pielęgnacja olejowa

by Paulina

 źródło zdjęcia

 Ładnych parę lat temu, zmuszona sytuacją (okropnymi problemami z cerą), zaczęłam uważnie czytać o kosmetykach – przeróżne opinie i fora. Wkręciłam się w temat, zaczęłam analizować składy, odkryłam kosmetyki apteczne, ekologiczne, w końcu półprodukty kosmetyczne… A to był prawdziwy szał. Robiłam wszystko – olejki myjące, sera, kremy, balsamy… Doszło do tego, że zajmowałam w lodówce jedną półkę…
Potem trochę mi się znudziło, zaczęło denerwować, że wiele półproduktów się przeterminowuje, zanim zużyję je choćby do połowy, a na wyjazdy i tak musiałam kupować „gotowce”.

Teraz jestem dość wyważonym kosmetomaniakiem… Zwracam uwagę na to, co kupuję, lubię proste składy i niezmienną miłością darzę oleje. Tłoczone na zimno z przeróżnych roślin, czasem dość zaskakujących… Naturalne i łagodne, o fantastycznych właściwościach

Stosuję je do wszystkiego.

Olej kokosowy, czy arganowy wspaniale sprawdza się na włosy. Nakładam na noc niewielką ilość jednego lub drugiego, zaplatam w warkocz, a rano myję. Odkąd je stosuje, włosy mam bardzo błyszczące, zdecydowanie mocniejsze i sprawiają wrażenie grubszych, gdy się je weźmie do ręki (chociaż to akurat może byc efekt ciąży…)

Twarz… Ta przeszła wiele. Mam raczej tendencję do przetłuszczania, w swoim czasie problemy z trądzikiem (jak ja nie lubię tego słowa… trądzik – taki mały trąd) i do dodatkowego natłuszczania byłam nastawiona mocno sceptycznie. Do momentu, kiedy kolejne wysuszające kosmetyki nie skutkowały, i zdecydowałam się spróbować. I zadziały się cuda (zaznaczę tylko, trądzik niekoniecznie jest problemem tylko skórnym. Często przyczyną tkwią głębiej – przeważnie w hormonach, w diecie, stresie czy alergii). Rewelacyjnie działał olej z nasion czarnej porzeczki. A na blizny i ogólnie przyspieszenie gojenia prawdziwym cudotwórcą jest olej tamanu. Teraz na co dzień używam oleju z róży rdzawej i arganowego, delikatnie masuję nimi twarz tutaj liczę na efekty długoterminowe, czyli ich efekt antyoksydacyjny i ogólnie przeciwzmarszczkowy, chociaż działanie doraźne jest też bardzo widoczne – cera jest promienna i nawilżona, koloryt ujednolicony.
Wada olejów na twarz – nie wygląda się po wysmarowaniu jakoś szczególnie atrakcyjnie, warto też używać ich jakiś czas przed położeniem się do łóżka (i wtarciem wszystkiego w poduszkę). Można też stosowac mieszankę olej + żel hialuronowy (wspaniały nawilżacz, dostępny w sklepach z półproduktami), wtedy konsystencja jest mniej oleista, bardziej kremowo-żelowa i lepiej się wchłania.

Klasyk, czyli olej rycynowy na brwi (na rzęsy u mnie się nie sprawdza – spływa do oczu, co strasznie szczypie i podrażnia) – wcierany w brwi i skórę tam, gdzie rosną. Brwi są zdecydowanie bardziej widoczne (choć Carą Delevingne się nie stałam). Próbowałam też smarować olejem rycynowym nasadę włosów, ale to mocno niewygodna rzecz – olej rycynowy jest gęsty i przez to potwornie niewygodny w takim stosowaniu.

Mój rosnący brzuch smaruję olejkiem gotowcem – babydream z rossmana. To mieszanka olejów migdałowego, makadamia, jojoba, sojowego i słonecznikowego, a także witaminy E. Sprawdza się świetnie, rozstępów brak.

Mimo nieustannych poszukiwań idealnego eliksiru do paznokci, w ich pielęgnacji króluje ciągle oliwa z oliwek – delikatnie podgrzana, w miseczce, do moczenia. Nie jest to najpraktyczniejsza sprawa, bo dobrze jednak wytrzymać z tymi rękami w misce ze 20 minut i nie musieć ich wyjmować i pilnie czegoś nimi robić. Ale na paznokcie działa rewelacyjnie.


I jeszcze wspaniałe masło karite. Wszędzie tam, gdzie potrzeba naprawdę solidnego odżywienia. Na kolana i łokcie, na stopy (gruba warstwa na noc, ze skarpetkami), na dłonie. Doskonale zmiękcza, odżywia. Ręce po godzince z maseczką z grubej warstwy tego masełka, wyglądają prawdziwie „księżniczkowo”- jakby nigdy nie widziały gąbki do mycia naczyń czy mrozu. Można stosować na całe ciało i twarz (chociaż niektórych zapycha) – ale ja nie przepadam za tym, rozsmarowuje się dosyć ciężko i wolno wchłania.


Olej migdałowy (albo jojoba) przyda się też pod koniec ciąży, do masażu przygotowującego do porodu. Taki masaż zmiękcza tkanki i pomaga uchronić przed nacinaniem lub pękaniem.

You may also like

0 comments

lasoa 9 stycznia, 2014 - 7:42 am

Ja na razie zajęłam się olejowaniem włosów, ale już widzę pierwsze efekty!

Reply
Apetyt na książki 9 stycznia, 2014 - 9:27 am

ech, już od dawna próbuje zacząć taką pielęgnację, ale cały czas jakos mi to nie wychodzi.. :/

Reply
Fashiondoll.pl 9 stycznia, 2014 - 11:08 am

wspaniałe:*

pozdrawiam, Ola
Fashiondoll.pl

Reply
Mamsan 10 stycznia, 2014 - 2:21 pm

Fajne te olejki! Rowniez lubie produkty naturalne ale nigdy jeszcze niestety czegos sama nie zrobilam. M

Reply
maxdrogeria.pl 19 czerwca, 2019 - 7:39 pm

Oleje są świetne – dobrze sprawdzają się bowiem nie tylko podczas pielęgnacji skóry, ale również włosów (z ich pomocą można nawilżyć włosy, pozbyć się ich suchości). Sama stosuję je regularnie i z efektów jestem bardzo zadowolona.

Reply

Leave a Comment