W Lyonie zabrakło wentylatorów.
Gorąco.
Upały nie odpuszczają od paru dobrych tygodni. I kiedy ostatnio złamaliśmy się (bo mając w perspektywie przeprowadzkę nie chcieliśmy nabywać kolejnych wielkogabarytowych przedmiotów…) i postanowiliśmy kupić trochę chłodzącego wiatru, okazało się, że tak łatwo nie jest, wentylatorowe półki świeca pustkami, a wszystko, co przyjdzie sprzedaje się 10 minut po dostawie. Można się przenieść w czasie o jakieś trzydzieści lat i w przestrzeni trochę na wschód… Kiedy w kolejnym sklepie się nie udało (nie mając chodów w komitecie ani dziecka na ręku), zamówiliśmy drogocenny sprzęt w Polsce.
Gorąco.
Trochę się nie dziwię narodom południowym, że nie dają rady napędzać gospodarki. W takiej temperaturze się nie da po prostu. Myśleć, działać, załatwiać. Myśleć można o śniegu. A załatwiać orzeźwiające napoje. I walczyć o mniej niż 30st w domu.
Gorąco.
Trwamy jakoś, zwodzeni wizją burzy (zapowiadana od paru dni) i lekkiego ochłodzenia. Pijemy dużo. Wodę z miętą. Chłodną zieloną herbatę. Yerba mate zaparzane lodowatą wodą. Wodę z cytryną. Chłodną meliskę. Zimny cydr. Jemy wychładzacze różne. Maślankę, gazpacho, sałatki, arbuzy. Jeździmy nad rzekę, nad jezioro, albo do fontanny chociaż. Wychodzimy przed południem, gdy jeszcze jest poniżej 35st w cieniu i czasem zawiewa świeżością. Zamykamy rolety w mieszkaniu. Psikamy się wodą termalną w sprayu. Ubieramy się przewiewnie. I jeszcze, patent internetowy z przed paru dni – polewamy (przez ok 10 min) nadgarstki lodowata wodą, (działa!).










0 comments
Lyon to 500 km na południe od nas , wiec ta La canicule co nas meczy od 2 tygodni musi u was buc jeszcze z wiekszą siłą … Przezywano tylko codziennym basenom , jeziorom i wodzie … I o tak , ananas czy arbuz prosto z lodowki rzadzi 🙂
O, tak, doskonale wiem, jak potrafią dać się we znaki upały, na szczęście nas już wita chłodny front, nawet żal, że aż tak chłodny. I woda, dla ochłody, zawsze! Ale, że yerba mate zimną wodą? I sposób z nadgarstkami też muszę kiedyś spróbować 🙂 Pięknie wyglądasz na zdjęciach, takie klimatyczne z tymi małymi psikawkami :)) pozdrawiam
U nas juz po upalach 🙁 moze jeszcze wroca, mam taka cicha nadzieje!
o polewaniu nadgarstkow nie slyszalam – dzieki za podpowiedz;-)
radosne zdjecia 😉
wspołczuje tych upałów..nie da sie normalnie funkcjonować i mysleć jak jest tak gorąco. Osobiście jestem wtedy nie do zycia
A u nas wróciła pora deszczowa, która ja bardzo lubię, ale na urlopie jednak przydałoby się trochę słońca i no letnie sukienki niecierpliwie czekają w szafie 🙂
Lato w Polsce jest zbyt krótkie, żeby upały mi się znudziły. Ileż tego było – 5 dni??? A teraz ziąb, wietrzysko wieje i deszcz pada!!! Kupiliśmy dziewczynkom mały dmuchany basenik!!! Ależ miały radochę, chlapiąc się w nim (a ja popołudnie świętego spokoju)!!!! Niestety musiałam go schować, bo zimno!!!
Wyglądasz zjawiskowo!!!
Dziękuję, te małe psikawki dawały cudowne orzeźwienie:)
A yerba mate na zimno się sprawdza – ale woda musi być naprawdę lodowata
No tak, przeziębienie w upał to słaba sprawa… A gdzie w górach?
Dzięki! 🙂
Dmuchane baseniki to rewelacyjna sprawa, też uwielbiamy, a upały może jeszcze wrócą;)
Narzekałam jeszcze dwa tygodnie temu na upały, a teraz całym sercem za nimi tęsknie bo już mamy trochę dość jesieni tego lata. Cudną masz tę kieckę! A zdjęcia, wiadomo, nie będę się po raz tysięczny powtarzać 🙂
Nie zazdroszczę.. U nas było kilka upalnych dni i mieliśmy wszyscy dosyć (opieka nad M. jeszcze trudniejsza niż zwykle). Podziwiam, że udało Ci się jeszcze tyle energii wykrzesać do zdjęć 😉 to pewnie te psikawki 😉