Odpoczywalnia.pl
  • podróże i wycieczki
    • namiot
    • rower
    • góry
  • mój styl
  • rozmyślania
    • wychowanie
    • wspomnienia
    • zmysły
  • Europa
    • Finlandia
    • Francja
    • Norwegia
    • Rumunia
    • Włochy
    • Hiszpania
  • Polska
    • lubelszczyzna
    • Białowieża
    • Bieszczady
    • Beskid Niski
    • Kazimierz Dolny
    • Mazury
    • Nałęczów
    • Podlasie
    • Roztocze
    • Śląsk
    • Sudety
    • Suwalszczyzna
    • Świętokrzyskie
    • Tatry
Category:

rodzeństwo

codziennośćdzieckorodzeństworozmyślania

Czy warto decydować się na drugie dziecko z małą różnicą wieku

by Paulina 8 lipca, 2016

Dwoje ludzi o wzroście w okolicach metra przeprowadzało skomplikowane wymiany swoich dóbr. „Isklo, czy pozyczysz mi tą książeczkę, a ja ci dam ten samochód?” „Maś” „Dziękuję” „Płosie”. I wyszli do swojego pokoju, zostawiając rodziców na podłodze w poszukiwaniu szczęk.

Jedziemy na wycieczkę rowerową. Po pięciu minutach wspólnych
chichotów, zaczynają się przepychanki. Przepychanki zmieniają się w
jęki. Jęki zmieniają się we wrzask. I rękoczyny oczywiście, z
ubezwładnieniem totalnym jako celem. Człowiek nie zdąży się dobrze
obejrzeć,a  oczy prawie wydłubane, i ogólnowycieczkowe wrażenia
zmieniają się ze „świat jest piękny i harmonijny, cudowne jest to
rodzinne wędrowanie” na „niech ktoś zabierze te wrzeszczące bachory” i
„co nam strzeliło do głowy żeby to jazgoczące towarzystwo pakować do
przyczepki”. I taką sinusoidą kolejne kilometry.

„Mama,
niunia bam tu zlobiła. Boli, psitul.” Przytulam, obdzielam
regenerującymi pocałunkami. W tej samej sekundzie dotychczas Okropnie
Zajęty Maszynista robi się strasznie nieszczęśliwy, natychmiast
potrzebuje mamy BARDZIEJ i biegnie po pocieszenie po drodze wymyślając
powód swojej rozpaczy.

Siedzimy z kawą. Tabun naszego
potomstwa biega w tę i z powrotem, zaśmiewając się i trzymając centymetr
krawiecki za dwa końce, „jesteśmy pociągiem mamusiu”.

Rano.
Blady przedświt. Sobotni oczywiście. Próbujemy przypomnieć sobie czym
jest poranne odsypianie wieczornej imprezy, ale właśnie do łóżka pakują
się niesforne szkraby, z samolotem wy(da)jącym głośne dźwięki,
pudełkiem puzzli, wielkim głodem, szybka kłótnią, równie szybkim
chichotem i tysiącem pytań

 No nie powiem, z jednym dzieckiem było łatwiej. Mała różnica wieku między dziećmi to nie jest wygodna sprawa.

Chociażby ze względu na proporcje dwa na jednego i zwykłe ogarnianie rzeczywistości, ale przede wszystkim przez nagłe trudności pedagogiczne jakie się pojawiły. Różnica między naszymi to dwa lata, więc jest szansa, że nasz kochany, pogodny i bezproblemowy synek i tak by się zbuntował, nawet bez młodszej siostry, ale myślę, że ten bunt bez dodatkowego bodźca miałby szansę być łagodniejszy.

jaka różnica wikeu między dziećmi, kiedy drugie dziecko

Wilczek jako czterolatek pełen pasji potrafi pięknie zająć się sam. Zajęty swoimi pociągami, autkami, klockami i kolorowaniem nie potrzebuje nas za często, czasem wystarczy, że po prostu jesteśmy w pobliżu. Można z nim nawet zasiąść do pracy na trochę, rozumie, że mama teraz będzie trochę zajęta synku, pobawię się z Tobą, jak zadzwoni zegarek (nastawiam stoper). Za to gdy na scenę wkracza Iskra, spokój jest ostatnim pojęciem jakie przychodzi mi do głowy (poza pojęciami ze strefy nierealnych marzeń). Królowa Chaosu roznosi puzzle, obdziela nimi wszystkich domowników (potem znajduje się brakujące elementy pod dywanem), psuje Wilczkowi budowle – często zupełnie niespecjalnie, np gdy sięga po klocek dla siebie, zalewa się sokami, brudzi kanapę czekoladą, drze książeczki itd. A przede wszystkim wytrąca ze relaksu brata. Kiedyś czytałam, że badania wykazały, że małe dzieci kłócą się nawet 6 razy na godzinę. Jakieś mi się to dziwne wydało, że bez przesady już może i to musi być w przypadku jakiegoś wyjątkowo niezgodnego rodzeństwa. Ale, okazuje się że przesady w tym nie ma żadnej i taka właśnie regularność jest u nas na porządku dziennym. Przy czym jako, że dwuletniej Iskrze brakuje jeszcze argumentów logicznych brata pt „podziel się bo nie będę się z tobą bawił”, to rękoczyny i pisk godny parki Nazguli jest totalną normą (bo starszak przejmuje od siostry metody dyskusji).

rodzeństwo z małą różnicą wieku

Ale. Wśród tego jazgotu, siniaków, głupich wspólnych pomysłów i chaosu rodzi się najlepsza na świecie więź. Przyjaźń taka, że bardziej się nie da i jedynacy pewnie mogą tylko o takiej pomarzyć. Solidarność i wspólnota. Piękne wspomnienia. O umiejętnościach społecznych nie wspominając.

