Mieszkamy na przeciwko kina. Takiego w starym stylu, prowadzonego przez wolontariuszy (przeważnie emerytów, co jeszcze wzmacnia nostalgiczny efekt). Jest charakterystyczny zapach, kartonowe bilety wydawane przez starodawną maszynę, jedna niewielka sala ze starymi fotelami i drewnianą podłogą. Nie ma popcornu, trwających pół godziny reklam, agresywnych świateł. Za to przed każdym seansem sprzedawane są lody z koszyka.
Uwiodło mnie to wszystko, dołączyłam do sympatycznego grona wolontariuszy jakiś czas temu. Lubię te wieczory – gwarantują totalne oderwanie od rzeczywistości. Z
resztą każde samotne wyjście z domu trochę mnie od rzeczywistości odrywa. A tu dochodzi jeszcze opowiadana filmem historia. I magia kina jako takiego – w kinie zupełnie inaczej ogląda się filmy… I jeszcze ten oldschoolowy klimat miejsca…
Chyba się starzeję, bo jakoś ciągnie mnie do takich miejsc – jak takie właśnie kino, biblioteka osiedlowa, szewc, pełnią trochę funkcję wehikułu czasu, wdycham sobie tamtejszy zapach i atmosferę i przenoszę się w beztroskie czasy dzieciństwa.
219
previous post

7 komentarzy
Gdzie jest tak pięknie?!
Ja również lubię klimatyczne miejsca a jest ich coraz mniej :/
Ojej, wspaniały klimat 🙂
Lyon, Francja, na mojej ulicy;)
Oh uwielbiam takie miejsca!
czasem fajnie jest się zestarzeć 😉
p.s. też lubię kino gdzie mogę wypić herbatę i nie czuję smrodu popcornu, a po seansie wdać się w dyskusję o filmie
34 yrs old Financial Analyst Griff Hucks, hailing from Gravenhurst enjoys watching movies like Private Parts and Video gaming. Took a trip to Zollverein Coal Mine Industrial Complex in Essen and drives a Z8. wejdz tutaj