Odpoczywalnia.pl
  • podróże i wycieczki
    • namiot
    • rower
    • góry
  • mój styl
  • rozmyślania
    • wychowanie
    • wspomnienia
    • zmysły
  • Europa
    • Finlandia
    • Francja
    • Norwegia
    • Rumunia
    • Włochy
    • Hiszpania
  • Polska
    • lubelszczyzna
    • Białowieża
    • Bieszczady
    • Beskid Niski
    • Kazimierz Dolny
    • Mazury
    • Nałęczów
    • Podlasie
    • Roztocze
    • Śląsk
    • Sudety
    • Suwalszczyzna
    • Świętokrzyskie
    • Tatry
Category:

Kazimierz Dolny

aktywnie z dziećmidzieciństwo unpluggedKazimierz Dolnypodróże i wycieczkirower z dzieckiemrozmyślaniaslow lifestylewiosna

w nierzeczywistości

by Paulina 16 maja, 2020

Okolice Kazimierza Dolnego mają dla mnie zupełnie szczególny rodzaj magii. Wciąż nie wiem co takiego jest w tej krainie. Lessowe wąwozy, pola i sady na wzniesieniach, charakterystyczny drewniano-kamienno-piaszczysty zapach, kolory? Lekko toskański klimat? Czy po prostu dobre wspomnienia?

Zakupiliśmy ostatnio bardziej dokładną mapę i korzystamy.

Wąwozy w okolicach Kazimierza Dolnego to tak bardzo dużo więcej niż Korzeniowy Dół. To cały park krajobrazowy, i setki przepięknych wąwozów, tras rowerowych i spacerowych. Wybraliśmy się rowerami w jedną z takich tras.
Kamienisty podjazd na samym początku co prawda wywołał parę jęków, ale szybko się one zgoiły.

Nasza trasa prowadziła przez wąwóz, wokół skarpy z widokiem na Wisłę i Janowiec i polnymi drogami wśród rozsłonecznionych i rozświergolonych sadów jabłoniowych.

Wiosna igrała z latem.
Wiatr igrał ze słońcem.
Brzęczenie pszczół igrało z kwiatami jabłoni.
I te igraszki świata rozpuściły do końca wszystkie głupie stresy.

I ten piknik wśród jabłoni, był tak malowniczy, że jak patrzę na zdjęcia (które przecież nie oddają wszystkiego!), to wydaja mi się one wręcz kiczowate. Bo przecież taki obrazek, kwiaty jabłoni, pszczoły, niebieskie niebo i trawa zielona, rozkoszne pociechy na bosaka z włosami błyszczącymi na złocisto to już obrzydliwe nierzeczywiste jest…
W tej nierzeczywistości zawiesiliśmy się na parę cudownych godzin, wpasowaliśmy się w nią jak puzelki.

już niedługo nowy wpis o przekąskach piknikowych!

I cóż mogę powiedzieć.
W tym dziwnym, dziwnym czasie, w tej cholernej niepewności co będzie dalej, w zmęczeniu sytuacją, w strachu o własny kraj, jedzie się w krainę spokoju. Jedzie się po parę godzin radości życia. Jedzie się zatankować sens życia.

16 maja, 2020 16 komentarzy
0 FacebookTwitterPinterestEmail
aktywnie z dziećmidzieciństwo unpluggedKazimierz Dolnylubelszczyznamoda rowerowapodróże i wycieczkiprzyczepka rowerowarowerrower z dzieckiemwiosna

Wiosna!

by Paulina 22 marca, 2019

Pierwszy dzień wiosny. Dzień poezji. Jak to idealnie pasuje, wiosna jest samą poezją, człowiek niemal z automatu rymuje i szuka metafor, zimowe obfite powieści zastępuje Leśmianem i Gałczyńskim.

Ruszyliśmy ostatnio w podlubelski świat rowerami. Cudownie jest znowu bratać się z tym kiełkującym światem, wystawiać odsłonecznioną skórę na pierwsze słoneczne pocałunki, wdychać to powietrze ożywione. I pierwszy piknik urządzić, na pachnącym drewnianym tarasie z widokiem na Wisłę.

