Odpoczywalnia.pl
  • podróże i wycieczki
    • namiot
    • rower
    • góry
  • mój styl
  • rozmyślania
    • wychowanie
    • wspomnienia
    • zmysły
  • Europa
    • Finlandia
    • Francja
    • Norwegia
    • Rumunia
    • Włochy
    • Hiszpania
  • Polska
    • lubelszczyzna
    • Białowieża
    • Bieszczady
    • Beskid Niski
    • Kazimierz Dolny
    • Mazury
    • Nałęczów
    • Podlasie
    • Roztocze
    • Śląsk
    • Sudety
    • Suwalszczyzna
    • Świętokrzyskie
    • Tatry
Author

Paulina

Paulina

dzieckoFrancjarozmyślaniaw ciąży

O rodzicielstwie we Francji. I w Polsce. Część I

by Paulina 17 września, 2014


Rzecz mnie dotyczy i natykam się na niego na każdym kroku,
więc pomyślałam, że o tym napiszę. A już zwłaszcza, że po poradnikach o
francuskim stylu, francuskiej kuchni, powstał poradnik dotyczący wychowywania
dzieci à
la française
(nie czytałam go, ale co tam, wypowiem się).

Temat dość ciekawy, podobno w „Paryżu dzieci nie
grymaszą”, a Francja jest bodajże jedynym krajem w Unii Europejskiej
mającym dodatni przyrost naturalny. I nie jest to tylko spowodowane ciągle
narastającą imigracją z krajów muzułmańskich, w których duża rodzina jest
wartością samą w sobie. „Rdzenne” Francuzki też decydują się na
więcej niż jedno dziecko – dwoje czy troje to zupełna norma, czworo tez nie
stanowi patologii, ani nie jest powodem do współczucia/kiwania z pobłażaniem
głową.
Poza ilością dzieci jest jeszcze cała masa różnic między
podejściem do dzieci we Francji i w Polsce, zastanawiam się, czy nie stanowimy
jakiś skrajnych biegunów…
Wszystko zaczyna się już w ciąży. W Polsce uderzające jest
medyczne podejście do tematu, USG przy każdej wizycie, obowiązkowa masa badań,
prowadzenie ciąży przez lekarza. Francuzki ciążę traktują znacznie luźniej,
standardowo pracują do połowy ósmego miesiąca (no, chyba, że ciąża jest
faktycznie zagrożona, ale albo tutaj jest mniej takich przypadków, albo znowu
decyduje luźniejsze podejście), ciążę prowadzi położna (albo lekarz rodzinny.
Ja chodziłam do położnej, wydało mi się to naturalniejsze).  Generalnie ciąża jest traktowana bardzo
naturalnie, co ma swoje dobre i złe strony. (Bo w końcu ciąża to
najnaturalniejszy stan pod słońcem, ale jednak dość wyjątkowy i chce się być traktowaną wyjątkowo. Przynajmniej ja chciałam).
Sam poród… Cóż, chyba ciężko mi sie na ten temat
wypowiedzieć, jako że w Polsce trafiłam chyba najgorzej, jak można i wiem, że
(na szczęście) moje przeżycia nie są powszechne. Nie wiem też, jak sprawy się
mają w innych szpitalach we Francji. W każdym razie, poza oczywistymi różnicami
w wyposażeniu szpitala, w warunkach lokalowych, w szpitalnej
diecie, wynikającymi z pieniędzy lub ich braku, najbardziej uderzyła mnie
różnica w podejściu personelu. Podczas pierwszego porodu czułam się totalnie
wyzuta z mocy, byłam po prostu pacjentką (z tendencją do bycia petentką),
kolejną tego dnia, która prawie przeprasza, że poród postępuje tak wolno, a
zwracano się do mnie w trzeciej osobie („niech się rozbiera i położy”
– SERIO), albo per dziecko zamiennie z kochanie (co nie było jakieś chamskie,
ale jednak dość upupiające), albo, już później „niech mama” (jaki
awans społeczny…) We Francji od początku do końca traktowano mnie podmiotowo,
dawano prywatność, podchodzono z szacunkiem do mojego ciała i do moich emocji.
Myślę, że duży wpływ miało właśnie podejście personelu na to, że pierwszy poród
zakończył się cesarskim cięciem, a drugi, choć też nie najłatwiejszy, był
naturalny.
A co po porodzie? Po porodzie polskie kobiety skupiają się maksymalnie na
dziecku – jego jedzeniu, przybieraniu na wadze, kupkach i spaniu. Francuskie
poradniki pełne są tekstów o tym, jak najszybciej odzyskać figurę, o formach
opieki nad dzieckiem i metodach antykoncepcji.