Widzę, jak w nowych i niepewnych okolicznościach odruchowo stają blisko siebie. Jak biorą się za ręce schodząc po schodach. Jak, przy ogromnej radości, gdy nie wiedząc jak ją okazać, padają sobie po prostu w ramiona. Jak się wzajemnie inspirują, wymieniają porozumiewawczymi spojrzeniami, jak za sobą tęsknią gdy się nie widzą trochę.

To, jak się bawią wspólnie. Jak o siebie dbają wzajemnie. Te wspólne biegi, harce, zabawy, chichoty… cokolwiek w zasadzie, bo to ta wspólność ma tu znaczenie. Rodzi się empatia, solidarność, dbanie  o innych, troska, poczucie sprawiedliwości. Czujecie te pojęcia? To są takie fundamentalne wartości, coś, czego wtłoczenie uważamy za swój obowiązek i najtrudniejsze wyzwanie na świecie. No więc z rodzeństwem to się dzieje. Naturalnie. Nie twierdzę, że łatwo, bezproblemowo, czy całkiem mimochodem. Ale, jeśli uda nam się wychować dobre rodzeństwo (a o to walczymy choćby z troski o własne zdrowie psychiczne), to automatycznie mamy wychowanych dwoje dobrych obywateli/ sąsiadów/pracowników/przyjaciół/rodziców, ludzi po prostu.
Te umiejętności powstałe przy rodzeństwie są tak totalnie nowe i różne od wszystkiego, czego może nauczyć rodzic, czy pani w przedszkolu, że sama nie mogę wyjść z podziwu, co dostaję zupełnie bonusowo w pakiecie „Double chaos”

Zdjęcie wybitnie metaforyczne, czyli życie rodzica jako chodzenie po linie kołysanej potomstwem;)

Polecam:D

8 lipca, 2016 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
aktywnie z dziećmidzieckorodzeństworowerrowerki biegowe

Jaki rowerek biegowy

by Paulina 3 lipca, 2016

Że nasze dzieci będą mieć rowerki biegowe wiedziałam zanim byłam w ciąży z pierwszym. Odkąd zobaczyłam je po raz pierwszy, uznałam za genialny wynalazek. Jeśli zaglądacie tu regularnie, wiecie, że rowery lubimy bardzo. Chcieliśmy pasją zarazić potomstwo, i właśnie biegówka wydawała nam się najlepszą opcja.

Po tego typu rowerku, dzieciak ze znacznie większą łatwością i w bardzo naturalny sposób przesiada się na prawdziwy rower, bo ma opanowaną równowagę i kierowanie, i ogólnie mówiąc „ogarnia” dwa kółka. Biegówka pomaga rozwijać koordynację ruchów, zręczność i samodzielność. Maluch jest zmotywowany prędkością jaką może rozwinąć wyłącznie dzięki własnym nogom – to dodaje skrzydeł i wiary we własne siły.

jaka biegówka

Gdy starsza latorośl zbliżała się do magicznych drugich urodzin, okazało się, że wybór rowerka biegowego to nie jest taka prosta sprawa, dlatego ja i brzuch zasiadłyśmy do internetów i wzięłyśmy się za element obowiązkowy przy każdym zakupie świadomego konsumenta, czyli doktorat z dziedziny nowego nabytku.

Po pewnym czasie, wiedziałam już że przy wyborze naszej biegówki będziemy zwracać uwagę na rodzaj kół, hamulec (obecność lub brak), ogranicznik przy kierownicy, regulację siodełka, i ciężar sprzętu. To są takie elementy, które mają największe znaczenie.

Później uznaliśmy, że w naszym przypadku najbardziej zależy nam na:

– pompowanych kołach. Koła z pełnej gumy to tańszy i lżejszy rowerek i brak ryzyka przebicia opony. Ale piankowe koła mają mniejszą przyczepność i łatwiej o poślizg, a do tego są mniej elastyczne, więc nie amortyzują wstrząsów.
– regulowane siodełko. Wiadomo, dzieci rosną szybciej niż nam się wydaje, a z przesiadką na rower z pedałami nie ma co się spieszyć.
– ogranicznik przy kierownicy. Zwłaszcza na początku, samo prowadzenie biegówki jest wyzwaniem, a skręcanie i opanowanie kierownicy nie ułatwia sprawy – szczególnie że kierownica potrafi gwałtownie skręcić i spowodować upadek.

rower biegowy, biegówka

Przejrzeliśmy oferty sklepów, i został jeden, Kokua, Like a bike. Jego cena trochę nas zwaliła z nóg, ale doszliśmy do wniosku, że to będzie prezent składkowy od całej rodziny, i za dwa lata rowerek odziedziczy siostra.

