Odpoczywalnia.pl
  • podróże i wycieczki
    • namiot
    • rower
    • góry
  • mój styl
  • rozmyślania
    • wychowanie
    • wspomnienia
    • zmysły
  • Europa
    • Finlandia
    • Francja
    • Norwegia
    • Rumunia
    • Włochy
    • Hiszpania
  • Polska
    • lubelszczyzna
    • Białowieża
    • Bieszczady
    • Beskid Niski
    • Kazimierz Dolny
    • Mazury
    • Nałęczów
    • Podlasie
    • Roztocze
    • Śląsk
    • Sudety
    • Suwalszczyzna
    • Świętokrzyskie
    • Tatry
Category:

podsumowania

aktywnie z dziećmiBieszczady z dziećmidzieciństwo unpluggedlaslatolubelszczyznaLublinpodróże i wycieczkipodsumowaniaprzyjemnościRoztoczew ciąży

przyjemności letnie

by Paulina 4 września, 2017
lato w ciąży, sesja z brzuszkiem

To lato jest dla mnie dość wyjątkowe. Nie zawsze jest tak, że lato, początkowo wyjątkowo zimne, potem wyjątkowo gorące spędza się w końcówce ciąży, w towarzystwie dwóch intensywnych przedszkolaków. To te czynniki które sprawiają, że wiele przyjemności wakacyjnych jest ograniczonych, bądź uniemożliwionych totalnie.
Ale, w gruncie rzeczy, całkiem nam było dobrze razem, zobaczcie.

dinopark, park jurajski, bałtów

Wakacyjne wycieczki

Jak wakacje, to wycieczki, i wypady. Poza
trochę dłuższymi wakacjami na Suwalszczyźnie, raczej jednodniowe i
raczej nie na koniec świata, z wiadomych względów. Ale korzystaliśmy, bo
one pięknie robią wakacyjny klimat, dzieciaki je uwielbiają.
Jeździliśmy po okolicach lubelskich, znanych nam na pamięć  i
odkrywanych zupełnie na nowo. Czasem spacerowo, czasem głównie
piknikowo, do lasów, parków, miasteczek i wiosek.

Koniki polskie w Zwierzyńcu

Jeden z najpiękniejszych dni w te wakacje wg Wilczka, czyli Park Dinozaurów w Bałtowie

BFF

Suwalski Park Krajobrazowy

Lato na wsi

Upały wysysały energię, dlatego sierpniowa kanikuła to głównie podlubelska wieś i „wczasy pod gruszą” u babci i dziadzia. To tutaj pławiliśmy się w sielskości i błogości. Tutaj ogarniał Odpoczynek Totalny. Z basenem, trawą, piaskiem, hamakiem pod orzechem, owocami prosto z krzaczka i ożywczym wiaterkiem.
Dzieciaki miały siebie wzajemnie, do wspólnego biegania po trawie, grania w
piłkę, chlapania w wodzie, huśtania się i całej masy nienazwanych zabaw, a my polegiwaliśmy
błogo i patrzyliśmy na nasze dzikie dzieci spod zmrużonych rzęs.

chleb na zakwasie, bochenek, jak upiec chlebjak zrobić chleb, bochenek, pieczenia chleba

Piec chlebowy 

To nieodłączny element naszych wiejskich wypadów. Mój cudowny mąż namówił wszystkich na budowę tradycyjnego pieca chlebowego i teraz cieszymy się najpyszniejszą pizzą i idealnym chlebem za każdym razem, gdy jesteśmy u rodziców.
 

 

Lulin 700, balony, stare miasto

Lato w mieście

Jest ok. Zwłaszcza, że Lublin w tym roku świętuje swoje 700 lecie istnienia, więc to lato jest jeszcze bogatsze w miejskie festiwale i imprezy.
No i są przyjemne parczki i skwerki, fontanny, zalew, są pyszne rzemieślnicze lody. Są ciepłe i klimatyczne wieczory w nagrzanych murach, czasem spędzone Tylko We Dwoje.