O tym co jeszcze po porodzie, przeczytacie w następnym odcinku, bo tekst mocno mi się rozrósł.

17 września, 2014 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
aktywnie z dziećmichustaFrancjagóry z dzieckiemlatopodróże i wycieczkipodróżowanie z dzieckiem

lac d’aigubelette

by Paulina 12 września, 2014
 
wycieczka z niemowlakiem, góry z małymi dziećmi, chustowanie

Taka mała wycieczka.
Piękne jezioro w górzystym terenie.

Idealne na miłą, ciągle letnią niedzielę, w przesympatycznym towarzystwie, poznanym dzięki blogowi. Najpierw górski spacer po boski widok, a później leżakowanie nad wodami.

Oby więcej takich niedziel.
Chcę się jeszcze nasycić. Trochę na zapas. Zapamiętać piegami słońce, mięśniami nóg wędrówki i wycieczki rowerowe, pod powiekami przechować upajające widoki, pod językiem wspomnienie pikniku z tartą z gruszką, łososiem i camembertem. Jeszcze, jeszcze. Zanim dopadnie nas zimno i szaro i wiatr.

wycieczka z chustą, chustowanie

 
 wycieczka z niemowlakiem, noszenie w chuście, chustowanie

chustowanie, wycieczka z chustą, rodzicielstwo bliskości

12 września, 2014 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Francjamój stylrozmyślania

there are thousands of us we are feeble like glass

by Paulina 9 września, 2014

Wróciliśmy

Zadomawiamy się na nowo. Powracamy do naszych zakątków, z radością odkrywamy nowe miejsca ( o tym następnym razem).
Sprawdzamy, czy naleśniki w parku ciągle smakują taka samo niebiańsko, jak się miewają żyrafy, i o ile posunęły się pobliskie budowy (niewiele).
Przed domem bezustannie kilku Messich, jeden Ronaldo i jeden bezimienny reprezentant drużyny francuskiej rypią w piłę.
Ciągle poszukujemy idealnej piekarni w pobliżu.

Dzieciom zdecydowanie potrzebny był już powrót do naszej rutyny.
Młodsza Młodzież odzyskała w miarę regularny sen
Starszak, który za moment przekroczy żłobkowe progi, co chwilę powtarza, że tu jest „nasz dom”.

Czy
nasz?… Wynajęte mieszkanie, które staramy się maksymalnie oswoić,
przy minimalnych nakładach kosztów. W kraju, który jednak jest obcy i
w którym nigdy nie będziemy do końca u siebie. A jednak nasz. A jednak
to tu jesteśmy teraz u siebie.

9 września, 2014 3 komentarze
0 FacebookTwitterPinterestEmail
książkilatomój stylprzyjemności

migawki z Polski

by Paulina 3 września, 2014

Ostatni miesiąc minął nam zdecydowanie za szybko (no, może poza dniami i nocami spędzonymi w podróży z Francji i do niej).

