it might as well be spring

by Paulina

Dziwny grudzień. Szaro, ciemno i nijako, a jednocześnie ciepło i jakoś wiosennie. Atmosferę świąteczną stwarzam zapachami pierników i pomarańczy, wycinaniem złotych ozdób choinkowych, walką z dawno zapomnianym szydełkiem i dzierganiem kordonkowych gwiazdek i trzeszczącą płytą P. Kaczkowskiego.

Na spacery chodzę rzadziej. Zachwycam się wtedy skąpym światłem,
zamglonym i pobladłym nawet na bezchmurnym niebie. Głęboko uśpione nagie
drzewa, zaschłe trawy, wszystko nieruchome, czeka na śnieg, który
litościwie okryje łyse, szare gałęzie.

 

You may also like

0 comments

Sylwia Kruczek 18 grudnia, 2011 - 12:44 pm

Uwielbiam Kaczkowskiego 🙂 Piękne zdjęcia, ja także uwielbiam spacery, kiedy nie ma jeszcze śniegu, choć kiedy już leży, także ma to swój urok 🙂

Reply
agg 18 grudnia, 2011 - 5:38 pm

pięknie wyglądasz:) sukienka i zakolanówki świetnie dobrane

Reply
nurka 23 grudnia, 2011 - 7:44 pm

Dziękuję za odwiedziny i serdecznie zapraszam do udziału w akcji Mama Glamour. Szczegóły akcji na blogu http://mamaglamour2011.blogspot.com/
Zachwyciły mnie Twoje zdjęcia.

Reply

Leave a Comment