Odpoczywalnia.pl
  • podróże i wycieczki
    • namiot
    • rower
    • góry
  • mój styl
  • rozmyślania
    • wychowanie
    • wspomnienia
    • zmysły
  • Europa
    • Finlandia
    • Francja
    • Norwegia
    • Rumunia
    • Włochy
    • Hiszpania
  • Polska
    • lubelszczyzna
    • Białowieża
    • Bieszczady
    • Beskid Niski
    • Kazimierz Dolny
    • Mazury
    • Nałęczów
    • Podlasie
    • Roztocze
    • Śląsk
    • Sudety
    • Suwalszczyzna
    • Świętokrzyskie
    • Tatry
Category:

aktywna mama

aktywna mamaaktywnie z dziećmichustagórygóry z dzieckiemKarkonoszepodróże i wycieczkipodróżowanie z dzieckiemSudetywiosna

Karkonosze z dziećmi, czyli nasza kwietniówka

by Paulina 30 kwietnia, 2018

majówka w górach, sudety z dzieckiem, trekking rodzinny

To była dość spontaniczna decyzja.
Wyjazd z dzieciakami w Karkonosze był kuszący (nigdy nie byliśmy w Sudetach!), no i jak wiecie jeździć w góry z dziećmi lubimy, ale trochę obawialiśmy się odległości do pokonania z maluchami i tego, że dla żadnego z nas nie byłby to wyjazd totalnie wakacyjny, oboje mieliśmy zobowiązania zawodowe.

Ale, jeśli mamy w życiu jakieś zasady, to jedną z nich jest „lepiej jechać niż nie jechać”;)
Pojechaliśmy.

majówka w górach, dzieci na szlaku, trekking rodzinny, sudety z dzieckiem

I, jej, jak się cieszę, ze to zrobiliśmy.
Bo trafiliśmy z czasem tak, że lepiej się nie dało. Ta świeża, soczysta wiosenka, zaliściające się fluorescencyjnie drzewa, krajobrazy jeszcze trochę buro szare, a jednocześnie fantastycznie zielone i białe w kwiatach drzew owocowych. Słońce wiosennie energetyczne. Powietrze rześkie i doskonale przejrzyste. Temperatura idealna na wędrówki. A do tego upajająca, pusta przedsezonowość.

Mieszkaliśmy w Piechowicach, miasteczku pod Szklarską Porębą, w świetnym mieszkaniu wynajętym przez airbnb (tu link jeśli chcecie zniżkę 100zł na pierwszą rezerwację). Mieszkanie na własną rękę jak tu, lub w domku lub w namiocie jest dla nas zdecydowanie wygodniejsze – czujemy się swobodniej, sami robimy jedzenie, co z dzieciakami ma spore znaczenie.
Bardzo też się cieszę, że nie mieszkaliśmy w samej Szklarskiej, która, choć przepięknie położona i ze świetnym potencjałem, zrobiła na mnie niezbyt przyjemne wrażenie. Było jakoś tłoczno, chaotycznie i hałaśliwie – wszędzie remonty i budowy (co jest zrozumiałe, bo przygotowują się do sezonu, ale niekoniecznie przyjemne), stoiska z koszmarnymi pamiąteczkami które ekscytowały moje dzieci i ten estetyczny i architektoniczny bałagan.

Dzień 1 – Wodospad Kamieńczyka

Ponieważ nie było turystycznych tłumów, (które wyjątkowo mi działają na
nerwy), odwiedziliśmy trochę oczywistych atrakcji i szlaków w okolicy.
Pierwszego
dnia udaliśmy się do wodospadu Kamieńczyka, najwyższego w polskich
Sudetach i pierwszego punktu żelaznej listy do zobaczenia w Szklarskiej.
Miła, spacerowa traska, wodospad faktycznie piękny, przy schronisku miły widok. Patrząc na
przestrzeń i ilość ławek i stolików przy schronisku, można sobie tylko wyobrazić, co
się tam dzieje w sezonie…

majówka w górach, dzieci na szlaku, trekking rodzinny, co robić w szklarskiej porębie

