Odpoczywalnia.pl
  • podróże i wycieczki
    • namiot
    • rower
    • góry
  • mój styl
  • rozmyślania
    • wychowanie
    • wspomnienia
    • zmysły
  • Europa
    • Finlandia
    • Francja
    • Norwegia
    • Rumunia
    • Włochy
    • Hiszpania
  • Polska
    • lubelszczyzna
    • Białowieża
    • Bieszczady
    • Beskid Niski
    • Kazimierz Dolny
    • Mazury
    • Nałęczów
    • Podlasie
    • Roztocze
    • Śląsk
    • Sudety
    • Suwalszczyzna
    • Świętokrzyskie
    • Tatry
Author

Paulina

Paulina

domowojesieńmój styl

I know I’ve got to say goodbye

by Paulina 6 października, 2014

To był dobry weekend. Dość leniwy, pozwolił mi trochę się zregenerować i polubić na nowo moje życie.

Sobota była jeszcze prawdziwie letnia, słońce rozpieszczało promieniami, złocistością i temperaturą. Za to w deszczową niedzielę definitywnie tez do mnie dotarło, że mamy październik i od jakiegoś czasu trwa jesień, więc ma prawo być mi zimno z gołymi nogami. Dlatego chyba czas pożegnać się z sandałami, hamakiem nad rzeką, długim piknikowaniem w parku. (Chociaż nie miałabym nic przeciwko, gdyby pogoda, tak jak w tamtym roku, znów sobie z nas zażartowała).


6 października, 2014 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
dzieckorozmyślania

blue in green

by Paulina 25 września, 2014

O ile na ogół doceniam to, co mam, znajduję mnóstwo szczęścia w codzienności, i mam poczucie sensu, to są takie dni jak ten. Kiedy z przeraźliwą jasnością uświadamiam sobie, że te dzieci to już na zawsze…

Gdy nie ma oddechu, nie ma znaczenia czy to poniedziałek, czy sobota, nie ma dni wolnych, nie ma l4, ani wolnego na żądanie… A gdy juz się uda urwać jakiś wolny wieczór na randkę czy imprezę, to i tak w głowie ta nieznośna świadomość, że rano nie ma litości, i trzeba wstawać, odsikiwać, karmić i czytać książeczkę o pająkach.

Gdy miałam kryzysy w pracy, zwsze mogłam sobie powiedzieć, że minie, że jeszcze tylko parę godzin i do domu, jeszcze chwila i weekend. A jakby coś, to zawsze mogę rzucić tę robotę.

A teraz tak nie ma.

Teraz też są weekendy, tak cudownie inne od reszty tygodnia, z Drugą Połową Rodziców obecną i zabierającą czasem nieletnich na dłuższy spacer do parku. I wieczorne Happy Hours. Są też Wspaniałe, Błogosławione Drzemki w ciągu dnia.

Ale czasem tych drzemek nie ma, za to jest marudzenie i nieustanne zapotrzebowanie na mamę… Jękolenie, płacz, stękanie i marudy. A we mnie wszystko wyje, żeby mnie zostawić w spokoju. Że ciszy potrzebuję jak powietrza.
I ta świadomość, że już nie mogę rzucić tego wszystkiego i wyjechać do Ameryki Południowej. Ta świadomość, że nie ma furtki, opcji, możliwości. Ta świadomość, że to już nieodwołalnie i na zawsze.

I tak. Wiem, że jeszcze dziś pewnie będę chciała edytować ten post. Dopisywać, że przecież sama chciałam. Że to świadoma decyzja, świadome wybory. I że moje życie jest najlepsze, jakie mogłam sobie wymarzyć. I to prawda będzie, ale i tak tego spokoju…tej ciszy…

25 września, 2014 8 komentarzy
0 FacebookTwitterPinterestEmail
FrancjaLyonmój stylspacer

siedem dalekich rejsów

by Paulina 24 września, 2014

Ostatnio miłą niespodziankę sprawiło mi lyońskie stare miasto, organizując koncerty jazzowe na wolnym powietrzu i targ staroci pod Katedrą Saint Jean.