Najlepsze lody w mieście w Czekoladowym

wersja w gofrze, na wypasie

Balkon

Zagospodarowany w tym roku, wyposażony w deski na podłodze, hamak, ławeczkę i dużo ziół i kwiatów, stał się naprawdę fajnym miejscem,na poranną kawkę lub wieczorną meliskę.

Książki

Przyznam, że nie mam jakiejś super passy czytelniczej ostatnio. Strasznie lubię ten stan, gdy mam kolejkę książek do przeczytania, a chyba najbardziej, gdy wciągnę się w konkretnego autora lub motyw / miejsce / czas. Ostatnio dobieram lektury dość chaotycznie, ale parę perełek udało mi się trafić.
Poniedziałkowe dzieci, bardzo poetycko napisana książka Patti Smith o niej samej, jej relacjach z Robertem Mapplethorpem. Świetnie się czytało podczas naszych wakacji na Suwalszczyźnie, idealnie mi pasował ten wakacyjny klimat do ich historii. 
Sekretne życie drzew Peter Wohlleben, jedna z najczęściej pojawiających się w tym roku książek na instagramie, a ja nie przepadam za insta-książkami. Ale skusiłam się i bardzo się cieszę. Choć  ton momentami zbyt jak do dzieci i trochę daleko posunięta ta antropomorfizacja drzew, to książka jest pełna ciekawostek, które teraz sprzedaję mojej rodzinie przy różnych okazjach tonem eksperta.
Mag John Fowles. Fantastyczna książka, o której nie bardzo potrafię napisać jednozdaniową opinię – tajemnicza atmosfera, świetnie skonstruowana opowieść, o miłości, egoizmie, psychologii, wolności, prawdzie, religii i filozofii…
Kamień na kamieniu. Myśliwskiego.  Bardzo lubię u Myśliwskiego ten gawędziarski styl, czasem poetycki, czasem bardzo prosty i mądrość wplecioną jakby mimochodem w opowieść.
Wanna z kolumnadą Filipa Springera. Świetne reportaże o polskiej przestrzeni i tym, dlaczego w naszym pięknym kraju tak często bolą oczy.
Steinbeck i Fitzgerald, jeszcze pod koniec wiosny, w ramach poznawania klasyków amerykańskich

Filmy i seriale

Filmów było sporo, tu te, które najbardziej zapamiętałam.

Król Artur. Legenda miecza. Poszliśmy sobie do kina na „coś fajnego” i nie zawiedliśmy się. Film bardzo w stylu Guya Ritchiego, naprawdę dobrze się oglądało, choć na pewno nie jest to film wiernie pokazujący legendę
Song to song, to film który zachęcił nas obsadą a który docenia się przede wszystkim za formę i estetykę. Sama historia i bohaterowie w gruncie rzeczy dość banalni.
Drive. Nigdy dotąd go nie widziałam, ujął mnie totalnie melancholijnym, trochę mrocznym klimatem fantastycznie podkręcanym świetną muzyką. Mało dialogów, także między głównymi bohaterami, ale wszystko aż iskrzy od napięcia
Paterson. Przez sporą część filmu oczekuje się w napięciu, że zaraz wydarzy się coś dramatycznego, a potem napięcie schodzi i jest miło, spokojnie i prosto.
Dunkierka. Świetnie zrobiony film, ze świetną obsadą (Tom Hardy jednym okiem opowiadający całą historię i taka masę emocji!) i opowiadający o wojnie z bardzo, moim zdaniem, współczesnej perspektywy – nie ma tam monumentalnych scen walki, są pojedynczy i anonimowi, tzw zwykli ludzie, mniej lub bardziej bohatersko radzący sobie (lub nie) z rzeczywistością wojenną. Mocno to sugestywne.
Sztuka kochania. Umknął nam ten film w kinie, doczekaliśmy się wydania na dvd. Świetnie opowiedziana, kobieca historia i wspaniała Magdalena Boczarska.
Gra o tron, jedyna oczywistość serialowa w ostatnich miesiącach.

Muzyka

Wspomniana już ścieżka dźwiękowa do filmu Drive. I Daniel Bloom, soundtrack z Wszystko co Kocham, a ostatnio też Lovely Fear, bardzo wakacyjne i klimatyczne dźwięki.

