Odpoczywalnia.pl
  • podróże i wycieczki
    • namiot
    • rower
    • góry
  • mój styl
  • rozmyślania
    • wychowanie
    • wspomnienia
    • zmysły
  • Europa
    • Finlandia
    • Francja
    • Norwegia
    • Rumunia
    • Włochy
    • Hiszpania
  • Polska
    • lubelszczyzna
    • Białowieża
    • Bieszczady
    • Beskid Niski
    • Kazimierz Dolny
    • Mazury
    • Nałęczów
    • Podlasie
    • Roztocze
    • Śląsk
    • Sudety
    • Suwalszczyzna
    • Świętokrzyskie
    • Tatry
Category:

rozmyślania

Lyonrozmyślania

Sam O’tnosc

by Paulina 16 maja, 2013
 
Na świeżo po czasie intensywnym i bogatym towarzysko uciekam w czas sam na sam ze sobą. Chociaż na chwilę. Do biblioteki, na spacer, do kina, do sypialni.
Bez towarzystwa,
nawet tego najkochańszego, jest czasem najlepiej. Dla wewnętrznej higieny. Można się wtedy
odnaleźć, dogadać ze sobą, poznać swoje autentyczne potrzeby,
zatroszczyć się o siebie.

 
 

16 maja, 2013 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
rozmyślania

enjoying sadness

by Paulina 5 kwietnia, 2013

Czasem tak jest, że ogarnia marazm. Nie pomagają kolejne kawy, człowiek chodzi śnięty i byle jaki… Zupełnie bez powodu łzy stają pod powiekami
I siedzi człowiek wyjadając nutellę łyżkami i powtarza sobie, że czas się zebrać w sobie i wziąć za robotę. Ale wysiłkiem niemożliwym do podjęcia wydaje się wstanie z krzesła, nieosiągalnym wyzwaniem wyjęcie naczyń ze zmywarki, nie wpominając już o jakiejś aktywności umysłowej…
Dni Smuty. Wielkiej, nieubłaganej, i, co najgorsze, nieuzasadnionej.

I co wtedy?

Warto dać sobie luksus popławienia się w takim smutku, nasycić się nim. Chociaż przez chwilę, godzinkę. Dla równowagi.

W końcu nie może być tak, że jesteśmy zawsze szczęśliwi i uśmiechnięci. To byłoby nienaturalne.

„Dla naszego zaś bycia swoim największym przyjacielem niezwykle
istotna jest prawdziwa samoakceptacja w czasie tego subiektywnego bycia
do dupy”

5 kwietnia, 2013 5 komentarzy
0 FacebookTwitterPinterestEmail
codziennośćdomowopasjaprzyjemnościrozmyślaniaslow lifestyle

let’s play…

by Paulina 17 grudnia, 2012

Od paru lat, jesienią i zimą, połowę naszego stołu w kuchni zajmuje częściowo rozłożona gra. Nie ma sensu jej chować do pudełka, skoro za parę dni byśmy wyciągali ją ponownie.
Uprzedzano nas, że pasja pójdzie w odstawkę, gdy tylko pojawi się Mały
Człowiek (zresztą, o wielu rzeczach nas uprzedzano…). Na
szczęście tak się nie stało. Gdy młodzież śpi, budzą się pasje…

Gry planszowe to coś więcej niż Chińczyk, czy Monopoly. Znacznie więcej.
Estetyczne wykonanie, rewelacyjne pomysły, często wpływ historii czy literatury, aluzje do rzeczywistości, dopracowane szczegóły, przemyślane nawet drobne niuanse…
Po krótkiej ( i intensywnej) fascynacji tryktrakiem, weszliśmy głębiej – w świat gier logicznych, strategicznych, ekonomicznych… Pochłaniających całe wieczory, a czasem i część nocy. (zasypia się potem z kartami i pionkami przesuwającymi się przed oczami). Wspaniały sposób na wieczór we dwoje, albo na imprezę ( IPNowska „Kolejka”! Ach te „Przepychanki kolejkowe”). Nektar dla wyobraźni. Cudowne emocje. Do tego, po takiej rozgrywce, pojawia się uczucie cudowne wymasowanego mózgu, zwłaszcza tych obszarów standardowo nie używanych ( zbroić się, czy rozwijać kulturę? jaka technologia pozwoli nam na skuteczny atak za czas jakiś?…).

Czekając na kuriera, szczerze polecam. 

