Odpoczywalnia.pl
  • podróże i wycieczki
    • namiot
    • rower
    • góry
  • mój styl
  • rozmyślania
    • wychowanie
    • wspomnienia
    • zmysły
  • Europa
    • Finlandia
    • Francja
    • Norwegia
    • Rumunia
    • Włochy
    • Hiszpania
  • Polska
    • lubelszczyzna
    • Białowieża
    • Bieszczady
    • Beskid Niski
    • Kazimierz Dolny
    • Mazury
    • Nałęczów
    • Podlasie
    • Roztocze
    • Śląsk
    • Sudety
    • Suwalszczyzna
    • Świętokrzyskie
    • Tatry
Author

Paulina

Paulina

dzieckojesieńmój stylspacer

i jeszcze

by Paulina 6 listopada, 2014

Ta obłędna zupełnie pogoda robi cuda z codzienną monotonią.
Odbywamy nasze rutynowe spacerki i nudnawe (dla mnie) trasy minimum raz dziennie idziemy na pobliską myjnię, żeby
– obserwować z niesłabnąca fascynacją kręcące się szczoty
– zasypiać w wózku
– lekko się nudzić i głupio czuć stercząc na środku drogi.

Mało wyrafinowany sposób spędzania czasu.

Ale w takim słońcu… W takim słońcu wszystko nabiera zupełnie innego uroku. Dzieciaki są samą słodyczą, wizyta na myjni zabawną dziecięcą rozrywką, nudnawa traska najpiękniejszą drogą na spacer a dzień świstaka zmienia się w dzień świąteczny. Jest pięknie, jest wspaniale.

6 listopada, 2014 7 komentarzy
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Francjajesieńmój stylspacer

this is everything

by Paulina 2 listopada, 2014

Tak. To listopad jest.
A my nad jeziorem łowimy światło cudownie mgliste i nasze długie cienie gonimy. Na rowerku, wózkiem, równym krokiem idąc, objęci. Łowimy to powietrze nasłonecznione, wdychamy jesienność.

2 listopada, 2014 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
jesieńmój stylspacer

nigdy nie będzie takiego lata

by Paulina 24 października, 2014

Ostatni weekend to prawdziwy fenomen pogodowy. Po pięknej sobocie w Genewie, cieszyliśmy się tą ostatnią letnią niedzielą (27 stopni!) w parku.

Słońce oświetlało złociście lekko mgliste powietrze, liście szeleściły, chrupały pod stopami i pachniały.
Dzień doskonały do ładowania akumulatorów, nasycania się światłem, pakowania tej złocistości po kieszeniach, by czerpać w dni szare i smutne.


24 października, 2014 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
aktywnie z dziećmiGenewamoda rowerowapodróże i wycieczkipodróżowanie z dzieckiemprzyczepka rowerowarowerrower z dzieckiem

Genewa

by Paulina 21 października, 2014

Wiedziałam, że Genewa będzie piękna jesienią.
Była.
Trzeba przyznać, że pogoda trafiła nam się idealna. Wspaniałe słońce i ciepło.

W sobotę o świcie stawiliśmy się na lyońskim dworcu kolejowym, z rowerami i przyczepką, wypełnioną dziećmi i ich akcesoriami. Zapakowaliśmy się do środka, i po dwóch godzinach byliśmy w kraju zegarków i czekolady.

Zwiedzanie miasta rozpoczęliśmy od jego najstarszej części, położonej na wzgórzu, ze słynnym placem Bourg-de-Four, XV – wiecznym ratuszem, arsenałem miejskim ze stojącymi tam armatami; z górującą nad wszystkim imponującą  katedrą Saint Pierre. To świątynia katolicka, która wraz z reformą została pozbawiona wszystkich zbędnych wg protestantów ozdób, obrazów i mebli, zyskała za to surowość i dostojeństwo. Obok można było zobaczyć muzeum reformy kościelnej – Genewa po jej przeprowadzeniu nazywana była protestanckim Rzymem, idee reformacji przyjęły się w tym mieście bardzo dobrze. Jednak wszelkie muzea sobie odpuściliśmy, mieliśmy za mało czasu, zresztą w taką pogodę…

Po zobaczeniu najstarszej części miasta ruszyliśmy (zahaczając o plac zabaw, obecność dwuipółlatka zobowiązuje – plac zabaw zresztą świetny) dalej. Zahaczając o plac Neuve wstąpiliśmy do pięknego parku des Bastions, w którym można zagrać w wielkie szachy, przysiąść na kawę w uroczym pawilonie i zobaczyć Mur Reformatorów. Tam też znajduje się biblioteka miejska, w której można znaleźć egzemplarze wszystkich wydanych od 1539r w Genewie dzieł.