I wiosenna błogość przychodzi, migocząca rzeką, brzmiąca jedyną w swoim rodzaju ptasią rozświergoloną odą do życia, pachnąca zielonością. Przychodzi, cała promienna, i mówi, że planuje zostać dłużej. Cóż, witamy:)

22 marca, 2019 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
codziennośćjesieńKazimierz Dolnylubelszczyznamój stylpodróże i wycieczkiprzyczepka rowerowarower z dzieckiem

ostatnia słodycz w ciężkie wino

by Paulina 20 października, 2018
plaza w kazimierzu jesienią, jesień, wisła, weekend

Panie: już czas. Tak długo lato trwało.
Rzuć na zegary słoneczne twój cień
i rozpuść wiatry na niwę dojrzałą.


Każ się napełnić ostatnim owocom;
niech je dwa jeszcze ciepłe dni opłyną,
znaglij je do spełnienia i wpędź z mocą
ostatnią słodycz w ciężkie wino.

Kto teraz nie ma domu, nigdy mieć nie będzie.
Kto teraz sam jest, długo pozostanie sam
i będzie czuwał, czytał, długie listy będzie
pisał i niespokojnie tu i tam
błądził w alejach, gdy wiatr liście pędzi.

Tak naprawdę, to mogłabym dzisiaj powtórzyć ten wpis z przed dwóch lat. Analogowo mi ostatnio, cudownie analogowo.
Zamiast płaskiej gładkiej estetyki na szklanym ekranie zanurzam się w wielowymiarowej zmysłowości jesieni.
Namacalność zamiast macania ekranu.
Błogosfera zamiast blogosfery.

 

Wwąchuję
się w jesienność, w pieczoną paprykę, imbir i kardamon, w liście i
kasztany (w domu w ilościach przemysłowych). Chrupie mi ta jesień liśćmi
z pod stóp , trzaska płomieniem świeczki, albo ogniska, miękko otula
wełną. A wszystko okrasza złotem z takim rozmachem, że barokowe
cherubinki mogą czuć się jak ubodzy krewni.

Rzeczywistość
jest taka piękna, że przedoskonały płaski świat wirtualny to jakiś
żart. A ona nie chce nic w zamian – żadnego kupowania, klikania,
udostępnaiania danych osobowych. Po prostu sobie jest i szafuje
rozrzutnie tą wspaniałością

Dlatego uciekam od komputera, co i Wam polecam.

20 października, 2018 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
aktywnie z dziećmiKazimierz Dolnylatolubelszczyznamoda ciążowapodróże i wycieczkislow lifestyle

wycieczka do Janowca

by Paulina 11 września, 2017
ruiny zamku, zwiedzanie z dziećmi, atrakcje lubelszczyzny

To prawdopodobnie nasza ostatnia wycieczka we czworo. Sama jestem ciekawa, kiedy ruszymy w drogę w nowym składzie…

lubelskie z dziećmi, janowiec
zwiedzanie z dziećmi, janowiec, lubelszczyzna, lubelskie z dzieckiem 

Kierunek: Janowiec. Janowiec, czyli mniej popularny brat Kazimierza, po drugiej stronie rzeki.
Na
miejscu ruiny renesansowego zamku, całkiem zresztą nieźle zachowane,
pozwalające wczuć się w klimat rycersko – księżniczkowy, bliski, jak
sądzę większości dzieci. Koło zamku świetny, rozległy park z kojącym
widokiem na Wisłę i Kazimierz, idealny na piknik i hamak.

 
 

A potem Przeprawa Promem (to określenie mocno na wyrost, jakie padło z ust zachwyconego Wilczka. W rzeczywistości chodzi o przeprawę czymś w rodzaju sporej tratwy Cały „rejs” trwa parę minut 😉 ). Z samego Janowca nad rzekę nie jest daleko nawet na piechotę, ale moje możliwości spacerowe na sam koniec ciąży, są już zdecydowanie ograniczone (a mizerne zasoby sił woleliśmy wykorzystać na spacer po parku i koło niego – wzdłuż skarpy przy Wiśle), więc przeprawiliśmy się z samochodem, co zresztą wywołało niemal ekstazę u nieletnich – nie dość że przeprawa statkiem, to jeszcze z samochodem.

A na koniec nadwiślańska plaża, a tam, jak zawsze ogarnia błogość idealna, świat zwalnia i spokój ogarnia doskonały… Zupełnie nie wiem, z czego to wynika – czy ta Wisła w tym miejscu tak leniwie płynie, czy działa drewniany kazimierski zapach, sepiowy kolor piasku, suma dobrych skojarzeń.
W każdym razie, zakończenie dnia, i wakacji idealne.

ciąża w lecie, letnie stylizacje ciążowe, jak się ubierać pod koniec ciąży

11 września, 2017 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Kazimierz Dolnylatolubelszczyznamoda ciążowamój stylslow lifestylezmysły

Upał. Kazimierz. Powolność.

by Paulina 8 sierpnia, 2017

Plaża nad Wisłą w Kazimierzu Dolnym w upalny sierpniowy dzień staje się powoli naszą miłą, tylko–we–dwoje tradycją.

