Że nasze dzieci będą mieć rowerki biegowe wiedziałam zanim byłam w ciąży z pierwszym. Odkąd zobaczyłam je po raz pierwszy, uznałam za genialny wynalazek. Jeśli zaglądacie tu regularnie, wiecie, że rowery lubimy bardzo. Chcieliśmy pasją zarazić potomstwo, i właśnie biegówka wydawała nam się najlepszą opcja.
Po tego typu rowerku, dzieciak ze znacznie większą łatwością i w bardzo naturalny sposób przesiada się na prawdziwy rower, bo ma opanowaną równowagę i kierowanie, i ogólnie mówiąc „ogarnia” dwa kółka. Biegówka pomaga rozwijać koordynację ruchów, zręczność i samodzielność. Maluch jest zmotywowany prędkością jaką może rozwinąć wyłącznie dzięki własnym nogom – to dodaje skrzydeł i wiary we własne siły.
Gdy starsza latorośl zbliżała się do magicznych drugich urodzin, okazało się, że wybór rowerka biegowego to nie jest taka prosta sprawa, dlatego ja i brzuch zasiadłyśmy do internetów i wzięłyśmy się za element obowiązkowy przy każdym zakupie świadomego konsumenta, czyli doktorat z dziedziny nowego nabytku.
Po pewnym czasie, wiedziałam już że przy wyborze naszej biegówki będziemy zwracać uwagę na rodzaj kół, hamulec (obecność lub brak), ogranicznik przy kierownicy, regulację siodełka, i ciężar sprzętu. To są takie elementy, które mają największe znaczenie.
Później uznaliśmy, że w naszym przypadku najbardziej zależy nam na:
– pompowanych kołach. Koła z pełnej gumy to tańszy i lżejszy rowerek i brak ryzyka przebicia opony. Ale piankowe koła mają mniejszą przyczepność i łatwiej o poślizg, a do tego są mniej elastyczne, więc nie amortyzują wstrząsów.
– regulowane siodełko. Wiadomo, dzieci rosną szybciej niż nam się wydaje, a z przesiadką na rower z pedałami nie ma co się spieszyć.
– ogranicznik przy kierownicy. Zwłaszcza na początku, samo prowadzenie biegówki jest wyzwaniem, a skręcanie i opanowanie kierownicy nie ułatwia sprawy – szczególnie że kierownica potrafi gwałtownie skręcić i spowodować upadek.
Przejrzeliśmy oferty sklepów, i został jeden, Kokua, Like a bike. Jego cena trochę nas zwaliła z nóg, ale doszliśmy do wniosku, że to będzie prezent składkowy od całej rodziny, i za dwa lata rowerek odziedziczy siostra.
Wilczek siadł na swoim pojeździe bardzo chętnie, początkowo co prawda po prostu chodził z rowerem między nogami, mieliśmy wrażenie, że sprzęt jest na niego trochę za duży (choć mierzyliśmy sprawdzonymi metodami), ale dość szybko załapał, że trzeba na siodełku porządnie usiąść i się odpychać. Jak załapał, tak nie rozstaje się z nim od dwóch lat, nawet zimą.
Like a bike to porządny rower na aluminiowej ramie, z grubymi, pompowanymi oponami. A do tego ma jeszcze taki niewielki, pomarańczowy myk, który robi całą przewagę nad innymi tego typu. To guma pod rurą podsiodłową, która pełni funkcję amortyzatora. Rzecz arcyprosta, a genialna. Dzięki temu nasz synek zjeżdża z górek o mocno nierównej nawierzchni, śmiga po wystających korzeniach, zeskakuje z krawężników. I ma taki cel.