 Dzień 2 – Dinopark w Szklarskiej Porębie

Wobec niesłabnącej miłości moich dzieci (a zwłaszcza Wilczka) do
dinozaurów, kolejny dzień spędziliśmy w tamtejszym dinoparku. Który nie
zachwycił mnie za bardzo. W tamtym roku byliśmy w Bałtowie i tam te dinozaury zrobiły jakoś większe wrażenie. A może to po prostu taki moment. Część atrakcji po zimie była jeszcze niewyciągnięta, nie odświeżona i całość robiła niezbyt miłe wrażenie.  Na mnie w każdym razie, bo dzieciaki bawiły się świetnie, oglądały
dinozaury z zainteresowaniem i przeszczęśliwe wyskakały się na
dmuchańcach.

Dzień 3 – Zamek Chojnik

Wybraliśmy się też na zamek Chojnik, prowadzą tam dwa szlaki, czerwony i
czarny. My zdecydowaliśmy się na czarny, żeby po drodze zahaczyć o
ciekawe zbójeckie skały, które dały dzieciakom fajną motywację do
marszu. Trasa bardzo ładna, sam zamek też robił wrażenie, dodatkowo
wzmocnione przepięknym widokiem z baszty i opowieściami
przesympatycznego Jędrka – kasztelana zamku.

majówka w górach, dzieci na szlaku, trekking rodzinny, co robić w szklarskiej porębie

majówka w górach, dzieci na szlaku, trekking rodzinny, co robić w szklarskiej porębie
Zejście czerwonym szlakiem. „Mamo, a po co w górach jest chodnik?”

 Dzień 4 – Pod Łabskim Szczytem

Następnego dnia mieliśmy więcej czasu, dlatego pokusiliśmy się o
większą traskę, czyli wejście do schroniska pod Łabskim Szczytem.
Pierwsza część trasy to zwykła ścieżka w lesie, pełna wielkich kamieni i korzeni.
Ciekawiej zrobiło się koło połowy, po przekroczeniu strumienia. Las osnuł się nagle mchem i magią. Delikatne światło prześwietlało gałęzie z młodziutkimi listkami, miękki mech się zielenił, strumyk szumiał. Zupełnie nie zdziwiłabym się,
gdybym zobaczyła jakiegoś elfa, czy inną driadę.
To cudowny dzień by, bardzo intensywny.

Ile punktów warte jest pokonanie takiego błota, czyli motywujemy.

majówka w górach, dzieci na szlaku, trekking rodzinny, co robić w szklarskiej porębie

Bardzo śmieszne żarty i bardzo zmęczone dzieci.

 Dzień 5 – Wodospad Szklarki

Ostatni dzień, to wodospad Szklarki, który, zawalony turystami, pogłębił naszą wdzięczność, że nasza majówka odbyła się w kwietniu. Szczęśliwie, jak to zazwyczaj bywa, wystarczyło oddalić się od popularnego punktu o kilkadziesiąt metrów, by zrobiło się cicho i spokojnie. Szlak, który wiedzie wzdłuż rzeki jest bardzo malowniczy, spokojny, był idealny na odetchnięcie przed podróżą.

Taką to mieliśmy przyspieszoną majówkę.
Nasyceni świetlistą zielonością, wędrówką, widokami. I sobą wzajemnie.
Ogarnięci dobrym, górskim zmęczeniem. Wzruszeni naturą.
Dzieciaki dopytują kiedy znowu jedziemy w góry

30 kwietnia, 2018 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
aktywna mamaaktywnie z dziećmimindfulnesspodróże i wycieczkipodróżowanie z dzieckiemrowerrower z dzieckiemslow lifestylespacerwiosna

Wiosenne wycieczki – czas start!

by Paulina 13 marca, 2018
przedwiośnie, duża rodzina na wycieczce, przyczepka rowerowa

Tak, to już. W miniony weekend rozpoczął się najlepszy na świecie czas. Czas naszych ulubionych rodzinnych wycieczek, szurgania się po naturze, czas miłosnego uścisku ze światem, kiedy byle spacer wypełnia po uszy musującymi endorfinami.
Uderzyła nas po twarzach ta nagła wiosna obuchem jasności. Choć wypatrywana, i wyczekiwana, to i tak zaskoczyła. Zaskoczyła, jak zima drogowców. Dlatego ruszyliśmy w świat czym prędzej, zanim się rozmyśli.

rowery z dziećmi, pan pantaloni,

Nie byliśmy zresztą jedyni. Ludność, co roku o tej porze, wbrew ponurym przepowiedniom, że niby ludność już tylko w domu przed telewizorami względnie w centrach handlowych, wylega w naturę. Wszyscy, o wspólnym mianowniku sino-bladych obliczy, lekko błędnych uśmiechów i słonecznego mrużenia oczu, wszyscy wyruszają w przyrodę cali w maju i czerwcu.

