Ta niedziela była tak idealna, że aż sama sobie zazdroszczę. Jeden z tych dni, jakie wspomina się z nostalgią pt „to były piękne czasy”, gdy nastoletnie dzieci strzelają focha, trzaskają drzwiami i nie wracają na noc.
Dzień był w zasadzie dość zwyczajny. I raczej brzydki. Nawet nie spektakularnie brzydki, ot, szara polska przed-zima. Piliśmy naszą kawę weekendową i zastanawialiśmy co-by-tu bez samochodu (oddany do mechanika). Następnego dnia miał spaść śnieg, pierwszy w tym sezonie. Uznaliśmy, że to dobry pretekst, by pożegnać sezon rowerowy i wybrać się na miłą przejażdżkę.
Chwilę* później nasz gromada o dwunastu kółkach różnej wielkości jechała sobie miło ścieżką rowerową nad rzeką, w kierunku zalewu.
Plaża była pusta i szara. Zimno było dosyć i tak naprawdę średnio przyjemnie, ale to okoliczności raczej typowe w tym miejscu i czasie, więc cóż, bierzemy co mamy. A mamy doprawdy niemało, nawet w tym ponurackim świecie.
Mamy zabawy w piasku, rumieńce, błyszczące oczy i śmiech zamieniający się w obłoki pary. Mamy wspólną jazdę na rowerach, z Wilczkiem jako coraz równiejszym partnerem i Iskrą dzielnie pędzącą na biegówce i Malutkim błogo śpiącym w przyczepce.
Szarość jeziora migocącą na srebrno.
Płowe trawy, rudawe płachty liści i różne subtelne uroki późnej jesieni.
Wróciliśmy na rosół. Porządny gorący rosół z domowym makaronem, i Siestę w Trójce. A potem, tak, tak. Potem było ciasto drożdżowe. Z kruszonką. I kakao. I więcej Siest, tym razem na płycie, robienie na drutach, rysowanie, puzzle i origami.
Wiecie co, naprawdę nie potrzeba nic więcej.
![]() |
| Niektórzy nawet mają szamę w plenerze. W końcu wiadomka, jak wycieczka, to piknik, jak się jest najmłodszym to się trzeba szybko uczyć. |
*Wiecie oczywiście, jak wyglądała ta „chwila” z trójką maluchów;) Dla przypomnienia, sytuacja z przed roku, minus jedno dziecko i jeden rodzic;)








0 comments
Sielanka. Niby nic wielkiego, ale nawet takie chwile można przeżyć naprawdę wspaniale. To lubię na Twoim blogu 🙂
Nie trzeba więcej nic :D!!!
a mnie czasem takich nic nie muszących weekendów brakuje… bo my mamy muszące weekendy- polska szkoła w sobote, skauci, urodziny koleżanek , galę tańca, próby i mnóstwo takich "musi"
póki pogoda dopisuje warto korzystać 🙂
_____________
♥ Blog dla kobiet daria-porcelain.pl ♥
Nie ma jak aktywny wypoczynek i pozniej chwila lenistwa przy ciescie drozdzowym 🙂
Fajna taka aktywna niedziela, choć moja w zasadzie każda jest aktywna na tyle, że z utęsknieniem czekam na poniedziałek, kiedy mogę wyciszyć myśli i odpocząć od licznych aktywności skupiając się na pracy.
I to się nazywa spokojny, leniwy dzień 🙂
Napiszę jak często już u Ciebie pisałam. Fajnie jest u Was i jak dla mnie jesteście mistrzami zdrowego, dobrego spędzania czasu:) Nic tylko spróbować przenieść to na swoje leniwe podwórko;)
Uwielbiam takie dni i kilka może naście mam w swojej pamięci. Takich szczególnych, których jeszcze rano nic nie zapowiadało. Jesteście świetni!
Bo ta niesprzyjająca aura jest u nas przez jakieś pół roku, więc korzystać z tego co jest;)
No właśnie, takie "nic wielkiego" tworzą szczęśliwe życie
Ha!
(chociaz nie obraziłabym się na trochę śniegu i trochę słońca;)
Ech no tak, Twoje dziewczyny już starsze, więc mają swoje plany i pomysły
Z tym dopisywaniem pogody bym nie przesadzała, ale jak to mówią, nie ma złej pogody, są tylko złe ubrania;)
Dokładnie:)
O tak, czasem po intensywnie rodzinnych weekendach poniedziałki witam z radością:D
🙂
Bardzo mi miło!!
😀
Często najlepsze są zupełnie niepozorne