Chciałam w te wakacje jeszcze zająć się trochę mieszkaniem, popleść makramy do powieszenia doniczek z roślinkami, wywołać zdjęcia do albumów… Ale na to pewnie przyjdzie czas jesienią, gdy starszaki będą w przedszkolu, a najmłodsze będzie spać lub kontemplować własne stópki.

I już. Nie ukrywam, że 1 września przywitałam w tym roku z wyjątkową radością, ale to fajne wakacje były.
A jak Wasze wakacyjne wrażenia?

4 września, 2017 28 komentarzy
0 FacebookTwitterPinterestEmail
codziennośćmindfulnesspodsumowaniaprzyjemnościslow lifestyle

zimowe przyjemności

by Paulina 26 marca, 2017

Długo panująca nam zima raczyła ostatnio miłościwie odejść. Jakaś taka była… intensywna dość i o przesyt nią nietrudno. Ale w sumie miło było (szczególnie miło dzisiaj dodac czasownik w czasie przeszłym).

Szczególnie miła w tej zimie, była jej zimowość. Wreszcie, po paru dobrych latach, dane nam było ponurzać się w tej stereotypowej zimie, z białą migotliwością, tęgim mrozem, trzeszczącym śniegiem i rumieńcami od zimna. Szczególnie posmakowaliśmy tego w górach, ale różne popołudnia i weekendy na sankach i spacerach też nabłyszczały oczy taką świeżą dziecięcą radością.

A po spacerach zupy… I to kolejny punkt na liście, bo zimowe jedzenie darzyłam w tym roku wyjątkową miłością. Treściwe, rozgrzewające zupy i cała masa pyszności, które poza kilogramami dodawały uczucia cudownej przytulności, chcąc być zgodną z trendami, powinnam chyba mówić o hygge food. Fondue, grzanki, domowe belgijskie frytki z domowym majonezem, aromatyczna szakszuka na śniadanie, kolorowe zapiekanki na kolację, gęste, długo pyrkające na małym ogniu gulasze, delikatno mięsiste pączki i waniliowe ciasta drożdżowe.

Druty z audiobookem. W styczniu miałam zdecydowanie więcej czasu i miło go sobie spędzałam na kanapie z ciepłą miękką wełną i jedną z ukochanych książek z dzieciństwa w uszach, czyli Tajemniczym ogrodem, który wzbudził we mnie – mocno przedwczesną jak się okazało – tęsknotę za wiosną, pachnąca ziemią i jasnozielonymi pędami pierwszych kwiatów.

Gry planszowe. Planszówki uwielbiamy szczególnie właśnie w sezonie jesienno zimowym gdy z meliską czy winkiem oddajemy się przemyślnym strategiom, tworzymy cywilizacje i toczymy krwawe wojny. W tym sezonie najpierw zachłysnęliśmy się Tzkolkinem, a potem wróciliśmy do najlepszej naszym zdaniem strategicznej planszówki, w którą mogą grać dwie osoby, czyli Civilization.

 

A do tego książki. Za szczególnie udane lektury uznaję:
Filip Tyrmanda. Oparta trochę na wątkach biograficznych autora, opowiada o losach młodego Polaka w czasie wojny. Z fajnym dystansem do siebie, mocno współczesnym ( i nie do końca chyba politycznie poprawnym) podejściem do wielu spraw, i, jak to u Tyrmanda, świetnie napisana.
I, tego samego autora „Życie towarzyskie i uczuciowe” – to świetnie się czytało po poznaniu Dziennika 1954. Książka mocno inspirowana ówczesną rzeczywistą elitą kulturalną, w świetny sposób pokazująca pewne mechanizmy i powszechne motywacje, i bardzo pod wieloma względami aktualna.

Cień Góry, czyli druga część fantastycznego Shantaram. Obie książki, a mam wrażenie, że druga część jeszcze bardziej, poza świetnie napisaną historią, są przepięknie filozoficzne i bardzo poetyckie. Wrócę jeszcze kiedyś na pewno.

