Odpoczywalnia.pl
  • podróże i wycieczki
    • namiot
    • rower
    • góry
  • mój styl
  • rozmyślania
    • wychowanie
    • wspomnienia
    • zmysły
  • Europa
    • Finlandia
    • Francja
    • Norwegia
    • Rumunia
    • Włochy
    • Hiszpania
  • Polska
    • lubelszczyzna
    • Białowieża
    • Bieszczady
    • Beskid Niski
    • Kazimierz Dolny
    • Mazury
    • Nałęczów
    • Podlasie
    • Roztocze
    • Śląsk
    • Sudety
    • Suwalszczyzna
    • Świętokrzyskie
    • Tatry
Category:

aktywnie z dziećmi

aktywnie z dziećmichustaFrancjagórygóry z dzieckiempodróże i wycieczkipodróżowanie z dzieckiemzima

Biało

by Paulina 1 stycznia, 2015

Rok temu przerwaliśmy naszą wieloletnią tradycję spędzania Sylwestra w górach. Ale w tym roku
udało nam się zażyć trochę gór. I zimy trochę.

Wybraliśmy się do Pilat, masywu trochę przypominającego nasze Beskidy.
Powitała nas białość. Mleczna mgła spowijająca ośnieżony świat, odgłos kroków stłumiony przez warstwę puchu, i jedyne w swoim rodzaju trzeszczenie zalodzonych drzew. Świszczący wiatr i zapadanie się w śniegu po kolana (co z kilkunasto kilogramowym obciążeniem na plecach stanowi prawdziwe wyzwanie).
A w pewnym momencie wszystko się zmieniło. Wiatr ustał, mgła się rozwiała, można było normalnie iść. Okazało się, że otacza nas totalnie baśniowa kraina. Przepięknie, odświeżająco.

 

 

1 stycznia, 2015 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
aktywnie z dziećmijesieńlasslow lifestylespacer

she said she was a painter

by Paulina 1 grudnia, 2014

W ostatni weekend listopad przestał się wygłupiać i stał się listopadem w prawdziwego zdarzenia – był zimny, szary, mglisty i depresyjny. Taki do koca i grzańca, do jazzu, rosołu i placka drożdżowego.

A my pojechaliśmy do lasu. Brakowało mi lasu ostatnio. Nie parku, nawet dzikiego, ale lasu mi się chciało, z tym zapachem leśnym, liściowo – grzybowym, z drzewami pokrzywionymi i omszałymi, nawet z błotem.

Pojechaliśmy. W niedzielę rano, przy kawie zapadła spontaniczna decyzja (inicjatywa starszej latorośli), już w samochodzie przeglądaliśmy przewodnik, gdzie-by-tu, żeby było nie za daleko, żeby zwykły las był.
Wyspacerowaliśmy się, obłociliśmy buty, rowerek i przyczepkę, nawdychaliśmy leśności i wróciliśmy. Na rosół, jazz i placek drożdżowy.

1 grudnia, 2014 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
aktywnie z dziećmiGenewamoda rowerowapodróże i wycieczkipodróżowanie z dzieckiemprzyczepka rowerowarowerrower z dzieckiem

Genewa

by Paulina 21 października, 2014

Wiedziałam, że Genewa będzie piękna jesienią.
Była.
Trzeba przyznać, że pogoda trafiła nam się idealna. Wspaniałe słońce i ciepło.

W sobotę o świcie stawiliśmy się na lyońskim dworcu kolejowym, z rowerami i przyczepką, wypełnioną dziećmi i ich akcesoriami. Zapakowaliśmy się do środka, i po dwóch godzinach byliśmy w kraju zegarków i czekolady.

Zwiedzanie miasta rozpoczęliśmy od jego najstarszej części, położonej na wzgórzu, ze słynnym placem Bourg-de-Four, XV – wiecznym ratuszem, arsenałem miejskim ze stojącymi tam armatami; z górującą nad wszystkim imponującą  katedrą Saint Pierre. To świątynia katolicka, która wraz z reformą została pozbawiona wszystkich zbędnych wg protestantów ozdób, obrazów i mebli, zyskała za to surowość i dostojeństwo. Obok można było zobaczyć muzeum reformy kościelnej – Genewa po jej przeprowadzeniu nazywana była protestanckim Rzymem, idee reformacji przyjęły się w tym mieście bardzo dobrze. Jednak wszelkie muzea sobie odpuściliśmy, mieliśmy za mało czasu, zresztą w taką pogodę…

Po zobaczeniu najstarszej części miasta ruszyliśmy (zahaczając o plac zabaw, obecność dwuipółlatka zobowiązuje – plac zabaw zresztą świetny) dalej. Zahaczając o plac Neuve wstąpiliśmy do pięknego parku des Bastions, w którym można zagrać w wielkie szachy, przysiąść na kawę w uroczym pawilonie i zobaczyć Mur Reformatorów. Tam też znajduje się biblioteka miejska, w której można znaleźć egzemplarze wszystkich wydanych od 1539r w Genewie dzieł.