Z parku już naprawdę niewielka odległość dzieliła nas od wspaniałego jeziora genewskiego i słynnego Jet d’Eau – fontanny o strumieniu wysokim na 140m.

 
Przy jeziorze, kolejne parki, dzielnica Eaux-Vives z budynkami o
charakterystycznych dachach o których mówi się że są przykładem
narodowego stylu szwajcarskiego.

 

Niestety nie starczyło nam czasu na luksusowy prawy brzeg Rodanu, nie zobaczyliśmy Pałacu Narodów, siedziby Czerwonego Krzyża, dzielnicy Carouge i Paquis. Szkoda, może następnym razem.

Ogólne wrażenia? Podobało nam się. Piękne, przyjazne miasto, bogate (i potwornie drogie), wielokulturowe, pełne przyjemnych zielonych przestrzeni. I ten widok…

21 października, 2014 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
jesieńksiążkirozmyślaniaspacer

when I’m alone I’ll be better off than I was before

by Paulina 13 października, 2014
W sobotę udałam się na moją Samotną Wyprawę do Biblioteki.
Zawsze uwielbiałam ten klimat biblioteczny – nieważne, czy to mała osiedlowa biblioteka gdzieś przy garażach, czy arcy nowoczesna mediateka pełna multimedialnych gadżetów. W bibliotekach zawsze jest taka specyficzna, nasycona książkami cisza, charakterystyczny zapach… Przeglądam niespiesznie książki, wybieram te do wypożyczenia. Czasem przychodzę z listą, ale przeważnie szukam czegoś na miejscu, chwytam się klasyki, wybieram po okładce (tak, tak, to podobno nie jest najlepsza metoda, sama się nie raz srogo zawiodłam), trafiam na coś, co zawsze chciałam przeczytać, albo coś, o czym usłyszałam niedawno, sięgam po coup de cœur bibliotekarzy. A potem zasiadam sobie, przeglądam, co wybrałam, piszę, układam myśli w głowie, planuję, zastanawiam się.
I jest mi tak dobrze, że do pełni szczęścia brakuje tylko, żeby mnie ktoś smyrał po karku.
Wreszcie mogę usłyszeć moje myśli a nie moje dzieci.
Potem, cudownie odświeżona i niemal stęskniona, dołączyłam do rodziny bawiącej w parku, cieszącej się słońcem, przejażdżkami na kucyku i kolejką, przyglądającej się spadającym liściom, żyrafom i niedźwiedziom.
 

  

Taaak… Wyjście do biblioteki na trzy godziny ilustruję ścieżką dźwiękową do filmu o rzucaniu życia w społeczeństwie i samotnej wyprawie na Alaskę… Wnioski?

13 października, 2014 8 komentarzy
0 FacebookTwitterPinterestEmail
dzieckoFrancjarozmyślania

O rodzicielstwie we Francji i w Polsce. Część II

by Paulina 10 października, 2014

Chciałabym dzisiaj uzupełnić mój post o byciu rodzicem w Polsce i we Francji. Do pierwszej 

części – o ciąży i porodzie zapraszam tutaj.

