Nie sądziłam, jak bardzo tęskniłam za klasyczną, stereotypową zimą w górach. Okazuje się, że żyjemy w czasach, kiedy nawet w górach śnieg nie jest oczywistością.
Ten nowy początek, cały lśniący w świeżej bieli, z wędrówką, z
widokami. Z zimnem i słońcem.
Jest ten przesąd o początku
roku, determinującym to, jak będzie wyglądało kolejne dwanaście
miesięcy. Osobiście uważam, że nie chodzi tu w żadnym razie o jakąś
prostą, dosłowną wróżbę. Dla mnie, to bardziej kwestia życzeniowości,
ustawienia sobie w głowie kierunku i ogólnych priorytetów, a te w takich
okolicznościach ustawiają się same.






















































































































































