Wilczek siadł na swoim pojeździe bardzo chętnie, początkowo co prawda po prostu chodził z rowerem między nogami, mieliśmy wrażenie, że sprzęt jest na niego trochę za duży (choć mierzyliśmy sprawdzonymi metodami), ale dość szybko załapał, że trzeba na siodełku porządnie usiąść i się odpychać. Jak załapał, tak nie rozstaje się z nim od dwóch lat, nawet zimą.

Like a bike to porządny rower na aluminiowej ramie, z grubymi, pompowanymi oponami. A do tego ma jeszcze taki niewielki, pomarańczowy myk, który robi całą przewagę nad innymi tego typu. To guma pod rurą podsiodłową, która pełni funkcję amortyzatora. Rzecz arcyprosta, a genialna. Dzięki temu nasz synek zjeżdża z górek o mocno nierównej nawierzchni, śmiga po wystających korzeniach, zeskakuje z krawężników. I ma taki cel.

A ponieważ cel jeszcze przed nim, rowerek dzięki wymienionej sztycy jest ciągle dobry, dla zapatrzonej w brata Iskry nie pozostało nam nic innego, jak – w ramach kolejnego prezentu składkowego – kupić drugą Kokuę. Dwulatka pokochała swój łowelek od dnia urodzin, kiedy go dostała. Radzi sobie coraz lepiej, nie ma problemów ze sterowaniem. Oczywiście, może to być wpływ jej niewątpliwego bajecznego talentu (wiadomka), ale myślę, że spore znaczenie ma tu też sprytna, elastyczna blokada kierownicy, która pozwala skręcać, ale potem prostuje, więc nie ma ryzyka, że niechcący jej się skręci rower o 90stopni.

Nasze rowerki są lekkie, ważą 3,5kg, co ma znaczenie dla dzieci, ale też dla steranej matki, gdy Iskra nagle robi się Strasznie Zmęczona i nie ma siły jechać.

Ostatnio po parku jechaliśmy rowerami we czworo. Fajnie.

PS1. Kokua okazał się strzałem w dziesiątkę w naszym przypadku intensywnego i długiego użytkowania. Ale, jak będziecie wybierać biegówkę dla Waszego dziecka i nie chcecie wydawać dużych pieniędzy zastanówcie się nad Waszymi priorytetami. Może wystarczą koła piankowe, albo trochę mniejszy model, bo szybko chcecie się przesiadać na pedały? No i są jeszcze używki:)

PS2. Nie muszę przy tym chyba dodawać, że sprzęt ma znaczenie, ale nie jest najważniejszy. Przede wszystkim trzeba rowerka używać. Jeśli smyk jest silnie zmotywowany, to będzie też jeździł na plastikowym klekocie z supermarketu i pewnie też będzie zadowolony.

3 lipca, 2016 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail

Ostatnie wpisy

  • Ferie za kołem podbiegunowym. Północna Norwegia zimą z dziećmi
  • przyjemności zimowe
  • Zimowe Bieszczady na początek roku
  • 2025. podsumowanie
  • 24 dobre rzeczy w grudniu, które nie są zakupami

O mnie

O mnie

Pola

Piszę o dobrym życiu, o smakowaniu codzienności, o szwendaniu się bliżej (Lubelszczyzna) i dalej, o nurkowaniu w naturę. Rozgość się!

Zostańmy w kontakcie

Facebook Instagram Email

Kategorie

  • 2026
  • 2025
  • 2024
  • 2023
  • 2022
  • 2021
  • 2020
  • 2019
  • 2018
  • 2017
  • 2016
  • 2015
  • 2014
  • 2013
  • 2012
  • 2011
  • 2010

Popular Posts

  • … na macierzyńskim, czyli nowy cykl

    25 października, 2017
  • podsumowanie 2017

    5 stycznia, 2018
  • Bieszczady z dziećmi. Znowu!

    10 sierpnia, 2018
  • Facebook
  • Instagram

@2019 - All Right Reserved. Designed and Developed by PenciDesign


Back To Top
Odpoczywalnia.pl
  • podróże i wycieczki
    • namiot
    • rower
    • góry
  • mój styl
  • rozmyślania
    • wychowanie
    • wspomnienia
    • zmysły
  • Europa
    • Finlandia
    • Francja
    • Norwegia
    • Rumunia
    • Włochy
    • Hiszpania
  • Polska
    • lubelszczyzna
    • Białowieża
    • Bieszczady
    • Beskid Niski
    • Kazimierz Dolny
    • Mazury
    • Nałęczów
    • Podlasie
    • Roztocze
    • Śląsk
    • Sudety
    • Suwalszczyzna
    • Świętokrzyskie
    • Tatry