Ruszyliśmy w świat, szaro – beżowy, błotny i nieatrakcyjny zupełnie. Ale ta marcowa szpetota najpiękniejsza jest tym, co już za chwilę. Gdy jest się choć trochę uważnym, to od razu widać, że ta szarość i burość aż wibruje zielonymi listkami i forsycją. Powietrze pachnie inaczej, pachnie rozmarzająca ziemia – to podobno mikroorganizmy i grzyby się namnażają, ale tak naprawdę, zapach ziemi to skompresowane zapachy fiołków, bzu i jaśminu.

Widzicie tu uśmiechniętego dinozaura?

podróżnik zen

Oglądanie „umarniętego” krecika lupą…

…i rolnetką

Błoto jest super

przepiękny wąwóz Lipcyk w Nowym Gaju, ciekawe jak będzie wyglądał gdy już się zazieleni
czyste buty są nudne

Dzieciaki dopytywały się o pikniki, ciamkały w błocie, „rolnetkami” wypatrywały oznak wiosny (co z tego, że tylko jedna była prawdziwa, ta druga, z rolek po papierze toaletowym, była za to kolorowa i doskonale dawała radę), przeszyły naprawdę solidną traskę bez zająknięcia (choć niewątpliwy wpływ na morale miały nasze tradycyjne wycieczkowe drożdżówki z powidłami śliwkowymi).

Wiosna łagodzi obyczaje. Gdyby w naszym kraju częściej była wiosna, może nie żarlibyśmy się tak o wszystko. Wiosną chcemy padać sobie w ramiona. Róbmy to na zapas.

13 marca, 2018 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
aktywna mamaaktywnie z dziećmićwiczeniana macierzyńskim

aktywność fizyczna na macierzyńskim

by Paulina 1 lutego, 2018

aktywność fizyczna po porodzie, odzyskanie figury po ciąży, powrót do formy
Dziś kolejny odcinek cyklu o bycie nie tylko mamą na macierzyńskim. Pisałam już o ubieraniu się w domu z dzieckiem, dzisiaj o odzyskiwaniu formy fizycznej po ciąży i porodzie. Kiedy i jak ćwiczyć w domu z dzieckiem i dlaczego to jest ważne.

Jestem aktywna. Lubię i zawsze lubiłam różne sporty. Przed ostatnią ciążą głównie ćwiczyłam w zaciszu domowym, na kocyku z Chodakowską. Był jeszcze taniec, rower, chodzenie po górach w wakacje i jakieś zabawy w rolki, łyżwy, czy slackline. No i dziecionoszing oczywiście;)

W ciąży dalej jeździłam na rowerze, i delikatnie ćwiczyłam – bardziej rozciągająco i wzmacniająco niż wyciskałam siódme poty. Pod koniec ciąży już bardzo tęskniłam za solidnym treningiem, w przeciwieństwie do mojego ciała, które ledwo zipało;)
Po porodzie, odczekałam przepisowe sześć tygodni, kiedy główną aktywnością były spacery, stopniowo wydłużane. Teraz, powoli zwiększam intensywność i długość moich ćwiczeń.

Jak ćwiczę teraz, cztery miesiące po porodzie?

