Odpoczywalnia.pl
  • podróże i wycieczki
    • namiot
    • rower
    • góry
  • mój styl
  • rozmyślania
    • wychowanie
    • wspomnienia
    • zmysły
  • Europa
    • Finlandia
    • Francja
    • Norwegia
    • Rumunia
    • Włochy
    • Hiszpania
  • Polska
    • lubelszczyzna
    • Białowieża
    • Bieszczady
    • Beskid Niski
    • Kazimierz Dolny
    • Mazury
    • Nałęczów
    • Podlasie
    • Roztocze
    • Śląsk
    • Sudety
    • Suwalszczyzna
    • Świętokrzyskie
    • Tatry
Category:

dziecko

dzieckorozmyślania

wpływ macerzyństwa na cv

by Paulina 3 czerwca, 2014

Jest taka obiegowa opinia, że czas spędzony z dzieckiem, to w oczach
pracodawcy czas stracony. Że „siedząc” z dzieckiem w domu, mama (lub
tata) cofa się intelektualnie, zawęża horyzonty i tematy rozmów do kup,
miksowania zupek i problemów ze spaniem i generalnie zostaje daleko w
tyle w kwestii rozwijania umiejętności niezbędnych w pracy zawodowej.

Jako
mama dwojga (która mimo wszystko czyta książki, wychodzi z domu w
celach innych niż przepisowy spacerek wokół domu, żywi się niekoniecznie
resztkami po swoim dziecku i nawet zdarza jej się dobrze wyglądać)
pragnę zadać temu kłam. Albowiem, bycie menadżerem domowego ogniska i
codzienne czelendżowanie licznych kejsów, z których absolutnie wszystkie
są na ASAP, całkiem solidnie tjunignuje nam nasze CV.

Do umiejętności doprowadzonych do perfekcji dzięki macierzyństwu można zaliczyć:

Negocjowanie z trudnym klientem. Dwulatek
należy do kategorii klientów najtrudniejszych, nieprzewidywalnych,
często zgłaszających reklamacje, nie godzących się na zaproponowane
rozwiązania (chcesz iść na rower? NIE! chcesz zostać w domu? NIE!) i nie
przyjmujących logicznych argumentów.

Działanie pod wpływem stresu. A także zdecydowanie większa odporność na stres. Podobno
płacz dziecka drażni jakiś ośrodek w mózgu, tak, że nie da się tego
płaczu znieść i oczywiście zwiększa to poziom hormonu stresu w
organizmie. Okazuje się, że płacz w wersji podwójnej całkiem nieźle
uodparnia na kortyzol.


Podejmowanie szybkich decyzji, ustalanie priorytetów i opanowywanie sytuacji kryzysowych. Gdy
jedno właśnie wstało z nocnika i mocno interesuje się jego zawartością,
a drugie właśnie dossało się do posiłku. Gdy jedno jest bardzo zmęczone
i potrzebuje odizolowania od bodźców, a drugie właśnie najbardziej by
chciało skakać po łóżku. Gdy jedno boli brzuszek, a drugie, do tej pory
pięknie się bawiące samodzielnie, potrzebuje niezwłocznej maminej
pomocy. Gdy jedno próbuje nakarmić drugie swoim obiadem… 

Zdolności interpersonalne. Zdecydowanie rozwijają się na placach zabaw…

Kreatywność.
Nikt nie jest tak kreatywny jak mama, która ma dosyć układania po raz
milionowy tych samych puzzli i czytania trylionowy raz tej samej
książeczki

Terminowość. Cóż, przy małych dzieciach po prostu nie ma opcji spóźnienia się np z jedzeniem.


Dobra organizacja. Czyli np zwykłe wychodzenie na spacer, tak,
żeby żadne nie było głodne ani śpiące, i wygrużanie się z
dzieciowo-zabawkowym majdanem z domu (z nieszczęsnego czwartego piętra), i zaliczenie spacerku
wózkowo-rowerowego (z nie-do-końca współpracującym Rowerzystą) i zakupów przy okazji. Albo, w wersji dla
zaawansowanych, dwudniowy wyjazd pod namiot (o tym w najbliższych dniach).