Jak już wspomniałam, podejście do dzieci we Francji różni się dość mocno od tego w Polsce. I, jak to zwykle bywa, obserwuję rzeczy fajne i mniej fajne (oczywiście z mojego punktu widzenia).
Co jest we Francji fajne, to pieniądze… Tak to się
jakoś dzieje, że się przy dziecku przydają. I ma znaczenie to, że od
szóstego miesiąca ciąży we Francji cała opieka medyczna jest za darmo, łącznie
z lekami, że przysługuje bezpłatna „opieka okołoporodowa”, że poza becikowym, na
każde dziecko co miesiąc wpływa całkiem konkretna kwota.
Co jest natomiast nie jest fajne… Do mamy należy urodzenie
dziecka. Wychowanie jest tutaj jakby mniej istotne. Kobieta rzadko karmi
piersią, do pracy wraca po 3-4 miesiącach i od tego momentu opiekują się nim
inni. Różne przypadkowe nianie, żłobki i inne instytucje (dość popularną formą
sa assistantes maternelles, czyli nianie mające w opiece 3-4 dzieci. Wychodzi
to korzystnie finansowo i dla niani i dla rodziców, ale dla malucha już niekoniecznie). Potem jest przedszkole i szkoła. Co ciekawe, i o czym dowiedziałam
się ostatnio, dziecko ma prawo opuścić szkołę tylko dwa dni w miesiącu – chore, czy
nie. Katar, grypa czy zatrucie pokarmowe… do szkoły trzeba chodzić, nieważne
że zaraża się innych, choroba trwa dłużej a zdolności przyswajania są żadne… 
Gdy dodać do tego francuski tryb pracy (w związku z dość długa przerwą w południe, Francuzi są w pracy od 9 do 18-19), w ciągu tygodnia rodzic widzi dziecko tylko tyle, żeby powiedzieć mu dzień dobry i dobranoc.
Rodzic w zasadzie zajmuje się dzieckiem w weekendy, i tym
wielu rodziców jest szalenie zmęczonych, bo dziecko jest męczące, wkurzające i
angażujące. Wierzę zresztą, że to łatwe nie jest, wychowywać swoje dziecko
tylko dwa dni w tygodniu i tylko wtedy budować z nim relacje, podczas gdy w tygodniu
większość czasu spędza z kimś innym. Trochę to smutne, że rezygnuje
się z własnego dziecka i oddaje się obcym ludziom jedyną w swoim rodzaju
relację.
Ale za to francuskie dzieci spędzają mnóstwo czasu na
dworze. Na placach zabaw, w parkach, na rowerkach, rolkach i hulajnogach,
biegają i skaczą i siedzą na dworze. To jest fajne.
O ile w Polsce częstą tendencją jest przesadna opieka i
troska o dziecko, o tyle francuskich rodziców cechuje w tej kwestii przesadny
czasem luz – na placach zabaw dzieciaki często pozostawione same sobie biegają
zaglucone, spadają z huśtawek i biją inne dzieci.


O ile w Polsce nie tak rzadkim widokiem jest dzieciak w maju
odziany w czapeczkę i kombinezonik, a przykryty kocykiem, o tyle u francuskiego
malucha rzadkim widokiem nie są gołe nogi w grudniu. (przy czym, co ciekawe, w
centrach handlowych wózki osłonięte są szczelnie folią przeciwdeszczową, a
biedne dziecię nie ma nawet rozpiętej kurtki). Innym widokiem, świadczącym o
dużym luzie francuskich rodziców, są noworodki (dosłownie dwu, trzytygodniowe)
w centrach handlowych właśnie.


O ile w Polsce przyjście na świat dziecka oznacza totalną
rewolucję, często włączenie opcji Matki Polki, i z automatu totalną rezygnację
z siebie, a dziecko staje się priorytetem pod każdym względem. O tyle we Francji
dziecko ma od początku znać swoje miejsce. Na porządku dziennym są teksty
„męczysz mnie” „jesteś wkurzający”, „zamknij się” itp Dość typowym obrazkiem
jest mama lub niania rozmawiająca z kimś przez telefon lub na żywo, a obok
wyjący maluch (na którego totalnie nie zwraca się uwagi), który np zaplątał się
w paski od wózka/ spadła mu czapka na oczy. (Jednak niewątpliwym pozytywem takiej
postawy jest to, że nie zwraca się też uwagi na dzieciaka w rozkwicie buntu
dwulatka, który wyje, bo czegoś mu zabroniono/odmówiono. Nie ma typowych w
Polsce pogardliwych spojrzeń pt „co za matka, nie ogarnia własnego
dziecka”)
I tak dalej.
To takie cechy, które najbardziej rzuciły mi się w oczy. 
Zdaję sobie sprawę, że tekst jest pełen uogólnień i uproszczeń. A mnie, tradycyjnie, najbliższy jest wspaniały złoty środek.
10 października, 2014 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
domowojesieńmój styl

I know I’ve got to say goodbye

by Paulina 6 października, 2014

To był dobry weekend. Dość leniwy, pozwolił mi trochę się zregenerować i polubić na nowo moje życie.