Jest coś mgliście sennego w takich upałach. Kolory jakoś blakną, jak na starym zdjęciu. Gorące powietrze drga i pachnie charakterystycznie. Obłoczki snują się na bladawym niebie. Delikatny wiatr niesie ochłodę i zapach rzeki. A wokół nasycona, delikatnie tylko chlupiąca wodą cisza (a w głowie tradycyjnie te dźwięki).

Sierpniowy upał jest tak klimatycznie spłowiały. Sprawia, że wszystko spowalnia. Czas płynie sobie leniwie jak rzeka, człowiek siedzi beztrosko i bezmyślnie i mrużąc powieki przesypuje piasek między palcami. Nostalgia i spokój.
A do tego ten Kazimierz z drewnianym aromatem. I sierpniowe jabłka, chrupiące i pachnące obłędnie, tak właśnie smakuje lato.

8 sierpnia, 2017 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
aktywnie z dziećmidzieciństwo unpluggedKazimierz Dolnylubelszczyznapodróże i wycieczkispacerwiosna

Podaj mi dłoń, od tych czterech ścian gdzieś chodźmy jak najdalej

by Paulina 3 kwietnia, 2017

Zaczęło się. Najpiękniej jak mogło się zaczęło. Z kwietniem, słońcem i weekendem.
Mogłabym napisać, że nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo mi brakowało naszych małych wycieczek, ale sobie zdawałam sprawę jednak. No więc brakowało mi okropnie.

Tym bardziej więc zachłannie, łapczywie i na główkę rzuciliśmy się w wiosnę.

Nic wyszukanego, sobotnia mała przejażdżka na rowerach i długie polegiwanie na trawie, z kocykiem, hamakiem i slackiem. Z piłką i tropieniem mrówek, bieganiem na bosaka, pierwszymi piegami, wspinaniem się na drzewa. I z tą wiosną upojną, słoneczną i pachnącą, przenikającą każdą komórkę mojego ciała.

I drugie nic wyszukanego, czyli niedziela w okolicach Kazimierza Dolnego. Przespacerowaliśmy się miło po okolicznych wioskach pachnących starym drewnem. Szliśmy wśród  jeszcze szarawych drzew i krzaków i badyli pozimowych, i ta świeża zieleń panosząca się coraz bardziej aż fosforyzowała. Dzieciaki o ciepłych łapkach i pachnących słońcem główkach goniły motyle i nawet nie zauważyły pokonanej odległości.
I tak doszliśmy do Starego Młyna, miejsca, które ze swoją drewnianą zabudową, ciszą i widokiem jest czystą kwintesencją błogości. Słońce grzało nam w twarze, Wisła płynęła leniwie a świat rozkwitał. Siedzieliśmy sobie na starych drewnianych ławkach, jedliśmy jagodzianki i jest mocno prawdopodobne, że unosiliśmy się z tego zachwytu parę centymetrów nad ziemią.
Potem były jeszcze szybkie lody na zatłoczonym kazimierskim rynku i powrót do domu przesycony chrapaniem Iskry, cichym oddechem Wilczka i wiosennością szczęśliwą.

 Mamo, zobacz jakiego mam kwiatka dla ciebie!
Świat u stóp

 

Trudne decyzje smakowo – lodowe

3 kwietnia, 2017 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
aktywnie z dziećmiKazimierz Dolnylubelszczyznanamiot z dziećmipodróże i wycieczkipodróżowanie z dzieckiemrowerrower z dzieckiem

Kazimierzu nasz, ty coś w sobie masz…

by Paulina 4 sierpnia, 2016

Stacjonujemy teraz w Lublinie. A przy ładnej pogodzie, gdy możemy, wyrywamy się choć na chwilę i choćby niedaleko.