17 grudnia, 2012 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
codziennośćdomowomindfulnessrozmyślania

wieczorowa pora bez telewizora…

by Paulina 28 listopada, 2012

Nie mamy telewizora w domu.
Telewizor nam się nie komponuje. Przestrzennie – w sensie przestrzeni domowej i życiowej. Bez telewizora wieczory mają lepszą jakość. Są jakieś. To my wypełniamy czas, a nie stoimy (czy siedzimy) z boku oglądając szklany ekran. (czy tam plazmowy). Decydujemy o tym, jak wieczór, czy popołudnie będzie wyglądać. A do tego nie irytują nas reklamy, poziom programów rozrywkowych,  poziom języka itd.
Nie chodzi tu o jakąś krucjatę przeciwko telewizji. Na pewno czasem pojawiają się programy/filmy na poziomie. Nie jest tak, że nasze wieczory są zawsze ambitnie zaplanowane i wykorzystane co do minuty na pożyteczności. Nie. Wcale niekoniecznie robimy coś konkretnego. Ale bez telewizora zyskujemy mnóstwo czasu na przyjemności.
Można rozmawiać. Dużo.
Można czytać.
Można jeść, smakować, delektować się (a nie pochłaniać bez patrzenia nawet)
Można słuchać muzyki. Albo audiobooka.
Można się położyć na dywanie, zamknąć oczy i pooddychać trochę.

Można rozwiązywać krzyżówki, układać rymowanki albo puzzle.
Pomalować paznokcie. Pić grzańca z cynamonem utartym w moździerzu. Oglądać zdjęcia. Planować podróże. Smyrać się po głowie. Upiec chleb. Robić łańcuch na choinkę albo żurawia origami. Tańczyć.
Grać na gitarze.
Albo w planszówy…Ale o tym następnym razem.

28 listopada, 2012 10 komentarzy
0 FacebookTwitterPinterestEmail
minimalizmrozmyślania

mniej mieć bardziej być

by Paulina 23 października, 2012

 

To chyba magia ekwinokcjum. Albo, bardziej prozaicznie, sezonowe porządki. Zaczęte pod koniec września chowanie sandałów i szortów, wyjmowanie swetrów i szalików. U mnie zawsze się to wiąże z wielkim wyrzucaniem. Z końcem sezonu i początkiem nowego, czuję sie przytłoczona materialnością. Nadmiar rzeczy. Przerost przedmiotów. Można się zagubić, wśród kolejnych bluzek i butów, cudownych kremów i balsamów, uroczych pamiątek i ślicznych kurzołapów, sezonowych „must have’ów”, absolutnie-niezbędnej-do-rozwoju grzechotki. Robi się jakoś duszno, ciężko złapać oddech i równowagę goniąc za kolejnymi zakupami, tonąc w przedmiotach.

A jak już się zacznie wyrzucać, dopiero widać, ile posiadamy i jak bardzo tego nie potrzebujemy.

W nablizszych miesiącach czeka nas wielkie wyrzucanie. I dobrze. Mam jeszcze nadzieję, że uda nam się nie zapełnić powstałej przestrzeni (życiowej)

Tym, którzy nie widzieli, szczerze polecam dokument „Śmietnisko”. Opowiada on o ludziach segregujących odpady i o sztuce, jaka rodzi się z współpracy z nimi. I nieco z boku pokazane jest niewyobrażalnie wielkie wysypisko, „Jardim Gramacho” (na które dziennie wyrzucane jest 7000 ton odpadów). Dobrze jest mieć świadomość istnienia takich miejsc podczas kolejnych zakupów…

„Doceń fakt
posiadania niewielu rzeczy. Nikt nigdy nie zbierze wszystkich muszli
morskich. A ile w nich piękna, gdy jest ich zaledwie kilka!”

23 października, 2012 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
minimalizmrozmyślania

post dla zmysłów

by Paulina 14 sierpnia, 2012

Nasze zmysły są karmione na każdym kroku. Wręcz przekarmiane. Takim zmysłowym fast foodem – wszystkiego jest za dużo, za bardzo. Ciągły hałas, mrugające sztuczne światła, wszechobecne reklamy, zapachy… Bodźce są intensywne, agresywne, szybkie.

Dlatego raz na jakiś czas dobrze zafundować sobie higienę dla ducha. Zmysłową ascezę. Post od bodźców – z wyłączoną komórką i komputerem, bez brzęczącego radia. Chwila w totalnej ciszy, z zamkniętymi oczami, i oddychaniem jako jedyną aktywnością. Trochę mniej jeść przez parę dni. Odpocząć od kupowania i konsumowania.

Jak potem cudownie słucha się muzyki – prawdziwej, z dobrych głośników, z zamkniętymi oczami. Jak doskonale smakuje świeżo ugotowany kalafior, albo soczysty pomidor. Nie potrzeba przypraw,  wzmacniaczy. Godzinami można wpatrywać się w ogień. Albo w wodę. Albo w niebo.
Nagle okazuje się że taka prostota jest cudowna i doskonała i że w gruncie rzeczy już nic nie potrzebujemy. „Nogi mają ziemię oczy mają niebo, nos ma powietrze. Więcej niekonieczne.”

