here comes the sun

by Paulina

Wydłużyły się dni i spacery. Zapachniała ziemia, deszcz i rzeżucha.

Jak cudownie się robi, choć to ciągle taka podskórna cudowność, mało, trzeba
przyznać, ostentacyjna, wymagająca większej uważności niż taki maj powiedzmy.

Gołe fakty są takie, że wieje, jest szaro zimno i deszczowo. Ale ten wiatr pachnie,
szarość jest cała podszyta zielenią a i deszcz jakoś optymistycznie odżywczy.

Trwamy sobie w ekscytującym okresie „tylko dotknąć” i „najlepsze jest tuż
przed nami” jak dzieci na dzień przed Gwiazdką, tylko to ten przypadek, kiedy Gwiazdka
potrwa sobie parę z każda chwilą piękniejszych miesięcy, będzie pełna
wycieczek, pikników, leżenia na świeżej trawie i wąchania świata.

You may also like

0 comments

Filifionka 18 marca, 2017 - 5:21 am

Ależ ja uwielbiam Ciebie czytać… od razu ten szary, wietrzny dzień nabiera barw :D.

Przepięknie wyglądasz pląsając po marcowych łąkach…
… cudny masz ten płaszczyk :)!!!

Reply
Pola 19 marca, 2017 - 5:14 pm

Dziękuję Ci baardzo:*

Reply
mrsfox 22 marca, 2017 - 3:16 pm

pięknie Ci w tym płaszczu
muszę się postarać spojrzeć równie optymistycznie na obecną pogodę;)

Reply

Leave a Comment