Ostatnio, Kazimierz Dolny i okolice. Ten Kazimierz, niby znany do znudzenia i ograny, który odkryliśmy na nowo tuż po urodzinach Wilczka, i jego mniej oczywiste oblicze. Zbaczamy z najgłówniejszych turystycznych ścieżek, unikamy niedziel i – świetnych skądinąd – festiwali (teraz trwają Dwa Brzegi, parę tygodni temu Kazimiernikejszyn) i robi się bardzo klimatycznie i idealnie wakacyjnie.

Niestety tak teraz wygląda cudowna plaża z tego posta plażowego-prawie-nadmorskiego.

5 minut od rynku

W Kazimierzu zdecydowanie warto postawić na mniej oczywiste zwiedzanie (choć to oczywiste też bardzo polecam, zwłaszcza jeśli jest się tam po raz pierwszy), warto wybrać się na spacer trochę dalej, może nawet poza miasteczko, trafić do jednego z przepięknych wąwozów, bardzo malowniczych, pięknie oświetlonych, ozdobionych wspaniałymi rzeźbami korzeniowymi (najbardziej znany to Korzeniowy Dół, a obok niego bardzo sympatyczna knajpka, w której można zjeść sporo dobrych rzeczy). Albo do jednej z urokliwych wsi podkazimierskich, np Mięćmierza. Albo na rower się wybrać jednym z okolicznych szlaków, prowadzących wąwozami, a potem pagórkami z przepięknym widokiem. Albo popłynąć do Janowca.

 Na ostatniej takiej wycieczce trafiliśmy na wspaniały drewniany wiatrak z widokiem, należący do prywatnych właścicieli, ale z możliwością wejścia na jego teren i spędzenia czarownych chwil z widokiem na Wisłę i okoliczne pola, z jagodziankami i kawką (tak, mieliśmy ze sobą palnik turystyczny i kafeterkę. ), w kojącym zapachu drewnianych budynków.

Tutaj ten wiatrak, z zamkiem w Janowcu w oddali

Co tam widoki, co tam pikniki, są Kamyczki!

 

Dla każdego coś miłego. Kawa, kawusia.
 

A ponieważ chcieliśmy, żeby było jeszcze bardziej wakacyjnie, wzięliśmy namiot i pojechaliśmy do Celejowa do zaprzyjaźnionego koziego gospodarstwa.Tam byliśmy uraczeni wspaniałą kolacją (ze świeżym kozim serem oczywiście. Przepysznym!), ogniskiem, przemiłym towarzystwem, i oczywiście kozami – niektóre wybitnie przymilne, psami, gęsiami, perliczkami… I ogniskiem wieczornym, w tej wiejskiej ciszy doskonałej.

4 sierpnia, 2016 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail

Ostatnie wpisy

  • Ferie za kołem podbiegunowym. Północna Norwegia zimą z dziećmi
  • przyjemności zimowe
  • Zimowe Bieszczady na początek roku
  • 2025. podsumowanie
  • 24 dobre rzeczy w grudniu, które nie są zakupami

O mnie

O mnie

Pola

Piszę o dobrym życiu, o smakowaniu codzienności, o szwendaniu się bliżej (Lubelszczyzna) i dalej, o nurkowaniu w naturę. Rozgość się!

Zostańmy w kontakcie

Facebook Instagram Email

Kategorie

  • 2026
  • 2025
  • 2024
  • 2023
  • 2022
  • 2021
  • 2020
  • 2019
  • 2018
  • 2017
  • 2016
  • 2015
  • 2014
  • 2013
  • 2012
  • 2011
  • 2010

Popular Posts

  • Ferie za kołem podbiegunowym. Północna Norwegia zimą z dziećmi

    13 marca, 2026
  • Jak się ubierać na macierzyńskim

    26 listopada, 2017
  • Co lubisz robić w życiu?

    15 czerwca, 2016
  • Facebook
  • Instagram

@2019 - All Right Reserved. Designed and Developed by PenciDesign


Back To Top
Odpoczywalnia.pl
  • podróże i wycieczki
    • namiot
    • rower
    • góry
  • mój styl
  • rozmyślania
    • wychowanie
    • wspomnienia
    • zmysły
  • Europa
    • Finlandia
    • Francja
    • Norwegia
    • Rumunia
    • Włochy
    • Hiszpania
  • Polska
    • lubelszczyzna
    • Białowieża
    • Bieszczady
    • Beskid Niski
    • Kazimierz Dolny
    • Mazury
    • Nałęczów
    • Podlasie
    • Roztocze
    • Śląsk
    • Sudety
    • Suwalszczyzna
    • Świętokrzyskie
    • Tatry