Odpoczywalnia.pl
  • podróże i wycieczki
    • namiot
    • rower
    • góry
  • mój styl
  • rozmyślania
    • wychowanie
    • wspomnienia
    • zmysły
  • Europa
    • Finlandia
    • Francja
    • Norwegia
    • Rumunia
    • Włochy
    • Hiszpania
  • Polska
    • lubelszczyzna
    • Białowieża
    • Bieszczady
    • Beskid Niski
    • Kazimierz Dolny
    • Mazury
    • Nałęczów
    • Podlasie
    • Roztocze
    • Śląsk
    • Sudety
    • Suwalszczyzna
    • Świętokrzyskie
    • Tatry
Category:

Francja

aktywnie z dziećmiFrancjapodróże i wycieczki

… que les heures des beaux jours.

by Paulina 10 kwietnia, 2015

Pérouges jest dla mieszkańców Lyonu tym, czym Kazimierz Dolny dla Lublinian. Średniowieczne miasteczko, idealne na spacerek poza miastem. Z błogim klimatem, bardzo bardzo estetyczne, wybudowane, jak to średniowieczne miasteczko, na wzgórzu (z pięknym widokiem). To tam ruszyliśmy spacerować w Wielkanocny Poniedziałek.

 Tym razem wreszcie odwiedziliśmy tamtejsze muzeum, malutkie, za to z fantastycznym widokiem.

 
Młodsza młodzież ewidentnie zasmakowała w piknikowaniu.

   Największa atrakcja miasteczka, czyli chodzenie po rynsztokach. po torach, jak pociąg.

 

Bo pociąg był dla niektórych największą atrakcją wycieczki



10 kwietnia, 2015 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
FrancjaLyonświęta

spacery wielkanocne

by Paulina 8 kwietnia, 2015

 

Po około świątecznej przerwie internetowej wracam na blogowe łono.
Goście z Polski przyczynili się do wielu spacerów miejskich. Przy okazji, uświadomiłam sobie, że prawie wcale nie pokazywałam tu presq’ile, czyli międzyrzecza, wspomniałam tylko o nim tutaj. To taka część miasta „na bogato”. Z bankami, restauracjami i mnóstwem luksusowych sklepów (są wielkie marki, ale też sporo niewielkich sklepików z fantastycznymi rzeczami i takimi cenami). Z imponującą zabudową, pięknymi kamienicami, fontannami, placami, deptakami, skwerkami…

Sporą część Niedzieli Wielkanocnej spędziliśmy właśnie tam. Zaczęliśmy od wspaniałego kościoła Saint Nizier, o dwóch różnych wieżach.

To plac Terraux, z imponującym ratuszem i muzeum sztuk pięknych i fontanną (kobieta na koniach symbolizowała Garonnę, jako, że rzeźba przeznaczona była do Bordeaux.)

 Fragment słynnego Fresque des Lyonnais, jednego z wielu murali w mieście (o nich innym razem).

 W każdą niedzielę nad Saoną można zaopatrzyć się w lekturę u bukinistów.

Trochę architektury…

Lyon bywa nazywany kulinarną stolica Francji. Knajpki są wszędzie i kuszą zapachami.

Wiosenka.

A w domu…

8 kwietnia, 2015 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
aktywnie z dziećmichustaFrancjagórygóry z dzieckiempasjapodróże i wycieczkipodróżowanie z dzieckiem

Ask the Mountains

by Paulina 9 marca, 2015

W Lyonie, wygląda na to, że wiosna mości się na dobre. Nadeszła ze swoimi kwiatkami na coraz zieleńszych trawnikach, zapachem ziemi i fiołków, śpiewem ptaków.

Bardzo to wszystko sugestywne, dlatego spodziewałam się, że nasza sobotnia wycieczka będzie co najmniej tak ciepła, że będziemy się rozbierać, krajobraz będzie osnuty subtelną zieloną mgiełką z młodych liści, a na pikniku (na rozgrzanej słońcem świeżej trawie) na pewno zdejmiemy buty (lekkie podejściówki, bo na wiosenny spacerek niepotrzebne mi będą porządne skórzane górskie buty).