Z parku już naprawdę niewielka odległość dzieliła nas od wspaniałego jeziora genewskiego i słynnego Jet d’Eau – fontanny o strumieniu wysokim na 140m.

 
Przy jeziorze, kolejne parki, dzielnica Eaux-Vives z budynkami o
charakterystycznych dachach o których mówi się że są przykładem
narodowego stylu szwajcarskiego.

 

Niestety nie starczyło nam czasu na luksusowy prawy brzeg Rodanu, nie zobaczyliśmy Pałacu Narodów, siedziby Czerwonego Krzyża, dzielnicy Carouge i Paquis. Szkoda, może następnym razem.

Ogólne wrażenia? Podobało nam się. Piękne, przyjazne miasto, bogate (i potwornie drogie), wielokulturowe, pełne przyjemnych zielonych przestrzeni. I ten widok…

21 października, 2014 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
aktywnie z dziećmiFrancjalatopodróże i wycieczkiprzyczepka rowerowarowerrower z dzieckiem

Come on look into the expanse and breath all these around

by Paulina 19 września, 2014

Kolejna wycieczka rowerowa. Tym razem po pagórzastej (znowu!) krainie Dauphiné.
Piękne przestrzenie, trochę nam się zrobiło sentymentalnie, bo krajobraz był jakiś taki polski, czułam się trochę jak w okolicach Kazimierza Dolnego. Tylko zabudowania przypominały nam, gdzie jesteśmy.

Przewodnik obiecywał przyjemną, nietrudną trasę z pięknymi pagórami dla urozmaicenia drogi. I zakładał przebycie 42 km w dwie godziny. Cóż, nasza karoca z rozpartym tam hrabiostwem i tradycyjnie liczne gadżety piknikowe, nie pozwoliły podejść aż tak optymistycznie do sprawy, dlatego tez trasę trochę skróciliśmy w dystansie i rozciągnęliśmy w czasie. Pozwoliliśmy też sobie na długi, przemiły piknik z pięknym widokiem. A co, w końcu z nikim się nie ścigaliśmy.

Na koniec trafiliśmy na coś ekstra.
 „Idealnypałac” listonosza Ferdinanda Chevala.  Historia jego powstania jest zupełnie niesamowita. Facet, w czterdziestej trzecie wiośnie życia natknął się na kamień o dziwnym kształcie, który przypomniał mu o marzeniach z dzieciństwa o zbudowaniu baśniowej budowli.
I wziął się do dzieła.
Roznosząc pocztę, zbierał kamienie a „po godzinach” tworzył… I stworzył coś totalnie odjechanego. (moje pierwsze skojarzenie to Sintra koło Lizbony, tam też jest budowla będąca wynikiem prywatnej fantazji jednego człowieka) Budowla wzbudziła nawet zainteresowanie Picassa, czy André Malraux (który, jako minister kultury objął pałac ochroną państwa jako zabytek kultury). Powstało na jej temat sporo prac ( na temat prymitywizmu w architekturze), obecnie odbywa się tam sporo koncertów i innych wydarzeń artystycznych.

19 września, 2014 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
aktywnie z dziećmichustaFrancjagóry z dzieckiemlatopodróże i wycieczkipodróżowanie z dzieckiem

lac d’aigubelette

by Paulina 12 września, 2014
 
wycieczka z niemowlakiem, góry z małymi dziećmi, chustowanie

Taka mała wycieczka.
Piękne jezioro w górzystym terenie.

Idealne na miłą, ciągle letnią niedzielę, w przesympatycznym towarzystwie, poznanym dzięki blogowi. Najpierw górski spacer po boski widok, a później leżakowanie nad wodami.