Dni uciekały nie wiadomo kiedy i po wszystkim ciągle mam niedosyt … Ale nie ma co narzekać. Udało się spędzić trochę czasu bez dzieci, przeczytać parę książek (Bator, Michniewicz, Tyrmand i z czytana łezką nostalgii Montgomery z mojej młodzieżowej biblioteczki w dawnym pokoju), ochrzcić córę i ciut młodszą bratanicę, odwiedzić tradycyjnie deszczowy Zwierzyniec, odkryć nowe miejsca na lubelskim starym mieście, spędzić miłe popołudnie w Nałęczowie, najeść malin i jeżyn prosto z krzaka, pochlapać w basenie, biegać po zaroszonej porannie trawie, poprzyglądać się synkowi z zapałem ładującemu stonki do swojego traktorka i wywożącemu je nie wiadomo gdzie…

Ale jesteśmy z powrotem, Francjo, witaj ponownie.

 


3 września, 2014 4 komentarze
0 FacebookTwitterPinterestEmail
latomindfulnessmój stylprzyjemnościslow lifestyle

podnieść łeb, gwiazdy łykać, na nogach się chwiać

by Paulina 21 sierpnia, 2014

Dopiero ostatnie podlubelskie uczty gwiezdne uświadomiły mi, jak dawno nie wgapiałam się w nocne niebo. Bardzo dawno.
Dzieciaki skutecznie uniemożliwiają wieczorne wypady za miasto, a w wielkim Lyonie, nawet jeśli uda się wyjść z domu po zachodzie słońca, nie ma co liczyć na zobaczenie czegokolwiek poza księżycem, Jowiszem i światełkami dźwigów.

A to przecież zupełnie niesamowity widok jest. Totalne, totalne piękno.

Perspektywa się zmienia. Czas płynie inaczej. Zachwyt ogarnia niewypowiedziany.

21 sierpnia, 2014 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
mój stylNałęczówspacerwe dwoje

czumbała, czumbała, czumbałałajka…

by Paulina 13 sierpnia, 2014

Już od ponad dwóch tygodni bawimy na Ojczyzny łonie.

Dwa tysiące kilometrów, dwa dni w podróży, tradycyjnie już z przygodami.
Dzieciaki spisały się wspaniale, kawa działała skutecznie, długa droga
zmęczyła, ale daliśmy radę.

Polska przywitała nas upałem, szpetnymi bilbordami, dziurawymi drogami,
wspaniałym Wrocławiem i nie mniej wspaniałym Lublinem, żniwami.
Doskonałą botwinką, malinami i twarogiem.
Teraz cieszymy się wakacjami. Stęsknieni dziadkowie z radością zajmują
się młodzieżą, młodzież korzysta z wszystkich atrakcji (tyle babć i
dziadków, cioć i wujów! Do tego ogród do dyspozycji, z piaskownicą,
basenem i największym hitem – stonką!) A my z radością umożliwiamy im
spędzanie czasu z wnukami i cieszymy się odświeżająca samotnością lub
spotkaniami z przyjaciółmi.

Jest dobrze. Jest bardzo dobrze.

A ostatnio minęło nam siedem lat małżeństwa. Udaliśmy się do Nałęczowa. Klimat emerycki, w parku rozbrzmiewały pieśni z dawnych lat,
można posmakować zgniłojajecznej wody Jan albo pysznej wedlowskiej
czekolady do picia. Trochę nuda w sumie… Ale to nuda we dwoje była.
Tylko we dwoje. Bardzo miła…


Przy okazji dorocznego przeglądu ciuchów, części z nich chciałam znaleźć nowych właścicieli. Zapraszam na aukcje tutaj. W najbliższych dniach dorzutka.

13 sierpnia, 2014 3 komentarze
0 FacebookTwitterPinterestEmail
aktywnie z dziećmiFrancjalatopasjaprzyczepka rowerowarowerrower z dzieckiem

some are born to sweet delight

by Paulina 24 lipca, 2014

Zamęt związany z przeprowadzką i deszczowa pogoda nie sprzyjały rowerowaniu. Ale za to ostatnio udało nam się wybrać na miłą przejażdżkę nad pobliskie jezioro.
Drogę umilały nam okoliczności przyrody,  to bardzo ładny fragment via rhona, pełny drzew, śpiewu ptaków, sąsiadujący z mile orzeźwiającą wiatrem rzeką.