Z filmów i seriali szczególne wrażenie zrobiły na mnie:

Cudowny Sherlock, choć moim zdaniem w ostatnim odcinku trochę przesadzili.
Mroczno – brudne Tabu, z Tomem Hardym, którego szalenie polubiłam ostatnio. A sam serial fajnie budujący napięcie, cudownie naturalistyczny, ze świetną muzyką, choć brakuje rozwiązania pewnych napoczętych wątków.

Nocne zwierzęta. Mocny, trzymający za gardło, wysmakowany estetycznie, z piękną muzyką.
Arrival. Szczególnie, jako filologowi podobało mi się podejście do języka, komunikacji i tego, jak sposób porozumiewania może wpłynąć na społeczeństwo.
Nocne zwierzęta i jak je znaleźć. Przyjemny, bardzo ładny film ze świetnymi efektami specjalnymi i fajną, choć nieporywającą historią. I Eddie Redmayne, który w zasadzie fajnie pasujący do roli, ale jakoś mnie osobiście irytuje.
Capitain Fantastic, pisałam o nim tu.
Kubo i dwie struny. Przepięknie zrealizowany (poklatkowa animacja i ręcznie robione figurki!), mądry, wzruszający i zabawny.
Lalaland, jeśli ktoś jeszcze nie widział – bez fajerwerków, ale bardzo przyjemnie się oglądało. Jeden z tych miłych, ładnych filmów, do których się wraca, gdy chce się obejrzeć coś fajnego.
Jackie, czyli film należący w całości do Natalie Portman, wciągnęła mnie w piękny sposób w osobowość pani prezydentowej.

Muzycznie nie działo się jakoś szalenie dużo.
Zażyliśmy jednego fantastycznego koncertu Lao Che.
Odkryliśmy fantastyczny Minialbum Korteza i trochę przypadkowo Smolika 2.

Praca zbiorowa czyli Są rupaki mądrale i rupaki głuptaki. Są brzydale i wcale, wcale ładne rupaki

Do tego miłe, ekscytujące i motywujące były różne zmiany życiowo zawodowe w lutym, które zabrały trochę czasu i siły, a dały sporo radości, satysfakcji i skrzydeł i o których jeszcze Wam opowiem:)
A jak Wasza zima? Poza tym, że długa?

26 marca, 2017 11 komentarzy
0 FacebookTwitterPinterestEmail
podsumowania

Odpoczywalniowe przyjemności 2016

by Paulina 9 stycznia, 2017

Robiłam kiedyś taki nieregularny cykl o moich przyjemnościach, momentach, rzeczach i przeżyciach, które sprawiły mi szczególną radość. Cykl zarzuciłam, a przecież nie jest tak, że miłe sprawy mnie w tym roku nie dotyczyły!

Może, niech to roczne podsumowanie będzie dobrym początkiem na nowy rok. Mam nadzieję że cykl reaktywuję, bo to bardzo świetna rzecz, zapisywać sobie te najmilsze momenty – wcale niekoniecznie najbardziej spektakularne, za które jesteśmy szczególnie wdzięczni. Pozwala trochę się ogarnąć, docenić swoje życie a przy okazji wspominanie takich chwil jest zwyczajnie przyjemne.

Co więc było dla mnie szczególnie dobre w 2016?

Polska!
Udało nam się w minionym roku trochę pojeździć po Polsce, cieszyliśmy się polskim, pozasezonowym morzem, naszymi kochanymi Bieszczadami. W sierpniu zachwyciliśmy się Podlasiem a we wrześniu Śląskiem.
W grudniu skoczyliśmy na chwilę do Warszawy – wreszcie nie na zakupy,
tylko na zwiedzanie. Rok zakończyliśmy w Beskidzie Niskim. Cieszę się
bardzo, pokazaliśmy dzieciakom kawałek naszego kraju, i to taki mniej
oczywisty z, powiedzmy, drugich stron folderów turystycznych. Cieszę
się też, że udaje nam się odkrywać piękno nie tylko w tych najbardziej
oklepanych miejscach, że podróżujemy sobie po naszemu, zbaczamy z tych
głównych szlaków i na ogół rezygnujemy z ostentacyjnych atrakcji.