Umiejętność doprowadzenia do końca swoich projektów. Czyli nie odpuszczanie opieki nad dzieckiem przez pierwsze lata jego życia, chociaż bywa to męczące, monotonne i zwyczajnie wkurzające.

 
3 czerwca, 2014 7 komentarzy
0 FacebookTwitterPinterestEmail
dzieckomoda rowerowamój stylrowerrower z dzieckiemspacerwiosna

rowerowo

by Paulina 10 maja, 2014

Młodsza młodzież skończyła miesiąc. Okrzepliśmy trochę, oswoiliśmy się wszyscy z nową sytuacją i ruszyliśmy na rowery.

Dzień był słoneczny i ciepły, pachniał czarny bez,a w ogromnym parku na przedmieściach Lyonu było zadziwiająco pusto. Dlatego zupełnie spokojnie rozłożyliśmy obfitość naszych bambetli, koce, bagietki, traktory i piłki. Rozwiesiliśmy slackline. Osłoniliśmy przyczepkę, żeby nie zakłócać Snu. I czas mijał nam na rozmowach, jedzeniu, spaniu, popijaniu cydru/mleka/wody, leżeniu i patrzeniu w chmury, przesypywaniu piachu do traktorka i szukaniu biedronek, chodzeniu po slacku, i innych miłych czynnościach lub bezczynnościach.

 

10 maja, 2014 5 komentarzy
0 FacebookTwitterPinterestEmail
dzieckorozmyślania

chaos dwudzieciowy

by Paulina 28 kwietnia, 2014

No dobra. Lekko nie jest…

Dzieciaki się zgrywają. Nie w sensie zgrywy (chociaż, kto wie?), tylko zgrania w czasie. Jak jest dobrze, to po całości – Młodsza Młodzież sobie śpi lub patrzy, a Starsza układa puzzle lub jeździ samochodzikami. A ja nawet mogę ogarnąć siebie lub dom, a nawet czasem siąść do komputera lub dyskretnie poczytać (Pratchett na zmianę z Tracy Hogg, na ambitniejsze lektury przyjdzie czas)

Ale gdy któreś wymaga uwagi, drugie natychmiast wymaga jej bardziej. A ja wyrwana z błogostanu decyduję w pędzie czy najpierw masować bolący brzuszek noworodka czy całować stłuczone kolano starszaka; czy wycierać ulane mleko, czy wylaną zupkę; czy wyciszać potrzebującą snu córkę, czy czytać książeczkę potrzebującemu bliskości zazdrosnemu synkowi…

Opanowuję jednoczesne przytulanie obydwojga, znoszenie ich z czwartego piętra, naprzemienne ubieranie przy wychodzeniu na spacer (żeby żadne się nie zgrzało – a potem okazuje się, że sobie zapomniałam zapiąć bluzki), doglądanie posiedzenia na nocniku i zmianę pieluchy (bo i w tym temacie jakaś symultaniczność…), czy równoczesne karmienie piersią i owsianką.

Ale rosną. Codziennie o jeden dzień starsze, mądrzejsze. W weekend stuknęły im trzy tygodnie i dwa lata. Coraz bliżej do osiemnastki…

Lekko nie jest, to szczęście rodzinne wagi ciężkiej.

Przy okazji… W ramach zabaw językowych (trochę dla synka, trochę dla siebie – by uniknąć umysłowego rozmamłania), postanowiłam wskrzesić mój drugi blog – Rymowalnię. Serdecznie zapraszam, zwłaszcza Mamy, będzie mi bardzo miło, gdy zajrzycie!

28 kwietnia, 2014 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
dzieckoLyonmój stylspacer

tout doux, tout doux, tout doucement

by Paulina 21 kwietnia, 2014

Mogę już chyba oficjalnie stwierdzić to, co stwierdzają pewnie wszystkie mamy więcej niż jednego dziecka… Jest INTENSYWNIE. Przyznam, że z pewną nostalgią wspominam czas z przed dwóch lat, gdy dwa tygodnie po porodzie koncentrowałam się tylko na (pojedynczym) dziecku i powracaniu do formy.
Teraz do formy wróciłam znacznie szybciej, trochę mimochodem (nie miałam wyjścia, a i sam poród we francuskich warunkach wspominam znacznie lepiej), uczę się koncentrować na  noworodku i dwulatku jednocześnie, a prawdziwe wyzwania się dopiero zaczynają. Przez ostatni tydzień byli u nas rodzice, którzy pomagali ogarnąć takie tematy jak spacery (czwarte piętro bez windy), gotowanie, czy pocieszanie połowy płaczącego, żądnego mamy duetu.

