Czy ja mogę coś jeszcze dodać o wyjazdach w góry z dziećmi?
O wyjazdach w Sylwestra, o przełomie roku, o tym cudownym międzyrocznym zawieszeniu, które w górach, w krokach stawianych na świeżym śniegu i wśród łagodnych pagórów jest idealne po prostu.
O tym, że nawet mimo intensywnej obecności przedszkolaków dzielnie (lub nie)
wędrujących obok, których trzeba motywować, wycierać im gile, odpowiadać
na sto tysięcy pytań i przypatrywać się tropom zwierząt, w tych śnieżnych spacerach górskich odnajduje się zupełnie nierzeczywisty baśniowy świat. Odnajduje się dystans i spokój doskonały. Odnajduje się ten moment pomiędzy i poza. I nie ma lepszego sposobu na zamknięcie roku. I otwarcie nowego. Bardzo to cudownie nastawia.
Często do tej pory nam się zdarzało, że przyjeżdżaliśmy w raczej śniegową breję, która w następnych dniach przeistaczała się w jakąś baśniową niesamowitą krainę. Tak było i tym razem. Zobaczcie.




















































