kto ma czas slow life?

by Paulina
slow lifestyle, uważność, mindfulness, jak odpoczywać

Hasztag #slowlife jest wszędzie i każdy ma jakąś jego sielską wizję, wzmacnianą przez instagram przeważnie. Slowlife jest trochę kreowane na takie miłe życie bez rachunków do zapłacenia, gaci do uprania, bez dziecięcych chorób i fochów, problemów, no i bez pracy. Slowlife jest najchętniej w pięknym (posprzątanym) wnętrzu, z estetycznym kubkiem w dłoni i równie estetyczną książka. Wtedy jest slow. Ale w prawdziwym życiu kubek jest obity, wysmakowane wnętrze pełne klocków lego, a nad estetyczną książką przysypiamy wieczorem. Czy to oznacza, że slow life i uważność to tylko modne i nie mające odbicia w rzeczywistości hasełka opisujące nierealistyczne focie na insta?

Moim zdaniem nie.

Dla mnie bycie slow nie oznacza absolutnie szeroko pojętej slow insta-estetyki. Ani słynnego rzucenia tego wszystkiego i wyjechania w Bieszczady.  Ani nawet przeżuwania sto razy jednego kęsa i kontemplowania każdej jednej chwili  gdy terminy gonią, dzieci się kłócą, a nad wszystkim panoszy się wcale-nie-artystyczny bajzel.

Nie żyję w jakiejś bajkowej bańce.

Mam trójkę małych dzieci, obowiązki domowe, męża i pracę. I wiem doskonale, że na co dzień, w kieracie nerwowych poranków, przedszkoli, placów
zabaw i innych, a do tego pracy zawodowej, gotowania obiadów i
zajmowania się domem, uważność może uciec hen daleko. Bo gdzie i jak w prawdziwym życiu znaleźć czas, chęci i siłę na to słynne slow?

Slow life vs real life

 

A jednak. Nie chcę odkładać uważności na urlop, emeryturę, czy czas gdy dzieci pójdą na dzień do dziadków. W ogóle nie jestem fanką odkładania życia na później.To przecież teraz jest ten najpiękniejszy czas, to teraz rzeczywistość błyska co chwilę momentami szczęścia totalnego. To ten czas będziemy wspominać za ileś lat z łezką w oku, że to były najpiękniejsze lata. Nie chcę ich spędzić na czekaniu do wieczora, do weekendu, do innej pogody. Nie chcę ich spędzić z jednym okiem w telefonie i jedną myślą gdzieś daleko. Chcę się na tym obecnym życiu skupić.
A żeby tym obecnym życiem żyć uważnie, nie potrzebuję wcale jakiś dodatkowych zewnętrznych okoliczności typu drewniany domek z widokiem, estetyczne gadżety za miliony monet czy wieczna laba pozbawiona obowiązków.
Najlepsze jest, żeby odnaleźć uważność w codzienności, pomiędzy zmianą pieluch, odkurzaniem, pracą przy komputerze, nastąpywaniem na klocek lego a gotowaniem. Dlatego odkładam telefon,  dostrzegam małostki, zauważam drobiażdżki i zachwycam się szczególnostkami. Wieszane codziennie pranie pięknie pachnie, sterta zamalowanych kartek na podłodze skrywa jakiś genialny portret kałamarnicy kolosalnej pełnej uroku osobliwego osobistego, a przy (kolejnym tego dnia) przebieraniu niemowlaka nie odpuszczam okazji do wycałowania najpiękniejszych stópek na świecie (które tak szybko rosną!), na spacerku mrużę oczy w słońcu. Przy czym to tez nie jest tak, że to wieszanie prania, czy sprzątanie rysunków nagle stają się uduchowionym wspaniałym zajęciem. Po prostu nabierają pewnego uroku. Różnica dość subtelna, ale znacząca, ot wieszanie prania vs rozwieszanie pachnących i czystych ubrań. Czujecie to?

