Początek kolejnego długiego weekendu spędziliśmy na rowerach. Wybraliśmy się do krainy Beaujolais, znanej nie tylko z wina, ale także z uroczych miasteczek zbudowanych z pięknego, żółtego kamienia i malowniczych, pagórzastych krajobrazów. Całość, oświetlona słonecznie, robi trochę wrażenie Toskanii. Jest sielsko i bardzo klimatycznie.
Te pagóry, które tak pięknie wyglądają i których zupełnie nie czuć jadąc samochodem, trochę dały nam się we znaki, bo to pierwszy większy wypad z podwójnym wypełnieniem przyczepki.
Przyczepkowe
wypełnienie zachwycone. Starsze rozglądało się uważnie i komentowało
mijany krajobraz – na wypadek, gdyby ciągnący tatuś coś przeoczył, a
młodsze miało do wszystkiego większy dystans i wpatrywało się spokojnie
przed siebie lub drzemało.



























































































