196
Jesienią łapczywie chwytam ostatnie promienie słońca. Gdy mam możliwość, wychodzę na chwilę, gdzieś pomiędzy deszczem a nocą i wdycham zimne słoneczne powietrze, wiatr pachnący palonymi liśćmi. Nagie drzewa, puste pola, wyschłe trawy… wszystko jakby uśpione, zamarło w oczekiwaniu.
A po takim (raczej nie przedłużanym niepotrzebnie) spacerze z lubością wracam do domu, otaczam się świeczkami, kocem, delektuję jazzem i ciepłą zupą.










7 komentarzy
Od Twojego bloga bije widoczna błogość i spokój. Aż chce się poszukać w domu jazzowych płyt i patrzeć, jak za oknem wieje wiatr… Ach…
Bardzo ciekawe zdjęcia
Świetny outfit!
Pięknie. Przywołałaś klimat jesieni.
fajna stylizacja,lubię takie
Piękne 4 zdjęcie 🙂 podoba mi się takie sielskie zestawienie, kolor pomarańczowy jest taki pozytywny 🙂
you look gorgeous! such fantastic photos too! xx
piękne zdjęcia i fajowy futrzak pozdrawiam