Przede wszystkim, codzienny standardzik, czyli parę kilometrów spacerku. A skoro już i tak na spacery chodzę, to najchętniej biorę chustę i kijki trekkingowe i zamiast nudnego stawiania nogi za nogą, mam konkretną sesję nordic walkingu. To fajna aktywność fizyczna, bo jest ogólnie rozwojowa, to typ ćwiczeń cardio, które fantastycznie wpływają na zdrowie i sylwetkę, a do tego nie są forsujące.
A nawet jak nie mam kijków czy chusty, to robię taki świadomy spacer – idę energicznie, świadomie napinam mięśnie, prostuję plecy itd.

aktywność fizyczna po porodzie, odzyskanie figury po ciąży, powrót do formy

Ćwiczenia w domu

W ramach odzyskiwania talii po ciążowym brzuszku, staram się codziennie kręcić hula hop, przez 10 minut, Te 10 minut to nie jest dużo w kontekście wygospodarowania tego czasu z całej dniówki, ale przy regularności, mam nadzieję na odzyskanie talii za parę tygodni (miesięcy?). Ważne jest codzienne kręcenie, i kręcenie w obie strony. Podobno efekty są fantastyczne!
Poza tym, co rano, zanim dzieci wstaną, robię gimnastykę. Nie są to intensywne ćwiczenia, rano zwyczajnie nie mam na nie siły (a szkoda, bo gdybym miała, robiłabym po prostu poranny trening i miałabym z głowy przebieranie się i prysznice w ciągu dnia). Przeważnie jest to krótka sesja jogi, albo ćwiczeń jogo-podobnych żeby się rozruszać i rozbudzić, całość trwa u mnie około 10-15 minut.
Oczywiście bywają dni, gdy totalne niewyspanie albo inna sytuacja dzieciowa okraja mi gimnastykę jeszcze bardziej, ale staram się nie odpuszczać.
Czasami, gdy pogoda jest wybitnie parszywa, robimy sobie z maluchem sesje taneczne w chuście. Włączam jakąś pogodną muzykę i odbywam taki tańco – trening. Czyli taniec, ale taki, który angażuje konkretne mięśnie.
Do tego od jakiegoś czasu włączyłam dwa (docelowo 3) treningi tygodniowo z Ewą Ch. Wykupiłam sobie abonament  i mam dostęp do wszystkim programów online, bardzo wygodna opcja.

aktywność fizyczna po porodzie, odzyskanie figury po ciąży, powrót do formy

Jak się wziąć za ćwiczenia z małym dzieckiem w domu?

Dbanie o formę to niekoniecznie modna siłownia i eleganckie legginsy. U mnie pod tym względem doskonale sprawdza się zasada „zrobione jest lepsze od doskonałego” i brzydkie dresy oraz stary koc zamiast efektownego wdzianka i szałowej maty. Nie mam teraz możliwości odbywania całej celebry związanej z chodzeniem na treningi, ale to nie znaczny, że mam o siebie nie dbać.
Kiedyś miałam tendencję do odpuszczania – skoro nie mam czasu na zrobienie rozgrzewki przed ćwiczeniami, a potem rozciągania, to nie ćwiczyłam w ogóle. Teraz ćwiczę po prostu wtedy gdy mogę, gdy usypiam starszaki i leżę obok nich, podnoszę nogi, kręcę biodrami przy gotowaniu, ruszam stopami podczas karmienia, ćwiczę mięśnie kegla zawsze jak sobie przypomnę, praktykuję sprzątanio-treningi (wiecie, odkurzanie angażujące mięśnie pośladków i przysiady przy wieszaniu prania), oraz treningi z niemowlakiem w roli obciążenia. Mój przyciężki synek jest zachwycony z bycia moim hantelkiem, więc mam układ doskonały – dziecko zaopiekowane i szczęśliwe, a ja mam poćwiczone.
Zdarzają się też sytuacje tak samo idealne jak rzadkie, gdy najmłodsze śpi, a starsze w przedszkolu, albo cała trójka z tatą na spacerze.

Dlaczego warto szybko zacząć ćwiczyć po porodzie?

