Takich zwykłych dni mi brakowało przez ostatnie miesiące. Zwykłych, bez fajerwerków zupełnie, czasem słońce, czasem deszcz. Dni, w których przeplatały się ze sobą fochy i śmiech do utraty tchu, szorty i szaliki, wspólne ćwiczenia z Chodą i wieczorne nie-fit kolacyjki z mężem, serce ściśnięte ze wzruszenia i gardło zaciskające się ze smutku, baśniowo kwitnące jabłonie i upierdliwie gołębie z uporem maniaka próbujące założyć sobie rodzinę na naszym balkonie.
Tak bardzo się cieszę, że nie wyruszyliśmy jak wszyscy w długą drogę na długi weekend.
Że głównie lokalnie (poza jednym, na wpół służbowym wyjazdem do Warszawy). Że bez napiętych planów, wreszcie na luzie i powoli.
Byliśmy na Polesiu, w Parku Narodowym, przedweekendowo jeszcze i prawdziwie letnio. Znów trochę próbowaliśmy Tropić, ale jednak wiosna wybuchła nam prosto w twarz więc z lubością i bez analizowania zanurzyliśmy się w ten prawie-majowy świat, na rowerach, hamakach i kocykach.
Odwiedziliśmy warszawskie zoo.
Lubelski ogród botaniczny.
Spacerki, dużo spacerków. Np ten nad zalew. Pirat spał, starszaki zaznajamiały się z łabędziami. Las wokół zazieleniał się coraz mocniej dębowymi listkami i oszałamiał tym charakterystycznym słoneczno – sosnowym nadwodnym zapachem. Wyjątkowo trafiliśmy na niebywałą w tym miejscu pustkę – żadnych grilli, puszek po piwie i pierdzącego bitu z telefonów.
Dużo przez te dni się przyglądaliśmy dzieciakom, chętnie z niewielkiego dystansu, tak, żeby nie zwracali na nas uwagi. Fajnie było utwierdzić się po raz kolejny w przekonaniu, że jedna z ważniejszych powinności rodzica jest odsunąć się czasem, dać wolność (ale nie, że wolność w korzystaniu ze smartfona)- Piratowi, by samodzielnie pokonywał coraz to nowe wyzwania, schody i drabinki, a starszakom, by sami rozwiązali swoje konflikty, sami tworzyli zabawy, sami wymyślali sobie światy i historie. Wszyscy – by sami odczuli głód, chłód i pragnienie.
Pograliśmy trochę razem w planszówki. Wilczek staje się coraz częściej równoprawnym planszówkowym partnerem, Iskra współtworzy drużynę ze mną, Pirat niestety głównie rozwala elementy.
Momentami było wybitnie chaosiaście, głośno i brudno. Było parę awanturek, kłótni i łokci w brzuch. Ale, w tym ogólnym poczuciu idealnej harmonii, ten chaos był jak puchate kociątko z wielkimi oczami, pośród pobojowiska którego właśnie dokonało. Jakoś rozczulający.
























13 komentarzy
Ktoś mi niedawno zaproponował lubelski ogród botaniczny. Cieszę się, że mogłam go zobaczyć Waszymi oczami. 🙂
Rozczulają mnie zawsze Twoje rodzinne posty :D!!!… I nie powiem… mibilizują do działania ;D!!!
Nasza Majówka też stacjonarna. Próbowaliśmy Jury, ale ostatecznie wylądowaliśmy w … kredzie (hihi… w nieczynnym, cudownie bezludnym, kamieniołomie wapieni kredowych). Kocyk, ognicho, szukanie ,,robali" (czyt. skamieniałości)… A jak lało… ogarniałam chałupę… nigdy nie mam na to czasu ;)!!!
Pozdrawiam Was serdecznie i proszę o częstsze posty :D!!!
Wpis jak zawsze ciekawy, przeczytany z przyjemnością, a zdjęcia wspaniale oddające klimat Twojej opowieści (szczególnie wzruszające jest to z Wilczkiem jako już siedmiolatkiem – jak ten czas leci!!) A Filifionka ma rację – rzeczywiście często mobilizujesz do działania 🙂
No i pięknie wyglądasz, niezależnie od pogody i pory roku! (na marginesie -fajowe masz te szare portasy, pochwalisz się skąd? 🙂
Dawno się nie odzywałam, ale bloga odwiedzam regularnie i zawsze z niecierpliwością czekam na kolejne posty, czasem chętnie powracam też do tych starszych 🙂
pozdrawiam ciepło i wszystkiego dobrego dla Was!
Ewa
Jak przyjemnie!
Dalej mnie zaskakuje, że gdy opisujesz swoje dzieci to w zasadzie w 100% opis zgadza się z moimi. Jedyny drobny szczegół to różnica wieku u najmłodszego, ale poza tym podobieństwo w składzie i charakterkach jest niesamowite 🙂
Bardzo ciekawy i interesujący post. Czekam na więcej 🙂
Majówka udana. Super zdjęcia 🙂
Oj, warto go zobaczyć na własne oczy jednak!
Justyna, nie daję rady częściej, serio! Wasza majówa też super!
Ściskam!
wieeeeelkie dzięki, ściskam!
kurczę, szkoda straszna, że te nasze bliźniacze dzieci nie mają za bardzo możliwości się spotykać…
dziękuję bardzo!
Dzięki! Zdecydowanie udana!
Bardzo fajne zdjęcia widać, że potrafisz pięknie uwiecznić niezapomniane chwile.