 

 
W międzyczasie,  krążyliśmy oczywiście po naszej Lubelszczyźnie kochanej, sporo było wycieczek, spacerków i pikników w naszych okolicach. Były też miłe momenty stricte lubelskie, np. podczas miejskich festiwali, w parkach, centrach kulturalnych i innych fajnych miejscach.

  

 

Nasze Mieszkanie
2016 to przede wszystkim pierwszy rok w naszym mieszkaniu. Bardzo lubiłam nasze „urządzaniowe zrywy” co jakiś czas (które ciągle mają miejsce), udomowianie , nowe pomysły, organizowanie przestrzeni, tak, żeby było wygodnie, praktycznie i estetycznie. Cieszę się zresztą bardzo, że nie dopięliśmy wszystkiego na ostatni guzik na samym początku i teraz dopiero pewne pomysły nam przychodzą do głowy – gdy już mieszkamy. Cieszę się też, że mieliśmy na początek niewiele mebli, i niewiele rzeczy (zredukowana dość mocno ilość po przeprowadzkach między Francją a Polska) – i że ten stan rzeczy jakoś się drastycznie nie zmienił.
I powiem Wam jeszcze, że – mimo mojej bałaganiarskiej natury – nawet polubiłam sprzątanie! Może już stara jestem po prostu, ale autentyczną przyjemność sprawia mi doprowadzanie naszego mieszkania do ładu, i że coraz skuteczniej dążymy do zasady „miejsce na wszystko, wszystko na miejscu„. Oczywiście nie jest idealnie, zwłaszcza z dzieciakami, które, jak wiadomo są raczej zaprzeczeniem ładu i harmonii, ale jesteśmy na dobrej drodze.

Praca
Po dość długiej przerwie wróciłam do życia zawodowego. Fajny jest ten moment „zasiądnięcia”, że oto teraz siadam do komputera i będę pracować, i fakt że czuję się potrzebna inaczej niż jako „matka dzieciom i żona mężu”. Nie bez znaczenia jest też zwyczajne zarabianie pieniędzy, to poza bardzo prozaicznymi korzyściami daje całkiem sporo satysfakcji. Może to dla wielu banalne, co piszę, ale dla mnie w tym roku miało spore znaczenie.

Przedszkole i żłobek dzieci
Wyjdę na najgorszą matkę świata, ale uwielbiam tę chwilę, gdy za pociechami zamykają się drzwi, gdy zostaję sama, w upajającej ciszy. Do tego jest świadomość, że dzieciaki naprawdę dużo się uczą, fajnie się rozwijają, są wśród rówieśników. Placówki są dzieciakom zwyczajnie potrzebne, dużo im dają. Dają oczywiście też całkiem sporą porcję wirusów, ale nie jest źle, trochę przeziębień trzeba przeżyć w życiu, no i szczęśliwie moje przechodzą takie infekcje dość łagodnie, nad odpornością pracujemy cały rok.

Audiobooki
Już o nich wspominałam, ale aplikacja Librivox to jedna z lepszych rzeczy jaką daje smartfon. Przez cały ubiegły rok składania /wieszanie prania, wyjmowanie zmywarki i inne nudne czynności wiązały się u mnie z dziewiętnastowieczną Anglią. Bardzo polecam!

Książki
Zawsze przy okazji książkowych podsumowań wyrzucam sobie, że nie mam jakiegoś zeszyciku, spisu, czy notatek o książkach, które przeczytałam. Umykają mi jakoś i wielu zwyczajnie nie pamiętam. Dlatego wspomnę tu o tych, które szczególnie zapadły mi w pamięć.

Mąż długo namawiał mnie do sagi „Pan lodowego ogrodu„, przekonując że tak samo fajna jak Wiedźmin. A ja długo nie mogłam się przekonać, tytuł kojarzył mi się z jakimś tandetnym erotykiem. Ale w końcu się wzięłam, i nie żałuję. Naprawdę fajny miał pomysł i ciekawy świat stworzył Jarosław Grzędowicz. Było parę zgrzytów, ale generalnie autentycznie się wciągnęłam.

Shantaram, już o niej pisałam. Teraz czaję się na kontynuację, czyli Cień góry.