Sobota była jeszcze prawdziwie letnia, słońce rozpieszczało promieniami, złocistością i temperaturą. Za to w deszczową niedzielę definitywnie tez do mnie dotarło, że mamy październik i od jakiegoś czasu trwa jesień, więc ma prawo być mi zimno z gołymi nogami. Dlatego chyba czas pożegnać się z sandałami, hamakiem nad rzeką, długim piknikowaniem w parku. (Chociaż nie miałabym nic przeciwko, gdyby pogoda, tak jak w tamtym roku, znów sobie z nas zażartowała).


6 października, 2014 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
dzieckorozmyślania

blue in green

by Paulina 25 września, 2014

O ile na ogół doceniam to, co mam, znajduję mnóstwo szczęścia w codzienności, i mam poczucie sensu, to są takie dni jak ten. Kiedy z przeraźliwą jasnością uświadamiam sobie, że te dzieci to już na zawsze…

Gdy nie ma oddechu, nie ma znaczenia czy to poniedziałek, czy sobota, nie ma dni wolnych, nie ma l4, ani wolnego na żądanie… A gdy juz się uda urwać jakiś wolny wieczór na randkę czy imprezę, to i tak w głowie ta nieznośna świadomość, że rano nie ma litości, i trzeba wstawać, odsikiwać, karmić i czytać książeczkę o pająkach.

Gdy miałam kryzysy w pracy, zwsze mogłam sobie powiedzieć, że minie, że jeszcze tylko parę godzin i do domu, jeszcze chwila i weekend. A jakby coś, to zawsze mogę rzucić tę robotę.

A teraz tak nie ma.

Teraz też są weekendy, tak cudownie inne od reszty tygodnia, z Drugą Połową Rodziców obecną i zabierającą czasem nieletnich na dłuższy spacer do parku. I wieczorne Happy Hours. Są też Wspaniałe, Błogosławione Drzemki w ciągu dnia.

Ale czasem tych drzemek nie ma, za to jest marudzenie i nieustanne zapotrzebowanie na mamę… Jękolenie, płacz, stękanie i marudy. A we mnie wszystko wyje, żeby mnie zostawić w spokoju. Że ciszy potrzebuję jak powietrza.
I ta świadomość, że już nie mogę rzucić tego wszystkiego i wyjechać do Ameryki Południowej. Ta świadomość, że nie ma furtki, opcji, możliwości. Ta świadomość, że to już nieodwołalnie i na zawsze.

I tak. Wiem, że jeszcze dziś pewnie będę chciała edytować ten post. Dopisywać, że przecież sama chciałam. Że to świadoma decyzja, świadome wybory. I że moje życie jest najlepsze, jakie mogłam sobie wymarzyć. I to prawda będzie, ale i tak tego spokoju…tej ciszy…

25 września, 2014 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
FrancjaLyonmój stylspacer

siedem dalekich rejsów

by Paulina 24 września, 2014

Ostatnio miłą niespodziankę sprawiło mi lyońskie stare miasto, organizując koncerty jazzowe na wolnym powietrzu i targ staroci pod Katedrą Saint Jean.

Jak to zwykle na takich targach bywa, można znaleźć wszystko.

Zdecydowanie chętnie zostałabym tam dłużej. Niespiesznie przeglądała wszystkie stare zdjęcia i plakaty, piękne meble, delikatne kieliszki i porcelanowe filiżanki i uroczo tandetne figurki. Ale niekoniecznie z rozproszonym dwuipóletnim Rowerzystą i Głodną Pasażerką chusty.

