Wiele osób porównuje luty do listopada. Że podobnie szaro, depresyjnie i nieprzyjemnie, że dwa najgorsze miesiące w roku. Zupełnie się z tym nie zgadzam.
Oczywiście nie będę ściemniać, że wolę luty od maja czy sierpnia.
Ale listopad i luty, w tej swojej szarej mokrości, mają swój klimat. I są tak naprawdę zupełnie różne.
W listopadzie świat otula szarością jak kocem. Lutowa szarość obnaża – psie kupy, poszarzałą cerę i brudne okna.
W listopadzie zasiadam na kanapie z grubaśnymi książkami, grzańcem i zupą dyniową. W lutym z kanapy się zrywam, wysiewam kiełki, planuję przesadzanie roślin i drobne remonty.
W listopadzie mój wewnętrzny niedźwiedź z czystym sumieniem ignoruje takie drobiazgi jak kurz czy brudne okna. W lutym to wszystko irytuje, ale to taka pozytywna irytacja,
która motywuje, aktywizuje i nakręca.
Listopad jest momentem tuż po zmierzchu. Luty to przedświt.
Czujecie już inne powietrze?
Deszcz pada, wicher świszcze, świat pławi się w szpetocie jak
fanatyczny turpista, ale we mnie i tak wszystko już wybiera się na piknik.
Zaraz będzie
przepięknie.






0 comments
Idealnie to ujęłaś! Już w kościach czuć zmianę, oświetlenie się zmienia, wszystko idzie ku dobremu! Może nie przepadam za lutym,ale jest w nim jakaś nadzieja.
Forsycje, już niedługo <3
No… jest tak…
….a za moment kwiecień, maj, czerwiec…. harfa traw… :).
Resztkami sił czołgam się do wiosny…. dam radę, to przecież chwila :).
Ale trafiłaś w sedno tym opisem. Ja z tych nienormalnych, co lubią deszczowo, mrocznie, wiatrowo (byle nie za mocno). Lubię tę przejściowość i atmosferę jaby oczekiwania, trochę niepokojącą 🙂
Pomysł z tym zilustrowaniem zdjęciami świetny!
Ja tam lubię każdy miesiąc, tyle tylko że jednych jest za mało, innych za dużo;)
Chyba nikt inny nie potrafi tak trafnie i poetycko opisywać kolejnych miesięcy!
Jest w nim nadzieja, także w tym że ma tylko 28dni;)
harfa traw… ładnie, a na niej kocyk i bose stopy 🙂
Dzięki:)
Ja doceniam tę mroczność i ponurość, ma coś w sobie, ale już baaardzo tęsknię do trywialnego słońca i kwiatów:D
Dzięki:)
Haha, czasem wydłużyłabym czerwiec, a skróciła styczeń;)
:*
Miesiące to koleje świata, które musza po sobie następować. Nauczyłam się tak postrzegać życie, żeby nie przejmować się porą roku czy pogodą. Zawsze przecież jakaś być musi. Uważam, że ludzie mocno przesadzają.
Mam dokładnie tak samo, dokładnie!:D