Tajemna historia Donny Tartt – bardzo lubię jej filmowy styl pisania, podczas czytania wyświetla się w głowie ekranizacja!

Złodziejka Sarah Waters. Nie jestem pewna, czy to w tym roku było, ale ostatnio widziałam film (koreański) na jej podstawie i przypomniało mi się to, jak fantastycznie trzymała w napięciu.

I, też nie pamiętam czy to ten rok, czy poprzedni – Świat równoległy Tomka Michniewicza. Napisana świetnym językiem i pokazująca turystyczny świat od trochę innej niż zazwyczaj strony. Otwierająca oczy mocno. Bardzo bardzo dobra.

W międzyczasie zapoznawałam się z klasykami, wciągnęli mnie mocno m.in. pisarze amerykańscy z początku XX w. (Steinbeck, Hemingway, Fitzgerald).

 


Muzyka
Kev Fox i Smolik – mój zdecydowany hit
2016. Zaczęło się od koncertu w lecie – na którym byliśmy przy okazji
naszego Pierwszego Weekendu Bez Dzieci (no, popołudnia, nocy i poranka, ale to już coś), koncert był fantastyczny, zaraz kupiliśmy płytę i spora część naszych znajomych dostała ją od nas przy różnych okazjach. Jest zdecydowanie żywsza niż inne płyty Smolika, Kev Fox z tym swoim świetnym, seksownym głosem wprowadza taką fajną energię, ale dalej jest smolikowy, relaksujący klimat.
Kortez – kolejny hicior, cudowny głos  i nieprzekomplikowane piosenki z ładnymi tekstami

Filmy i seriale
Kolejna kategoria, w której powinnam prowadzić jakiś zeszycik z notatkami, bo oglądamy dużo i zwyczajnie nie wszystko potem pamiętam.
Z seriali poza tymi, które wszyscy widzieli, czyli Stranger Things, Wikingowie, Gra o Tron, Sherlock i Westworld, był jeszcze
Grantchester – serial o przystojnym księdzu który jeździ na rowerze i rozwiązuje kryminalne zagadki… Ale nie nazywa się Mateusz, jest niezbyt grzeczny, słucha jazzu, przesadza z alkoholem i przyjaźni się z równie ciekawym policjantem, a wszystko dzieje się w Anglii lat pięćdziesiątych.

A filmy, które najbardziej zapadły mi w pamięć…
Hunt for the wilder people. Jeden z lepszych filmów, jakie ostatnio widziałam – bezpretensjonalny, trochę wzruszający i śmieszny – ale nie tak komediowo, jakoś bardziej życiowo.
Swiss army man. To z kolei jeden z bardziej absurdalnych filmów, jakie ostatnio widziałam. Paul Dano i Daniel Radcliffe jako zwłoki i nieudacznik razem wśród natury (i śmieci). A pod obscenicznymi momentami i trochę prostackim humorem jest ciepła opowieść o samotności i wyobcowaniu.
Eddie the Eagle. To niesamowicie pozytywny film oparty na faktach
I naprawdę sporo innych bardzo fajnych… (zdecydowanie, zakładam zeszycik!)

Taki to był rok. Naprawdę dobry rok.

9 stycznia, 2017 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Francjapasjapodróże i wycieczkipodsumowaniarozmyślania

one day after another

by Paulina 1 lutego, 2016

Dokładnie trzy lata temu przenieśliśmy się do Francji.
Powiem Wam, że te trzy lata to ważny czas był.
Ważny i dużo zmieniający w naszym życiu. Pozbierałam się mocno niedawno z tych zmian wszystkich, ale przyznam, że ciągle kroczę przez to nowe życie mocno chwiejnym krokiem.

Wyjechaliśmy z dziewięciomiesięcznym dzieckiem. W końcu chcieć to móc, jesteśmy młodzi, przygoda i fantastyczna sprawa i to Francja jeszcze do tego. Urządziliśmy się całkiem miło, chociaż było trochę problemów organizacyjnych powiedzmy i co krok potykaliśmy się o niebywały francuski brak elastyczności, ich monstrualną biurokrację i totalny brak dbałości o klienta jako takiego. Ale żyliśmy tam sobie, i w gruncie rzeczy całkiem przyjemnie sobie żyliśmy, powiększając w międzyczasie rodzinę, starzejąc się trochę, przeprowadzając się, organizując francuskie wycieczki większe i mniejsze, poznając, oglądając, smakując i generalnie chłonąc na maksa.