Z tego wszystkiego zapomnieliśmy o wodnych akcesoriach dla nas i młodzieży. Młodzieży zresztą to nie obeszło specjalnie i korzystała z wody na golasa, a wytarta została pieluchą tetrową pożyczoną od siostry. Nam pozostało moczenie nóg i tęskne spoglądanie w migoczącą toń.


24 lipca, 2014 3 komentarze
0 FacebookTwitterPinterestEmail
rozmyślania

na detoksie

by Paulina 20 lipca, 2014

„There
are three kinds of death in this world. There’s heart death, there’s brain
death and there’s being off the

network”

Tak to niestety trochę jest… Wspomniałam juz o tym, że
internetu jeszcze ciągle nie mamy, i w najbliższym czasie widoki są marne.
Ratuję się jak mogę, mąż czerpie z wirtualnej studni w pracy i donosi w wiadrze do domu. Ale wiadomo, że to nie to samo.
Na początku nawet podeszłam do sytuacji pozytywnie. Dobrze
jest zrobić sobie mały odwyk. Dobrze jest zyskać nagle mnóstwo czasu, zwykle
przebimbanego przed komputerem. Dobrze zmienić sposób działania i koncentracji
– podobno internet kompletnie zmienia sposób działania naszego mózgu; o ile w
zamierzchłych czasach przedinternetowych byliśmy w stanie koncentrować się na
jednej czynności przez dłuższy czas, przeczytać długi tekst bez przerywania
sobie zerkaniem na inne teksty, obrazki czy zdjęcia, to obecnie ślizgamy się,
surfujemy po kilku działaniach naraz, na żadnym porządnie się nie skupiając.
Dobrze jest skupić się na rzeczywistości.
Mój detoks internetowy uświadomił mi, jak mocno do tego
wirtualnego świata ostatnio wlazłam. Zdałam sobie sprawę, jak duża część mojego
życia dzieje się właśnie w komputerze, i że w zasadzie to powinnam byc
pryszczatym grubasem z grubymi szkłami.
W internecie toczy się spora część mojego życia
towarzyskiego, tam szukam inspiracji, słucham radia, robię zakupy, załatwiam
sprawy, sprawdzam informacje… Dlatego nie zamierzam potępiać w czambuł całej
wirtualnej rzeczywistości. A
poza tym „the time you enjoy wasting is not wasted time” Kwestia
znalezienia granicy.

20 lipca, 2014 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
FrancjaLyonmój stylspacer

unordinary ordinariness

by Paulina 17 lipca, 2014

To miał być post o świętach narodowych we Francji. Z okazji
14 lipca.
Ale chyba nie ma o czym pisać. Wybraliśmy się specjalnie do centrum
zobaczyć jak Francuzi obchodzą rocznicę zburzenia bastylii, ale wygląda na to że
nie obchodzą. Poza flagami na autobusach (które kojarzą się raczej ze
strajkami, czyli francuskim sportem narodowym), nie było żadnych oznak
świętowania czegokolwiek. Chyba, że wybraliśmy się w nieodpowiednie miejsce i o
nieodpowiedniej porze. 
Miło się w każdym razie przespacerowaliśmy, po starym
mieście, odkrywając kolejne piękne zakątki, zjedliśmy najlepsze w tej części
miasta naleśniki (część dostało się wróblom. urocze stworzenia). 
Takie zwykłe rodzinne
 spacerki mają zdecydowanie wielką moc i
działanie terapeutyczne po trudnym tygodniu (gdy generalnie ze wszystkim było
pod górkę, dzieci zmieniły imiona na Gniewko i Wkruwko, poporzeprowadzkowy bałagan
przytłaczał i jakoś nie było pomysłów na zorganizowanie wszystkiego, francuska
dbałość o klienta rozkładała na łopatki). Lepiej się zrobiło zdecydowanie.