A ponieważ cel jeszcze przed nim, rowerek dzięki wymienionej sztycy jest ciągle dobry, dla zapatrzonej w brata Iskry nie pozostało nam nic innego, jak – w ramach kolejnego prezentu składkowego – kupić drugą Kokuę. Dwulatka pokochała swój łowelek od dnia urodzin, kiedy go dostała. Radzi sobie coraz lepiej, nie ma problemów ze sterowaniem. Oczywiście, może to być wpływ jej niewątpliwego bajecznego talentu (wiadomka), ale myślę, że spore znaczenie ma tu też sprytna, elastyczna blokada kierownicy, która pozwala skręcać, ale potem prostuje, więc nie ma ryzyka, że niechcący jej się skręci rower o 90stopni.
Nasze rowerki są lekkie, ważą 3,5kg, co ma znaczenie dla dzieci, ale też dla steranej matki, gdy Iskra nagle robi się Strasznie Zmęczona i nie ma siły jechać.
Ostatnio po parku jechaliśmy rowerami we czworo. Fajnie.
PS1. Kokua okazał się strzałem w dziesiątkę w naszym przypadku intensywnego i długiego użytkowania. Ale, jak będziecie wybierać biegówkę dla Waszego dziecka i nie chcecie wydawać dużych pieniędzy zastanówcie się nad Waszymi priorytetami. Może wystarczą koła piankowe, albo trochę mniejszy model, bo szybko chcecie się przesiadać na pedały? No i są jeszcze używki:)
PS2. Nie muszę przy tym chyba dodawać, że sprzęt ma znaczenie, ale nie jest najważniejszy. Przede wszystkim trzeba rowerka używać. Jeśli smyk jest silnie zmotywowany, to będzie też jeździł na plastikowym klekocie z supermarketu i pewnie też będzie zadowolony.









0 comments
Nasza 'stajnia' sprzętów do jeżdzenia póki co uboga. jedna drewniana biegówka tuptup z dużo niższej półki cenowej, jeden klekot z marketu, a raczej z allegro, trójkołowy rowerek i jedna hulajnoga z biedry. Szmelc, ale przyszedł do nas w prezencie. No i tyle. Myślę o balansowych hulajnogach i aluminiowej biegówce, by oboje mogli jezdzic. Wasze są boskie, ale u nas raczej nie przejdzie z powodów wiadomych 🙂
Moje dziecko lat 2,3 marzy o rowerku biegowym. Wytyka wszystkie mijane po drodze z okrzykiem 'Mimi rower toooo, prooosze'. Marzę o rowerku dla niej, ale… Jest za mała. Fizycznie, nóżki ma za krotkie. Risercz zrobiony, sklepy rowerowe i markety sportowe zjezdzone…. I co? I nic. Wszystko za duże. Wszystko! Zapisuje Wasz rowerek do zetknięcia na w okolicach wiosny, może w końcu urośnie :)))) dzięki za inspirujący post!
u nas doskonale sprawdziły/sprawdzają się puky, w odróżnieniu od tych na zdjęciach, pozwalają opierać stopy na podpórce (trochę jak na hulajnodze)i jeszcze lepiej ćwiczyć równowagę bez podpierania się stopami, ułatwia to jeszcze bardziej póżniej przeskok na rower z pedałami, pozdrawiam serdecznie
Haha… to my poszlismy w te plastikowe klekoty ;)!!! I jest ok!!!
Ale Wasze smyki sa przegenialne na tych dwoch kolkach :)!!!
Pozdrawiam :)!!!
Strasznie żałuję, że gdy byłam mała biegówki nie były znane. W wieku 6 lat wsadzili mnie na rower czterogołowym na którym śmigałam, ale gdy przyszedł czas na pozbycie się dodatkowych kółek poległam właśnie na braku umiejętności utrzymania równowagi i zraziłam się na bardzo długo. Także też jestem pewna, że kiedyś moje dzieciaki będą śmigać na biegówkach. 🙂
Blokada bardzo pomaga, na początku zwłaszcza.
Wzajemnie z tym szusowaniem:)
My odpuszczamy hulajnogi i wszelkie inne sprzęty na razie 😉
Tak jak pisałam, najważniejsze są chęci smyków:)
Podobno Puki ma dosyć małe modele, sprawdzaliście?