14 sierpnia, 2012 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
moda ciążowarozmyślania

dziękuję

by Paulina 20 marca, 2012

Wdzięczność to piękne uczucie o wielkiej mocy. Szalenie budujące. A chyba trochę niedoceniane, bo chyba nie do końca potrafimy być wdzięczni za to, co jest – raczej snujemy plany, czynimy postanowienia, żałujemy tego co zostało (lub nie zostało) powiedziane czy zrobione. A tymczasem codziennie wydarza się cała masa cudów, których kompletnie nie zauważamy, nie doceniamy, albo uznajemy że to za mało.
Strasznie łatwo pośród dążeń i aspiracji zgubić coś co już jest i że w zasadzie to nasze (szczęśliwe) życie właśnie sobie trwa w najlepsze, a my tkwimy z głową w tym co ma się wydarzyć ( i w tym, dlaczego się nie wydarza, albo wydarza się nie wtedy i nie tak, jakbyśmy sobie to rozplanowali). Łatwo zapomnieć o tych banalnych codziennych cudach, typu dwoje sprawnych oczu i uszu, smak świeżego chleba, wygodne łóżko, czy niebolące zęby. Łatwo nie zauważyć, że ktoś nam zrobił herbatę, powiedział miłe słowo, przykrył nogi kocem, wysłuchał. Łatwo zignorować tonę możliwości, jakie mamy przed sobą.

Obejrzałam ostatnio (wreszcie) film „Motyl i skafander”. Dał do myślenia.
I tak sobie pomyślałam, że dobrze by było trochę się we wdzięczności za wszystko ponurzać. Podoceniać wielkie i małe cudowności, ucieszyć się każdym dniem przeżytym w zdrowiu, zachwycić na nowo naszą codziennością, podziękować za problemy, które przecież są po coś. Uświadomić sobie to, jak istotne jest to, co jest nam tak po prostu dane.

To dobrze robi na samopoczucie. Nasze i cudze. To w ogóle robi dobrze światu.

20 marca, 2012 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
mój stylrozmyślania

chwieją się maki płomienne w rozkwicie

by Paulina 28 czerwca, 2011

Przedwczesny w tym roku kryzys lata sprawił, że jakoś mnie poraziła świadomość czaso-zapierniczu. Truskawki, rabarbar i szparagi są już coraz mniej powszechne, niepostrzeżenie wypierane przez czereśnie fasolkę i bób. Zaraz będą maliny, śliwki i chłodne noce, a potem już tylko dynia, papryka, zapach palonych liści i ogarną nas chłody.

I oszczędzanie czasu, robienie miliona rzeczy w jednym momencie, przyspieszacze, wspomagacze i usprawniacze życia tylko wzmagają wrażenie jakiegoś szaleńczego pędu. Na przerażający prędkością upływ czasu, cudownym sposobem jest, wbrew pozorom, bezruch. Zastygnięcie w słońcu, powolne doświadczenie smaków, tracenie czasu – na leniwe spacery, na słuchanie muzyki nie przy okazji lecz przy pełnym skupieniu, spokojne zagniatanie ciasta, wgapianie się w świat, na totalną obecność. Świat się wtedy dostosuje i zwolni.






28 czerwca, 2011 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
  • 1
  • …
  • 11
  • 12
  • 13

Ostatnie wpisy

  • Ferie za kołem podbiegunowym. Północna Norwegia zimą z dziećmi
  • przyjemności zimowe
  • Zimowe Bieszczady na początek roku
  • 2025. podsumowanie
  • 24 dobre rzeczy w grudniu, które nie są zakupami

O mnie

O mnie

Pola

Piszę o dobrym życiu, o smakowaniu codzienności, o szwendaniu się bliżej (Lubelszczyzna) i dalej, o nurkowaniu w naturę. Rozgość się!

Zostańmy w kontakcie

Facebook Instagram Email

Kategorie

  • 2026
  • 2025
  • 2024
  • 2023
  • 2022
  • 2021
  • 2020
  • 2019
  • 2018
  • 2017
  • 2016
  • 2015
  • 2014
  • 2013
  • 2012
  • 2011
  • 2010

Popular Posts

  • Ferie za kołem podbiegunowym. Północna Norwegia zimą z dziećmi

    13 marca, 2026
  • podsumowanie 2017

    5 stycznia, 2018
  • … na macierzyńskim, czyli nowy cykl

    25 października, 2017
  • Facebook
  • Instagram

@2019 - All Right Reserved. Designed and Developed by PenciDesign


Back To Top
Odpoczywalnia.pl
  • podróże i wycieczki
    • namiot
    • rower
    • góry
  • mój styl
  • rozmyślania
    • wychowanie
    • wspomnienia
    • zmysły
  • Europa
    • Finlandia
    • Francja
    • Norwegia
    • Rumunia
    • Włochy
    • Hiszpania
  • Polska
    • lubelszczyzna
    • Białowieża
    • Bieszczady
    • Beskid Niski
    • Kazimierz Dolny
    • Mazury
    • Nałęczów
    • Podlasie
    • Roztocze
    • Śląsk
    • Sudety
    • Suwalszczyzna
    • Świętokrzyskie
    • Tatry