 
  

17 lipca, 2014 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Francjaminimalizmrozmyślania

A jeśli dom będę miał…

by Paulina 13 lipca, 2014

 …to będzie bukowy
koniecznie, pachnący i słoneczny…

Śpiewam codziennie bukowinowe kołysanki
dzieciakom, a w głowie przesuwają mi się obrazy 
z tumblra i pinteresta, jasnych, przestrzennych miejsc urządzonych
minimalistycznie i ze smakiem, w których na pewno nie ma miejsca na
samochodziki i klocki lego. A także nierozpakowanych kartonów.
Kolejna przeprowadzka. Znowu zszokowała mnie
ilość przedmiotów, jakie posiadamy. (Gromadzą się same, bez naszego udziału,
powoduje to ta sama tajemnicza siła splątująca ze sobą kable w trybie
błyskawicznym, gdy tylko znajdą się obok siebie.)
Być może mieszkańcy tumblrowych mieszkań nie
gotują, wyjeżdżając na wakacje biorą ze sobą jedynie stylową torbę z kartą
kredytową i smartfonem, nie gromadzą dokumentów, a już na pewno nie mają dzieci.
Ale już jesteśmy na nowym. Nie obyło się bez
komplikacji (francuscy techniciens, tradycyjnie wytrwale pracuj
ą na swój wizerunek świetych krów – na podłączenie gazu czekalismy półtora tygodnia, internetu nie mamy do tej pory…), ale teraz starsza młodzież
cieszy się swoim własnym pokojem, a ja przy każdym wyjściu doceniam brak
schodów i mały ale sympatyczny parczek pod samym nosem.

13 lipca, 2014 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
  • 1
  • …
  • 32
  • 33
  • 34
  • 35
  • 36
  • …
  • 49

Ostatnie wpisy

  • Ferie za kołem podbiegunowym. Północna Norwegia zimą z dziećmi
  • przyjemności zimowe
  • Zimowe Bieszczady na początek roku
  • 2025. podsumowanie
  • 24 dobre rzeczy w grudniu, które nie są zakupami

O mnie

O mnie

Pola

Piszę o dobrym życiu, o smakowaniu codzienności, o szwendaniu się bliżej (Lubelszczyzna) i dalej, o nurkowaniu w naturę. Rozgość się!

Zostańmy w kontakcie

Facebook Instagram Email

Kategorie

  • 2026
  • 2025
  • 2024
  • 2023
  • 2022
  • 2021
  • 2020
  • 2019
  • 2018
  • 2017
  • 2016
  • 2015
  • 2014
  • 2013
  • 2012
  • 2011
  • 2010

Popular Posts

  • Ferie za kołem podbiegunowym. Północna Norwegia zimą z dziećmi

    13 marca, 2026
  • podsumowanie 2017

    5 stycznia, 2018
  • … na macierzyńskim, czyli nowy cykl

    25 października, 2017
  • Facebook
  • Instagram

@2019 - All Right Reserved. Designed and Developed by PenciDesign


Back To Top
Odpoczywalnia.pl
  • podróże i wycieczki
    • namiot
    • rower
    • góry
  • mój styl
  • rozmyślania
    • wychowanie
    • wspomnienia
    • zmysły
  • Europa
    • Finlandia
    • Francja
    • Norwegia
    • Rumunia
    • Włochy
    • Hiszpania
  • Polska
    • lubelszczyzna
    • Białowieża
    • Bieszczady
    • Beskid Niski
    • Kazimierz Dolny
    • Mazury
    • Nałęczów
    • Podlasie
    • Roztocze
    • Śląsk
    • Sudety
    • Suwalszczyzna
    • Świętokrzyskie
    • Tatry