Gotowanie sprawia przyjemność wszystkim zmysłom, nawet jeśli to zwykła zupa codzienna, czy najprostszy makaron. Koszmarny bałagan w dziecięcym pokoju wynika przeważnie z idealnie zgodnej i cudownie kreatywnej zabawy przedszkolaków. Osiedlowy spacer powszedni to fantastyczny sposób na ożywienie umysłu i iście genialna szkoła zen. Kawa pita po nieprzespanej nocy ma cudowny aromat. Wieczorne czytanie, czy śpiewanie kołysanek to prawdziwe uosobienie uroku rodzicielstwa i skończą się szybciej niż nam się wydaje. Drobiażdżki, momenty. Kwestia wzięcia głębokiego oddechu i wraz z nim nabrania dystansu. Bo z tego dystansu lepiej widać to, co ważne.

A poza tym wiecie, bałagan w mieszkaniu oznacza, że mam mieszkanie, naczynia do pozmywania, że nie jesteśmy głodni, codzienne pranie, że mamy w co się ubierać, a codzienne siedzenie przy komputerze daje satysfakcję i pieniądze. Itd. To też warto dostrzec.

Codzienność jest pełna błysków i roziskrzeń, pozwólmy sobie je zauważyć, to właśnie na tym polega slow life.
Na tym zatrzymaniu się na moment.
Na chwilę.
Na brzdąknięcie szczęścia.
Na Boga, jest pięknie!

You may also like

0 comments

bas 17 kwietnia, 2018 - 8:43 am

Dziękuję Ci za ten tekst. 🙂

Reply
Anna K. Olszewska 17 kwietnia, 2018 - 1:07 pm

"Nie chcę ich spędzić na czekaniu do wieczora, do weekendu, do innej pogody" – kwintesencja tematu.

Reply
Filifionka 17 kwietnia, 2018 - 1:50 pm

Jest pięknie :)!!!
Dzięki, że jesteś(cie).
Podglądanie Was przypomina mi raz za razem, co w życiu jest najważniejsze :)!!!

Reply
Anonimowy 17 kwietnia, 2018 - 5:37 pm

Dziękuję i ja za te słowa! Miałam ostatnio pracowniczo-zawodowe doły,narzekałam na to i tamto,ale to przecież też część życia. Aha, dodam jeszcze,że spódnica Twa piękna! Pozdrawiam! Agnieszka

Reply
Anonimowy 18 kwietnia, 2018 - 9:24 am

Piękny post i piękna spódnica 🙂 Zdradzisz, gdzie ją znalazłaś? Marzę o takiej…

Reply
Jagoda Kowalczyk 18 kwietnia, 2018 - 10:32 am

No moim zdaniem jeśli ktoś mówi "jest dobrze" to najlepszy dowód że nie jest dobrze, bo by było dobrze i nie trzeba byłoby mówić. Innymi słowy, zadowolenie nie jest powodem do zaprzestania pracy czy to nad sobą, czy nad światem czy zawodem.
Pozdrawiam i zapraszam na mój blog

Reply
paulina 19 kwietnia, 2018 - 8:21 am

Zgadzam się z Tobą, że uważność i slow life można praktykować na co dzień, skupiać się na małych, dobrych chwilach, na momentach, które mają znaczenie – a każdy ma. Pomijanie codzienności wcale nie jest slow. A chyba najważniejsze po prostu żyć w zgodzie z sobą.

Reply
Diana z Pieniądzjestkobieta 19 kwietnia, 2018 - 8:33 am

Masz rację, piękny tekst 🙂

Reply
Sylwia 19 kwietnia, 2018 - 9:02 am

Slow dla każdego będzie znaczyło coś innego. Też jestem mamą, żoną, też mam pracę, ale o moim"slow" decydują właśnie te drobiazgi- spacer z rodziną, weekendowy piknik na działce, możliwość pokazania dziecku świata, zarażenia jej moją pasją. Wcale nie trzeba wielkich fajerwerków, żeby żyć uważnie.
Świetnie to ubrałaś w słowa!