Jestem dobrej myśli, Mała jest bardzo pogodnym dzieckiem, a starszy brat po początkowym wybujałym entuzjazmie i nieposkromionych emocjach, zaczyna się do siostry przyzwyczajać. Zobaczymy, jak sprawdzą się moje optymistyczne wizje spędzania miłych przedpołudni w parku, na rowerze (królewska przyczepka jest dwuosobowa!), czy nad rzeką.

A tymczasem korzystamy z wielkanocnych wolnych dni na rodzinne spacery po przepięknym lyońskim starym mieście.

21 kwietnia, 2014 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
dzieckospacerwiosna

Feel the warmth beside you

by Paulina 13 kwietnia, 2014
 

Córa skończyła tydzień, pogoda piękna, więc wybraliśmy się na trochę dłuższy spacer i pierwszy piknik w nowym składzie.
Całkiem się udało, jedni smacznie spali, inni z zapałem szukali biedronek, ładowali patyki do traktora i dmuchali dmuchawce, a pozostali z lubością zalegli na kocu, wystawiając twarze do słońca i przysypiając z lekka.

Zupełnie w sumie zwyczajny czas, spędzony w arcybanalny sposób, ot, słońce, świeże powietrze i piknik z rodziną. Znowu wychodzi na to, że szczęście jest zwykłe i banalne.

 

 

 
 

13 kwietnia, 2014 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
dziecko

Hello, world 2

by Paulina 9 kwietnia, 2014

Jest!
Zdrowa, idealna, kochana, nasza córeczka.

9 kwietnia, 2014 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
dzieckorozmyślaniaw ciąży

gdybym miał łódkę, jakieś żagle, czy coś

by Paulina 21 marca, 2014

Może to ta moja kulistość, a może klasyczny syndrom „marzy mi się niemożliwe na daną chwilę”, może pierwsze w tym roku wiosenne wycieczki… Ale chce mi się podróży. Najchętniej dalekiej, z plecakiem i namiotem. Wsiadłabym do pociągu, na statek jakiś, poszwendała…

Ale nie. Teraz trwa czas zamknięcia i zwrócenia się do środka. Czas wyłączenia się ze świata zewnętrznego i totalnego skupienia się na tym wewnętrznym. Na tym, co w środku.

Nigdy jeszcze słowa „dla świata jesteś nikim, lecz dla kogoś możesz być całym światem” nie były tak prawdziwe…

21 marca, 2014 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
dzieckorozmyślania

Perfect conversation is the rain

by Paulina 5 lutego, 2014

U nas deszczowo.

„nie chce mi się dzisiaj nic
nawet chcieć się nie chce dziś
wieczór zapadł po to bym
mógł się zapaść razem z nim”

Szarość i mokrość. Jakiś marazm ogarnia.
Cóż, kiedy do wieczora jeszcze trochę, a marazm nie miewa w zwyczaju ogarniać niespełna dwulatków. O nie, niespełna dwulatek w deszczu kwitnie i jest taki zadowolony z życia, że aż mi głupio. Głupio mi, że wyprowadzają mnie z równowagi drobiazgi, że od dwóch dni planuję odkurzyć i jakoś mi się nie chce, że na spacerek wychodzę z najwyższą niechęcią. Ale on tego nie zauważa zupełnie, nie zraża się moją leniwą postawą. Zachwyca się szarością i deszczem, bada kałuże, zaśmiewa się goniąc gołębie i niestrudzenie wybiera kamyki, żeby chlupnąć nimi do wody. Każda przeszkoda, która mnie doprowadza do szału albo do łez (zwalam to na ciążowe hormony), dla niego jest wspaniałym wyzwaniem do podjęcia. Niepowodzenia są tylko zachętą do kolejnych prób. Każdy, nawet najmniejszy sukces powoduje eksplozję radości i zachęca do pójścia o krok dalej.