 

 

24 września, 2014 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
aktywnie z dziećmiFrancjalatopodróże i wycieczkiprzyczepka rowerowarowerrower z dzieckiem

Come on look into the expanse and breath all these around

by Paulina 19 września, 2014

Kolejna wycieczka rowerowa. Tym razem po pagórzastej (znowu!) krainie Dauphiné.
Piękne przestrzenie, trochę nam się zrobiło sentymentalnie, bo krajobraz był jakiś taki polski, czułam się trochę jak w okolicach Kazimierza Dolnego. Tylko zabudowania przypominały nam, gdzie jesteśmy.

Przewodnik obiecywał przyjemną, nietrudną trasę z pięknymi pagórami dla urozmaicenia drogi. I zakładał przebycie 42 km w dwie godziny. Cóż, nasza karoca z rozpartym tam hrabiostwem i tradycyjnie liczne gadżety piknikowe, nie pozwoliły podejść aż tak optymistycznie do sprawy, dlatego tez trasę trochę skróciliśmy w dystansie i rozciągnęliśmy w czasie. Pozwoliliśmy też sobie na długi, przemiły piknik z pięknym widokiem. A co, w końcu z nikim się nie ścigaliśmy.

Na koniec trafiliśmy na coś ekstra.
 „Idealnypałac” listonosza Ferdinanda Chevala.  Historia jego powstania jest zupełnie niesamowita. Facet, w czterdziestej trzecie wiośnie życia natknął się na kamień o dziwnym kształcie, który przypomniał mu o marzeniach z dzieciństwa o zbudowaniu baśniowej budowli.
I wziął się do dzieła.
Roznosząc pocztę, zbierał kamienie a „po godzinach” tworzył… I stworzył coś totalnie odjechanego. (moje pierwsze skojarzenie to Sintra koło Lizbony, tam też jest budowla będąca wynikiem prywatnej fantazji jednego człowieka) Budowla wzbudziła nawet zainteresowanie Picassa, czy André Malraux (który, jako minister kultury objął pałac ochroną państwa jako zabytek kultury). Powstało na jej temat sporo prac ( na temat prymitywizmu w architekturze), obecnie odbywa się tam sporo koncertów i innych wydarzeń artystycznych.

19 września, 2014 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
  • 1
  • …
  • 31
  • 32
  • 33
  • 34
  • 35
  • …
  • 49

Ostatnie wpisy

  • Ferie za kołem podbiegunowym. Północna Norwegia zimą z dziećmi
  • przyjemności zimowe
  • Zimowe Bieszczady na początek roku
  • 2025. podsumowanie
  • 24 dobre rzeczy w grudniu, które nie są zakupami

O mnie

O mnie

Pola

Piszę o dobrym życiu, o smakowaniu codzienności, o szwendaniu się bliżej (Lubelszczyzna) i dalej, o nurkowaniu w naturę. Rozgość się!

Zostańmy w kontakcie

Facebook Instagram Email

Kategorie

  • 2026
  • 2025
  • 2024
  • 2023
  • 2022
  • 2021
  • 2020
  • 2019
  • 2018
  • 2017
  • 2016
  • 2015
  • 2014
  • 2013
  • 2012
  • 2011
  • 2010

Popular Posts

  • Ferie za kołem podbiegunowym. Północna Norwegia zimą z dziećmi

    13 marca, 2026
  • podsumowanie 2017

    5 stycznia, 2018
  • … na macierzyńskim, czyli nowy cykl

    25 października, 2017
  • Facebook
  • Instagram

@2019 - All Right Reserved. Designed and Developed by PenciDesign


Back To Top
Odpoczywalnia.pl
  • podróże i wycieczki
    • namiot
    • rower
    • góry
  • mój styl
  • rozmyślania
    • wychowanie
    • wspomnienia
    • zmysły
  • Europa
    • Finlandia
    • Francja
    • Norwegia
    • Rumunia
    • Włochy
    • Hiszpania
  • Polska
    • lubelszczyzna
    • Białowieża
    • Bieszczady
    • Beskid Niski
    • Kazimierz Dolny
    • Mazury
    • Nałęczów
    • Podlasie
    • Roztocze
    • Śląsk
    • Sudety
    • Suwalszczyzna
    • Świętokrzyskie
    • Tatry