  • teraz jest o tyle łatwiej, że niemowlak relatywnie dużo śpi, a jak nie śpi, to leży (kręci się oczywiście, ale jest jeszcze raczej niemobilny). I generalnie daje nam dużo więcej swobody niż taki np półtoraroczniak
  • teraz, za sprawą karmienia piersią i tak się chudnie, więc warto wspomóc efekt i chudnąć do ładnych kształtów, bo niestety nie jest tak, że gubimy ciało tam, gdzie chcemy. Ja np zamiast gubić brzuszek, gubię tyłek i jak tak dalej pójdzie będę miała bardziej płaski tyłek niż brzuch
  • im wcześniej zaczniemy walczyć o formę po porodzie, tym lepiej – chodzi tu o wpadnięcie w pewną rutynę i o to, by nie ugrzęznąć sobie wygodnie w takim przedłużonym poporodowym odpoczynku (poporodowy odpoczynek jest oczywiście konieczny. Absolutnie nie zachęcam do intensywnych treningów w połogu!!). Im bardziej odłożymy aktywność fizyczną, tym trudniej będzie na się za nią wziąć. Sprawność fizyczną traci się niestety szybciej niż nam się wydaje i nie jest tak łatwo ją odzyskać
  • i oczywiście są te słynne endorfiny. Gdy ćwiczę  mam po prostu lepszy nastrój i więcej energii. Nie wspomnę już o”wybiegiwaniu złych emocji”, zgodnie z prastarą ludzką reakcją na stres pt „uciekaj lub walcz”, około – dzieciowe frustracje, nerwy i stresy dobrze jest po prostu wyrzucić z siebie właśnie wysiłkiem fizycznym.
  • gdy ćwiczę regularnie, od razu chce mi się bardziej o siebie dbać – mam wtedy ochotę na zdrowe jedzenie, maseczki, odżywki do włosów i inne
  • do tego dochodzi cudowne uczucie ogarniania rzeczywistości, wiecie, że mam kontrolę i daję radę

Mam nadzieję, że pochwalę się Wam efektami za parę miesięcy:)

aktywność fizyczna po porodzie, odzyskanie figury po ciąży, powrót do formy

Dlatego szczerze polecam. Nie po to, by zachwycać sześciopakiem dwa miesiące po porodzie, nie po to, by cokolwiek udowadniać innym , nie po to, by dowieść swojej doskonałej organizacji. Dla siebie. Dla siebie i dla naszego wspaniałego ciała, które wykonało niedawno ogromniasty wysiłek wydając na świat nową istotę ludzką. 

*Zdjęcia poglądowe, z przed dwóch lat, teraz sytuacja wygląda podobnie, chociaż staram się ćwiczyć w ciągu dnia, gdy na stanie mam tylko jedno dziecko;)

1 lutego, 2018 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
  • 1
  • 2

Ostatnie wpisy

  • Ferie za kołem podbiegunowym. Północna Norwegia zimą z dziećmi
  • przyjemności zimowe
  • Zimowe Bieszczady na początek roku
  • 2025. podsumowanie
  • 24 dobre rzeczy w grudniu, które nie są zakupami

O mnie

O mnie

Pola

Piszę o dobrym życiu, o smakowaniu codzienności, o szwendaniu się bliżej (Lubelszczyzna) i dalej, o nurkowaniu w naturę. Rozgość się!

Zostańmy w kontakcie

Facebook Instagram Email

Kategorie

  • 2026
  • 2025
  • 2024
  • 2023
  • 2022
  • 2021
  • 2020
  • 2019
  • 2018
  • 2017
  • 2016
  • 2015
  • 2014
  • 2013
  • 2012
  • 2011
  • 2010

Popular Posts

  • … na macierzyńskim, czyli nowy cykl

    25 października, 2017
  • podsumowanie 2017

    5 stycznia, 2018
  • Bieszczady z dziećmi. Znowu!

    10 sierpnia, 2018
  • Facebook
  • Instagram

@2019 - All Right Reserved. Designed and Developed by PenciDesign


Back To Top
Odpoczywalnia.pl
  • podróże i wycieczki
    • namiot
    • rower
    • góry
  • mój styl
  • rozmyślania
    • wychowanie
    • wspomnienia
    • zmysły
  • Europa
    • Finlandia
    • Francja
    • Norwegia
    • Rumunia
    • Włochy
    • Hiszpania
  • Polska
    • lubelszczyzna
    • Białowieża
    • Bieszczady
    • Beskid Niski
    • Kazimierz Dolny
    • Mazury
    • Nałęczów
    • Podlasie
    • Roztocze
    • Śląsk
    • Sudety
    • Suwalszczyzna
    • Świętokrzyskie
    • Tatry