Reply
Anonimowy 20 kwietnia, 2018 - 9:10 pm

Mam ostatnio wrażenie, że jak słońce mocniej świeci to takie momenty łatwiej wychwycić.
Piszę z zupełnie innego powodu. Poczytuję Twojego bloga od dawna, ale komentuję chyba pierwszy raz. Mam pytanie natury logistycznej. Jak pakowaliście się na jednodniową wycieczkę w góry mając dzieci jeszcze w nosidle/ chuście/ plecaku na dziecko? Skoro na plecach ma się dzieciaka, to gdzie zapakować ten cały górski ekwipunek?
Mi oraz mojemu M. góry od zawsze były bardzo bliskie, jeździliśmy już także ze Starszym (wtedy on był w plecaku na dziecko u taty, a ja miałam plecak z całą resztą). Ale teraz jest nas czworo i sprawa się trochę komplikuje. Nawet nie bardzo potrafię to sobie wyobrazić. 😉 Starszy (2,5 l) pewnie też momentami będzie chciał być w plecaku niesiony, jak nie całą drogę (ten plecak na dziecko ma w zestawie taki mini plecaczek, w którym mieszczą się w zasadzie tylko podstawowe rzeczy dla niego). A Młody (5 miesięcy) u mnie w chuście na przodzie, a na plecach plecak. A ten cały górski ekwipunek (kurtki przeciwdeszczowe, koc piknikowy, pieluchy, ubranko na zmianę, wody, prowiant itd. nawet przy maksymalnym minimalizmie trochę się tego nazbiera).
Pozdrawiam serdecznie, panna_lilla
P.S. Czerwona sukienka z poprzedniego wpisu jest boska.

Reply
Unknown 21 kwietnia, 2018 - 6:24 am

piekne!

Reply
mrsfox 21 kwietnia, 2018 - 8:36 am

bo prawdziwy slow life to stan umysłu właśnie, nie mogłabym się z Tobą zgodzić bardziej:)

Reply
Bea 21 kwietnia, 2018 - 11:45 am

Człowiek musi sobie co jakiś czas o tym wszystkim przypominać, choćby takim tekstem jak Twój 🙂

Reply
Pola 22 kwietnia, 2018 - 7:34 pm

🙂

Reply
Pola 22 kwietnia, 2018 - 7:36 pm

bo szkoda czasu na czekanie:)

Reply
Pola 22 kwietnia, 2018 - 7:37 pm

Cieszę się ogromnie:)

Reply
Pola 22 kwietnia, 2018 - 7:37 pm

Bardzo się cieszę, dziękuję:)

Reply
Pola 22 kwietnia, 2018 - 7:38 pm

Spódnica to ciuchland…;)

Reply
Pola 22 kwietnia, 2018 - 7:44 pm

Hmm, nigdzie nie napisałam, że zadowolenie jest powodem do zaprzestania pracy jakiejkolwiek.

I zupełnie nie czuję, i nie zgadzam się z ta logiką, że mówienie "jest dobrze" to najlepszy dowód że nie jest dobrze". To tak jakby sugerować, że mówienie "świeci słońce" było dowodem na to, że pada deszcz;)
Ja też pozdrawiam

Reply
Pola 22 kwietnia, 2018 - 7:44 pm

Dokładnie, życie w zgodzie ze sobą:)

Reply
Pola 22 kwietnia, 2018 - 7:45 pm

Dzięki:)

Reply
Pola 22 kwietnia, 2018 - 7:53 pm

Jeśli chodzi o góry z dzieciakami. Gdy maluchy są malutkie, "wędrują" z nami w chuście, wtedy plecak jest na plecach. Na starsze dzieci mamy nosiła turystyczne Deutera – one mają całkiem przyzwoitą przestrzeń załadunkową:)
No i ograniczamy ekwipunek – koc piknikowy cienki i bez dodatkowej warstwy, woda w bukłakach camelbak, no i te ubranka na zmianę też w ograniczonej ilości;)