 
 

Niezły z niego kołcz.

5 lutego, 2014 2 komentarze
0 FacebookTwitterPinterestEmail
dzieckopasjarozmyślania

2+1+1

by Paulina 19 listopada, 2013

Gdy byłam w ciąży, dowiedziałam się, że teraz to dopiero się przekonamy o prawdziwym życiu.

Że skończą się podróże. A już zwłaszcza te nasze. Pod namiot, w góry, z rowerami. Teraz to co najwyżej wczasy na kwaterze nad morzem. Bo przecież kto to widział dziecko ciągać na jakieś dzikie wyprawy.

Że skończą się imprezy.Bo kto to widział imprezować z małym dzieckiem.

Że koniec z wyjściami. Jakimikolwiek. Żadnych knajp, muzeów, restauracji. Zajęcia dodatkowe (W ciąży zapisałam się na j. rosyjski) się skończą. Jedyne wyjścia to te do klubiku dziecięcego, w starszym wieku sali zabaw.

O książkach można zapomnieć. No, chyba, że będą to poradniki dziecięce, albo książki dla dzieci.

Z filmami to samo nawet jak się zasiądzie do oglądania, to i tak przyśnie się w połowie (o ile dobrze pójdzie). O wyjściach do kina nie wspominając.

I koniec z wydawaniem pieniędzy dla siebie. Zresztą i tak na nic ni będzie pieniędzy bo dziecko to gorzej niż samochód, skarbonka bez dna i niekończące się wydatki. (ale pieniądze na dziecko wydaje się z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku, no bo przecież dziecku żałować nie można)

Że kończy się bycie kobietą, teraz czas na bycie mamą. A mama nie miewa zadbanych włosów czy paznokci, własnych potrzeb, czy zainteresowań. I koniec z makijażem, figurą, ubraniem innym niż dreso-piżama.

Generalnie koniec ze wszystkim, co nie ma związku z dzieckiem. Bo teraz dziecko jest najważniejsze, a ty rodzicu (a już zwłaszcza mamo), wybij sobie z głowy swój dotychczasowy styl życia.

Tak słyszeliśmy, zanim Młodzian się urodził. Może trochę koloryzuję, ale nie bardzo.

I urodził się. Pod koniec kwietnia. Po majowym okresie przyzwyczajania się do świata, synek stopniowo i naturalnie przyjął nasz styl życia.

Lato było pełne wycieczek rowerowych, bliższych i dalszych- królewska przyczepka doskonale zdała egzamin. Bezpieczna, komfortowa, szalenie wygodna w użytkowaniu (dla ciągnącego i ciąganego), pełna pomysłowych rozwiązań. Miłe wędrówki z przeszczęśliwym dzieciakiem w chuście. Rewelacyjnych imprez z młodzieżą śpiącą błogo na łóżku gospodarzy lub w wózku. Książek, czytanych głównie w plenerze z dzieciakiem na kocyku obok, w hamaku lub wózku. Wieczornych randek gdy młode poszło spać i wpadli dziadkowie, a gdy nie wpadli – wieczornych seansów filmowych, książkowych lub z grami planszowymi. W sierpniu pojechaliśmy do Zwierzyńca na festiwal filmowy, we wrześniu nad morze, w listopadzie do Krakowa, a na Sylwestra w ukochane góry. A w lutym przenieśliśmy się do Francji.

I jeszcze zaznaczę, że zdaję sobie sprawę, że dzieci są różne, bardziej i mniej wymagające. To nie jest też tak, że dziecko jest nieważne, że nie ma naszej uwagi, narażamy je na niebezpieczeństwa, czy stresy. Jest po prostu członkiem naszej rodziny. Równoprawnym. Staramy się żyć po swojemu, mając świadomość, że małe dziecko ma swoje potrzeby – i te zaspokajamy. Wspominałam już o tym kiedyś, że maluch
przede wszystkim potrzebuje bliskości i miłości (szczęśliwych) rodziców
– i te otrzymuje bez ograniczeń. A że czasem jest pod namiotem, w
górach, knajpce albo u cioć i wujków – to tylko lepiej, chłonie sobie
różnorodność świata.