Jak to zwykle na takich targach bywa, można znaleźć wszystko.

Zdecydowanie chętnie zostałabym tam dłużej. Niespiesznie przeglądała wszystkie stare zdjęcia i plakaty, piękne meble, delikatne kieliszki i porcelanowe filiżanki i uroczo tandetne figurki. Ale niekoniecznie z rozproszonym dwuipóletnim Rowerzystą i Głodną Pasażerką chusty.

 

 

24 września, 2014 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
aktywnie z dziećmiFrancjalatopodróże i wycieczkiprzyczepka rowerowarowerrower z dzieckiem

Come on look into the expanse and breath all these around

by Paulina 19 września, 2014

Kolejna wycieczka rowerowa. Tym razem po pagórzastej (znowu!) krainie Dauphiné.
Piękne przestrzenie, trochę nam się zrobiło sentymentalnie, bo krajobraz był jakiś taki polski, czułam się trochę jak w okolicach Kazimierza Dolnego. Tylko zabudowania przypominały nam, gdzie jesteśmy.

Przewodnik obiecywał przyjemną, nietrudną trasę z pięknymi pagórami dla urozmaicenia drogi. I zakładał przebycie 42 km w dwie godziny. Cóż, nasza karoca z rozpartym tam hrabiostwem i tradycyjnie liczne gadżety piknikowe, nie pozwoliły podejść aż tak optymistycznie do sprawy, dlatego tez trasę trochę skróciliśmy w dystansie i rozciągnęliśmy w czasie. Pozwoliliśmy też sobie na długi, przemiły piknik z pięknym widokiem. A co, w końcu z nikim się nie ścigaliśmy.

Na koniec trafiliśmy na coś ekstra.
 „Idealnypałac” listonosza Ferdinanda Chevala.  Historia jego powstania jest zupełnie niesamowita. Facet, w czterdziestej trzecie wiośnie życia natknął się na kamień o dziwnym kształcie, który przypomniał mu o marzeniach z dzieciństwa o zbudowaniu baśniowej budowli.
I wziął się do dzieła.
Roznosząc pocztę, zbierał kamienie a „po godzinach” tworzył… I stworzył coś totalnie odjechanego. (moje pierwsze skojarzenie to Sintra koło Lizbony, tam też jest budowla będąca wynikiem prywatnej fantazji jednego człowieka) Budowla wzbudziła nawet zainteresowanie Picassa, czy André Malraux (który, jako minister kultury objął pałac ochroną państwa jako zabytek kultury). Powstało na jej temat sporo prac ( na temat prymitywizmu w architekturze), obecnie odbywa się tam sporo koncertów i innych wydarzeń artystycznych.

19 września, 2014 7 komentarzy
0 FacebookTwitterPinterestEmail
dzieckoFrancjarozmyślaniaw ciąży

O rodzicielstwie we Francji. I w Polsce. Część I

by Paulina 17 września, 2014


Rzecz mnie dotyczy i natykam się na niego na każdym kroku,
więc pomyślałam, że o tym napiszę. A już zwłaszcza, że po poradnikach o
francuskim stylu, francuskiej kuchni, powstał poradnik dotyczący wychowywania
dzieci à
la française
(nie czytałam go, ale co tam, wypowiem się).