Reply
Pola 22 kwietnia, 2018 - 7:53 pm

🙂

Reply
Pola 22 kwietnia, 2018 - 7:53 pm

Bardzo się cieszę:)

Reply
Pola 22 kwietnia, 2018 - 7:54 pm

miło mi 🙂

Reply
Anonimowy 22 kwietnia, 2018 - 8:33 pm

Cóż, slow life wydaje mi się, że to zagadnienie bardzo umieszczone w teorii. Każdy doda #slowlife na instagramie i rozpowszechnia pewnego rodzaju obraz, który kompletnie nie odzwierciedla tego, czym ten slow life jest. Wielu z nas żyje w biegu. Nawet je śniadanie biegnąc w stronę przystanku w jednej ręce z teczką, a w drugiej z torebką. Czasem taki widok jest komiczny, ale w mojej głowie powstaje pytanie: "a co by było, gdyby zwolnić?". Często przez to nie zwracamy w ogóle uwagi na to co się dzieje, dlatego ja wbrew wszystkiemu zaczęłam doceniać spacer do pracy. Podczas ciąży, gdy jeszcze mogłam pracować, właśnie przez taką przechadzkę wpadła mi w oko sukienka do karmienia, a pewnie gdybym była w biegu to kompletnie bym jej nie zauważyła. Poza tym to co nas otacza również zasługuje na uwagę – przyroda, zabytki, dzieła architektury nowoczesnej i wiele innych rzeczy… to wszystko tworzy pewną całość, a rzadko kiedy mamy czas przystanąć i się rozejrzeć. Śpieszymy się, bo jest to "modne" w pewien sposób, a jak jeszcze sobie "radzimy" z presją czasu to już w ogóle jesteśmy "świetni" i "wielozadaniowi". W pewnym sensie to wszystko bierze się z naszego braku organizacji czasu i nawyku robienia rzeczy wcześniej bądź staraniu się zapobiec temu, co mogłoby się wydarzyć. Pozdrawiam serdecznie i życzę sukcesów w rozwoju bloga 🙂

Reply
Klaudia Jaroszewska-Kotradii - Koci Punkt Widzenia 2 maja, 2018 - 11:38 am

dla mnie slow life to takie momenty, w których można mieć czas dla siebie, na chwilę odpoczynku. To czas na śniadanie rano, na herbatę, na czytanie, na głaskanie kota.

Reply
Babownia 9 maja, 2018 - 9:48 pm

Jak miło, że do Ciebie trafiłam.Mały łańcuszek od Agi Krzyżanowskiej do Ciebie. Slow life … może raczej uważne, prawda? tak brzmi lepiej, choć autokorekta wciąż podkreśla to słowo jako błędne. Bo uważność choć w modzie, to jednak nie jest popularna. Tak jak mówisz pięknie wygląda "slow" na instagramie, a w życiu takim jak Twoje, czy moje, to wcale nie jest wolne tempo, ale UWAŻNOŚĆ właśnie. Z garami w zlewie, psem brudasem na dywanie, koszem pełnym prania i dzieckiem, które ma kolejną poprawkę z matematyki. Pozdrawiam Cię cieplutko, a gdybyś miała kiedyś chwilę zapraszam też 🙂 Babownia 🙂

Reply
Czarek 21 maja, 2018 - 1:44 pm

Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

Reply
Kamilla36 4 czerwca, 2019 - 12:01 pm

Mi ciężko jest znaleźć czas dla siebie przy jednym dziecku a co dopiero przy trójce. Ja teraz rozglądam się za odpowiednimi rozwiązaniami, które przyspieszą obowiązki domowe. Może w tym pomóc kupno odkurzacza bezworkowego, który znalazłam na stronie https://www.rainbow-odkurzacze.pl/blog/odkurzacz-bezworkowy-z-filtrem-wodnym-26.html. Sprzątanie z nim to pewnie będzie przyjemność. Masz coś takiego u siebie?

Reply

Leave a Comment