W tych radosnych założeniach (wspartych optymistyczną prognoza pogody), zapomniałam wziąć pod uwagę, że jedziemy w góry. A w górach, nawet zupełnie niewysokich, bywa śnieg. Który niekoniecznie topnieje  przy pierwszym powiewie wiosny.

Dlatego buty, owszem, zdjęłam, w samochodzie. Zdjęłam też skarpetki. I wyżęłam.

Ale wycieczka i tak się udała. Słońce przygrzewało bardzo wiosennie, widoczność była wspaniała, otaczająca nas przestrzeń imponująca i nawet znaleźliśmy trochę suchej przestrzeni na piknik z widokiem na Mont Blanc. Nieletni tradycyjnie drzemali na zmianę, dobrze im w tych kokonach…

 

noszenie w chuście, dziecko w chuście

trekking z dziećmi, wycieczka w góry
nosidło deuter, górskie nosidło, trekking z dziećmi

Pokazywałam Wam kiedyś Józefa? To nasz miś – podróżnik, od dawna zwiedza z nami świat;)

9 marca, 2015 14 komentarzy
0 FacebookTwitterPinterestEmail
aktywnie z dziećmiFrancjakultura z dzieckiemkulturalnieLyon

Lyońskie MBA

by Paulina 19 stycznia, 2015

W weekendach najbardziej chyba lubię przełamanie rutyny.

Lubię też, mimo niedogodności, tymczasowość mieszkania poza Polską. To ta tymczasowość napędza nas do sycenia się na potęgę tym miejscem, do korzystania, ile się da, z tutejszych miasteczek i wiosek, z okolic bliższych i dalszych, z wspaniałych krajobrazów, okoliczności przyrody, a także z samego Lyonu, który ma wyjątkowo dużo do zaoferowania (jeśli tylko chce się z tego skorzystać).

Ostatnie Święto Świateł i jeden mapping natchnął mnie do ponownego odwiedzenia tutejszego muzeum sztuk pięknych.
Nie jestem jakąś ogromną fanką oglądania muzealnych wystawek łupków i monet, ale tutaj jest co oglądać. Poczynając od egipskich sarkofagów sprzed 9tys lat, greckich i rzymskich rzeźb, poprzez sztukę starożytnego Iranu i Japonii, obrazy siedemnastowiecznych mistrzów flamandzkich, rzeźby Rodina i malarstwo impresjonistów, aż po sztukę współczesną. Robi wrażenie!

19 stycznia, 2015 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
aktywnie z dziećmiFrancjagórygóry z dzieckiempodróże i wycieczkipodróżowanie z dzieckiemzima

Znowu Pilat

by Paulina 13 stycznia, 2015

Znowu wybraliśmy się do Pilat.

Tym razem zastała nas prawdziwa wiosna – słońce, względne ciepło i ani śladu śniegu ani mgły. Widoki przepiękne, cudowne powietrze. A to wszystko godzinę drogi od domu.

Po poprzedniej wycieczce dostałam trochę pytań o stronę praktyczną wycieczki z dwójką malutkich dzieci w góry zimą. Jak widać, jak najbardziej da się jeździć w góry z dziećmi. Nawet zimą:)

Dziewięciomiesięczna córa chrapała sobie błogo w chuście, pod kurtką taty, kołysana krokami, biciem serca i oddychaniem.
Ze starszakiem (trochę więcej niż dwa i pół roku) już tak bezproblemowo nie jest. W górach nosimy go w nosidle Deuter, które wspaniale się sprawdza przy takich wędrówkach. Dziecko ma wygodnie, bezpiecznie, jest chronione od słońca, wiatru i deszczu. Do tego jest całkiem sporo miejsca załadunkowego (sprawdzaliśmy to podczas wypadu w góry pod namiot, z tymże na plecach. I ze śpiworami, karimatami, camping gazem, jedzeniem, pieluchami itd). Oraz świetny, jak to u Deutera, system nośny. Ciężar rozkłada się całkiem wygodnie.
Na warunki zimowe oczywiście gościa ubraliśmy na cebulkę. Dodatkowo siedzonko wyścielone miał śpiworkiem do wózka ( arcyprzyjemnym JJ Cole Collections. Żeby pasował idealnie do pasów w nosidle, musieliśmy go rozciąć w jednym miejscu).
Poprzednim razem do ochrony przed mroźnym wiatrem przydał nam się też ochraniacz przeciwdeszczowy.
Dobrą opcją chroniącą przed zimnem są też chemiczne ogrzewacze do rąk.

