Dużo romantycznych wspomnień mam dość ściśle związanych z wydarzeniami muzycznymi. Być może dlatego, gdy wyobrażam sobie randkę idealną, to zawsze pojawia się tam motyw muzyczny. Porywający koncert jazzowy. Emocjonalny koncert rockowy. Potańcówa w klimacie starego disco. Kolacja z plumkającym w tle zmysłowym saksofonem. Ognisko i śpiewanie przy gitarze.
Nasze randki w ostatnich czasach ograniczają się jednak do salonu i jego miłej atmosfery. Podbijamy te atmosferę bardzo konkretną muzyką, robi się znacznie bardziej klimatycznie.
Dzielę się dzisiaj z Wami muzyka zmysłową, na romantyczny wieczór z drugą połówką. Jest to dość niesztampowy wybór, świadomie pominęłam różne pościelówy w stylu Wicked game, Nights in white satin, Unchained Melody czy Titanica.
Jeśli macie ochotę na inny muzyczny klimat, zapraszam: muzyka energetyczna, muzyka na niedzielne poranki, muzyka na relaksujące popołudnie, muzyka na doła.
Siesta Marcina Kydryńskiego, Nr5 i Nr8 (saksofonowa)
The doors, bez konkretów, chyba chodzi o głos Morrisona
Portishead Portishead, Dummy
Massive Attack Heligoland, Mezzanine, Protection
Bonobo Animal Magic, Black Sands
Fever Ray
Boards of Canada Campfire headphase
Archive, najbardziej chyba Controlling Corwds
Wybaczcie, tym razem bez linków do YT, ale wracam do pakowania właśnie:)
Jakie są wasze miłosne piosenki?































