Oby więcej takich niedziel.
Chcę się jeszcze nasycić. Trochę na zapas. Zapamiętać piegami słońce, mięśniami nóg wędrówki i wycieczki rowerowe, pod powiekami przechować upajające widoki, pod językiem wspomnienie pikniku z tartą z gruszką, łososiem i camembertem. Jeszcze, jeszcze. Zanim dopadnie nas zimno i szaro i wiatr.

wycieczka z chustą, chustowanie

 
 wycieczka z niemowlakiem, noszenie w chuście, chustowanie

chustowanie, wycieczka z chustą, rodzicielstwo bliskości

12 września, 2014 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
aktywnie z dziećmiFrancjalatopasjaprzyczepka rowerowarowerrower z dzieckiem

some are born to sweet delight

by Paulina 24 lipca, 2014

Zamęt związany z przeprowadzką i deszczowa pogoda nie sprzyjały rowerowaniu. Ale za to ostatnio udało nam się wybrać na miłą przejażdżkę nad pobliskie jezioro.
Drogę umilały nam okoliczności przyrody,  to bardzo ładny fragment via rhona, pełny drzew, śpiewu ptaków, sąsiadujący z mile orzeźwiającą wiatrem rzeką.

Z tego wszystkiego zapomnieliśmy o wodnych akcesoriach dla nas i młodzieży. Młodzieży zresztą to nie obeszło specjalnie i korzystała z wody na golasa, a wytarta została pieluchą tetrową pożyczoną od siostry. Nam pozostało moczenie nóg i tęskne spoglądanie w migoczącą toń.


24 lipca, 2014 3 komentarze
0 FacebookTwitterPinterestEmail
aktywnie z dziećmichustadzieckoFrancjamorzemorze z dziećmipodróże i wycieczkipodróżowanie z dzieckiemprzyczepka rowerowa

Jak mieć udane wakacje z dziećmi

by Paulina 21 czerwca, 2014

Jeszcze o naszych lazurowych wakacjach trochę chciałam napisać.
Jak zrobić, żeby wyjazd pod namiot z dwójką maleństw był dla wszystkich fajnym przeżyciem? Czy udane wakacje z dwulatkiem i niemowlakiem są w ogóle możliwe?

Przede wszystkim trzeba znać swoje dzieci. Brzmi banalnie, ale jednak warto o tym wspomnieć, bo na tej znajomości się wszystko opiera. Są dzieci bardziej i mniej otwarte, jedne lubią nowe miejsca inne mniej, jedne uwielbiają się brudzić, inne (chociaż takich nie znam…) wolą bawić się czyściutko i schludnie. Trzeba tez uwzględnić, czy dzieciak jest przyzwyczajony do wojaży, czy zna tylko bezpieczne otoczenie własnego domu.

Dobrze jest też zadać sobie parę pytań. Czego konkretnie oczekuję po wakacjach? Czego najbardziej się obawiam? Jakich kryzysów mogę się spodziewać i czy są sposoby na ich uniknięcie?

Ogarnąć pakowanie dużo wcześniej. Zrobić solidną listę rzeczy do wzięcia, nie zostawiać pakowania na ostatnią chwilę. Z dziećmi jest tak, że zapomniany drobiazg może mieć dużo poważniejsze konsekwencje, niż gdy zapomnimy o czymś dla siebie.

Czuć się bezpiecznie. Zapakować apteczkę, zapisać numery alarmowe, przypomnieć zasady pierwszej pomocy.

Nie robić intensywnych planów wakacyjnych. Będzie intensywnie, ale w inny sposób.Dobrze jest nie nastawiać się na „zaliczenie” wszystkich atrakcji turystycznych. Bez napięcia i listy rzeczy do zobaczenia możemy się całkiem miło zaskoczyć.

Pozytywnie się nastawić. Dzieciaki doskonale wyczuwają nasze nastroje. Jeśli jedziemy pełni obaw,zestresowani tym, czy „się uda”, możemy być pewni, że dzieciaki przejmą nasze negatywne uczucia i okażą je na swój sposób realizując tym samym czarne scenariusze.
Jedziemy na wakacje, cieszmy się tym.

My pojechaliśmy w okolice Hyeres – bardzo pięknego miasteczka. Stacjonowaliśmy na jednym campingu przez cały pobyt, co w „dawnych czasach” byłoby nie do pomyślenia. Ale chcieliśmy mieć jedną bazę, i żeby dzieciaki (zwłaszcza starszak) miały poczucie „małej stabilizacji” po dniu pełnym wrażeń wrażamy na nasz camping, do naszego namiotu. To oczywiście zaowocowało tym, że mniej zobaczyliśmy, ale bez przesady, w najbliższej okolicy atrakcji było aż nadto.

Nie szukaliśmy specjalnie dodatkowych rozrywek, typu wesołe miasteczka, kulki, i inne. Nasz dwulatek miał w zupełności wystarczająco wrażeń zapoznając się z morzem, przyglądając falom, sypiąc piasek i kamienie, obserwując, badając zupełnie nieznaną dotąd rzeczywistość. Plus krajoznawcze przejażdżki w przyczepce.