Trochę pro forma dodam jeszcze, wycieczki były niedługie, a góry niewysokie. Ale da się. Można nawet zimą nie siedzieć w domu z maluchami, korzystać z piękna świata.

góry z małym dzieckiem, wycieczka z niemowlakiem

nosidło deuter, wycieczka w góry, góry z dzieckiem

Chciałabym też polecić portal dziecko w podróży. Zainteresowani podróżowaniem z dzieciakami znajdą tam sporo ciekawych informacji, porad, inspiracji dotyczących tematu. Warto zajrzeć i zostać na dłużej!

13 stycznia, 2015 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
aktywnie z dziećmichustaFrancjagórygóry z dzieckiempodróże i wycieczkipodróżowanie z dzieckiemzima

Biało

by Paulina 1 stycznia, 2015

Rok temu przerwaliśmy naszą wieloletnią tradycję spędzania Sylwestra w górach. Ale w tym roku
udało nam się zażyć trochę gór. I zimy trochę.

Wybraliśmy się do Pilat, masywu trochę przypominającego nasze Beskidy.
Powitała nas białość. Mleczna mgła spowijająca ośnieżony świat, odgłos kroków stłumiony przez warstwę puchu, i jedyne w swoim rodzaju trzeszczenie zalodzonych drzew. Świszczący wiatr i zapadanie się w śniegu po kolana (co z kilkunasto kilogramowym obciążeniem na plecach stanowi prawdziwe wyzwanie).
A w pewnym momencie wszystko się zmieniło. Wiatr ustał, mgła się rozwiała, można było normalnie iść. Okazało się, że otacza nas totalnie baśniowa kraina. Przepięknie, odświeżająco.

 

 

1 stycznia, 2015 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
FrancjaLyonmój stylspacer

down to the river

by Paulina 15 listopada, 2014

Ładny ten Lyon.
Duży wpływ na jego urodę mają dwie zbiegające się tu rzeki Saona i Rodan.

Pierwsza z nich – Rodan, jest znacznie większa, i stanowi trochę granicę między zwykłą, mieszkalną częścią miasta, a Lyonem do patrzenia (i robienia zakupów, jedzenia, załatwiania ważnych spraw…). Za pierwszą, a przed drugą rzeką, na tzw presqu’île, znajduje się handlowe, ekonomiczne i kulturalne centrum miasta, z mnóstwem sklepów, hoteli, restauracji, banków i muzeów. Z pięknymi budynkami, o bogato zdobionych fasadach.

Idąc dalej, natrafimy na mniejszą (stanowiącą dopływ Rodanu) Saonę. Ta rzeka dzieli aktywne centrum lyońskie od przepięknego starego miasta, zupełnie innego niż gwarne międzyrzecze, z zabudową z późnego średniowiecza i renesansu.

Obydwie rzeki mają zagospodarowane brzegi, piękne mosty (niektóre tylko dla pieszych) i dodają miastu fajnego charakteru.

 

 

15 listopada, 2014 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Francjajesieńmój stylspacer

this is everything

by Paulina 2 listopada, 2014

Tak. To listopad jest.
A my nad jeziorem łowimy światło cudownie mgliste i nasze długie cienie gonimy. Na rowerku, wózkiem, równym krokiem idąc, objęci. Łowimy to powietrze nasłonecznione, wdychamy jesienność.