Temat dość ciekawy, podobno w „Paryżu dzieci nie
grymaszą”, a Francja jest bodajże jedynym krajem w Unii Europejskiej
mającym dodatni przyrost naturalny. I nie jest to tylko spowodowane ciągle
narastającą imigracją z krajów muzułmańskich, w których duża rodzina jest
wartością samą w sobie. „Rdzenne” Francuzki też decydują się na
więcej niż jedno dziecko – dwoje czy troje to zupełna norma, czworo tez nie
stanowi patologii, ani nie jest powodem do współczucia/kiwania z pobłażaniem
głową.
Poza ilością dzieci jest jeszcze cała masa różnic między
podejściem do dzieci we Francji i w Polsce, zastanawiam się, czy nie stanowimy
jakiś skrajnych biegunów…
Wszystko zaczyna się już w ciąży. W Polsce uderzające jest
medyczne podejście do tematu, USG przy każdej wizycie, obowiązkowa masa badań,
prowadzenie ciąży przez lekarza. Francuzki ciążę traktują znacznie luźniej,
standardowo pracują do połowy ósmego miesiąca (no, chyba, że ciąża jest
faktycznie zagrożona, ale albo tutaj jest mniej takich przypadków, albo znowu
decyduje luźniejsze podejście), ciążę prowadzi położna (albo lekarz rodzinny.
Ja chodziłam do położnej, wydało mi się to naturalniejsze).  Generalnie ciąża jest traktowana bardzo
naturalnie, co ma swoje dobre i złe strony. (Bo w końcu ciąża to
najnaturalniejszy stan pod słońcem, ale jednak dość wyjątkowy i chce się być traktowaną wyjątkowo. Przynajmniej ja chciałam).
Sam poród… Cóż, chyba ciężko mi sie na ten temat
wypowiedzieć, jako że w Polsce trafiłam chyba najgorzej, jak można i wiem, że
(na szczęście) moje przeżycia nie są powszechne. Nie wiem też, jak sprawy się
mają w innych szpitalach we Francji. W każdym razie, poza oczywistymi różnicami
w wyposażeniu szpitala, w warunkach lokalowych, w szpitalnej
diecie, wynikającymi z pieniędzy lub ich braku, najbardziej uderzyła mnie
różnica w podejściu personelu. Podczas pierwszego porodu czułam się totalnie
wyzuta z mocy, byłam po prostu pacjentką (z tendencją do bycia petentką),
kolejną tego dnia, która prawie przeprasza, że poród postępuje tak wolno, a
zwracano się do mnie w trzeciej osobie („niech się rozbiera i położy”
– SERIO), albo per dziecko zamiennie z kochanie (co nie było jakieś chamskie,
ale jednak dość upupiające), albo, już później „niech mama” (jaki
awans społeczny…) We Francji od początku do końca traktowano mnie podmiotowo,
dawano prywatność, podchodzono z szacunkiem do mojego ciała i do moich emocji.
Myślę, że duży wpływ miało właśnie podejście personelu na to, że pierwszy poród
zakończył się cesarskim cięciem, a drugi, choć też nie najłatwiejszy, był
naturalny.
A co po porodzie? Po porodzie polskie kobiety skupiają się maksymalnie na
dziecku – jego jedzeniu, przybieraniu na wadze, kupkach i spaniu. Francuskie
poradniki pełne są tekstów o tym, jak najszybciej odzyskać figurę, o formach
opieki nad dzieckiem i metodach antykoncepcji.

O tym co jeszcze po porodzie, przeczytacie w następnym odcinku, bo tekst mocno mi się rozrósł.

17 września, 2014 6 komentarzy
0 FacebookTwitterPinterestEmail
aktywnie z dziećmichustaFrancjagóry z dzieckiemlatopodróże i wycieczkipodróżowanie z dzieckiem

lac d’aigubelette

by Paulina 12 września, 2014
 
wycieczka z niemowlakiem, góry z małymi dziećmi, chustowanie

Taka mała wycieczka.
Piękne jezioro w górzystym terenie.

Idealne na miłą, ciągle letnią niedzielę, w przesympatycznym towarzystwie, poznanym dzięki blogowi. Najpierw górski spacer po boski widok, a później leżakowanie nad wodami.