Jedzenie na wakacjach pod namiotem

Z jedzeniem nie było problemu. Młodsza karmi się piersią, więc nie musieliśmy się martwić o wyparzanie butelek, smoczków i zabieranie wszystkiego ze sobą. A Starszak je to, co my. Wieczorami przeważnie gotowaliśmy sami (uproszczone wersje tego, co w domu – np kuskus z warzywami, prosty makaron). A w ciągu dnia, przeważnie stołowaliśmy się „na mieście”. Na śniadanie Młodzian jadł swoja obowiązkową – obowiązkową z jego punktu widzenia- jaglankę lub owsiankę (w domu wymieszaną już z bakaliami). Dodatkowo, na wszelki wypadek zawsze mieliśmy na podorędziu jogurt naturalny, których Bąk jest fanem, i który idealnie gasi pragnienie, chłodzi i lekko syci.

Spanie z dziećmi pod namiotem

Mamy spory, trzyosobowy namiot z jedną sypialnią. Spaliśmy wszyscy razem, na karimatach. Mała w cienkim śpiworu, a Większy przykryty cienkim kocykiem.Wspólne spanie było zdecydowanie praktycznym rozwiązaniem, ze względu na nocne karmienie córy i w razie pobudek
synka – byliśmy obok i mógł się czuć bezpiecznie z dala od swojego łóżeczka.

Zwiedzanie na wakacjach z dziećmi. 

Chcieliśmy trochę zobaczyć, a jednocześnie nie zamęczyć dzieciaków.
Wyjeżdżaliśmy z campingu przed południem (wtedy nie było jeszcze
największego upału), chodziliśmy sobie po uroczych miasteczkach a
młodzież drzemała albo rozglądała się z perspektywy przyczepkowej. Upalne popołudnia spędzaliśmy z dala od nagrzanych murów.

Przyczepka
sprawdziła się też na plaży – duże koła nie zapadały się w piach,
stanowiła miłą, przewiewną i zacienioną sypialnię dla bobasa i
transportowała nasz pokaźny plażowy dobytek.

udane wakacje z dzieckiem, czy warto podróżować z dzieckiem

 

Czyli da się.

I jeszcze jedno. Dobrze jest wyluzować ogólnie. Może nie wszystko będzie idealnie, może dzieciak
będzie wiecznie brudny, może nie spędzimy romantycznych chwil na plaży
ani nie zobaczymy paru imponujących zabytków. Może. Ale przecież nie o
to chodzi w rodzinnych wakacjach.

21 czerwca, 2014 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
aktywnie z dziećmiFrancjamorzemorze z dziećmipodróże i wycieczkipodróżowanie z dzieckiemprzyczepka rowerowa

Wakacyjnie. Lazurowo.

by Paulina 18 czerwca, 2014

Wróciliśmy.
Tydzień pod namiotem na Lazurowym Wybrzeżu.

Pięknie. Gorąco. Intensywnie.
Tak, jak kiedyś pisałam, inaczej. Nie było mowy o spontaniczności, wieczorach na plaży z winem i upolowaną ostrygą, mogliśmy zapomnieć o leniwym plażowaniu, o większych wycieczkach, o beztroskiej włóczędze.
Było za to obserwowanie zachwytu morzem – zachwytu totalnego, podszytego przerażeniem, wyrażanego całym sobą. I duma z synka, śmigającego na rowerku po campingu i nawiązującego międzynarodowe przyjaźnie. I błogo śpiące niemowlę kołysane szumem morza. I to poczucie kompletności, gdy siedzieliśmy sobie we czwórkę przed namiotem. I bardzo cenne chwile we dwoje, gdy młodzież padła.

  

18 czerwca, 2014 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
aktywnie z dziećmichustadzieckoFrancjagórygóry z dzieckiempasjapodróże i wycieczkipodróżowanie z dzieckiem

Weekend w Vercors. Czy warto podróżować z małymi dziećmi?

by Paulina 7 czerwca, 2014

Masyw Vercors. Piękne skały, wodospady, zapierające dech widoki. Wiatr.

Pojechaliśmy tam na dwa dni. Pochodzić, pooddychać, nacieszyć oczy i przetestować dzieciowy duet w warunkach namiotowych. Sprawdziło się.

Oczywiście nie ma mowy o jechaniu pod namiot z dwójką bez samochodu, ilość rzeczy do zabrania nas przeraziła (a i tak zapomnieliśmy o paru istotnych drobiazgach).
Można by się zastanowić, czy gra jest warta świeczki, po co włóczyć dzieciaki, zaburzać im rytm… No i koronne, „co to dziecko użyje”. No właśnie. Już kiedyś pisałam o tym, że wychodzimy z założenia, że dziecko jest pełnoprawnym członkiem rodziny. Pełnoprawnym członkiem, a nie jej jądrem, dlatego uważam, że nie trzeba całego swojego życia koncentrować wokół dziecka. Zresztą wcale dziecku nie wychodzi na dobre taka totalna koncentracja tylko na nim.

