95
Dopiero ostatnie podlubelskie uczty gwiezdne uświadomiły mi, jak dawno nie wgapiałam się w nocne niebo. Bardzo dawno.
Dzieciaki skutecznie uniemożliwiają wieczorne wypady za miasto, a w wielkim Lyonie, nawet jeśli uda się wyjść z domu po zachodzie słońca, nie ma co liczyć na zobaczenie czegokolwiek poza księżycem, Jowiszem i światełkami dźwigów.
A to przecież zupełnie niesamowity widok jest. Totalne, totalne piękno.
Perspektywa się zmienia. Czas płynie inaczej. Zachwyt ogarnia niewypowiedziany.








0 comments
ciekawie szkoda tylko, że zdjęcia takie poruszone 🙂
a właśnie to poruszenie wręcz wskazane w tym przypadku. Bardzo mi się podobają
a ja przegapiłam perseidy… chciałabym znów położyć się na trawie i godzinami patrzeć w gwieździste niebo, jak kiedyś…
no wlasnie mialam pisac, ze efekt jest zamierzony:)
Dzieki Rzabo za mile slowa, sa cenne:)