Oby więcej takich niedziel.
Chcę się jeszcze nasycić. Trochę na zapas. Zapamiętać piegami słońce, mięśniami nóg wędrówki i wycieczki rowerowe, pod powiekami przechować upajające widoki, pod językiem wspomnienie pikniku z tartą z gruszką, łososiem i camembertem. Jeszcze, jeszcze. Zanim dopadnie nas zimno i szaro i wiatr.

wycieczka z chustą, chustowanie

 
 wycieczka z niemowlakiem, noszenie w chuście, chustowanie

chustowanie, wycieczka z chustą, rodzicielstwo bliskości

12 września, 2014 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Francjamój stylrozmyślania

there are thousands of us we are feeble like glass

by Paulina 9 września, 2014

Wróciliśmy

Zadomawiamy się na nowo. Powracamy do naszych zakątków, z radością odkrywamy nowe miejsca ( o tym następnym razem).
Sprawdzamy, czy naleśniki w parku ciągle smakują taka samo niebiańsko, jak się miewają żyrafy, i o ile posunęły się pobliskie budowy (niewiele).
Przed domem bezustannie kilku Messich, jeden Ronaldo i jeden bezimienny reprezentant drużyny francuskiej rypią w piłę.
Ciągle poszukujemy idealnej piekarni w pobliżu.

Dzieciom zdecydowanie potrzebny był już powrót do naszej rutyny.
Młodsza Młodzież odzyskała w miarę regularny sen
Starszak, który za moment przekroczy żłobkowe progi, co chwilę powtarza, że tu jest „nasz dom”.

Czy
nasz?… Wynajęte mieszkanie, które staramy się maksymalnie oswoić,
przy minimalnych nakładach kosztów. W kraju, który jednak jest obcy i
w którym nigdy nie będziemy do końca u siebie. A jednak nasz. A jednak
to tu jesteśmy teraz u siebie.

9 września, 2014 3 komentarze
0 FacebookTwitterPinterestEmail
książkilatomój stylprzyjemności

migawki z Polski

by Paulina 3 września, 2014

Ostatni miesiąc minął nam zdecydowanie za szybko (no, może poza dniami i nocami spędzonymi w podróży z Francji i do niej).

Dni uciekały nie wiadomo kiedy i po wszystkim ciągle mam niedosyt … Ale nie ma co narzekać. Udało się spędzić trochę czasu bez dzieci, przeczytać parę książek (Bator, Michniewicz, Tyrmand i z czytana łezką nostalgii Montgomery z mojej młodzieżowej biblioteczki w dawnym pokoju), ochrzcić córę i ciut młodszą bratanicę, odwiedzić tradycyjnie deszczowy Zwierzyniec, odkryć nowe miejsca na lubelskim starym mieście, spędzić miłe popołudnie w Nałęczowie, najeść malin i jeżyn prosto z krzaka, pochlapać w basenie, biegać po zaroszonej porannie trawie, poprzyglądać się synkowi z zapałem ładującemu stonki do swojego traktorka i wywożącemu je nie wiadomo gdzie…

Ale jesteśmy z powrotem, Francjo, witaj ponownie.

 


3 września, 2014 4 komentarze
0 FacebookTwitterPinterestEmail
latomindfulnessmój stylprzyjemnościslow lifestyle

podnieść łeb, gwiazdy łykać, na nogach się chwiać

by Paulina 21 sierpnia, 2014

Dopiero ostatnie podlubelskie uczty gwiezdne uświadomiły mi, jak dawno nie wgapiałam się w nocne niebo. Bardzo dawno.
Dzieciaki skutecznie uniemożliwiają wieczorne wypady za miasto, a w wielkim Lyonie, nawet jeśli uda się wyjść z domu po zachodzie słońca, nie ma co liczyć na zobaczenie czegokolwiek poza księżycem, Jowiszem i światełkami dźwigów.

A to przecież zupełnie niesamowity widok jest. Totalne, totalne piękno.

Perspektywa się zmienia. Czas płynie inaczej. Zachwyt ogarnia niewypowiedziany.

