Pięknie się kończy to lato. Nasycam się złocistą dojrzałością, światłem i ciepłem.
O ile tylko nie trzeba załatwiać czegoś w mieście, sycimy się długimi popołudniowymi promieniami słońca. I owocami prosto z krzaka, „palce mając na oślep skrwawione ich sokiem” (zwłaszcza dzieci, umazane od rana na czerwono – granatowo). A potem przegląd grządek, najlepsze na świecie co-by-tu-dzisiaj-na-obiad, sprawdzanie, czy nowe cukinie już dojrzały i czy placki robić, czy sałatkę (uwielbiam tę z cieniutkimi plastrami cukinii podsmażonymi na oliwie, fetą, pomidorami i czarnymi oliwkami), a może fasolka, albo kalafior z pomidorami w sosie majonezowo – jogurtowym. A może po prostu tonę owoców. Chleb z masłem i ogórkiem, słodkim jak arbuz i jeszcze ciepłym od słońca.
Wieczory na tarasie, nagrzanym ciągle, ze świeczkami i winem, koncertem świerszczy, z psem śpiącym wreszcie spokojnie (bo dwie iskry do pilnowania też już śpią), i z jedną żabą, która jakoś się zadomowiła w pobliżu i przychodzi gdy się zrobi ciemno.














0 comments
Dokładnie takie są moje wakacje na wsi …. I najbardziej lubie te końcowo – sierpniowe ….
Na szczęście w tym roku choc na krótko wrócę ….
A
Twoje sałatki to nie takie wiejskie 😉 światowe jak z feta i oliwkami 😉
Kocham tą beztroskę i żarłabym garściami codziennie 🙂 Dla takich chwil uciekłam na obrzeża miasta, do własnego ogrodu i grządek, owoców zbieranych z krzaczka i łąk kwiecistych. Siadam w sadzie i łykam wieczorne promienie słońca, a Maluch gania i obrywa brzoskwinie prosto z drzewa. Patrzę i kocham :))
Ślicznie wyglądasz, takie wakacje Ci służą 🙂
Uwielbiam ten tekst! Mam tę samą nostalgię w głowie 🙂
Zdjęcia cudowne (jak ja się powtarzam), wyglądasz przepięknie, aż emanuje z Ciebie radość życia <3
Fajnie, że wrócisz jeszcze, wrzesień ez jest piękny!
A na typowej wiejskości w jedzeniu jakoś mi szalenie nie zależy. Ma być prosto, sezonowo i świeżo. I smacznie:)
Dziękuję:)
Też uwielbiam ten widok brudnych, bosych i szczęśliwych dzieci:)
Dzięki dzięki! 🙂
Ta sałatka, o której piszesz wydaje się mega przepyszna 🙂 Może malutki przepis na blogu?
Pozdrawiam i zapraszam w wolnej chwili,
VANILLAMADNESS.com
Za tydzień będę znów napawać się wiejskimi klimatami i smakami :)!!!
Pięknie pląsasz po ściernisku :D!!!
Jest mega pyszna, to prawda. Przepis się pojawi na pewno:)
Dziękuję i życzę miłych chwil na sielskiej wsi:)
Piękna czarodziejko pełna magii… cudownie wyglądasz w tej spódnicy:)
Piękny post, przenosi w inne miejsca, cudny, wiejski krajobraz. Też mi się marzą takie popołudnia z widokiem pól i zarośli po horyzont:)
P.S. Nie próbowałam nigdy sałatki z cukinią, brzmi pysznie!