2 listopada, 2014 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
dzieckoFrancjarozmyślania

O rodzicielstwie we Francji i w Polsce. Część II

by Paulina 10 października, 2014

Chciałabym dzisiaj uzupełnić mój post o byciu rodzicem w Polsce i we Francji. Do pierwszej 

części – o ciąży i porodzie zapraszam tutaj.

Jak już wspomniałam, podejście do dzieci we Francji różni się dość mocno od tego w Polsce. I, jak to zwykle bywa, obserwuję rzeczy fajne i mniej fajne (oczywiście z mojego punktu widzenia).
Co jest we Francji fajne, to pieniądze… Tak to się
jakoś dzieje, że się przy dziecku przydają. I ma znaczenie to, że od
szóstego miesiąca ciąży we Francji cała opieka medyczna jest za darmo, łącznie
z lekami, że przysługuje bezpłatna „opieka okołoporodowa”, że poza becikowym, na
każde dziecko co miesiąc wpływa całkiem konkretna kwota.
Co jest natomiast nie jest fajne… Do mamy należy urodzenie
dziecka. Wychowanie jest tutaj jakby mniej istotne. Kobieta rzadko karmi
piersią, do pracy wraca po 3-4 miesiącach i od tego momentu opiekują się nim
inni. Różne przypadkowe nianie, żłobki i inne instytucje (dość popularną formą
sa assistantes maternelles, czyli nianie mające w opiece 3-4 dzieci. Wychodzi
to korzystnie finansowo i dla niani i dla rodziców, ale dla malucha już niekoniecznie). Potem jest przedszkole i szkoła. Co ciekawe, i o czym dowiedziałam
się ostatnio, dziecko ma prawo opuścić szkołę tylko dwa dni w miesiącu – chore, czy
nie. Katar, grypa czy zatrucie pokarmowe… do szkoły trzeba chodzić, nieważne
że zaraża się innych, choroba trwa dłużej a zdolności przyswajania są żadne… 
Gdy dodać do tego francuski tryb pracy (w związku z dość długa przerwą w południe, Francuzi są w pracy od 9 do 18-19), w ciągu tygodnia rodzic widzi dziecko tylko tyle, żeby powiedzieć mu dzień dobry i dobranoc.
Rodzic w zasadzie zajmuje się dzieckiem w weekendy, i tym
wielu rodziców jest szalenie zmęczonych, bo dziecko jest męczące, wkurzające i
angażujące. Wierzę zresztą, że to łatwe nie jest, wychowywać swoje dziecko
tylko dwa dni w tygodniu i tylko wtedy budować z nim relacje, podczas gdy w tygodniu
większość czasu spędza z kimś innym. Trochę to smutne, że rezygnuje
się z własnego dziecka i oddaje się obcym ludziom jedyną w swoim rodzaju
relację.
Ale za to francuskie dzieci spędzają mnóstwo czasu na
dworze. Na placach zabaw, w parkach, na rowerkach, rolkach i hulajnogach,
biegają i skaczą i siedzą na dworze. To jest fajne.
O ile w Polsce częstą tendencją jest przesadna opieka i
troska o dziecko, o tyle francuskich rodziców cechuje w tej kwestii przesadny
czasem luz – na placach zabaw dzieciaki często pozostawione same sobie biegają
zaglucone, spadają z huśtawek i biją inne dzieci.


O ile w Polsce nie tak rzadkim widokiem jest dzieciak w maju
odziany w czapeczkę i kombinezonik, a przykryty kocykiem, o tyle u francuskiego
malucha rzadkim widokiem nie są gołe nogi w grudniu. (przy czym, co ciekawe, w
centrach handlowych wózki osłonięte są szczelnie folią przeciwdeszczową, a
biedne dziecię nie ma nawet rozpiętej kurtki). Innym widokiem, świadczącym o
dużym luzie francuskich rodziców, są noworodki (dosłownie dwu, trzytygodniowe)
w centrach handlowych właśnie.