21 sierpnia, 2014 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
mój stylNałęczówspacerwe dwoje

czumbała, czumbała, czumbałałajka…

by Paulina 13 sierpnia, 2014

Już od ponad dwóch tygodni bawimy na Ojczyzny łonie.

Dwa tysiące kilometrów, dwa dni w podróży, tradycyjnie już z przygodami.
Dzieciaki spisały się wspaniale, kawa działała skutecznie, długa droga
zmęczyła, ale daliśmy radę.

Polska przywitała nas upałem, szpetnymi bilbordami, dziurawymi drogami,
wspaniałym Wrocławiem i nie mniej wspaniałym Lublinem, żniwami.
Doskonałą botwinką, malinami i twarogiem.
Teraz cieszymy się wakacjami. Stęsknieni dziadkowie z radością zajmują
się młodzieżą, młodzież korzysta z wszystkich atrakcji (tyle babć i
dziadków, cioć i wujów! Do tego ogród do dyspozycji, z piaskownicą,
basenem i największym hitem – stonką!) A my z radością umożliwiamy im
spędzanie czasu z wnukami i cieszymy się odświeżająca samotnością lub
spotkaniami z przyjaciółmi.

Jest dobrze. Jest bardzo dobrze.

A ostatnio minęło nam siedem lat małżeństwa. Udaliśmy się do Nałęczowa. Klimat emerycki, w parku rozbrzmiewały pieśni z dawnych lat,
można posmakować zgniłojajecznej wody Jan albo pysznej wedlowskiej
czekolady do picia. Trochę nuda w sumie… Ale to nuda we dwoje była.
Tylko we dwoje. Bardzo miła…


Przy okazji dorocznego przeglądu ciuchów, części z nich chciałam znaleźć nowych właścicieli. Zapraszam na aukcje tutaj. W najbliższych dniach dorzutka.

13 sierpnia, 2014 3 komentarze
0 FacebookTwitterPinterestEmail
  • 1
  • …
  • 32
  • 33
  • 34
  • 35
  • 36
  • …
  • 49

Ostatnie wpisy

  • wycieczka rowerowa z namiotami
  • gdy zwykły weekend
  • Rzym z dziećmi, czy warto?
  • o zachwytach wiosennych
  • Ferie za kołem podbiegunowym. Północna Norwegia zimą z dziećmi

O mnie

O mnie

Pola

Piszę o dobrym życiu, o smakowaniu codzienności, o szwendaniu się bliżej (Lubelszczyzna) i dalej, o nurkowaniu w naturę. Rozgość się!

Zostańmy w kontakcie

Facebook Instagram Email

Kategorie

  • 2026
  • 2025
  • 2024
  • 2023
  • 2022
  • 2021
  • 2020
  • 2019
  • 2018
  • 2017
  • 2016
  • 2015
  • 2014
  • 2013
  • 2012
  • 2011
  • 2010

Popular Posts

  • wycieczka rowerowa z namiotami

    21 sierpnia, 2026
  • gdy zwykły weekend

    20 lipca, 2026
  • o zachwytach wiosennych

    8 maja, 2026
  • Facebook
  • Instagram

@2019 - All Right Reserved. Designed and Developed by PenciDesign


Back To Top
Odpoczywalnia.pl
  • podróże i wycieczki
    • namiot
    • rower
    • góry
  • mój styl
  • rozmyślania
    • wychowanie
    • wspomnienia
    • zmysły
  • Europa
    • Finlandia
    • Francja
    • Norwegia
    • Rumunia
    • Włochy
    • Hiszpania
  • Polska
    • lubelszczyzna
    • Białowieża
    • Bieszczady
    • Beskid Niski
    • Kazimierz Dolny
    • Mazury
    • Nałęczów
    • Podlasie
    • Roztocze
    • Śląsk
    • Sudety
    • Suwalszczyzna
    • Świętokrzyskie
    • Tatry