Że obok jest ktoś i że
Mogło być nic
Piszę* do Was tego posta z ciągnącej się w nieskończoność kwarantanny, która szczęśliwie się kończy, a trwa już jakieś pięćset lat. Nie był to najłatwiejszy czas, nauczanie domowe, strach o zdrowie bliskich, ciągła intensywna rodzinna bliskość, energia niewybieganych na dworze dzieci, brak przestrzeni dla siebie, i sytuacja w kraju, jak wisienka na gównianym torcie.
Ale mimo to, a może właśnie dlatego, przy okazji urodzin skupiam się na pozytywach i powodach do wdzięczności.
To jest działanie bardzo samoobronne, bo to taki moment, kiedy podstępnie zbliża się czarna dupa**, czyli miejsce, gdzie wszystko jest wkurzające i nie ma nadziei, i człowiek największa ochotę ma wyjść z domu, i iść, byle dalej, od wszystkiego i wszystkich i tego kraju też na pewno.
I staram się nie pogrążyć w tej beznadziei, która nic nie da, a tylko rozsieje złą energię, a ja będę skubać paznokcie, rozboli mnie brzuch i spadnie odporność. Dlatego bronię się. Bronię się wdzięcznością.
Jestem wdzięczna
Za zdrowie, zwłaszcza w dzisiejszych czasach.
Śnieg. nie dość że świat się zrobił całkiem bajkowy, to jeszcze daje to nadzieję, że w kwietniu nie będzie suszy
Za Wilczka, Iskrę i Pirata.
I Autora trzech powyższych, mojego męża.
Za to, że mam dystans do siebie i do świata.
Że mi się chce. Ćwiczyć, czytać, ubierać się, fajnie gotować, starać się.
Za czas na macie do akupresury, z audiobookiem, albo prowadzoną medytacją w słuchawkach
Że wyleczyłam buzię z koszmarnego stanu zapalnego. Nie tylko wyleczyłam, ale mam teraz najładniejszą cerę odkąd pamiętam.
Za wspólne gotowanie i jedzenie. Dobrze jest mieć za małżonka drugiego hobbita.
Za Rodzinę. Bliższą i dalszą.
Za Poczucie humoru.
Filmy. I platformy streamingowe. Po tym weekendzie mam zamiar częściej chodzić do kina, samotnie również bo bardzo to lubię. Ale jednak przez ostatnie lata, gdyby nie filmy online, byłabym bardzo mocno do tyłu. A tak, jestem nie aż tak bardzo;)
Książki. I audiobooki.
Wycieczki. Że w najbliższym zasięgu mamy lasy, jeziora, wąwozy i bezdroża. I że mamy świetną ekipę wycieczkową.
Za sytuację zawodową.
Nasze mieszkanie. Robi się już dla nas przymaławe, ale jest nam tu naprawdę dobrze.
Że żyjemy w czasach pokoju.
Że pandemia naszych czasów to nie jest pandemia czarnej ospy na przykład.
Że w zasięgu paru godzin mam Bieszczady. I Puszczę Białowieską.
Że umiem tańczyć.
Że w eterze jest czego słuchać.
Że dzień robi się coraz dłuższy.
Że…
* Kwarantanna zdążyła się w międzyczasie skończyć;)
** Czarna dupa, to nie to samo co smutny dzień, melancholia. Smuteczek miewa nawet swój klimacik.