O ile w Polsce przyjście na świat dziecka oznacza totalną
rewolucję, często włączenie opcji Matki Polki, i z automatu totalną rezygnację
z siebie, a dziecko staje się priorytetem pod każdym względem. O tyle we Francji
dziecko ma od początku znać swoje miejsce. Na porządku dziennym są teksty
„męczysz mnie” „jesteś wkurzający”, „zamknij się” itp Dość typowym obrazkiem
jest mama lub niania rozmawiająca z kimś przez telefon lub na żywo, a obok
wyjący maluch (na którego totalnie nie zwraca się uwagi), który np zaplątał się
w paski od wózka/ spadła mu czapka na oczy. (Jednak niewątpliwym pozytywem takiej
postawy jest to, że nie zwraca się też uwagi na dzieciaka w rozkwicie buntu
dwulatka, który wyje, bo czegoś mu zabroniono/odmówiono. Nie ma typowych w
Polsce pogardliwych spojrzeń pt „co za matka, nie ogarnia własnego
dziecka”)
I tak dalej.
To takie cechy, które najbardziej rzuciły mi się w oczy. 
Zdaję sobie sprawę, że tekst jest pełen uogólnień i uproszczeń. A mnie, tradycyjnie, najbliższy jest wspaniały złoty środek.
10 października, 2014 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
FrancjaLyonmój stylspacer

siedem dalekich rejsów

by Paulina 24 września, 2014

Ostatnio miłą niespodziankę sprawiło mi lyońskie stare miasto, organizując koncerty jazzowe na wolnym powietrzu i targ staroci pod Katedrą Saint Jean.

Jak to zwykle na takich targach bywa, można znaleźć wszystko.

Zdecydowanie chętnie zostałabym tam dłużej. Niespiesznie przeglądała wszystkie stare zdjęcia i plakaty, piękne meble, delikatne kieliszki i porcelanowe filiżanki i uroczo tandetne figurki. Ale niekoniecznie z rozproszonym dwuipóletnim Rowerzystą i Głodną Pasażerką chusty.

 

 

24 września, 2014 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • …
  • 6

Ostatnie wpisy

  • Ferie za kołem podbiegunowym. Północna Norwegia zimą z dziećmi
  • przyjemności zimowe
  • Zimowe Bieszczady na początek roku
  • 2025. podsumowanie
  • 24 dobre rzeczy w grudniu, które nie są zakupami

O mnie

O mnie

Pola

Piszę o dobrym życiu, o smakowaniu codzienności, o szwendaniu się bliżej (Lubelszczyzna) i dalej, o nurkowaniu w naturę. Rozgość się!

Zostańmy w kontakcie

Facebook Instagram Email

Kategorie

  • 2026
  • 2025
  • 2024
  • 2023
  • 2022
  • 2021
  • 2020
  • 2019
  • 2018
  • 2017
  • 2016
  • 2015
  • 2014
  • 2013
  • 2012
  • 2011
  • 2010

Popular Posts

  • Ferie za kołem podbiegunowym. Północna Norwegia zimą z dziećmi

    13 marca, 2026
  • Jak się ubierać na macierzyńskim

    26 listopada, 2017
  • Co lubisz robić w życiu?

    15 czerwca, 2016
  • Facebook
  • Instagram

@2019 - All Right Reserved. Designed and Developed by PenciDesign


Back To Top
Odpoczywalnia.pl
  • podróże i wycieczki
    • namiot
    • rower
    • góry
  • mój styl
  • rozmyślania
    • wychowanie
    • wspomnienia
    • zmysły
  • Europa
    • Finlandia
    • Francja
    • Norwegia
    • Rumunia
    • Włochy
    • Hiszpania
  • Polska
    • lubelszczyzna
    • Białowieża
    • Bieszczady
    • Beskid Niski
    • Kazimierz Dolny
    • Mazury
    • Nałęczów
    • Podlasie
    • Roztocze
    • Śląsk
    • Sudety
    • Suwalszczyzna
    • Świętokrzyskie
    • Tatry