Uwielbiam ten moment w roku, kiedy świat rozmarza zaczyna pachnieć…
Skostniała dotychczas energia zaczyna krążyć, zaczyna chcieć się chcieć.
Przedwiośnie dla mnie pachnie rzeżuchą i mokrą ziemią. (uwielbiam rzeżuchę i teoretycznie nic nie stoi na przeszkodzie, żeby wysiewać ją przez cały rok. Ale jaki urok miałaby rzeżucha w listopadzie?). Cudownie jest usiąść na ławce, wystawić twarz do słońca łapiąc pierwsze piegi oddychać tym pełnym życia, aromatycznym powietrzem.
Kolorów jeszcze nie za wiele, ale światło już inne i nawet ta szara, pozimowa trawa jest piękna.
Pięknie będzie już niedługo. Spacerujemy i jeździmy rowerami po cudownym parku, czekamy na dłuższą wycieczkę. Juz cieszą te wypady, wycieczki, pikniki (ach Francuzi i ich piknikowanie… To temat na oddzielny post).
ps. Przyznaję się do małego oszustwa. To są zdjęcia z naszego poprzedniego pobytu w Lyonie, pięć lat temu, o tej samej porze roku. Aktualnych zdjęć brak, bo ładowarka od aparatu gdzieś zaginęła w zawierusze przeprowadzek.






0 comments
przepiękne zdjęcia 🙂
Wow, ale widoki! :O
piękne, napawające chęcią do życia zdjęcia! WIOSNA <3 pozdrawiam
Kwiaty, kwiaty!
Ależ tu klimatycznie u Ciebie. Spokojna magia, będę zaglądać…
Kolory takie tez bym juz chciala podziwiac ale u mnie za oknem niestety tylko biel, szarosc i biel … 🙂 a spacery i pikiniki uwielbiam …!! Pozdrawiam. M