Zaczęło się. Najpiękniej jak mogło się zaczęło. Z kwietniem, słońcem i weekendem.
Mogłabym napisać, że nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo mi brakowało naszych małych wycieczek, ale sobie zdawałam sprawę jednak. No więc brakowało mi okropnie.
Tym bardziej więc zachłannie, łapczywie i na główkę rzuciliśmy się w wiosnę.
Nic wyszukanego, sobotnia mała przejażdżka na rowerach i długie polegiwanie na trawie, z kocykiem, hamakiem i slackiem. Z piłką i tropieniem mrówek, bieganiem na bosaka, pierwszymi piegami, wspinaniem się na drzewa. I z tą wiosną upojną, słoneczną i pachnącą, przenikającą każdą komórkę mojego ciała.
I drugie nic wyszukanego, czyli niedziela w okolicach Kazimierza Dolnego. Przespacerowaliśmy się miło po okolicznych wioskach pachnących starym drewnem. Szliśmy wśród jeszcze szarawych drzew i krzaków i badyli pozimowych, i ta świeża zieleń panosząca się coraz bardziej aż fosforyzowała. Dzieciaki o ciepłych łapkach i pachnących słońcem główkach goniły motyle i nawet nie zauważyły pokonanej odległości.
I tak doszliśmy do Starego Młyna, miejsca, które ze swoją drewnianą zabudową, ciszą i widokiem jest czystą kwintesencją błogości. Słońce grzało nam w twarze, Wisła płynęła leniwie a świat rozkwitał. Siedzieliśmy sobie na starych drewnianych ławkach, jedliśmy jagodzianki i jest mocno prawdopodobne, że unosiliśmy się z tego zachwytu parę centymetrów nad ziemią.
Potem były jeszcze szybkie lody na zatłoczonym kazimierskim rynku i powrót do domu przesycony chrapaniem Iskry, cichym oddechem Wilczka i wiosennością szczęśliwą.


















0 comments
Tak tak to czas wiosennych łazęg ! Tez zainaugurowalismy rowery ! Bo las juz w marcu 🙂
Lubie twoje zdjecia , takie stop- klatki !
Jak już można bose stopy do słońca wyciągać, to znaczy, że naprawdę jest już wiosna 🙂
Ja, pierwsze wyjście w tym roku z sandałkach, już zaliczyłam 🙂
Wiosna wytęskniona :)!!!
Odkrywamy ją w naszej świętokrzyskiej wiosce :)!!!
Jak zawsze z przyjemnością czytam i oglądam zdjęcia z Waszych weekendowych wypadów. Jest tak jak lubię najbardziej – rodzinnie i na łonie natury :)!!!
Cuuuudownie! U nas też właśnie tak (minus rowery i slacki, plus teściowie) – ale wiosennie w trzy sekundy odżyłam, właśnie tego mi trzeba było do naładowania akumulatorów. Niech no tylko nikt nie choruje ze dwa tygodnie chociaż i ogłoszę pełnię szczęścia 🙂 ściskam Polu, Was wszystkich! X
No i super. Jak dla mnie taka umiarkowanie ciepła pogoda mogłaby trwać przez cały rok.
Dzięki, zdjęcia głównie mąż;) A Ty już wykurowałaś kolano?
Hehe, tak tak! Bose stopy to moja ulubiona pora roku:D
🙂
Na wsi wiosna jest jeszcze wiosenniejsza;)
My też ściskamy! To zdrówko niech się trzyma!
No ja to w sumie sama nie wiem, czy bym tak chciała, obawiam się, że wtedy byśmy jej nie doceniali;)
Ach,jak cudownie Was oglądać i czytać.Wiosna wszędzie,u nas boćki już od 7 dni,a zieleń ma nieprzebraną ilość odcieni.Jak słoneczko zaświeci zaraz lat ubywa i energii więcej.Pozdrawiam Was iwszystkich odwiedzających bloga.Samych słonecznych dni.Halina
U nas również przyszło ciepełko (na jeden weekend ale było i czekamy na więcej!) i z tego czekania na nie, aż nie wiedzieliśmy od czego zacząć 😉 Więc były i rowery, i spacer i nawet grill. Uwielbiam wiosnę! U Was jak zawsze cieplutko, nie zależnie od pogody 🙂 Pozdrawiamy!
I my pozdrawiamy najserdeczniej! 🙂
No właśnie, to ciepełko tak się pojawiło na jeden weekend i gdzieś się zapodziało, a ja tu letnie kiecki wyciągam;)
No nic, wróci pewnie niedługo:)
Piękne foty i.. jakie Ty masz super nogi! 🙂
Tak 😉 biegam juz … Choc ostrożniej 😉
Taką wiosnę, co to słońce nie tylko świeci, ale i grzeje to ja poproszę w podwójnej dawce … bo póki co, u nas deszczowo, a straszą znowu śniegiem…