 A teraz słyszę, że jedno dziecko to pikuś. Przy drugim to się dopiero zaczyna… Cóż, przekonamy się 😉

19 listopada, 2013 17 komentarzy
0 FacebookTwitterPinterestEmail
codziennośćdzieckojesieńmindfulnessmój stylprzyjemności

there’s just this moment

by Paulina 18 września, 2013

Ugotowałam budyń. Oto niechybnie nastała jesień. Nie pomogło, że jeszcze niedawno z uporem maniaka chodziłam (i trochę jednak marzłam) z gołymi nogami; ani, że wczoraj na targu kupiłam przepyszne truskawki z naszego regionu. Jesień i już.

A poza tym? Codzienność.

Lubię codzienność, nie staram się od niej uciekać, raczej się w niej zanurzam.
Chociaż dni bywają do siebie podobne, czasem czuję się jak w dniu świstaka, mam wrażenie, że nie przestaję wieszać prania, czytać, jak to Lalo gra na bębnie i składać puzzli do pudełka, to i tak mi dobrze w tej zwykłości.
Doceniam momenty takie najzwyklejsze na świecie, kiedy rano spokojnie patrzę na otwierające się oczka i pojawiający się w nich zaraz błysk uśmiechu. Kiedy w domu pachnie pieczonym chlebem. I to, kiedy do tego chleba kupuję świeże pomidory na targu od francuskiego rolnika. Doceniam miłe wieczory przy dobrej kolacji, rozmowie, z książką albo filmem, albo bardziej emocjonujące przy planszówie. Doceniam (dość nieliczne) chwile spokoju, gdy Młodzież śpi, pochłonięta jest klockami, lekturą, albo gdy szaleje z tatą. Doceniam nasz czas spędzony na spacerach bliższych i dalszych. Doceniam wspólne oglądanie kałuż i gołębi. I to, że nie biję rekordów prędkości na trasie praca-żłobek-dom z dzieckiem truchtającym za mną z coraz to nowym żłobkowym wirusem. I doceniam bycie docenioną.

I tak sobie w naszym mikroświecie funkcjonujemy uprawiając w tej codzienności trudną sztukę, co się zaczyna na S.

18 września, 2013 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
  • 1
  • …
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7

Ostatnie wpisy

  • Ferie za kołem podbiegunowym. Północna Norwegia zimą z dziećmi
  • przyjemności zimowe
  • Zimowe Bieszczady na początek roku
  • 2025. podsumowanie
  • 24 dobre rzeczy w grudniu, które nie są zakupami

O mnie

O mnie

Pola

Piszę o dobrym życiu, o smakowaniu codzienności, o szwendaniu się bliżej (Lubelszczyzna) i dalej, o nurkowaniu w naturę. Rozgość się!

Zostańmy w kontakcie

Facebook Instagram Email

Kategorie

  • 2026
  • 2025
  • 2024
  • 2023
  • 2022
  • 2021
  • 2020
  • 2019
  • 2018
  • 2017
  • 2016
  • 2015
  • 2014
  • 2013
  • 2012
  • 2011
  • 2010

Popular Posts

  • … na macierzyńskim, czyli nowy cykl

    25 października, 2017
  • podsumowanie 2017

    5 stycznia, 2018
  • Bieszczady z dziećmi. Znowu!

    10 sierpnia, 2018
  • Facebook
  • Instagram

@2019 - All Right Reserved. Designed and Developed by PenciDesign


Back To Top
Odpoczywalnia.pl
  • podróże i wycieczki
    • namiot
    • rower
    • góry
  • mój styl
  • rozmyślania
    • wychowanie
    • wspomnienia
    • zmysły
  • Europa
    • Finlandia
    • Francja
    • Norwegia
    • Rumunia
    • Włochy
    • Hiszpania
  • Polska
    • lubelszczyzna
    • Białowieża
    • Bieszczady
    • Beskid Niski
    • Kazimierz Dolny
    • Mazury
    • Nałęczów
    • Podlasie
    • Roztocze
    • Śląsk
    • Sudety
    • Suwalszczyzna
    • Świętokrzyskie
    • Tatry