejsc, czy to fajnie zagospodarowana przestrzeń natchnęła ich do wychodzenia z domu…

A w następnym odcinku nasze ulubione przekąski piknikowe!

You may also like

0 comments

.Anna Tym 11 czerwca, 2015 - 1:26 pm

Och ja tez kocham piknikowac :):) moze bez wina … Nie musiałam sfrancuszczec (?!) zeby stworzyć własną tradycje :):) lubie i już :):)
Dziewczęco wygldasz :):)

Reply
Oliwia Prochowska 11 czerwca, 2015 - 5:44 pm

Jestem zakochana w kulturze i języku francuskim, ale jak do tej pory nie miałam jeszcze okazji odwiedzić Francji. Wycieczka tam to obecnie jedna z moich czołowych pozycji na liście marzeń. 😉

Mój blog- ultradefenceless

Reply
Wychowawca klasy 1B 11 czerwca, 2015 - 8:03 pm

Ale te pikniki to naprawdę super tradycja. Jedyna rzecz, która czasem mnie mierzi to niestety alkohol. Taka sytuacja- pojechaliśmy nad zalew, zabraliśmy koc, jedzenie, napawamy się widokiem, ciszą, słońcem… podjeżdza samochód, bum, bum, bum na cały regulator z głośnika, wysiadają panowie wyciągaja piwo, chłepczą przy głośnej muzyce, śmieją się- właściwie rechoczą, rzucają puszki na trawę, po pół godzinie odjeżdzają, zostawiając mega śmietnisko.
A ja marzę o takiej kulturze francuskiego piknikowania i jak tylko mam czas, to go realizuję 🙂
Pozdrawiam serdecznie 🙂

Reply
Unknown 12 czerwca, 2015 - 11:23 am

Woso, super zdjęciaa! 🙂

Pozdrawiam,
VANILLAMADNESS.com

Reply
Milena M 12 czerwca, 2015 - 11:47 am

Będą w Paryżu uwielbiałam siedzieć w parku z bagietką z serem i butelką wina 🙂

Reply
Pola 12 czerwca, 2015 - 7:26 pm

Oj to chyba niejedna wycieczka będzie, Francja to tak dużo więcej niż Paryż:) Szczęśliwie nie jest tak bardzo daleko, więc marzenie jest dość realizowalne;) Pozdrawiam!

Reply
Pola 12 czerwca, 2015 - 8:14 pm

Myślę, że to niekoniecznie kwestia alkoholu… Tutaj zdarzają się niepijący z zasady, ale też nie szanujący współpiknikujących – z dymiącymi grillami, muzyką, pozostawionymi śmieciami… Generalnie fajnie jak się przestrzega zwykłej zasady nie uprzykrzania życia innym:)
i ja pozdrawiam!

Reply
Agata - Ruby Times 12 czerwca, 2015 - 9:35 pm

O, czekam na Wasze przekąski piknikowe.
My chyba też mamy coś z Francuzów, bo uwielbiamy pikniki. Nasz duży piknikowy, czerwony koc w kratę to prawdziwa legenda. Kupiłam go dzień przed urodzeniem Młodego – już nawet skurcze miałam, gdy rysowałam memu mężowi wizję, jak ten koc nam jest potrzebny na rodzinne pikniki właśnie. No i powiem Ci że tak właśnie służy. Gdzie tylko jesteśmy rozkładamy naszą jadalnię i zabieramy się do spożywania. Chociaż ostatnio mało dbamy o przekąski, nie mamy czasu więc ograniczamy się do bagietek lub zapiekanych kanapek, marchewek w słupki i innych ogórków, wielkich oliwek i kupnych mazideł w stylu guacamole lub hummusu. Na deser jakieś jabłka, gruszki, bakalie. Tak jest najszybciej, chociaż mam tę wizję jak piekę pyszne bułeczki i paluchy, albo muffiny, i jak to wszytsko pięknie serwuję na pikniku. No cóż, zwykle wpadamy do Biedronki w ostatniej chwili i łapiemy jedzenie i pędzimy na plażę. Zawsze ten wybór – czy ma być perfekcyjnie, czy też więcej czasu poświęcić na relaks. My zwykle wybieramy opcję nr 2 🙂

Reply
Pola 13 czerwca, 2015 - 8:48 am

Dobrze, ze zdążyłaś z zakupem:D
My na ogół przygotowujemy wieczorem piknikowe jedzenie, lubię jak jest szybko i prosto, ale chociaż rzecz na ogół wypiekam, jak przystało na Hobbita;)

Reply
Filifionka 16 czerwca, 2015 - 9:12 am

Uwielbiam lato, przebywanie na świeżym powietrzu, wycieczki i pikniki :D!!!

Reply

Leave a Comment