Chciałoby się bardziej intensywnie zanurzać się w tę wiosnę. W zieloność przepachnącą, młode listki i soczyste kolory.
I jeszcze zrzucić te kurtki i rajty i na bosaka się łazić po trawie łaskoczącej po pierwszym koszeniu. Nasiąkać słońcem, łowić jasność, witaminę D i ten słoneczny zapach, zapach wiosennych wycieczek, który ma tak dużo wspólnego z poczuciem totalnej błogości.
I częściej żeby to nurzanie było. Beztroskie i powolne, pozostawiające nas z uczuciem totalnego błogostanu i dzieciaki z uczuciem dobrego zmęczenia od ruchu na świeżym powietrzu. Tymczasem, odkąd umieściłam moje życie zawodowe w uporządkowanych ramach etatu, takiej (po)wolności spacerowej jest zdecydowanie mniej.
Ale. Chociaż w szaliku, chociaż za rzadko. Chociaż pomiędzy wichrem a deszczem, jeszcze nie na kocyku z piknikiem, i tylko w weekendy, i tak mnie takie wiosenne parkowe chwile zachwycają.
Bo pięknie jest. Jak co roku niezawodnie zachwycająco pięknie.











0 comments
jaki brzuszek piękny! 🙂 gratulacje! wyglądasz cudnie! 🙂
Przepiękne te czarno- białe zdjęcie ! 😉
Grunt to spokój w duszy. Wiosna jest kapryśna, u mnie wciąż kłóci się z zimą o władzę nad światem. I niech jej to na zdrowie wyjdzie 😉
podzielam zachwyt lapany w przelocie
miedzy praa a praca
domem a praca
praca a dmem
i tymi wszystkimi rzeczami ktore nas spotykaja
Twoje nastawienie do świata, życia… potrafi rozwiać najczarniejsze chmury :)!!!
Pięknie wyglądasz z brzusiem :)!!!
Dzięki, też je lubię:)
Oj zdecydowanie w tym roku bardzo kapryśna…
taki łapany w przelocie jest czasem nawet cenniejszy, daje siły na dalszy lot:)
Baardzo się cieszę:)
Dziękuję!
Piękne zdjęcia, te czarno-białe szczególnie. Magia zamkniętej w kadrze chwili:)
Przecudowne i urokliwe fotografie…. I mega pozytywny, motywujący post. Pozdrawiam 🙂
Piękne zdjęcia! U mnie prawie ciągle pada.
Śliczna mama <3