Może to ta moja kulistość, a może klasyczny syndrom „marzy mi się niemożliwe na daną chwilę”, może pierwsze w tym roku wiosenne wycieczki… Ale chce mi się podróży. Najchętniej dalekiej, z plecakiem i namiotem. Wsiadłabym do pociągu, na statek jakiś, poszwendała…
Ale nie. Teraz trwa czas zamknięcia i zwrócenia się do środka. Czas wyłączenia się ze świata zewnętrznego i totalnego skupienia się na tym wewnętrznym. Na tym, co w środku.
Nigdy jeszcze słowa „dla świata jesteś nikim, lecz dla kogoś możesz być całym światem” nie były tak prawdziwe…