Wcielamy tu w życie dość wyświechtane powiedzonko o tym, że szczęśliwi rodzice, to szczęśliwe dziecko. Co w naszym przypadku niekoniecznie sprowadza się do wyskoczenia na kawkę czy do fryzjera raz na jakiś czas. Po prostu robimy to, co lubimy, i spędzamy czas w naszym stylu, a dzieci są przy nas. To jest nasze rodzicielstwo bliskości, czyli bycie blisko podczas różnych „naszych”- a nie typowo dziecięcych aktywności. Dzieciaki wtedy tez nasiąkają różnymi pasjami i nie zyskują wrażenia, że są pępkiem świata. Niemowlak jest zadowolony, bo rodzice są tuż obok, dostępni i zrelaksowani, a to czy w domu czy poza nim, ma mniejsze znaczenie. A dwulatek w takich okolicznościach odkrywa zupełnie inne rodzaje zabawy, uczy się mnóstwa nowych rzeczy i zdumiewa kreatywnością i tzw grzecznością.
Podsumowując, warto. Dla wszystkich, małych i dużych.

 
podróżowanie z dzieckiem, chustonoszenie, dziecko w chuście

  

 

7 czerwca, 2014 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
aktywnie z dziećmiFrancjamoda rowerowaprzyczepka rowerowarowerrower z dzieckiem

wycieczka po złotej krainie Beaujolais

by Paulina 30 maja, 2014

Początek kolejnego długiego weekendu spędziliśmy na rowerach. Wybraliśmy się do krainy Beaujolais, znanej nie tylko z wina, ale także z uroczych miasteczek zbudowanych z pięknego, żółtego kamienia i malowniczych, pagórzastych krajobrazów. Całość, oświetlona słonecznie, robi trochę wrażenie Toskanii. Jest sielsko i bardzo klimatycznie.

Te pagóry, które tak pięknie wyglądają i których zupełnie nie czuć jadąc samochodem, trochę dały nam się we znaki, bo to pierwszy większy wypad z podwójnym wypełnieniem przyczepki.
Przyczepkowe
wypełnienie zachwycone. Starsze rozglądało się uważnie i komentowało
mijany krajobraz – na wypadek, gdyby ciągnący tatuś coś przeoczył, a
młodsze miało do wszystkiego większy dystans i wpatrywało się spokojnie
przed siebie lub drzemało.

 

30 maja, 2014 0 comments
0 FacebookTwitterPinterestEmail
  • 1
  • …
  • 10
  • 11
  • 12
  • 13

Ostatnie wpisy

  • o zachwytach wiosennych
  • Ferie za kołem podbiegunowym. Północna Norwegia zimą z dziećmi
  • przyjemności zimowe
  • Zimowe Bieszczady na początek roku
  • 2025. podsumowanie

O mnie

O mnie

Pola

Piszę o dobrym życiu, o smakowaniu codzienności, o szwendaniu się bliżej (Lubelszczyzna) i dalej, o nurkowaniu w naturę. Rozgość się!

Zostańmy w kontakcie

Facebook Instagram Email

Kategorie

  • 2026
  • 2025
  • 2024
  • 2023
  • 2022
  • 2021
  • 2020
  • 2019
  • 2018
  • 2017
  • 2016
  • 2015
  • 2014
  • 2013
  • 2012
  • 2011
  • 2010

Popular Posts

  • o zachwytach wiosennych

    8 maja, 2026
  • maj

    16 maja, 2018
  • „skrzeń tajemnica, rozzłoceń mus…”

    17 lutego, 2012
  • Facebook
  • Instagram

@2019 - All Right Reserved. Designed and Developed by PenciDesign


Back To Top
Odpoczywalnia.pl
  • podróże i wycieczki
    • namiot
    • rower
    • góry
  • mój styl
  • rozmyślania
    • wychowanie
    • wspomnienia
    • zmysły
  • Europa
    • Finlandia
    • Francja
    • Norwegia
    • Rumunia
    • Włochy
    • Hiszpania
  • Polska
    • lubelszczyzna
    • Białowieża
    • Bieszczady
    • Beskid Niski
    • Kazimierz Dolny
    • Mazury
    • Nałęczów
    • Podlasie
    • Roztocze
    • Śląsk
    • Sudety
    • Suwalszczyzna
    • Świętokrzyskie
    • Tatry