To był czas maksymalnego zwrócenia się do siebie, zdawania egzaminu z
siebie,
w końcu byliśmy tam tylko my, z bardzo drobnym drobiazgiem,
który, choć najkochańszy, nie ułatwiał sprawy tzw integracji z miłymi
choć zdystansowanymi Francuzami. Czas weryfikacji wielu spraw, siebie,
priorytetów, własnego zdyscyplinowania i przyjaźni.

Powrót
nie był bynajmniej przybyciem do bezpiecznej i znanej nam przystani,

jako że po krótkim wakacyjnym odsapnięciu czekały nas przeprawy
mieszkaniowe, związane z zakupem, kredytem, remontem i urządzaniem, z
małoletnimi zaczynającymi przedszkole, wspinającymi się na niebezpieczne
drabinki i malującymi sobie całą twarz czerwoną szminką. Potem był
jeszcze restart mojego życia zawodowego i początek żłobka u córy.

Sporo jak na trzy lata.

Myślałam,
co to dla nas, pojedziemy, przeżyjemy fajną przygodę, wrócimy do siebie. Ale chyba się w
międzyczasie zestarzałam jeszcze, bo dał mi ten okres w kość. Choć było pięknie, to było
trochę trudno, ale dużo mi to dało. Miałam cholernie dużo czasu i
możliwości na to słynne poznanie siebie, zupełnie nie zagłuszana, hmhm,
światem zewnętrznym.

Minęły trzy lata. Dużo i mało.
Byliśmy
ostatnio na imprezie w klubie (wiwat Dziadzia), na koniec jedna piosenka
skojarzyła nam się z czasem z przed 2012. Uderzyło mnie, że zmieniło
się w naszym życiu od tamtego czasu niemal wszystko
. A sedno jest to
samo, choć nie takie samo.

1 lutego, 2016 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
  • 1
  • 2

Ostatnie wpisy

  • Ferie za kołem podbiegunowym. Północna Norwegia zimą z dziećmi
  • przyjemności zimowe
  • Zimowe Bieszczady na początek roku
  • 2025. podsumowanie
  • 24 dobre rzeczy w grudniu, które nie są zakupami

O mnie

O mnie

Pola

Piszę o dobrym życiu, o smakowaniu codzienności, o szwendaniu się bliżej (Lubelszczyzna) i dalej, o nurkowaniu w naturę. Rozgość się!

Zostańmy w kontakcie

Facebook Instagram Email

Kategorie

  • 2026
  • 2025
  • 2024
  • 2023
  • 2022
  • 2021
  • 2020
  • 2019
  • 2018
  • 2017
  • 2016
  • 2015
  • 2014
  • 2013
  • 2012
  • 2011
  • 2010

Popular Posts

  • Ferie za kołem podbiegunowym. Północna Norwegia zimą z dziećmi

    13 marca, 2026
  • … na macierzyńskim, czyli nowy cykl

    25 października, 2017
  • podsumowanie 2017

    5 stycznia, 2018
  • Facebook
  • Instagram

@2019 - All Right Reserved. Designed and Developed by PenciDesign


Back To Top
Odpoczywalnia.pl
  • podróże i wycieczki
    • namiot
    • rower
    • góry
  • mój styl
  • rozmyślania
    • wychowanie
    • wspomnienia
    • zmysły
  • Europa
    • Finlandia
    • Francja
    • Norwegia
    • Rumunia
    • Włochy
    • Hiszpania
  • Polska
    • lubelszczyzna
    • Białowieża
    • Bieszczady
    • Beskid Niski
    • Kazimierz Dolny
    • Mazury
    • Nałęczów
    • Podlasie
    • Roztocze
    • Śląsk
    • Sudety
    • Suwalszczyzna
    • Świętokrzyskie
    • Tatry