W każdym razie, jak dorośnie na wiosnę, motywacja będzie na tyle silna że śmignie od razu:D
Nasze nie mają klasycznych podpórek, dzieciaki nóżki opierają na rurkach, też sprawdza się idealnie:)
I ja pozdrawiam
No i super! Najważniejsze, żeby jeździły!
Ja się uczyłam na rowerku z kijkiem z tyłu:)
my chyba az takiej wagi nie przywiazywalismy do rowerka
starsza na 3 urodziny dostala z pedalami , bo wtedy nie znalam tych biegowych i wydawalo mi sie to idiotyczne rower bez pedalow
mlodsza zaczynala jako 2 latka na biegowym , sprawdzil sie idealnie
choc porownujac nauke na prawdziwe 2 kolka z pedalami; to … obie zaczyly jezdzic w wieku 4 lat, przy czym przesiadka z biegowego byla bardziej bolesna, a wydawalo sie ze powinno byc inaczej ; bo rownowaga itp
bylo gorzej ,bo zdecydowanie pedaly przeszkadzaly i miala tendencje do rozpedzania i odkladania nog na bok …
na szczescie i ten etap za nami i nawet 10-15 km wycieczki z 5 ciolatka byly mozliwe
no wlasnie u nas przeskok z biegowego na pedalowy taki prosty nie byl….
Właśnie dlatego nie spieszymy się z przesiadką na taki z pedałami, podobno przy zbyt wczesnej przesiadce może właśnie tak być.
Moi dzisiaj na biegówach zrobili ponad 9km:)
Taki rower może być świetnym pomysłem na prezent 🙂
http://www.ladyagat.com
To prawda, u nas właśnie w obu przypadkach to był prezent od całej rodziny
Masz rację! BARDZO POMAGA 🙂 Dzięki!
Dawno mnie tu nie było, bardzo dawno, nadrabiam zaległości i pozdrawiam ciepło!
Ps. U nas rowerka biegowego nie było, nie zdążyliśmy 😉
Ojej, wygląda to trochę zabawnie, ale skoro piszesz, że ma taki pozytywny wpływ na dzieci – spoko! 🙂
Pozdrawiam 🙂
http://w365dnidookolazycia.blogspot.com/
Bardzo fajnie Cię widzieć, miłego nadrabiania:)
Ale co zrobić jak młodzież sie uprze i chce prawdziwy z pedałami ?!
Determinacja była duża 😉 mimo sincow , otarć i łez 😉
Rowerki biegowe są naprawdę super, doskonale sprawdzają się do nauczenia dziecka trzymania równowagi. Dzięki nim łatwiej jest później nauczyć jazdy na prawdziwym rowerze.
Próbowaliśmy w sklepie zwykłej biegówki i lipa. Antek nie "kuma" o co chodzi… Pomyśleliśmy o jakichś podpórkach albo tymczasowych kołach. I są też takie trójokołowe, przerabiane na dwukołowe tylko że znalazłam to w internecie i nie wiem jak na żywo to działa? Taki jest na przykład Twist z Sunbaby. Ktoś, coś?
Rowerki biegowe są świetne, jednak, aby zakup był udany, a pociecha miała pełną satysfakcję i radość z korzystania, z całą pewnością warto zrobić mały "research". Zakupu używki raczej nikomu nie rekomenduję, bo też nigdy do końca nie wiadomo, co taki rowerek już za sobą miał i jak trwały będzie. Jest to szczególnie ważne, gdy planujemy, aby młodsze dziecko również za jakiś czas z niego korzystało. Z kołami potrafi być spora zagadka, bo każda z odmian ma swoje zalety, ale i wady. Najlepiej to zrobić z kartką w ręku, a później poszukać wymarzonej propozycji w zaplanowanym przedziale cenowym. Dobra decyzja akurat tak ważnego elementu, jakim jest pierwszy rowerek, będzie procentować latami 😉